top of page

Bez INNYCH nie ma NAS.

  • 10 sie
  • 3 minut(y) czytania

Adam Ferguson, szkocki myśliciel Oświecenie, głosił tezę, że moralność wewnętrzna społeczeństwa ma związek z jego moralnością zewnętrzną. Solidarność wewnątrz grupy cementuje wrogość wobec innych grup.


„Daremnie byłoby oczekiwać, że zaszczepi się w masach danego narodu poczucie jedności wewnętrznej, nie dopuszczając wrogości wobec tych, którzy stają naprzeciw niego.”


Ferguson twierdził, że wrogość wobec obcych jest wręcz konieczna dla powstania i podtrzymania więzi społecznej. Jego zdaniem człowiek nie kocha bliźniego "w ogóle" ani abstrakcyjnie — jego przywiązania są zawsze partykularne, skierowane ku konkretnej wspólnocie, i to przywiązanie definiuje się właśnie przez kontrast z tym, co obce.

Napisał, że nawet najbardziej łagodne i cnotliwe uczucia, jakie żywimy wobec własnej grupy, "rodzą się" niejako w opozycji do grup rywalizujących — miłość ojczyzny sama w sobie zakłada istnienie kogoś innego, wobec kogo ta miłość się definiuje. Innymi słowy: nie ma silnego "my" bez jakiegoś "oni".


Uważał, że wojna i rywalizacja zewnętrzna wzmacniają cnoty obywatelskie, dyscyplinę i spójność wspólnoty znacznie skuteczniej niż okresy pokoju. Pisał, że narody, które długo cieszą się bezpieczeństwem i brakiem zagrożenia zewnętrznego, popadają w gnuśność, egoizm i rozkład więzi publicznych — dopiero zagrożenie ze strony wroga mobilizuje ludzi do współdziałania i poświęcenia dla dobra wspólnego.


Ferguson w permanentnym pokoju zagrożenie dla cnót republikańskich.

Zauważał, że ludzie mają naturalną skłonność do dzielenia świata na "swoich" i "obcych" nawet przy braku realnego konfliktu interesów

Rywalizacja jest jednym z głównych motorów ludzkiej aktywności społecznej — nie tylko w wojnie, ale i w polityce wewnętrznej, gdzie frakcje i stronnictwa również wzmacniają swoją spójność przez opozycję wobec rywali

Nawet wewnątrz jednego społeczeństwa mechanizm ten się powtarza fraktalnie — rodziny, klany, partie, miasta rywalizują ze sobą na tej samej zasadzie co narody.


Ferguson swoje poglądy głosił w XVIII wieku.

Gdy spojrzymy na obecną rzeczywistość nie sposób nie zauważyć, że jesteśmy poddawani wielkiemu eksperymentowi inżynierii społecznej.

Z jednej strony w celu utrzymania władzy wzmacnia się w gruncie rzeczy obecnie nie istotne różnice polityczne. Wystarczy rzut oka na programy partii politycznych w każdym kraju, aby zauważyć iż w sprawach zasadniczych nie różnią się one zupełnie. Różnice dotyczą jedynie mało istotnych rzeczy, co nie przeszkadza w takim spolaryzowaniu społeczeństw z jakim nigdy do tej pory nie mieliśmy do czynienia. Kultura kibolska została przejęta przez systemy partyjne. Właśnie takie posunięcie zapewnia im wieloletnią trwałość rządów. Wystarczy cały czas podgrzewać atmosferę i pilnować, aby jedna z partii nie uzyskała zbytniej przewagi, zgodnie z zasadą Bez Tamtych nie ma Nas.


Z drugiej strony rządzący starają się spacyfikować prawdziwe poczucie odrębności, które jest czymś naturalnym w sytuacji kiedy nasila się imigracja setek tysięcy ludzi obcych kulturowo.


Obecnie Zachód chce z jednej strony zmaksymalizować pojęcie innych tam gdzie ich nie ma, i generuje sztuczne podziały, ale z drugiej chce zlikwidować pojęcie prawdziwych innych, którzy zdaniem Fergusona spajają społeczeństwo.


Jednak gdy nie będzie innych, znikniemy zdaniem Fergusona również my.


Systemowa próba niszczenia więzi społecznych związanych z tożsamością narodową, religijną, kulturową i zastąpienia ich sztuczną tożsamością partyjną, doprowadziły co całkowitego rozkładu społeczeństw. W Polsce zamiast Polaków i Obcych, mamy trybalizm plemienny w postaci tych za PO, tych za PISem, i tych za Konfą lub Koroną.


Nie ma Anglików, nie ma Szkotów, znikają Francuzi, Hiszpanie, Niemcy, Szwedzi, na ich miejscu pojawiła się bezkształtna breja ludnościowa, podążająca w kierunku wskazywanym przez szarlatanów z mediów i polityki.

I tu się pojawia największy problem.

Problem, który ujawnia się coraz bardziej w obecnym pędzie Zachodu ku wojnie. Trafnie podsumował to Emmanuel Todd, pisząc:


„Wojna jest momentem, w którym rzeczywistość mówi „sprawdzam”. Wojna przenosi nas na drugą stronę lustra, do świata w którym ideologia, efektowne statystyki, nadużycia mediów i kłamstwa głoszone przez państwa, nie wspominając o szalonych teoriach spiskowych, stopniowo tracą swoją moc. Stajemy w obliczu prostej prawdy: siłą napędową historii, którą przeżywamy, jest kryzys Zachodu. Niektórzy już o tym wiedzą.”


Zachód prąc do wojny tak naprawdę się zdekapitował, pędzi ku katastrofie po równi pochyłej, z której prawdopodobnie już nie ma odwrotu.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page