Dlaczego zawsze wygrywają faceci w klapkach ?
Od kilku dni oglądam filmiki z Jemenu i mam wrażenie, że przezywam deja vu.
Po jednej stronie nowoczesna świetnie uzbrojona i świetnie wyposażona armia, a po drugiej faceci z klapkach, bez mundurów, hełmów, z kałachami albo rpg w rękach. I to, ci w klapkach biorą setki tych świetnie uzbrojonych w niewolę.
Ile to już razy widzieliśmy… Wietnam, Kambodża, Chiny, Kuba, Iran, Syria, Afganistan.. a teraz Jemen.
Ktoś kiedyś powiedział:
„Jeśli się spotka stu ludzi gotowych na coś głosować i dziesięciu ludzi gotowych za coś umrzeć, to zawsze wygra tych dziesięciu.”
Zawsze zdaje się to niemożliwe, po jednej stronie mamy technologię i pieniądze, a po drugiej wiarę i fanatyzm, przy czym zupełnie nieistotny jest jego rodzaj, może mieć podłoże religijne ale i może mieć podłoże ideologiczne. To zupełnie nieistotne.
Wszystko opiera się o dwie kwestie: korupcję i przekonania.
Mój kolega, oficer i pilot śmigłowców Mi-8 i Mi-17, weteran czterech misji w Iraku i czterech misji w Afganistanie, opowiadał mi jak przewoził żołnierzy afgańskich.
- Darek, fetor był taki, że przez następne dni musieliśmy wietrzyć i pucować maszynę bo nie dało się latać
Ale dlaczego?
Dlatego, że oni nic nie mieli, gdy ich zawoziliśmy na posterunki, musieli wszystko brać ze sobą, kury, kozy, wszystko.
Ale po co?
Korupcja, oni nic nie mieli, bo z powodu korupcji wszystko było rozkradzione przez dowództwo. Armia afgańśka nie istniała.
Jakże ten obraz różnił się od sielankowego obrazu malowanego na ich temat, przez innego kumpla, oficera Gromu. Tam wszystko było super. Jak w amerykańskich filmach o Wietnamie.
Pytanie, wobec tego dlaczego przegrali?
Armie rządowe zawsze, ale to zawsze rozsypują się jak domek z kart. Fatalnie wyszkoleni, niekompetentni dowódcy, kolesiostwo, nepotyzm, wszechobecna korupcja, powoduje, że zwykli żołnierze nie mają woli walki. Nie widzą sensu oddawania życia, za złodzieja będącego ich dowódcą. Co gorsza dawno już stracili wiarę w swój skorumpowany kraj, rząd. Nie mają żadnej motywacji do walki.
Po drugiej stronie jest zupełnie inaczej. Ich do walki prowadzi wiara. Nie mają nic do stracenia, wręcz przeciwnie im szybciej zginą tym szybciej dostaną się do namacalnego raju, dodatkowo część z nich chce zemsty po stracie dzieci, ojców, braci, matek, sióstr. Dla nich życie się nie liczy, wierzą w to o co walczą. Dlatego zawsze wygrywają.
Skorumpowane reżimy nie mają najmniejszej szansy.
Dlatego również Izrael skazany jest na zagładę. Całkiem niedawno dyskutowałem na ten temat z Żydami pod jakimś postem.
Izrael znalazł się w czarnej dziurze, z jednej strony przyrost naturalny i wykształcenie wśród świeckich Żydów zaczyna siadać, sam Jerusalem Post napisał, że Izrael jest najbardziej gejowskim państwem świata. Przyrost naturalny oczywiście jest wysoki, ale wśród ortodoksów, a oni niezbyt chcą się identyfikować z Izraelem. Po drugiej stronie mamy mordowanych od dziesięcioleci Palestyńczyków, Libańczyków z bardzo wysokim przyrostem naturalnym, dyszących żądzą zemsty na syjonistach. Izrael musiałby ich wszystkich wymordować, ale po nich musiałby wymordować Syryjczyków, Irakijczyków i tak dalej. A młodzi Żydzi to już nie ich dziadkowie budujący Izrael. Dlatego to jest koniec, tylko odroczony w czasie.
Skazana na zagładę jest również Europa. Serio ktoś uważa, że młodzi depresyjni, zniewieściali, wiecznie mazgający się Europejczycy mają jakiekolwiek szanse na zwycięstwo ze zdesperowanymi, twardymi, wierzącymi w swoją moralną wyższość i pogardzającymi Europejczykami, islamistami?
Jest to szczególnie ważne teraz, gdy rządzące Europą kanalie robią wszystko aby swoje kraje poprowadzić na wojnę. Bezustannie grzeją prowojenną atmosferę. Problem w tym, że doprowadzili do sytuacji gdy w Europę, rządy, wartości europejskie już nikt naprawdę nie wierzy.
Jesteśmy w tej samej sytuacji co Syria Assada, Wietnam Południowy, Kuba Batisty i Arabia Saudów.
To właśnie w Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie, Katarze już całkiem niedługo ktoś może powiedzieć sprawdzam.





Komentarze