top of page

El Nino - o co właściwie chodzi, między nauką a manipulacją

  • 4 dni temu
  • 5 minut(y) czytania

Od jakiegoś czasu jesteśmy bombardowani doniesieniami o nadchodzącym El Nino, które urasta do niemal czegoś magicznego i oczywiście powiązanego z emisją CO2.

Jest to niewiarygodna bzdura i manipulacja. Gdy powtarzają to dziennikarze to oznacza, że są ignorantami, gdy powtarzają to naukowcy, to oznacza iż są skorumpowani.


El Nino przede wszystkim jest naturalnym i cyklicznym zjawiskiem, występuje średnio co 5 lat. Problem pojawia się wtedy kiedy jego częstotliwość zaczyna się zwiększać.

Co najważniejsze przyczyną jego częstszego występowania, są tylko i wyłącznie zmiany aktywności słonecznej.

Co gorsza skutkiem El Nino nie jest ocieplenie klimatu a wręcz przeciwnie jego ochłodzenie.

To właśnie z El Nino była powiązana mała epoka lodowcowa w XVII wieku.

Ówczesne wydarzenia kompleksowo opisał Geoffrey Parker, w swojej książce „Globalny kryzys. Wojna, zmiany klimatyczne i katastrofa w XVII wieku.”


Przyczyną wszystkiego było drastyczne zmniejszenie liczby plam na Słońcu. O ile w XXI wieku w ciągu roku pojawia się około stu plam na Słońcu, to w latach 1645 - 1715, przez siedem dekad łącznie pojawiło się około stu plam. Dodatkowo w atmosferze pojawiły się mgły powodujące, że Słońce czasami było blade, żółte a czasami czerwone. Nastąpiła również wzmożona aktywność wulkanów. W wyniku ich erupcji do atmosfery dostawał się dwutlenek siarki, odbijający promieniowanie słoneczne, w wyniku czego dochodziło do dalszego obniżenia temperatury. W latach 1638-1644 doszło do jedenastu erupcji, które wraz z Minimum Mandlera ochłodziły atmosferę i zdestabilizowały klimat.


Te zmiany z kolei zdestabilizowały El Nino. Obecnie zmiany El Nino występują co pięć lat, jego skutkiem jest osłabienie monsunu w Azji, ulewne deszcze i powodzie w Ameryce. W XVII wieku jednak El Nino występował co dwa lata, w wyniku tego w Azji wystąpiły deszcze najsłabsze od dwóch tysięcy lat.


El Nino powoduje powodzie w Karaibach, susze w Etiopii i północno-zachodnich Indiach, oraz surowe zimy w Europie.Zmienił się również układ wiatrów. Nastąpiła zmiana w globalnej cyrkulacji powietrza. Normalnie poziom Pacyfiku jest przy wybrzeżach Azji o ok. 60 cm wyższy niż przy amerykańskich, gdy następują zmiany El Nino, poziom Pacyfiku odwraca się, zmiana poziomu tak wielkich mas wody powoduje zmiany nacisku na płyty tektoniczne co powoduje zwiększone erupcji wulkanów.


Następuje zabójczy cykl. Mniejsza aktywność słońca, powoduje mniejszą ilość energii słonecznej docierającej na ziemię, co z kolei obniża temperaturę ziemii, a to przekłada się na większą częstotliwość El Nino. El Nino następnie wpływa na większą ilość erupcji wulkanów, które uwalniają do atmosfery dwutlenek siarki, które jeszcze bardziej ogranicza ilość energii docierającej na ziemię, co jeszcze bardziej obniża temperaturę globu.


Zmiany te obniżyły średnia temperaturę o około 1,5 stopnia Celsjusza. Istotne jest to, że zmiany były większe na półkuli północnej a na samym równiku były niewielkie.


Jakie były skutki częstszego występowania El Nino?


„W strefie umiarkowanej, rozciągającej się mniej więcej pomiędzy 30 a 50 równoleżnikiem, nawrót chłodu podczas kiełkowania, susza na początku okresu wegetacyjnego i gwałtowna burza przed zbiorami niewspółmiernie wpływają na wysokość plonów. W obszarach uprawy ryżu mokrego, spadek przeciętnej, wiosennej temperatury o 0,5 stopnia wydłuża ryzyko występowania ostatnich mrozów o dziesięć dni, podczas gdy podobny spadek jesienią podwyższa ryzyko pojawienia się pierwszych mrozów o tyle samo dni. Każda z tych ewentualności jest zdolna zniszczyć całe plony. Nawet bez przymrozków spadek temperatury o 2 stopnie zmniejsza zbiory ryżu o 30, a nawet 50 %, oraz obniża nadające się do uprawy wysokości o ok. 400 metrów. W przypadku pszenicy, spadek temperatury o 2 stopnie skraca okres wegetacyjny o trzy lub więcej tygodni, powoduje spadek wysokości plonów o nawet 15% i obniża dostępne do uprawy ziemie o ok 150 metrów.”


Pogoda powoduje inne problemy. Susze przyciągają szarańczę, natomiast nadmierne deszcze powodują mnożenie się gryzoni. Powyżej strefy umiarkowanej spadek plonów może wynosić 80%.


W 1618 roku gdy liczba ludności osiągnęła niespotykaną wcześniej wielkość, „globalne ochłodzenie dało początek ekstremalnym wydarzeniom klimatycznym, katastrofalnym zbiorom i regularnym wybuchom epidemii zarazy. Szereg czynników naturalnych i ludzkich wytworzył „łożysko” zdolne wyżywić globalną katastrofę przez dwa pokolenia, do chwili gdy liczba ludności zmalała o jedną trzecią.”


W Afryce od 1614 do 1619 susze nawiedziły Angolę oraz Sahel. W zimie 1620 - 1621 europejskie rzeki zamarzły tak mocno, że przez trzy miesiące jeździły po nich wozy wyładowane towarem, a Bosfor został skuty lodem, tworząc naturalny most pomiędzy Europą a Azją. Lato 1627 roku było najbardziej deszczowym w przeciągu 800 ostatnich lat. Rok 1628 był rokiem bez lata podczas którego wiele upraw w ogóle nie dojrzało. Od 1629 do 1632 Europa doświadczyła gigantycznych ulew, po których nastąpiły susze. W Indiach przyszła susza doskonała a po niej powodzie.


W 1642 roku w Massachusetts nastąpiły rekordowe mrozy. W Azji następowały na przemian susze i ulewy. Jawę w latach 1643 do 1671 nawiedziła najdłuższą susza w ciągu ostatnich czterech stuleci. W 1640 roku niespotykana susza nawiedziła Katalonię, a w 1641 roku Nil osiągnął swój najniższy poziom w historii. Lata 1640-1643 były latami rekordowych w historii pomiarów, ulew w Andaluzji. Od 1638 do 1641, Węgry doświadczyły niespotykanych deszczy i niskich temperatur. Rok 1641 w Skandynawii był najzimniejszym w historii pomiarów. W Niderlandach w 1643 roku nastąpiły powodzie. Niemcy w 1640 roku również odnotowały rekordowe mrozy. W Boliwii w 1626 roku nastąpiły gwałtowne ulewy a po nich powodzie. W Chile od 1615 do 1637 nastąpiły ogromne susze. W Boliwii i Peru lodowce górskie osiągnęły swoje maksymalne zasięgi w latach 1630-1680. W Anglii, Szkocji i Irlandii w 1648 roku tylko kilka dni było bez deszczu. W styczniu 1649 roku na Tamizie były kry lodowe. W latach 1648-1650, w Niemczech i Francji było po 226 dni opadów. W Chinach zima na przełomie 1649 i 1650 była najsurowsza w historii pomiarów.


W 1651 roku w Niderlandach roztopy spowodowały największe powodzie od osiemdziesięciu lat. Wylały Wisła i Sekwana, Natomiast w Langwedocji nastąpiła susza trwająca 360 dni. W 1654 roku mieszkańcy Bałkanów zaklinali się, że „nigdy przedtem nie widzieli takich zamieci i nie odczuwali takiego mrozu, wilgoci i chłodu”.


Na przełomie 1657 i 1658 roku jeżdżono konno po zamarzniętych Dunaju, Menie i Renie. W Niderlandach kanał obok Lejdy był zamarznięty przez dwa miesiące, Bałtyk był zamarznięty tak mocno, że armia szwedzka wraz z działami przedostała się po ludzie z Jutlandii i zaatakowała Kopenhagę. W Anglii, krukom przymarzały łapy do padlin. Jak tylko zakończyły się mrozy nastąpiły ogromne powodzie, Sekwana zalała Paryż a Niderlandy ponownie znalazły się pod wodą.


Kolejna rekordowa zima nadeszła pod koniec 1658 roku.


W Anglii od roku 1646, na przestrzeni kolejnych szesnastu lat, nastąpiło dziesięć klęsk nieurodzaju. W 1675 roku na półkuli północnej wystąpił kolejny rok bez lata. Na przełomie 1683 i 1684 roku na Tamizie był tak gruby lód, że wybudowano karczmy i stragany. W Rumuni w latach 1684-1686 nie spadł deszcz. W Rosji i Chinach między 1650 a 1680 wystąpiły najostrzejsze zimy na przestrzeni ostatnich dwóch tysięcy lat. W Egipcie w latach 70-tych wystąpiły śnieżyce i grad.


Jak więc widać mamy znikomy wpływ na klimat naszej planety, o tym jakie zmiany następują nie decydujemy my lecz tylko i wyłącznie Słońce.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page