top of page

Nieważne na kogo głosują ludzie i tak wygrywają nasi, czyli tego kto nami rządzi nie wybieracie Wy lecz Jankesi.

  • 8 sie
  • 4 minut(y) czytania

Uwielbiam wtłaczane ludowi do łbów mity związane z demokracją. To, że to najlepszy ustrój, bo wygrywają najlepsi - serio? mam się śmiać?; to, że wszyscy mają równe szanse - serio? Oraz to, że dzięki temu, to lud decyduje kto nim będzie rządzić. Taaaakkkk…


O tym, że wygrywają najlepsi już pisałem kilka razy więc nie będę się pastwił nad bezdenną głupotą wyborców. Za rok czeka nas kolejna odsłona wyborczej szopki, gdy lud znowu będzie się zaklinał, że to co mu leci na ten głupi pysk, to nie ciepły mocz, tych na których właśnie głosuje, lecz orzeźwiający, ciepły, jesienny deszczyk.


To, kto będzie nami rządził nie zależy od wyborów przygłupiego elektoratu, ale od tego, kto ustala listy wyborcze. No bo przecież jak mówił klasyk, „gdyby wybory mogły coś zmienić, to by ich zakazali”.

I teraz nasuwa się pytanie: Kto ustala, kto może pełnić kluczowe funkcje?

Okazuje się, że nie partia, broń boże żaden Kaczyński, ani Tusk. O tym, kto będzie w Bantustanie pełnił funkcję prezydenta lub premiera, decyduje CIA oraz Departament Stanu, a to na kogo lud będzie głosować nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ jak powiedział inny klasyk „nie ważne na kogo zagłosują, i tak wygra nasz”.


Słyszeliście o Szkole Liderów USA, czyli International Visitor Leadership Program (IVLP) Departamentu Stanu USA?

To finansowany przez Departament Stanu USA program wymiany dla obecnych i przyszłych liderów, do którego uczestnicy są nominowani i zapraszani przez dyplomatów USA, a nie zgłaszają się w zwykłym trybie rekrutacji. Według Stowarzyszenia U.S. Alumni w programie uczestniczyło dotąd ponad 2600 Polaków.

Pozwólcie, że powtórzę, to Amerykanie wybierają kto będzie w nim brał udział.

IVLP obejmuje nie tylko polityków. Uczestniczą w nim także urzędnicy, dziennikarze, naukowcy, działacze NGO, przedsiębiorcy, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości, policji itd.


Oczywiście, ktoś może powiedzieć, No i co z tego?

Już tłumaczę, ogólnie Szkołę Liderów ukończyło 2600 Polaków, kto dokładnie niestety nie jesteśmy w stanie stwierdzić, ponieważ Amerykanie przytomnie skasowali stronę, na której była pełna lista. Ale mimo wszystko wiemy kto z polskich prominentnych polityków jest jej absolwentem, co daje naprawdę dużo do myślenia.



Hanna Suchocka         premier RP 1992–1993                         IVLP 1988

Mieczysław Rakowski premier PRL                                   IVLP 1978

Aleksander Kwaśniewski prezydent RP 1995–2005                       IVLP 1994

Donald Tusk           premier RP, przewodniczący RE                 IVLP 1993

Kazimierz Marcinkiewicz premier RP 2005–2006                      IVLP 2000

Beata Szydło premier RP 2015–2017                         IVLP 2004

Bronisław Komorowski prezydent RP 2010–2015                     IVLP 2006

Karol Nawrocki prezydent RP od 2025 r., wcześniej prezes IPN IVLP przed 2021


Zwróćcie uwagę, że w programie biorą udział osoby z różnych opcji politycznych, że Akademia Liderów poprzedzała objęcie ważnej funkcji publicznej oraz to, że w programie brał udział nawet taki komunista jak Rakowski, również przed objęciem przez niego funkcji premiera.


Oczywiście cały czas się podkreśla, że

"Ważne zastrzeżenie: sam fakt udziału w IVLP nie oznacza, że dana osoba była „agentem USA”, została „zwerbowana” ani że później realizowała interesy amerykańskie. Program jest programem wymiany i wizyt studyjnych, a uczestnicy są nominowani przez amerykańskich dyplomatów.”


Wobec tego zadam pytanie, jak myślicie, czym się kierują Amerykanie wyznaczając konkretnych ludzi oraz jaki jest prawdziwy cel Szkoły Liderów?


Jednak Szkoła Liderów to nie wszystko, kolejnym programem jest Stypendium Fulbrighta.

Najbardziej znanymi absolwentami tego stypendium są kolejni kluczowi politycy:


Marek Belka - premier Polski w latach 2004–2005; prezes Narodowego Banku Polskiego w latach 2010–2016; w latach 2003–2004 kierował polityką gospodarczą odbudowy Iraku;

w latach 2005–2008 był sekretarzem wykonawczym Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ;

był doradcą Banku Światowego i J.P. Morgan;


Henryka Bochniarz - minister przemysłu i handlu w latach 1991–1992;


Włodzimierz Cimoszewicz - wiceminister / wicepremier i minister sprawiedliwości w latach 1993–1995; marszałek Sejmu; premier Polski w latach 1996–1997; minister spraw zagranicznych w latach 2001–2004;


Danuta Hübner - po wejściu Polski do UE została komisarzem Komisji Europejskiej;

odpowiadała za politykę regionalną UE;


Grzegorz Kołodko - wicepremier i minister finansów w latach 1994–1997;

ponownie wicepremier i minister finansów 2002–2003;


Dariusz Rosati - minister spraw zagranicznych w latach 1995–1996;

członek Rady Polityki Pieniężnej;


Cezary Stypułkowski - w latach 1991–2003 prezes Banku Handlowego; 2003–2006 prezes PZU;

2006–2010 dyrektor zarządzający J.P. Morgan w Londynie, odpowiedzialny za Europę Środkową i Wschodnią; 2010–2024 prezes mBanku; od 2024 r. prezes Banku Pekao;


Wśród tych osób szczególnie widoczna jest grupa ekonomistów, którzy po stypendiach w USA zajmowali później bardzo wysokie stanowiska w Polsce lub instytucjach międzynarodowych:

Belka

Bochniarz

Hübner

Kołodko

Rosati

Stypułkowski


Jaka jest skala infiltracja Polski przez Jankesów nikt nie wie, ponieważ wśród tych 2600 osób ze Szkoły Liderów, 5000 stypendystów Fullbrigtha, z pewnością są nie tylko politycy i ekonomiści, na pewno są nimi kluczowi dziennikarze ale chyba nikt nie wątpi, że również wojskowi, policjanci. Zdajecie sobie sprawę z tego jaka sieć powiązań oplata Polskę? Prawdopodobnie, każda decyzja naszego rządu, banków, każda wypowiedż kluczowych generałów jest w jakimś stopniu sterowana przez Amerykanów.


Teraz chyba staje się jasne, że po pierwsze dlaczego bez względu na opcję polityczną kolejni rządzący tym krajem wyraźnie i całkiem jawnie reprezentują obce interesy a nie polskie.

To nie są nasi prezydenci, premierzy, ministrowie, prezesi banków, to są przede wszystkim namiestnicy. Tak jak kiedyś Sowieci wysyłali swoich ludzi do kierowania ludem w Polsce, tak teraz to robią Amerykanie.

Po drugie chyba jasnym jest dlaczego Amerykanie zrobią wszystko aby Braun nie doszedł do władzy. Nawet nie chodzi tu o jego antysemityzm, lecz przede wszystkim o to, iż to nie jest ich człowiek, więć nie mogą nim sterować. Po trzecie, widać, że Nawrocki, a przed nim Szydło, Marcinkiewicz to nie byli ludzie wystrugani przez Naczelnika Państwa z banana, to nie były przypadkowe osoby, to są ludzie lata temu wytypowani przez Amerykanów i namaszczeni do zarządzania Bantustanem, dlatego po wyborach nagle Tusk przestał się odzywać na temat Nawrockiego.


Co do Morawieckiego, to jego akurat do funkcji od lat przygotowywali Niemcy, a co do Dudy, to wskazówek możemy poszukać na serwisach ukraińskich.


Gdy połączymy ze sobą wpływy amerykańskie, lobby izraelskie, niemieckie i ukraińskie, to okaże się, że od upadku komuny rządzą nami ludzie ulokowani tam przez inne państwa.

Czym wobec tego różnimy się od Polski w XVIII wieku?



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page