top of page

Tradycyjna chlebowość, czyli przemyślenia nad kondycją polskich nauk humanistycznych.

26 sie
3 minut(y) czytania

Co prawda byłem poza krajem ale ponieważ wifi jest dostępne na całym świecie więc dotarło do mnie info o raporcie Marki Polska stworzonym przez niejaką Basię.

Baśka za 200 koła przepisała raport stworzony przez AI.


Śmiechu było co niemiara, ale dziwnym trafem nikt nie zwrócił uwagi na rzecz najważniejszą, otóż Basia jest profesorem uczelnianym, czyli doktorem habilitowanym na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tak…


Nawet sobie Basi posłuchałem.

Basia stosuje modną obecnie w naszym kraju mowę trawę, czyli zasypuje słuchacza potokiem słów bliskoznacznych niemających żadnego sensu. Tzw ludzie wykształceni w Bantustanie pieprzą od rzeczy trzy po trzy, używając w tym bełkocie wyrazów o obcym brzmieniu stwarzając pozory niesamowicie wykształconych erudytów. Ta słowna sraczka przechodzi gładko i rzeczywiście stwarza pozory niesamowitej inteligencji dzięki temu, że 30% Polaków kompletnie nie rozumie tekstu który czyta, a kolejne 40% ma problem ze zrozumieniem jego kilku linijek. Jeśli jak to powiedział Korwin dwie trzecie Polaków nie jest w stanie zrozumieć rozkładu jazdy, to w sumie taka Basia jak i jej podobni może uchodzić za osobę niesamowicie inteligentną.


Problem jest jednak o wiele bardziej złożony. Na co dzień jesteśmy w ścieku, i to w każdej dziedzinie pouczani przez profesorów będących w gruncie rzeczy imbecylami.

Bo to, że ktoś przepisał bezmyślnie raport stworzony przez AI, nawet to, że był tak absurdalnie leniwy, że go nie przeczytał, albo tak absurdalnie głupi, że nie potrafił wyłapać w nim głupot i konfabulacji, z których słynie każda AI, to jeszcze mogę zrozumieć, ale litości gdy doktor habilitowany wykazuje się inteligencją bezobjawową, co jeszcze potwierdza na każdym kroku słowną sraczką w mediach, to już jest o wiele większy problem.


Doktor habilitowany, czyli profesor uczelniany, to przecież uczelniana elita. Siłą rzeczy będąc na szczycie intelektualnej elity powinien górować nad innymi swoją inteligencją. Czyli nie ubliżając tu nikomu, teoretycznie skoro doktor habilitowany jest the best of the best, to pod nim powinni być ci mniej inteligentni doktorzy nie mający habilitacji, a pod nimi asystenci nie mający jeszcze doktoratu, a pod nimi zwykli studenci.

Chyba to jest oczywista gradacja.

Ja gdy byłem na studiach i zwykłych i doktoranckich, widziałem oczywistą przepaść w wiedzy pomiędzy każdym stopniem.

Więc jeśli doktor habilitowany wykazuje się inteligencją bezobjawową, to czego możemy się spodziewać od tych poniżej, za których doktoryzowanie właśnie on jest odpowiedzialny, a czego od tych jego doktorów, którzy prowadzą zwykłe zajęcia za studentami.


Rozumiecie problem?

Albo założymy, że polskie uczelnie są stopniowo kolonizowane przed idiotów, albo że panuje na nich skrajny nepotyzm i kolesiostwo. Innej możliwości nie ma. Można oczywiście założyć, że jakaś aintelektualna ameba zostaje licencjatem, ale potem mamy jeszcze magistra, doktora, habilitację. Jeśli ktoś jest idiotą to nie da rady przeprowadzić jakichkolwiek badań naukowych. Już nie mówię o tym, że przecież są programy antyplagiatowe, które powinny prześwietlić każda pracę, aczkolwiek co też po niejakim doktorze magistrze z politologii się okazało różnie w tym kraju z tym bywa. No chyba, że ktoś to zrobi za niego.


Polskie nauki humanistyczne, jak i wiele dziedzin w tym kraju toczy gangrena, odkąd Gowin uzależnił finansowanie uczelni nie od stricte pracy naukowej, lecz przede wszystkim od liczby studentów i tytułów naukowych pracowników, zaczęła się jazda bez trzymanki. Okazuje się, że połowa polskiej młodzieży znalazła się na studiach. Serio ktoś uważa, że nagle polska młodzież stała się taka genialna? Nie. Co piąty polski student rozumie tekst na poziomie 10 latka. Powtórzę, co piąty polski student powinien wylądować z powrotem w czwartej klasie szkoły podstawowej, co piąty polski magister jest funkcjonalnym analfabetą. I ci wszyscy ludzie zostają poźniej: nauczycielami, ponieważ na skutek pensji na poziomie minimalnej płacy krajowej do zawodu idą ci, co do niczego innego się nie nadają; urzędnikami, ponieważ jedyny dział gospodarki, który ciągle zwiększa zatrudnienie to administracja na każdym poziomie; a ci najgłupsi z najgłupszych, ale mający jakieś tam znajomości pchają się do polityki na wszelkich poziomach, co możemy zaobserwować na każdym kroku. Sytuację pogarszają jeszcze wszystkie prywatne wyższe szkoły gotowania na gazie, które seryjnie produkują analfabetów z magistrami. Tak naprawdę, dla znakomitej większości magistrów z nauk humanistycznych, jedynym obecnie prawdziwym egzaminem jest egzamin maturalny, którego poziom również jest sukcesywnie obniżany, ponieważ nie może się okazać, że zbyt wielu licealistów oblało maturę, gdyż mogłoby to wykazać, że polska edukacja szoruje po mulistym dnie, co zresztą wykazują testy PISA.


Czytając wypowiedzi medialnych profesorów, co gorsza słuchając ich bełkotu, nie sposób nie zauważyć, że nauki humanistyczne zostały skolonizowane przez zwykłych kretynów, którzy nie mających żadnej wiedzy, a kreujących swój wizerunek dokonując analiz opracowanych przez AI i nie mających pokrycia w rzeczywistości.


Może by to było i śmieszne gdyby nie to, że oni wszyscy to robią za nasze pieniądze i decydują o naszym życiu.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page