Przemyślenia na temat wojny celnej Trumpa.
- Dariusz Zdebel
- 19 godzin temu
- 9 minut(y) czytania
„Choć przez cały wiek XIX aż do lat 20. kolejnego stulecia USA były najbardziej protekcjonistycznym rajem na świecie, miały zarazem najszybciej rosnącą gospodarkę.” - Ha Joon Chang
Trump ogłosił nowe taryfy celne w wyniku których wojna celna stała się faktem. Nastąpił koniec ery globalizmu. Jak zwykle nastąpił cały wysyp ekspertów i ich analiz. Kolejny raz się spełniła maksyma, że eksperci nie mają zielonego pojęcia o czym mówią, bo gdyby wiedzieli, to byliby milionerami a nie ekspertami. To co się stało nie powinno nikogo dziwić, bo prawdziwi a nie medialni eksperci o nadchodzącym końcu globalizmu pisali od dawna.
Trump właściwie nie miał wyjścia, jeżeli chce zachować Pax Americana i dominującą pozycję USA musi sprowadzić produkcję przemysłową z powrotem do Stanów.
Co prawda, USA ma nadal najwyższe PKB na świecie, jednak gdy je przeliczymy według parytetu siły nabywczej, to obecnie Chiny są najsilniejszą gospodarką. To jest wskaźnik, którego jak widzę nie są w stanie ogarnąć intelektualnie nasi eksperci. To właśnie on tłumaczy jak to możliwe, że Rosja z nominalnym PKB na wysokości PKB Hiszpanii i Portugalii, jest w stanie przez trzy lata prowadzić proxy wojnę z całym NATO i ją wygrywać.
Jeżeli chodzi o PKB, to tak naprawdę niewielu ludzi rozumie czym ono jest. PKB to wartość wszystkich wytworzonych usług i dóbr w państwie. Krótko mówiąc hipotetyczne patologiczne państwo złożone z przewlekle chorych emerytów i kryminalistów, z powodu wysokich kosztów służby zdrowia, produkcji farmaceutycznej i gigantycznych kosztów więziennictwa będzie miało relatywnie wysokie PKB mimo, iż nic nie będzie wytwarzało. Dlatego to taki niemiarodajny wskaźnik.
Najistotniejsza jest produkcja przemysłowa.
W przypadku USA produkcja przemysłowa (w tym przemysł wytwórczy) stanowi około 11-12% PKB. W Chinach natomiast przemysł odpowiada za 30-32% PKB. W Unii Europejskiej produkcja przemysłowa wynosi około 20-22% PKB. Ale już w samych Niemczech udział przemysłu w PKB stanowi około 25-27%. W Japonii jest niewiele mniejszy od Chin i stanowi 27-29% PKB, natomiast w Wielkiej Brytanii wynosi on jedynie 9-10% PKB.
NIe trzeba być zbytnim geniuszem aby zauważyć, że Trump musi coś zrobić aby przemysł powrócił do Stanów, ponieważ w innym wypadku staną się one kolosem na glinianych nogach.
Analizując strukturę PKB w tych krajach można zauważyć, że w przypadku USA:
- Rolnictwo: ~0,9–1%
- Przemysł: ~18–20%
Obejmuje przemysł wytwórczy (~11–12%), budownictwo (~4%) i górnictwo/energetykę (~3–4%).
- Usługi: ~79–80%
Największy sektor, obejmujący finanse (~7–8%), handel, opiekę zdrowotną, technologię i edukację.
Jak widać za generowanie wysokiego PKB USA w ogromnej mierze odpowiedzialne są astronomiczne koszty systemu opieki zdrowotnej oraz edukacji. Obydwa przerażająco niewydolne. A kolejnym działem odpowiedzialnym za PKB są usługi finansowe. Czyli nieistniejące pieniądze, oparte na mechanizmach giełdowych. PKB Stanów w dużej mierze to fikcja.
W przypadku Chin struktura PKB wygląda odmiennie:
- Rolnictwo: ~7–8%
- Przemysł: ~38–40%
Kluczowy element gospodarki – przemysł wytwórczy (~30–32%), budownictwo (~6–7%) i górnictwo.
- Usługi: ~52–54%. Usługi oparte są przede wszystkim na handlu, finansach i technologii.
W Unii Europejskiej wygląda to następująco:
- Rolnictwo: ~1,5–2%
Różnice między krajami: wyższy udział w Polsce czy Rumunii (~3–4%), niższy w Niemczech czy Holandii (~1%).
- Przemysł: ~24–25%
Przemysł wytwórczy (~20–22%), budownictwo (~4–5%). Silny w Niemczech, słabszy w krajach południowych.
- Usługi: ~73–74%. Dominujące są finanse, turystyka i handel.
W Japonii na PKB składa się:
- Rolnictwo: ~1–1,5%
- Przemysł: ~29–30%
Przemysł wytwórczy (~27–29%) – motoryzacja, elektronika – plus budownictwo (~2–3%).
- Usługi: ~69–70%. Handel, finanse, usługi dla starzejącej się populacji – sektor rośnie, ale mniej niż w USA czy UK.
W Niemczech:
- Rolnictwo: ~0,8–1%
Niewielki, ale nowoczesny sektor (produkcja żywności, np. mleczarstwo).
- Przemysł: ~30–31%
Przemysł wytwórczy (~25–27%) – motoryzacja, maszyny – plus budownictwo (~4–5%).
- Usługi: ~68–69%, na które składają się finanse i handel.
Wielka Brytania to już Londyn i przybudówki.
- Rolnictwo: ~0,6–0,7%
Bardzo mały sektor, zaspokaja część potrzeb żywnościowych, reszta importowana.
- Przemysł: ~17–18%
Przemysł wytwórczy (~9–10%), budownictwo (~6%), energetyka (~2%).
- Usługi: ~81–82%
Dominujący sektor – finanse (~7–8%), handel, media, edukacja. Londyn jako centrum usługowe napędza gospodarkę.
Jak widać pomijając skansen Anglia, zarówno Japonia jak i Niemcy opierają się na przemyśle. Stany chcąc być nadal potęgą nie mogą swojej gospodarki opierać na chorobach emerytów i chorobach metabolicznych otyłego społeczeństwa, muszą coś zrobić aby z powrotem przyciągnąć przemysł i oprzeć gospodarkę na prawdziwych dochodach i produkcji.
Przechodząc do stosunku eksportu do importu (ang. export-to-import ratio) czyli relacji wartości eksportu towarów i usług do wartości importu wygląda on następująco:
USA:
- Eksport: Około 2,1–2,2 biliona USD (towary) + 0,9 biliona USD (usługi) w 2024 roku, czyli łącznie ok. 3 biliony USD.
- Import: Około 3,2–3,3 biliona USD (towary) + 0,6 biliona USD (usługi), czyli łącznie ok. 3,8–3,9 biliona USD.
- Stosunek eksportu do importu: ~75–80% (0,75–0,80). Jasno widać, że USA są gigantycznym rynkiem zbytu dla towarów chińskich i europejskich.
Chiny:
- Eksport: Około 3,5 biliona USD (2024).
- Import: Około 2,3–2,4 biliona USD (2024).
- Stosunek eksportu do importu: ~145–150% (1,45–1,50).
Chiny są jak widać całkowicie uzależnione od eksportu.
Unia Europejska (UE)
- Eksport: Około 2,5–2,6 biliona USD (towary) + 1,2 biliona USD (usługi), czyli łącznie ok. 3,7–3,8 biliona USD (2024, ekstra-UE).
- Import: Około 2,5 biliona USD (towary) + 1,0 biliona USD (usługi), czyli łącznie ok. 3,5 biliona USD.
Stosunek eksportu do importu: ~105–108% (1,05–1,08).
Unia jako całość jak widać teoretycznie ma zbilansowany import z eksportem.
Japonia
- Eksport: Około 0,7–0,8 biliona USD (2024).
- Import: Około 0,7–0,75 biliona USD.
Stosunek eksportu do importu: ~100–105% (1,00–1,05).
Japonia również ma równowagę handlową.
Niemcy:
- Eksport: Około 1,6–1,7 biliona USD (2024).
- Import: Około 1,3–1,4 biliona USD.
- Stosunek eksportu do importu: ~120–125% (1,20–1,25).
Jak widać Niemcy są uzależnione od eksportu towarów i pod każdym względem różnią się od ogółu Unii Europejskiej.
Wielka Brytania:
- Eksport: Około 0,8 biliona USD (towary i usługi, 2024).
- Import: Około 1,0–1,1 biliona USD.
- Stosunek eksportu do importu: ~75–80% (0,75–0,80).
W przypadku Wielkiej Brytanii jasno widać, że nadchodzi katastrofa, mają ogromny deficyt handlowy a jednocześnie szczątkowy przemysł.
Spójrzmy teraz na bilans handlowy USA z Chinami, Unią Europejską (UE), Niemcami, Wielką Brytanią (UK) i Japonią.
USA – Chiny
Eksport USA do Chin: ~150–153 mld USD (towary) + ~42 mld USD (usługi) = ~192–195 mld USD.
Import USA z Chin: ~536–540 mld USD (towary) + ~15–20 mld USD (usługi) = ~551–560 mld USD.
Bilans handlowy: ~-295 mld USD (towary) / ~-360 do -365 mld USD (towary i usługi).
Wyraźnie widać gigantyczny deficyt handlowy USA
USA – Unia Europejska (UE)
Eksport USA do UE: ~370 mld USD (towary) + ~238–240 mld USD (usługi) = ~608–610 mld USD.
Import USA z UE: ~605–606 mld USD (towary) + ~150–160 mld USD (usługi) = ~755–766 mld USD.
Bilans handlowy: ~-235,6 mld USD (towary) / ~-145 do -158 mld USD (towary i usługi).
Również w przypadku UE Stany odnotowują ogromny deficyt handlowy.
USA – Niemcy
Eksport USA do Niemiec: ~70–72 mld USD (towary) + ~20–25 mld USD (usługi) = ~90–97 mld USD.
Import USA z Niemiec: ~146–148 mld USD (towary) + ~42 mld USD (usługi) = ~188–190 mld USD.
Bilans handlowy: ~-84,8 mld USD (towary) / ~-91 do -100 mld USD (towary i usługi).
- W tym miejscu nie trzeba być geniuszem abym zauważyć, że na handlu z USA najbardziej zarabiają Niemcy, których rynek jest praktycznie zamknięty dla USA natomiast dwie trzecie wpływów z handlu z USA wpływa do kasy niemieckiej.
USA – Wielka Brytania
Eksport USA do UK: ~76–77 mld USD (towary) + ~80–81 mld USD (usługi) = ~156–158 mld USD.
Import USA z UK: ~64–65 mld USD (towary) + ~70–71 mld USD (usługi) = ~134–136 mld USD.
Bilans handlowy: ~+11,9 mld USD (towary) / ~+20 do +24 mld USD (towary i usługi).
W przypadku Wielkiej Brytanii, USA mają nadwyżkę handlową.
USA – Japonia
Eksport USA do Japonii: ~80–82 mld USD (towary) + ~30–35 mld USD (usługi) = ~110–117 mld USD.
Import USA z Japonii: ~148–150 mld USD (towary) + ~38–40 mld USD (usługi) = ~186–190 mld USD.
Bilans handlowy: ~-68,5 mld USD (towary) / ~-69 do -80 mld USD (towary i usługi).
Deficyt handlowy USA jest niewielki.
Serio nadal uważacie, że Trump popełnił błąd? A na jakiej podstawie? Trump wykonał krok, który musiał wykonać jeśli nie chce doprowadzić do upadku Stanów Zjednoczonych jako supermocarstwa.
Już na koniec chciałbym jeszcze pokazać jak wygląda bilans handlowy Chin z poszczególnymi krajami:
Chiny – Unia Europejska (UE)**
Eksport Chin do UE: ~510–520 mld USD (2024).
Import Chin z UE: ~290–300 mld USD (2024).
Bilans handlowy: ~+210 do +230 mld USD.
Jak widać Chiny utrzymują znaczną nadwyżkę handlową z UE. ,
Chiny – Wielka Brytania (UK)
Eksport Chin do UK: ~80–85 mld USD (2024).
Import Chin z UK: ~20–25 mld USD (2024).
Bilans handlowy: ~+55 do +65 mld USD.
Chiny mają wyraźną nadwyżkę handlową z UK.
Chiny – Niemcy
Eksport Chin do Niemiec: ~115–120 mld USD (2024).
Import Chin z Niemiec: ~100–105 mld USD (2024).
Bilans handlowy: ~+10 do +20 mld USD.
Jak do tej pory Chiny miały niewielką nadwyżkę handlową ale należy podejrzewać, iż to się zmieni ponieważ Chiny przekierunkują teraz eksport z USA do UE.
Na podstawie danych nie sposób zgodzić się z ekspertami potępiającymi Trumpa. Z punktu widzenia Stanów musiał podjąć te działania gdyż na dłuższą metę ze gospodarka amerykańska stałaby się gospodarką wirtualną opartą jedynie na instrumentach finansowych i generujących gigantyczne koszty usługach.
Fakt faktem, działania Trumpa oznaczają definitywny koniec globalizmu, ale to, że tak się stanie przewidział Peter Zeihan w swojej książce „Koniec świata to dopiero początek. Scenariusz upadku globalizacji”. „ Świat już nigdy nie będzie lepszy niż za naszego życia. Od świata taniego, coraz lepszego i coraz szybszego błyskawicznie przechodzimy do świata coraz droższego, coraz gorszego i coraz wolniejszego. Ponieważ świat - nasz świat - się rozpada.”
Warto sobie przypomnieć co pisze:
„W przyszłości, jaka nas czeka, nie będzie funkcjonować żaden z wymyślonych przez nas dotychczas systemów gospodarczych.”
„Dostęp do środków produkcji - finansów, surowców i siły roboczej - które określają nowoczesny świat, zostanie ograniczony w stopniu uniemożliwiającym nowoczesność.”
„Tani kredyt daje firmom i ludziom złudzenie niezniszczalności. Jednak kiedy napływ pieniędzy ustaje, a koszty finansowania rosną, wszystko z hukiem się wali”
„W wielu krajach świata prawie przesądzony jest dzisiaj kilkunastoletni kryzys. Z powodu deglobalizacji, zapaści demograficznej i koronawirus większość krajów nigdy nie powróci do stanu z 2019 roku. W świecie rosnących i zmiennych poziomów inflacji świadczenia emerytalne na ogół przestaną wystarczać na życie.”
Jego zdaniem globalizacja już się skończyła a świat wchodzi ponownie w epokę regionalizacji.
Dziwią mnie również bezsensowne analizy eksportów piętnujące cła zaporowe Trumpa. Kwestie wolnego rynku świetnie opisuje w Ha Joon Chang w swojej książce „Źli Samarytanie. Mit wolnego rynku i tajna historia kapitalizmu”.
Chang opierając się na danych wyraźnie wskazuje, że wolny rynek jest tworem sztucznym.
„Praktycznie wszystkie rozwinięte dzisiaj kraje, włącznie z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi, a więc rzekomymi ojczyznami wolnego rynku i wolnego handlu, bogaciły się dzięki receptom politycznym sprzecznym z ortodoksją ekonomii neoliberalnej.
Bogate dziś państwa stosowały protekcjonizm i subsydia, dyskryminując jednocześnie zagranicznych inwestorów – to wszystko w dzisiejszej ortodoksji ekonomicznej obłożone jest anatemą, ściśle ograniczone przez traktaty wielostronne w rodzaju porozumień WTO, a do tego zabronione przez dawców pomocy i międzynarodowe organizacje finansowe (zwłaszcza MFW i Bank Światowy).”
„Według Friedmana kraje ze świata drzew oliwnych nie będą w stanie dołączyć do świata Lexusa, jeśli nie wpasują się w specyficzny zestaw polityk, który nazywa on „złotym kaftanem bezpieczeństwa”. Opisując ów kaftan, Friedman tak naprawdę sumuje współczesną ortodoksję gospodarki neoliberalnej: żeby się do niego dopasować, kraj powinien sprywatyzować przedsiębiorstwa państwowe, utrzymywać niską inflację, zredukować skalę biurokracji państwowej, zrównoważyć budżet (a najlepiej uzyskiwać nadwyżkę), zliberalizować handel, zderegulować inwestycje zagraniczne i rynki kapitałowe, wprowadzić wymienialność waluty, ograniczyć korupcję i sprywatyzować emerytury. Jego zdaniem to jedyna droga do sukcesu w nowej gospodarce globalnej.
Prawda jest jednak taka, że gdyby rząd japoński posłuchał wolnorynkowych ekonomistów już we wczesnych latach 60 tych, to Lexusa by w ogóle nie było. Toyota byłaby dziś w najlepszym razie podwykonawcą jakiegoś zachodniego producenta samochodów albo, w gorszym, zostałaby wymieciona z rynku. To samo dotyczyłoby całej gospodarki Japonii. Gdyby kraj ten od początku przywdział Friedmanowski złoty kaftan bezpieczeństwa, Japonia pozostałaby trzeciorzędną siłą w przemyśle, którą była w latach 60. XX wieku, z poziomem dochodów równym Chile, Argentynie czy RPA.”
„Mniej odległe w czasie historie gospodarczego sukcesu Chin i – w coraz większym stopniu – Indii, to również przykłady pokazujące wagę strategicznej, a nie bezwarunkowej integracji z gospodarką globalną, opartej na podejściu narodowym. Podobnie jak USA w połowie XIX wieku, czy Japonia i Korea w połowie wieku XX, Chiny stosowały wysokie cła, aby zbudować swą bazę przemysłową. Aż do lat 90. przeciętny poziom chińskich ceł wynosił ponad 30 procent. Trzeba przyznać, że kraj ten był bardziej przyjazny zagranicznym inwestycjom niż Japonia czy Korea. Nawet tu nakładano jednak górne progi udziałów zagranicznych inwestorów w przedsiębiorstwach oraz wymogi wkładu lokalnego (tzn. wymagania, aby firmy zagraniczne kupowały przynajmniej jakąś część komponentów u lokalnych dostawców). Niedawne sukcesy gospodarcze Indii zwolennicy globalizacji przypisują często dokonanej przez ten kraj liberalizacji handlu i finansów na początku lat 90. Ostatnie badania pokazują jednak, że przyspieszenie indyjskiego wzrostu zaczęło się jeszcze w latach 80. XX wieku, co obala prostą opowieść o tym, że „większa otwartość przyspiesza wzrost”. Co więcej, nawet po liberalizacji handlu z początku lat 90. przeciętne cła na towary przemysłowe w Indiach pozostawały na poziomie 30 procent (dziś to wciąż 25 procent). Protekcjonizm indyjski sprzed lat 90. w niektórych branżach był z pewnością nadmierny, co nie znaczy jednak, że Indie odniosłyby większy sukces, gdyby w momencie odzyskania niepodległości w 1947 roku przyjęły politykę wolnego handlu. Indie nakładały też surowe ograniczenia na bezpośrednie inwestycje zagraniczne – bariery wejścia, ograniczenia własnościowe i rozmaite wymogi co do produkcji (na przykład wymogi stosowania lokalnych komponentów).”
Jak widać eksperci kolejny raz mówią bzdury wynikające albo z ich niewiedzy albo zleceń tych, którzy im płacą. Moim zdaniem Trump zrobił dobry krok, gospodarka amerykańska się poważnie wzmocni. Największym przegranym będzie UE i Niemcy, które są uzależnione od eksportu, a który się zawali z powodu zabójczych kosztów produkcji i niskiej produktywności związanych z wprowadzeniem zielonego ładu i socjalistycznych metod zarządzania gospodarką.

Comments