Bo najważniejszy jest święty spokój.
- 8 kwi
- 2 minut(y) czytania
Co się z nami stało?
We własnym kraju stajemy się obywatelami drugiej kategorii. Podczas gdy my nie potrafimy dostać się do lekarza, wszyscy inni mieszkający na terenie Polski a nie będący Polakami, wszystko mają za darmo i od razu.
Gdy dla naszej młodzieży nie ma mieszkań, i młodzi ludzie muszą zadłużać się na całe życie rujnującymi kredytami, jednocześnie we wszystkich miastach z dnia na dzień znalazły się miliony komunalnych mieszkań dla Ukraińców.
System podatkowy stopniowo wpycha wszystkich Polaków w drugi próg podatkowy.
Coraz bardziej próbuje ograniczać się wolność słowa. Konstytucja stała się tyle warta co papier, na którym jest wydrukowana.
Polskie firmy są coraz bardziej rujnowane rekordowymi cenami energii.
System szkolnictwa jest coraz większym nieporozumieniem. System ochrony zdrowia coraz bardziej się prywatyzuje, ale jednocześnie obciąża nasze kieszenie obowiązkowymi składkami zdrowotnymi.
Już oficjalnie utrzymujemy wrogi nam kraj.
A mimo wszystko wszyscy siedzą cicho.
Co się stało z tym narodem, który bez względu na ryzyko wychodził na ulicę zawsze gdy coś go dotykało?
Co się stało, że pozwalamy, żeby byle ciecie robiły z nami, co im się żywnie podoba?
Nie wiecie?
Odpowiedź jest tak banalna, że aż mdli.
Dla Polaków najważniejszy jest święty spokój.
To już nawet nie jest stawienie na jakoś. Te odwieczne „jakoś to będzie”. Nie, teraz Polacy już o tym nie myślą, oni wiedzą, że będzie gorzej, ale teraz chcą mieć tylko święty spokój. Ma być ciepło i fajnie.
Statystyczny Polak marzy tylko o jednym, byle nikt go nie ruszał, byle nie musiał podejmować decyzji, byle komuś nie podpaść, byle „był fajny”.
I dla świetego spokoju jest gotów poświęcić wszystko: wolność, godność, przyszłość swoich dzieci, swoją pozycję społeczną, swój dobrobyt.
Najważniejsze jest to, że nikt go nie rusza.
Szczególnie było to widać podczas lockdownów. Kazali siedzieć w domu, to siedzieli. Zakazywali wchodzić do lasów, to nie wchodzili. Kazali nosić szmaty, to nie dosyć że sami nosili, to jeszcze innym kazali.
Najgorsze jednak jest to, że statystycznemu Polakowi tak bardzo zależy na świętym spokoju, że mimo, iż mu jest źle, to nie może znieść tych nielicznych, którym to nie pasuje.
Mimo, że poniekąd walczą oni i o jego wolność, godność, przyszłość dzieci, pozycję społeczną, dobrobyt, to dla marzącego o świętym spokoju Polaka, są oni jak uwierający kamień w bucie. Dlaczego? Ponieważ sieją ferment. A statystyczny Polak w XXI wieku, najbardziej nie lubi fermentu. Bo to zaburza jego spokój, jego fajność. Psuje pozorne odczucie, CIFu, że jest ciepło i fajnie.
I gdy poszczególne grupy wychodzą na ulice, statystyczni Polacy zamiast stanąć po ich stronie, to plują na nich jadem. Bo oni sieją ferment.
Benjamin Franklin powiedział:
„Ci, którzy zrzekają się podstawowej Wolności, aby kupić odrobinę tymczasowego Bezpieczeństwa, nie zasługują ani na Wolność, ani na Bezpieczeństwo”
Dlatego statystyczny Polak skupiający się jedynie na świętym spokoju, kosztem wolności, godności i dobrobytu, ostatecznie nie będzie miał niczego. Straci wolność, dobrobyt, godność ale bardzo szybko straci również święty spokój.





Komentarze