Była zbrodnia, przyjdzie czas na karę.. Dlaczego foliarze zawsze mają rację?
- 31 lip
- 4 minut(y) czytania
"Wszystko jest kwestią pieniędzy. Za pieniądze możesz kupić ludzką lojalnośc. Nie ma miejsca na czułostki. Wszystkim rządzi pieniądz. Dostałeś tyle? Chciałeś więcej." - Jeffrey Skilling. Enron
W Ameryce jest bomba, Fauciego zgrillowali w Senacie, w polskim ścieku jak zawsze cisza.
Co się stało? Po odtajnieniu maili dr Mengele, okazało się, że foliarze jak zawsze we wszystkim mieli rację.
Pamiętacie medyczny nazizm, który wprowadzono sześć lat temu?
Wtedy zrozumiałem jak to się stało, że Hitler i narodowi socjaliści tak łatwo przejęli władzę w najlepiej wykształconym ówcześnie społeczeństwie na świecie.
Okazało się, że pod płaszczykiem dobra publicznego z ogromnego odsetka otaczających nas ludzi powyłaziły zwykłe naziole.
Co gorsze, tak jak i Hitler i SS, tak i obecni globaliści mogli liczyć na wierny i czynny udział środowisk medycznych. To wtedy dotarło do mnie, ale i nie tylko do mnie, że masa lekarzy bez problemu mogłaby pracować w obozach koncentracyjnych, że naprawdę wielu bez mrugnięcia okiem zgłosiłoby się jak kiedyś ich niemieccy koledzy do Akcji T4, a następnie do Akcji Reinhardt.
Pamiętacie?
Pokrótce przypomnę.
Krok pierwszy. Pojawia się straszna pandemia. Wirus, który zmutował się w dwóch żołądkach, najpierw gdy wąż zeżarł nietoperza, a potem gdy Chińczyk zeżarł węża.
Niewiarygodnie głupie nie? Pomyślcie, że w ten shit bez problemu uwierzyli profesorowie i lekarze. Co prawda noblista prof Luc Montagnier mówił, że to niemożliwe, a wirus jest stworzony sztucznie, ale mu się nagle zmarło.
Krok drugi. Zachorowania. Okazuje się, że zachorowań jest mało, a w 99,99% sprowadzają się do kataru i bólu gardła. Za mało żeby wystraszyć. Co zrobić..
Pojawia się test PCR. Test o którym jego twórca Kary Mullis, który za jego opracowanie otrzymał Nobla, cały czas mówił, że nie nadaje się do celów diagnostycznych, ponieważ wykrywa pozostałości wirusa nawet po bezpiecznym kontakcie z nim. Całe szczęście dla zarazy Mullisowi kilka miesięcy przez nią zmarło się na zapalenie płuc, mimo że gość był zdrowy jak koń i niesamowicie sprawny fizycznie.
Krok trzeci. Jak wygenerować miliony chorych.
Ano zwiększyć liczbę cykli testu PCR. Powyżej 25 nawet sraczka była kwalifikowana jako Covid. To jest tak jakbyście coś oglądali przez mikroskop elektronowy, zawsze coś zobaczycie.
Mamy chorych.
Ale powstał kolejny problem, ogromna większość z nich nie miała nawet kataru.
Krok czwarty. Chorzy bezobjawowi. Powstała nowa kategoria chorych, chorych nie mających objawów choroby. Chorych tak ciężko, że żeby stwierdzić ich chorobę, trzeba to było stwierdzić testem PCR. Głupie? To pomyślcie, że te bullshit łyknęli lekarze i profesorzy. Oczywiście za opłatą.
Krok piąty. Zewnętrzne talizmany, czyli maski. Co prawda od samego początku było wiadomo, że wirus przenosi się za pomocą aerozoli a nie kropelkowo, i te wszystkie maski są o kant dupy rozbić, ale wtedy ludzie by zapomnieli, że jest zaraza. Więc dymali w trzydziestostopniowym upale wdychając własne wydzieliny i zagrzybiając sobie płuca, dzięki czemu na jesień mieliśmy chorych jak znalazl.
Krok szósty. Jest zaraza muszą być trupy. Co zrobić? Zamknąć cały system opieki zdrowotnej, niech medycy sobie robią układy taneczne dostaną za to hajs. A ludzi chorych na grypę, niedożywionych, wystraszonych wysyłamy na kwarantannę aby nikt nie miał z nimi kontaktu. Swoją drogą to były jedyne lata w dziejach ludzkości bez grypy i zapalenia płuc. Nie daj boże by ich wyleczyli. Jako leki Apap i witamina C. Gdy grypa przeradzała się w zapalenie płuc, zabroniono stosować antybiotyków i brano ledwo żywych dziadków do szpitala pod respiratory. W końcu były trupy. Ale powstał problem, nie mogą umierać sami starzy, więc sprawę uratował test PCR, i nagle nawet ci co ginęli w wypadkach samochodowych, okazywało się, że z powodu cowida. Absurdalne? Może i tak, ale od czego były dodatki cowidowe. Pieniądz wszystko zmienia.
Krok siódmy. Lockdowny. Żeby lud się bał to trzeba go pozamykać. I pozamykali. Domorośli naziole pilnowali własnych sąsiadów.
Do tego zamknięcie lasów, szkół i szopka trwała.
Krok ósmy. System odpornościowy stał się teorią spiskową. Od samego początku był tylko jeden ratunek. Nieprzebadane gówno, które już raz zostało wstrzymane, gdy zwierzęta zaczęły po nim padać, czyli szczepionki mRNA. Przed którymi przestrzegał ich twórca, dr Mallony. I znowu poszedł hajs, żeby profesorzy i lekarze zaczęli gonić stado na szczepienia.
Krok dziewiąty. Powstał mały problem, okazało się, że najwięcej zgonów jest na Zachodzie, a dziwnym trafem nie chcą umierać tam gdzie powinni, czyli tam gdzie jest bieda i nędza, czyli na Haiti i w Afryce. Szybkie rozeznanie dało odpowiedź, wszędzie tam kilka lat wcześniej stosowano lek przeciwpasożytniczy, czyli iwermektynę. Zaczęła się akcja. Jak zawsze na profesorów można było liczyć. Dodatkowo każda wzmianka w mediach na temat iwermektyny, cynku kończyła się miesięcznym banem z automatu.
I teraz clue. Zaczął się opór. I wtedy ujawnili się naziści w kitlach i nie tylko.
Jedni nie chcieli leczyć nieszczepionych, inni nie chcieli ich wpuszczać do restauracji, teatrów, kin, jeszcze inni chcieli ich zamykać jak kiedyś Żydów w gettach, jeszcze inni chcieli ich zwalniać z pracy. Jak kiedyś z Żydami nastąpiło odczłowieczenie. Zamiast dyskusji inwektywy, ośmieszanie, sekowanie, szykanowanie.
Wiecie, że mamy XXI wiek? Serio mówicie, że mam wierzyć w nałukę i tych nałukowcow? Serio?
Minęło kilka lat.
W Ameryce właśnie ujawnili maile Fauciego. I co się okazało?
Foliarze mieli we wszystkim rację.
Przede wszystkim wirus. Sztucznie opracowany wirus w którym wzmocniono funkcje i którego prawdopodobnie specjalnie wypuszczono.
Maseczki to był gadżet, nie miały najmniejszego znaczenia.
Testy PCR. Lekko licząc 86% testów dawało fałszywe wyniki.
Prawdziwa śmiertelność na poziomie 0,2%, porównywalna z grypą.
Iwermektyna, ponad sto badań naukowych potwierdzających jej skuteczność.
Lockdowny wprowadzone po to, aby po wydrukowaniu przez Bidena 6 bilionów dolarów zatrzymać wzrost inflacji.
I szczepionki.
Podstawowy efekt uboczny, zatory, okazuje się, że sam Fauci po szczepieniu miał zator płucny. Swoją drogą jestem zaskoczony, że się tym gównem zaszczepił.
I ostatnia rzecz, szczepionki zmniejszyły prawdopodobieństwa zajścia w ciążę o 33%. Teraz na całym zachodzie widzimy depopulację.
A do tego miliony zgonów nadmiarowych, miliony chorych psychicznie i ruina gospodarcza, klasy sredniej.
W Ameryce burza, u nas oczywiście cisza. Profesorskie skorumpowane łajzy dalej idą w zaparte, za dużo ludzi zarobiło aby ruszać temat.
Serio myślicie, że wam to zapomnimy? Serio? Jesteście zwykłymi naziolami, sprzedawczykami, nigdy wam tego nie zapomnimy. Przyjdzie czas, w końcu przyjdzie, wtedy kiedy do ludzi dotrze, że ten rak, ten zawał, ten zgon ma początek w chwili kiedy się zaszczepił. A wtedy poczujecie się tak jak Fauci wiercący się nerwowo po tym jak jego adwokat wyleciał za drzwi.





Komentarze