Co dalej Polsko?
- 4 mar
- 4 minut(y) czytania
Wczoraj jeden z moich czytelników zadał mi pytanie:
W którą stronę, Pana zdaniem, to wszystko zmierza? Jak to, co dzieje się na bliskim wschodzie przełoży się na sytuację w Polsce? Czy perspektywa wojny w naszym kraju staje się coraz bardziej realna? Piszę jako facet w wieku poborowym, katolik i patriota kochający Polskę i wszystko co polskie. Ponadto chcący założyć rodzinę i mieć dzieci... Jednak słuchając ekspertów maści wszelakiej, na każdy możliwy temat serio się odechciewa. Czytając Pańskie posty cieszę się że jest ktoś kto podziela moje poglądy. Zwłaszcza w czasach kiedy szum informacyjny wżera się w łeb z każdej możliwej strony. Jednak zdarza mi się od czasu do czasu pomyśleć nad swoją sytuacją. I mogę powiedzieć że żyje mi się źle. Pomimo całej miłości do Polski, zmieniłbym tak wiele rzeczy aby młodym ambitnym ludziom uczciwie pracującym i starającym się dobrze żyć, w ich ojczystym kraju - naprawdę żyło się lepiej. Czy Pana zdaniem będzie na to szansa? Z niecierpliwością czekam na komentarz lub dłuższą wypowiedź i z góry dziękuję
Szanowny Panie, daleko mi do eksperta, jedyne co potrafię to łączyć kropki, w miarę dobrze znam historię i w odróżnieniu od bardzo wielu ludzi pamiętam po co się uczyłem czytać.
Chciałbym napisać, że będzie dobrze i wszystko się ułoży, niestety musimy stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, że świat, który znaliśmy do 2019 roku odszedł i już nie wróci.
Niestety Zachodem rządzą psychopaci i idioci. Właściwie nie wiem, którzy gorsi.
Jeśli Pan czyta moje posty to doskonale Pan wie, że aby coś w naszym kraju się zmieniło, musieliby w końcu władzę przejąć Polacy. Niestety po tym co widać cała scena polityczna jest tak ułożona, żeby Polaków ubezwłasnowolnić.
Symbolem tego jest oficjalne oskarżenie dwóch kolejnych polskich premierów, że zostali wystrugani z banana przez Stasi, a póżniej prawdopodobnie przejęci w spadku przez BND. W normalnym kraju obydwaj powinni albo wytoczyć oskarżającym proces o zniesławienie, albo podać się do dymisji. Media powinny prześledzić szczegółowo ich życie, a kontrwywiad objąć ich śledztwem. Jak Pan doskonale wie nic takiego się nie stało, co jasno oznacza, że obydwaj są w to zamieszani, rzekome nasze media wcale nie są naszymi a kontrwywiad jak widać jest całkowicie upolityczniony. Idąc na wybory tak naprawdę nie mamy żadnej alternatywy, listy są tak ustalane aby do sejmu wchodzili odpowiedni ludzie, co jasno widać w obecnej sytuacji, kiedy takiego zbiorowiska idiotów jak w obecnym sejmie jeszcze nie było. W tym miejscu wiem, że powiem coś bardzo niepopularnego, ale antysystemowy Braun również jest jakiś dziwny. Moim zdaniem odgrywa rolę ośrodka grupującego i kontrolującego niezadowolonych z POPISu, tak aby przypadkiem jakaś oddolna inicjatywa się samoistnie nie wytworzyła.
Nasi politycy są od lat dobierani i kształceni w różnych uczelniach przez Amerykanów. W polityce nie ma ludzi przypadkowych, co widać po Nawrockim. Wszyscy nasi politycy są wierni w zależności od proweniencji Brukseli, Berlinowi, Waszyngtonowi, Tel Awiwowi a nade wszystko Kijowowi i zawsze, ale to zawsze przekładają obce interesy nad polskie. Nasze kadry wywodzą się wprost z Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, o której w podręcznikach nawet na studiach dziwnym trafem panuje milczenie. Nasze patriotyczne elity dopiero się tworzą, i nie mam tu na myśli komunistycznych pociotków marzących o odrodzeniu Związku Sowieckiego w wersji brukselskiej. W ogóle nasze elity zdegenerowały się w takim stopniu, że obecnie powtarzamy wiek XVIII, jedyne co nas ratuje, to fakt iż nie ma chętnych aby nas rozebrać.
Polski Episkopat już dawno oderwał się od ludzi, zamiast walczyć o ich los, o rodziny, o ich godne życie, to obecnie walczy o to, aby nas jak najszybciej zalać imigrantami, a swoje credo sprowadził do judaizacji i ekumenizacji. Kiedyś ostoja patriotyzmu stała się ostoją ludzi nie mających recepty na życie i chcących je przeżyć jak najmniejszym wysiłkiem.
Oczywiście jest nadzieja, ludzie się budzą, już co czwarty Polak jest za polexitem, tylko póki co, cały czas nam brakuje kadr.
Czekają nas jednak ciężkie czasy i to jest nieuniknione. Mamy ponad dwa biliony zadłużenia, kolejny rok mamy niecałe trzysta miliardów deficytu, za zeszły rok zadłużenie wzrosło o ponad 300 miliardów, do tego dochodzą czekające nas i liczone w bilionach złotych koszty ETS1 i ETS2, największy i bezsensowny program zbrojeń na świecie, no i oczywiście utrzymywania pasożyta w postaci banderowskiej Ukrainy. Obsługa zadłużenia zaczyna wzrastać wykładniczo, a do tego dochodzi katastrofa demograficzna, która jest nie do odwrócenia. Rosnące ceny energii zabijają nasz przemysł i egoizm przedsiębiorców naciskających na ściąganie tanich pracowników z Azji już całkiem niedługo zablokują młodym możliwość awansu. Problem pogłębia specjalne systemowe rozwalanie systemu edukacji zupełnie oderwanego od potrzeb rynku pracy i klonującego funkcjonalnych magistrów od niczego.
Prowadzona przez zachodnich namiestników dla niepoznaki nazywanych polskimi premierami polityka energetyczna zamyka Polsce możliwość rozwoju.
Jeśli chodzi o Bliski Wschód, to wszystko zależy od tego ile tam będzie trwała wojna. Jeśli wojna się wydłuży, to ceny gazu i ropy nas pogrążą.
Do tego dochodzi coś w ogóle nie rozumianego w tym kraju, a mianowicie Czwarta Rewolucja Przemysłowa. Za kilka lat przemysł opanują humanoidy, nauczanie maszynowe i AI. Potrzebują one gigantycznych ilości energii elektrycznej, dlatego cały świat rozbudowuje wszelkie możliwe elektrownie podczas gdy my je zamykamy.
Do wyborów czeka nas w miarę spokój, po wyborach Polacy obudzą się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Tego się nie da uniknąć, ponieważ w tym kraju nikt nie ma wizji zmian a sami Polacy mają wręcz zoologiczną skłonność do wszelkiej maści imbecyli i cwaniaków. Każda inwestycja w tym kraju jest najdroższa na świecie i najdłużej realizowana.
Dojedzie nas ekonomia. Chyba, że odzyskamy rozum, zaczniemy wybierać Polaków wiernych Polsce, odzrucimy zielony ład, ETSy, kuratelę obcych stolic, zaczniemy rozwijać tanie źrodła energii, dostsujemy system edukacji do wymagań rynku, odetniemy się od Ukrainy i zaczniemy wspierać jak się da polskie rodziny.
Ale przecież wszyscy wiemy, że to niemozliwe.





Komentarze