top of page

Demokracja, apoteoza głupoty.

  • 1 dzień temu
  • 4 minut(y) czytania

Demokracja stała się jednym z wielkich świeckich kultów, ma swoich kapłanów, świątynie i przede wszystkim dogmaty. A głównym dogmatem jest to, iż jest to najlepszy ze wszystkich ustrojów jakie wymyślili ludzie. Co prawda jak wielkodusznie głoszą jej wyznawcy, ma wiele wad, ale.. ale mimo wszystko jest najlepsiejsza.


Do głównych prawd wiary tego kultu, odnoszą się przede wszystkim nastepujące.

Po pierwsze, nie wiadomo dlaczego zakłada się, że lud idąc na wybory, niemal jak kardynałowie podczas konklawe uzyskuje wiedzę absolutną, która pozwala mu zrozumieć wszelkie niuanse polityki, ekonomii, geopolityki, finansów i gospodarki. Będąc w lokalu wyborczym, lud staje się niejako uświęconym przez świeckiego Ducha świętego, który pozwala wypełnić mu drugą z prawd wiary tego kultu.

A drugą prawdą wiary, jest dogmat, że lud, choćby i najgłupszy i najciemniejszy, nie wiadomo dlaczego wybierze najlepszych synów i córy narodu. No chyba, że wybierze kogoś nie z naszej partii, to wtedy, wiadomo, że lud jest ciemny jak tabaka. Ale tylko wtedy.

Czyli przechodzimy do trzeciej prawdy wiary, że lud dzieli się na inteligentnych, świadomych wyborców, to ci co głosują na naszych, i ciemny, tępy, motłoch, to ci co głosują na nie naszych.

Czwartą prawdą wiary, jest dogmat, że wybrani politycy będą reprezentować nie swoje a interesy ludu.


To są cztery główne dogmaty. Dlaczego dogmaty? Bo wszyscy w nie wierzą, wątpić nie wolno nikomu, a nigdy nikt nie przedstawił dowodów na ich słuszność.

Wręcz przeciwnie codziennie można dostarczyć masę dowodów na odwrotność tych dogmatów, po pierwsze lud jest niemożebnie głupi i nie jest wstanie zrozumieć najprostszych spraw, które wpływają na jego życie, po drugie ma wprost zoologiczną słabość do wszelkiego rodzaju kanalii, kreatur i bałwanów, po trzecie lud ogólnie w swej masie jest głupi i po czwarte, najlepsi synowie i córy narodu mają głęboko w dupie wszelkie interesy tych co ich wybierali.

Z punktu widzenia historii, demokracja jest efemerydą, czymś unikatowym w modelach rządzenia i nigdy się na dłuższą metę nie sprawdzała. Jest wprost niewiarygodnie wrażliwa na korupcję, nepotyzm i głupotę.


Wszystko zaczęło się w Atenach. To tam mieliśmy po raz pierwszy do czynienia z demokracją bezpośrednią, którą miały chronić dwa mechanizmy, ostracyzm i pełny egalitaryzm, czyli losowanie najwyższych urzędników. Skutek był taki, że Ateny zostały przejęte przez idiotów i cwaniaków, i ostatecznie przegrały z prymitywnym państwem totalitarnym, jakim była Sparta, a po niej zostały ostatecznie podbite ponownie przez despotę Filipa II, a następnie jego syna Aleksandra Wielkiego. Symbolem tej demokracji jest właśnie ostracyzm i wypędzenie z Aten dwóch wodzów, którzy je uratowali przed Persami, czyli Miltiadesa i Temistoklesa.


Kolejną próbkę demokracji bezpośredniej będziemy przypominać sobie za niedługo, gdy przypomnimy sobie pytanie Piłata do ludu, o to kogo ma uwolnić, Jezusa czy Barabasza. Światły, uświadomiony lud, demokratycznie wtedy orzekł „Barabasza !!”.


Żeby się już nie pastwić chciałbym przypomnieć, że największy demokrata w dziejach, niejaki Adolf H. wygrał w pełni demokratyczne wybory, a następnie ten sam lud, w 90% chciał aby został Führerem, demilitaryzacji Nadrenii, Anschlussu Austrii, II wojny światowej a ostatecznie darł ryja, że nie może się doczekać wojny totalnej.


I teraz przechodzę do sedna sprawy.

W Polsce najbardziej uświadomiony elektorat jak wszystkim wiadomo, to ten od Platformy Obywatelskiej, niewiadomo dlaczego ostatnimi czasy określanej jako Pedofilia Obywatelska. Znowu się będę pastwił nad tym betonem, ale jest on przypadkiem klinicznym. Na betonie PO powinno się przeprowadzać badania socjologiczne i psychologiczne, które wniosłyby niezwykle wiele do nauki światowej. Ten niezwykle wykształcony i elitarny elektorat liczy około 34%. I te 34% są wierne Tuskowi, jak Hitlerjugend Hitlerowi, jak Komsomolcy Stalinowi, jak Koreańczycy Kimowi.

Te 34% jest ostatecznym i definitywnym dowodem, że nie ma bardziej beznadziejnego ustroju politycznego niż jak to pieszczotliwie określa Korwin, dupokracja.


Tak sobie czasami myślę co by się musiało stać aby te 34% doszło do wniosku, „Moment, ktoś nas tu robi w ciu**” Państwo zaczyna powoli bankrutować, podatki zapieprzaja do góry, 100 konkretów okazało się 100 wałami. System opieki zdrowotnej się rozsypuje, edukacja robi bokami, ceny energii zarzynają gospodarkę a na koniec okazuje się, że wśród działaczy są pedofile, gwałcący własne dzieci i zoofile dobierający się do psów.

Ktoś wierzący w dogmaty demokracji zapewne pomyślał, „To będzie koniec PO”.

Błąd. Poparcie PO niezmiennie wynosi 34%.

Nie ma opcji, żeby wykształcony beton zmienił swoje zdanie.

Nawet gdyby od jutra zamknęli wszystko szpitale, nawet gdyby podatki podnieśli do 50%, nawet gdyby prąd kosztował dwa razy więcej, poparcie Tuska i tak wynosiłoby 34%.


Demokracja z punktu widzenia historii zawsze w końcu upadała. I teraz również dochodzimy do jej kresu. W Azji od dawna mamy merytokrację, w Rosji złudzenie demokracji, a tak naprawdę dyktaturę, w Chinach dalej jest komunizm, natomiast w Europie coraz bardziej widać, że lewacy, dla niepoznaki nazywani liberałami, raz, że wprowadzają neokomunizm z odcieniem faszyzmu, dwa, że nie mają zamiaru oddać władzy. Współczesna demokracja dobija do końca swej podróży, a winnymi jej upadku są nie politycy, lecz sami ludzie, ten tępy, niezdolny do myślenia demos, który podczas wyborów zmienia się w ochlos, motłoch, szybko zmieniający demokrację w ochlokrację czyli rządy motłochu, w której władzę sprawuje nieuporządkowany, kierujący się emocjami tłum podatny na demagogię.


Demokracja może i jest najlepszym z ustrojów, główny jej problem jednak tkwi w tym, że ludzie do niej nie dorośli.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page