Dlaczego Litewka był większym zagrożeniem od Brauna.
- 26 kwi
- 3 minut(y) czytania
Przez 30 lat w Polsce mieliśmy do czynienia w gruncie rzeczy z zabetonowanym układem politycznym dającym ludowi pozory wyboru. Po jednej stronie stoi układ unijny, czyli Unia Demokratyczna, Kongres Liberalno - Demokratyczny, Unia Wolności, Platforma Obywatelska i Koalicja Obywatelska, po drugiej stronie układ rzekomo patriotyczny, czyli Porozumienie Centrum, Akcja Wyborcza Solidarności, Prawo i Sprawiedliwość, między nimi partie jednorazowego użytku, typu Zróbmy Sobie Dobrze na Rękę - że zacytuje redaktora Michalkiewicza - czyli, Ruch Palikota, Nowoczesna, Polska 2050, partię Rodzina na Swoim, czyli Polskie Stronnictwo Ludowe, no i aberrację umysłową elektoratu, czyli komunistów w postaci Socjaldemokracji RP, Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Lewicy i Nowej Lewicy. Wszystkie te partie bez różnic ideologicznych, no chyba że za różnicę uznamy, wybranie sobie Pana albo w USA, albo w Niemczech, co jasno widać, iż w gruncie rzeczy poza liderami tworzą je ci sami ludzie, wędrując pomiędzy nimi na zasadzie drzwi obrotowych.
No i trzeba przyznać, że ten pookrągłostołowy teatr skutecznie ogłupiał zduraczone społeczeństwo przez 36 lat. Teraz jednak wszystko się zmienia, coraz więcej ludzi widzi, że nasza scena polityczna, to jedna wielka szopka urządzana przez kolesi od wódki. Więc trzeba tych ludzi zagospodarować, bo to oni zadecydują o przyszłych wyborach. O ile oczywiście do nich dojdzie.
Po jednej stronie pojawił się Braun, przez wielu traktowany niemal jak zbawca narodu. Dla mnie to postać niejasna, coraz częściej dochodzę do wniosku, że został wyznaczony do skanalizowania i kontrolowania niezadowolonych.
Braun wbrew jego zwolennikom nie ma szans zagrozić systemowi, co więcej, on sam robi wszystko aby tak było. Cała jego postać jest przez wszystkich kojarzona jedynie z jednym, z tym obsesyjnym, ostentacyjnym antysemityzmem. Tak ostentacyjnym, że aż wzbudzającym podejrzenia. Obsesyjnym ale jednocześnie do niczego nie prowadzącym, wręcz przeciwnie działającym w sposób ośmieszający jego zwolenników. Widziałem te szopki z niszczeniem wystawy LGBT w sejmie, Bosak miał rację, po godzinie stała ponownie. To przerwanie minuty ciszy w Parlamencie Europejskim. Co niby dało darcie japy w trakcie tej ciszy? Potem go wykluczyli z obrad i tyle go widzieli. O wiele więcej pozytywnego robią Bryłka i Zajączkowska. Co dało pojawienie się Brauna w Jedwabnem, poza kłopotami dla Sumlińskiego. Żebrowski chciał robić debatę z Grabowskim (Abrahamerem), wszystko było przygotowane, przyszedł Braun, rozpieprzył wszystko, do debaty nie doszło. Serio to są działania na korzyść Polski, czy raczej na korzyść Brauna?
Gospodarka się wali, a Braun jak mantrę powtarza, Żydzi to, Żydzi tamto.
Moim zdaniem to nie jest przypadek, jego działanie powoduje, że jego zwolennicy są uważani, za oszołomów, a niezdecydowani omijają go coraz szerszym łukiem.
Oczywiście ktoś powie, że Braun nie nosił maski w cowidzie, dostawał kary, ale przypomnę w tym miejscu, że Michnika, aby spreparować mu dobry życiorys, komuniści nawet zamknęli w więzieniu, dzięki czemu syn komunistów z Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, brat sądowego mordercy polskich patriotów i trockista, uzyskał status wielkiego opozycjonisty.
A ukoronowaniem jego działań jest polityczne panoptikum, kręcące się wokół niego i mające startować z jego list. Kogoż my tam nie mamy. Wszelkie polityczne dziwadła pchające się do koryta, a postać najbardziej skompromitowanego polskiego polityka, czyli Czarneckiego jest swoistą wisienką na torcie.
Braun w tym swoim krzykliwym patriotyzmie nie łączy ludzi, wręcz przeciwnie, on ich skrajnie polaryzuje. I nie chodzi mi tu o uśmiechnięty beton, ale zwykłych ludzi chcących po prostu normalnie żyć.
Litewka był zupełnie inny. Mimo, iż był człowiekiem Lewicy, nie miał poglądów lewackich. Co zaskakujące, jako człowiek Lewicy był jednoznacznie i pozytywnie odbierany przez wszystkich, i to zarówno z centrum jak i z prawicy. Jego działania przyczyniły mu ogromną rzeszę zwolenników. Każde z nich, zamiast dzielić, jednoczyły ludzi. Jednocześnie coraz głośniej krytykował układ rządzący. Jeśli ktoś w tym kraju miał szansę na stworzenie niezależnej siły politycznej, o lewicowym programie, ale w pozytywnym sensie, mogącej przyciągnąć te miliony ludzi zmęczonych tą polityczną groteską, to był właśnie on. Może by to nie były jeszcze te wybory, ale następne już na pewno. Tym bardziej, że miał dopiero 36 lat. Dlatego Litewka był bardzo niebezpiecznym człowiekiem dla układu, o wiele bardziej niebezpiecznym niż Braun. Jednocześnie nawet ludzie z przeciwnej strony światopoglądowej nie mogli mu zarzucić prywaty. Jego popularność wzrastała z powodu tego co robił, a nie jak to jest powszechne w tym kraju, robił coś aby być popularnym. Nie odgrywał tego cyrku medialnego co reszta politycznej menażerii, który widzimy codziennie. Dlatego po jego śmierci wielu ludziom polityki, w tym bardzo wielu z tych, co sobie później wrzucali z nim zdjęcia w fałszywym smutku, kamień spadł z serca.





Komentarze