Finansowy reset
- Dariusz Zdebel
- 27 sty
- 5 minut(y) czytania
Śledząc zagraniczne i polskie serwisy widać ciągły dualizm, dualizm praktycznie w każdej kwestii. Jeśli ktoś jest na bieżąco z wydarzeniami na świecie, szybko zauważy pełną blokadę w naszej przestrzeni informacyjnej. Co gorsza tyczy się to zarówno oficjalnego ścieku jak i często przekazu pozornie niezależnego, czego koronnym przykładem jest stacja z Nullem w nazwie. Statystyczny Polak opierając się na informacjach płynących do niego oficjalnie, w rzeczywistości nie ma pojęcia co się w świecie dzieje. Nie będę tutaj skupiał się na polityce, bo sztandarowym przykładem są relacje z wojny na (NA!!! a nie W !!! matoły) Ukrainie, gdzie to, co serwują ściekowe media to relacje, w których idioci dla niepoznaki nazywani dziennikarzami, zamieniają wyrazy Rosyjskie, Rosjanie, Rosja na Ukraińskie, Ukraińcy, Ukraina. Przekaz jest tak prymitywny, że aż śmieszny, ponieważ wynika z niego, że Ukraińcy odnosząc nieprzerwane pasmo niewiarygodnych zwycięstw wkrótce dojdą z ofensywą do Dniepru.
Teraz jednak chciałbym się skupić na finansach. Od tygodnia bowiem na świecie dzieje się bardzo wiele, o czym dziwnym trafem nasze serwisy ekonomiczne, w których artykuły piszą prawdziwi eksperci i ekonomiczni wizjonerzy, zdają się kompletnie nic nie wiedzieć. Kolejny raz sprawdziło się stwierdzenie, już nie pamiętam kogo, że „gdyby eksperci mieli pojęcie o tym co się dzieje, to nie byliby ekspertami, ale milionerami”, co rzekomi eksperci potwierdzają każdego dnia, nie będąc w stanie niczego przewidzieć, a jedynie z mądrą miną analizować, to co im szef napisze na kartce. Zawsze ich wszystko zaskakuje i zawsze ich wszystko zadziwia.
A trzeba wiedzieć, że na świecie dzieje się bardzo dużo.
Srebro przebiło cenę 100 dolarów za uncję i ciągle rośnie. Złoto przebiło już 5000 dolarów za uncję i rownież rośnie. Rezerwy finansowe w dolarach gwałtownie spadają, natomiast rosną te w złocie. Wartość złota w bankach centralnych przekroczyła po raz pierwszy wartość w obligacjach skarbowych USA. Rentowność obligacji japońskich wystrzeliła do góry, a jednocześnie doszło do dewaluacji jena. FED aby ratować jena dewaluuje dolara. Chiny i Ameryka pompują w gospodarkę tony papieru, Amerykanie w postaci miliardów dolarów a Chiny bilionów juanów. Jednocześnie aby pobudzić eksport i ograniczyć import Ameryka ciągle dewaluuje dolara. Natomiast Chiny za drukowane juany skupują wszystkie surowce jakie się da, windując ich ceny do góry. Równolegle do tego postępuje dedolaryzacja, co grozi tym, że Stany zaleją wydrukowane przez nie dolary, gdy zaczną wracać do Ameryki. W tym czasie coraz większy problem pojawia się na rynku srebra, ponieważ zachodnie giełdy sprzedając nie fizyczne lecz papierowe srebro, sprzedały go w stosunku 356:1. Gdy teraz wszyscy chcą otrzymywać jedynie fizyczne srebro zaczynają się coraz większe problemy, bo go fizycznie nie ma. Walący się rynek obligacji japońskich jest problemem dla wszystkich ponieważ ich wartość wynosi ponad 7 bilionów dolarów. W tym czasie wszyscy zaczynają się pozbywać obligacji amerykańskich, które prawdopodobnie są skupywane przez FED. A żeby już całkowicie skomplikować sprawę w Ameryce prawdopodobnie nie dojdzie do zatwierdzenia budżetu, co doprowadzi do shutdownu od przyszłego tygodnia.
To wszystko wskazuje, że model gospodarki opartej na długu właśnie dobija do ściany. Zadłużenie, koszty zadłużenia, dewaluacja walut i wzrastające ceny energii zaczynają pozbawiać zachodnie rządy pola manewru. Zadłużenie świata przebiło 111 bilionów dolarów, do tej pory w sytuacji zerowych stóp procentowych nie stanowiło to problemu, teraz jednak gdy stopy procentowe zaczynają wszędzie iść do góry, nagle pojawiły się gigantyczne koszty obsługi tego zadłużenia. Do tej pory zadłużenie było niwelowane ciągłą dewaluacją walut, obecnie jednak waluty zaczynają mieć śmieciową wartość, co przenosi się na ciągły wzrost kosztów życia i narastającą frustrację społeczną. Coraz większe problemy mają powiązane wzajemnym długiem gospodarki zachodu. Cena złota w ciągu jednego roku podskoczyła z 2500 do 5000 $ i ciągle idzie w górę. Ważne w tym jest to, że to nie złoto drożeje, lecz dolar a wraz z nimi wszystkie inne waluty ciągle tracą na wartości.
Wszyscy nagle, poza polskimi politykami wszelkiej maści, którzy są takimi miernotami intelektualnymi, że poza Putinem, Rosją i Ukrainą niczego nie są w stanie zrozumieć, zaczynają mówić o zbliżającym się kataklizmie.
Jedynym wyjściem z sytuacji prędzej czy póżniej będzie zapowiadany od kilku lat Wielki Reset, czyli kasacja długów. Dla tych co się już cieszą, że im długi poznikają, podpowiadam, wam nic nie zniknie, tu chodzi o reset długów państw i to nie w bankach, bo tych jest niewielki procent, lecz przede wszystkim w obligacjach, które są w większości w rękach obywateli, jako lokata oszczędności.
Sam reset nie jest jakimś wielkim problemem technicznym. Wszyscy się do niego przygotowują od lat i będzie polegał na wprowadzeniu waluty cyfrowej. Gotówka zniknie z obiegu. Waluta cyfrowa zlikwiduje szarą strefę, umożliwi opodatkowanie wszystkiego i to automatycznie, będzie mogła mieć zaprogramowaną utratę wartości, czyli ujemne stopy procentowe, a nawet całkowitą utratę wartości. Łatwo można tez skasować wszelkie oszczędności.
Myślicie, że Wielki Reset, to coś niemożliwego,?
No to przypominam tajemnicę niemieckiego cudu gospodarczego po II wojnie światowej, tego niezwykłego Wirtschaftswunder.
20 czerwca 1948 roku w Niemczech przeprowadzono reformę walutową, wycofano Reichsmarki a na ich miejsce wprowadzono nową walutę, Deutsche Marki.
Każdy obywatel (z dziećmi włącznie) otrzymał nowe Deutsche Marki w następujący sposób:
Natychmiastowo („Kopfquote” / przydział na głowę):
40 DM na osobę (w zamian oddawano 40 Reichsmark – kurs 1:1 na tę kwotę).
To było tzw. „startowe pieniądze”, które ludzie dostawali od razu w czerwcu 1948, żeby mogli w ogóle coś kupić po reformie.
Później (sierpień–październik 1948):
Dodatkowe 20 DM na osobę (też w stosunku 1:1).
Łącznie na głowę każdy otrzymał 60 DM w gotówce jako przydział osobisty.
Dodatkowo:
Firmy i rzemieślnicy dostawali 60 DM na każdego pracownika (na fundusz płac).
Reszta oszczędności bankowych i gotówki (powyżej tej kwoty startowej) była wymieniana bardzo niekorzystnie, ostatecznie 10 Reichsmark = 0,65 DM (czyli 100 RM = 6,5 DM), a w praktyce często jeszcze mniej po wszystkich potrąceniach i blokadach kont.
60 DM na głowę (40 + 20) w gotówce jako jednorazowy przydział, to była bardzo mała kwota – wystarczała mniej więcej na 1–2 tygodnie bardzo skromnego życia.
Stare oszczędności w Reichsmarkach prawie zniknęły, długi zostały mocno zredukowanie, a gospodarka ruszyła z miejsca.
Depozyty przeliczono w systemie:
50% 10:1
50% 20:1Realnie oznaczało to, że z 100 RM zostawało ok. 6,5 DM, czyli następowała utrata wartości rzędu ~93–94%.
Wartość przejęta od społeczeństwa wyniosła około ~100–150 miliardów RM (po przeliczeniu na DM: ~10–15 miliardów DM w 1948 r.)
W realnej sile nabywczej to odpowiednik setek miliardów euro dzisiaj.
Zyskał rząd, banki, przemysł, eksporterzy. Zrujnowano klasę średnią, emerytów, oszczędzających i posiadaczy gotówki.
III Rzesza miała dług publiczny w wysokości około 450 miliardów RM, przede wszystkim w rękach obywateli i jako zabezpieczenie emerytalne. Dług ten został praktycznie wyzerowany, a posiadacze obligacji zostali z niczym.
Łącznie Niemcy zostali przez własny rząd okradzeni na około 600 mld RM, co jest odpowiednikiem obecnych 4 bilionów euro, czyli niemal tyle ile wynosi PKB Niemiec.
Jak więc widzicie, mechanizmy zostały już dawno temu opracowane, i przetestowane w praktyce. Wielki reset nie będzie niczym nowym, więc przeciwnie jego wprowadzenie przy pomocy waluty cyfrowej będzie banalnie proste.
Pozostają jedynie dwa problemy. Aby go wprowadzić trzeba to zrobić wszędzie jednocześnie, nie można go wprowadzić w Eurolandzie, gdy w tym czasie w Polsce, Czechach, Wegrzech będą niezależne waluty, stąd to parcie do wprowadzenia euro.
Problem drugi, to złamanie kręgosłupa społeczeństwom, żeby nie było oporu, tak jak w Niemczech w 1948 roku. Aby to zrobić trzeba dwóch czynników: głodu i wojny. Głodne, złamane, pozbawione perspektyw społeczeństwo nie będzie w stanie stawiać większego oporu.
Możliwośc wywołania głodu zostanie osiągnięta dzięki układowi z Mercosur i likwidacji rolnictwa europejskiego. A co do wojny, to chyba widzicie tą presję aby Europa weszła w wojnę na Ukrainie.







Komentarze