top of page

Globalizm, nowe wcielenie kolonializmu i imperializmu.

  • Dariusz Zdebel
  • 2 dni temu
  • 4 minut(y) czytania

Do ekspansji gospodarczej niezmiennie niezbędne są te same elementy: surowce, tania siła robocza i rynki zbytu.


W XIX wieku triumf święcił kolonializm. Co prawda jego początków możemy szukać już w XVI wieku, jednak wtedy był bardzo prymitywny, ponieważ jego celem było jedynie jak największe zagarnięcie złota, srebra z Ameryki Środkowej i Południowej, a przypraw z Azji Południowo Wschodniej. W XVII i XVIII wieku dodatkowo pojawiły się trzcina cukrowa i bawełna, i związane z tym braki siły roboczej, które uzupełniano masowym sprowadzaniem niewolników z Angoli i Złotego Wybrzeża.

Prawdziwy kolonializm rozpoczął się jednak z rozwojem przemysłu i coraz silniejszą pozycją mieszczaństwa i burżuazji.


Dla gwałtownie rozwijającego się przemysłu zaczęto poszukiwać surowców, taniej siły roboczej oraz rynków zbytu. Francja, Wielka Brytania, szybko wykroiły dla siebie kawały Afryki i Azji, a z pewnym opóźnieniem dołączyły do nich Niemcy i Belgia. Japonia po ciężkiej wojnie z Rosją, w której od katastrofy uratowała ją Wielka Brytania i Stany, zajęła Koreę i przejęła Mandżurię.

Ameryki Południowej kolonializm już nie dotyczył, ponieważ po rewolucji Bolivara, dawne kolonie hiszpańskie uzyskały niepodległość, a jej gwarantem szybko stały się Stany, na mocy Doktryny Monroe.


Kolonializm co prawda przynosił korzyści państwom kolonialnym, ale generował również wielkie koszty. W koloniach trzeba było utrzymywać i opłacać, administrację, wojsko, policję. Co jakiś czas dochodziło do buntów, które trzeba było tłumić, co generowało kolejne koszty. Aby mogła w nich funkcjonować gospodarka trzeba było inwestować w budowę, rozwój i remonty infrastruktury. Aby podtrzymywać tezę o misji cywilizacyjnej, trzeba było budować szkoły i szpitale, dbać o jakiś poziom edukacji co generowało kolejne koszty.

W wyniku tego, ogromna większość kolonii była deficytowa i nie przynosiła, żadnego realnego zysku.


W wyniku tego po II wojnie światowej nastąpiła szybka dekolonizacja. Na miejscu kolonii powstały nowe państwa, które były budowane w oparciu o struktury plemienne przez ludzi będących na poziomie rozwoju społecznego wczesnego neolitu.

W Afryce zaczęła się jedna wielka wojna domowa. W Azji do władzy doszły skorumpowane rządy.

Mogłoby się zdawać, że Zachód już z tym nie ma nic wspólnego, przecież dał im wszystkim wolność, a to że oni generowali chaos, to przecież ich problem.

Otóż nie całkiem.

Jak widać po obecnych wydarzeniach w krajach Sahelu, wycofanie się krajów kolonialnych często było pozorne.

Przede wszystkim wszystkie byłe kraje kolonialne czujnie pilnowały i pilnują aby w ich dawnych koloniach nie powstały czasem silne i stabilne miejscowe rządy. W krajach afrykańskich trwa bezustanna wojna pomiędzy różnymi frakcjami. Sztandarowym przykładem jest potencjalnie najbogatszy kraj afrykański, czyli Kongo. Kongo nigdy nie miało możliwości stworzenia silnego rządu. Najpierw było rozrywane przez frakcje sterowane przez Belgię, Wielką Brytanię i USA z jednej, a ZSRS z drugiej strony. Obecnie sterują nimi USA i Chiny. Chodzi o to, aby kraje bogate w surowce trzymać w ciągłym stanie anarchii, w wyniku czego można kupować surowce za ułamek ich ceny rynkowej, przy wykorzystaniu niemal darmowej siły roboczej.

Jednocześnie, co niezwykle istotne, znikają wszelkie koszty, którymi obarczony był kolonializm, administracja, wojsko, policja, infrastruktura, opieka zdrowotna, edukacja, przestaje kogokolwiek interesować. Skutkiem tego jest realny regres cywilizacyjny tych krajów.


A jeśli, w którymś z tych krajów próbowano zrobić porządek i zatrzymać chaos?

To wtedy wysyłano agentów i dokonywano zmiany władzy, jak z Mossadegkiem w Iranie, gdzie zainstalowano Rezę Pahlawiego zależnego od USA, jak w Panamie z gen. Torrijosem, któremu się zginęło w katastrofie lotniczej, gdy wpadł na pomysł przejęcia Kanału Panamskiego, a na jego miejscu posadzono gen. Noriegę. Z całkiem niedawnych czasów można przypomnieć Saddama Husajna i Kadafiego, którzy byli skończeni w chwili, gdy wpadli na pomysł, żeby za ropę nie płacić w dolarach.

Kolonializm przeistoczył się w nową formę, o wiele gorszą niż poprzednia, a jednakowo prowadzącą do nędzy.


Ostanim stadium dawnego kolonializmu jest globalizm, a jego ramionami, czy jak kto woli mackami są Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i mechanizm wolnego handlu.

Ta forma nie dotyka już tylko dalekiej Afryki lecz również Europy Wschodniej.


W jego przypadku wojsko jest ostatecznością. Najpierw zaczyna się od zadłużania kraju na zbyteczne kosztowne inwestycje. Bank Światowy i MFW wysyłają ekspertów, którzy przekonują miejscowe skorumpowane rządy do zaciągania ogromnych kredytów na realizację niepotrzebnych inwestycji, które rzekomo mają przynieść zyski. Od samego początku wiadomo, że kredyty będą niemożliwe do spłacenia i to jest sedno tego działania.

Oczywiście, jeżeli któryś z rządzących jest odporny na łapówki i perswazję, wysyła się szakali, którzy robią mu katastrofę lotniczą lub inne nieszczęście, po którym jego następca już jest o wiele bardziej plastyczny.

W ostateczności pozostaje jeszcze jedna możliwość, czyli sterowana przez agentów i obecnie przez NGOsy, Kolorowa Rewolucja. Aczkolwiek jak widać po Iranie, Gruzji, Serbii i Hongkongu praktyka roju coraz mniej się sprawdza. W Hongkongu, Chiny doprowadziły do wyłączenia airdropa w iphonach, a w Iranie, władze najpierw wyłączyły sieci telefoniczne i internetowe, a następnie dzięki namierzeniu Starlinków wyłapały agentów Mossadu i rewolucja dobiegła końca, tym bardziej, że jednocześnie Turcy im wystawili Kurdów, którzy mieli przeniknąć do Iranu i podkręcić rewolucję, w wyniku czego ajatollahowie ich wystrzelali tuż przy granicy.


Gdy zostanie zrealizowany pierwszy etap, czyli kraje zostają obciążone niemożliwym do spłacenia długiem, wystarczy poczekać. Szybko następuje kolaps finansowy ponieważ, co było z góry wiadomo, założone inwestycje są niepotrzebne i nierentowne.

Wtedy BŚ i MFW wysyłają ekspertów ekonomicznych. Następują różne odłamy planów terapii wstrząsowej, takich jak u nas ten dla jaj nazwany planem Balcerowicza. Następuje wzrost bezrobocia, nędzy społecznej, spadają realne płace i emerytury, majątek państwa jest przejmowany za ułamek wartości na poczet spłaty długów. Jednocześnie wszystkie te kraje zmuszone są do likwidacji barier celnych i globalistycznego wolnego rynku. Problem w tym, że raczkujące miejscowe firmy nie mają szans w konkurencji z wielkimi korporacjami dotowanymi przez swoje rządy, co powoduje zniknięcie miejscowych firm.


Skutkiem globalizmu jest permanentne zadłużenie państw biednych, przejęcie surowców przez zachodnie koncerny, wykorzystanie taniej siły roboczej do produkcji prefabrykatów, które ostatecznie są montowane w krajach Zachodu, aby tam zapewnić zatrudnienie i rozwój, zalanie tych krajów tandetnymi produktami, niskiej jakości i całkowite podporządkowanie ekonomiczne Zachodowi.

Nowym instrumentem mającym dławic rozwój gospodarczy krajów Globalnego Południa jest klimatyzm i zielony ład, który ma spowodować, że te kraje nie będą w stanie rozwinąć konkurencyjnego potencjału przemysłowego w stosunku do Zachodu.


Teraz jednak się wszystko nagle zmieniło. Trump zdaje się wracać do koncepcji dawnego imperializmu i pomija wszelkie pozory, co widać na przykładzie Syrii, Wenezueli i Iranu.

Wydaje się, że przeszedł czas gdy świat zostanie podzielony na strefy wpływów pomiędzy trzy główne mocarstwa i kilka pomniejszych.


Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page