Wczoraj byliśmy na koncercie Gregorian, który odbył się w Tauron Arena w Krakowie.
Zespół od dwóch lat nie odbywał koncertów i dopiero z tym roku ruszył z trasą koncertową, która miała się odbyć w zeszłym roku.

Gdy słuchamy muzyki mamy dwa rodzaje kapeli, jedne nagrywają świetne albumy studyjne ale nie radzą sobie z grą na scenie, inne natomiast odwrotnie nagrywają średnie albumy ale wyznaczają poziom na żywo.

W przypadku Gregorian nie będę ukrywał, że przy dłuższym słuchaniu ich muzyki w pewnej chwili zaczynam odczuwać znużenie. Jednak gdy zobaczyłem na youtubie ich koncert byłym na tyle zachwycony, że przy pierwszej możliwości kupiłem bilety.
Do końca nie byłem pewny czy koncert się odbędzie, ale na trzy i dodatkowo na jeden dzień przed występem przyszedł potwierdzający mail wraz z uspokojeniem, że nawet gdy ktoś nie jest szczepiony nie ma się martwić o wejście.
W sumie w dobie miliona Polaków na kwarantannie byłem ciekaw ile tak naprawdę będzie osób na koncercie.
Okazało się, że Tauron Arena była niemal pełna. Nie wiem ile tam tysięcy osób wchodzi ale widownia robiła wrażenie.

Wracając do koncertu.
Ogólnie był podzielony na trzy części.
Od samego początku wbił mnie w fotel. Mocne, tłuste brzmienie połączone z chórem naśladującym chorał gregoriański robił niesamowite wrażenie. Do tego świetne efekty świetlne wraz z ogniami, iskrami z pił oraz laserami tworzyły spektakl, którego nie można zapomnieć. Pierwsza część była GENIALNA.

Po przerwie zespół zaczął grać unplugged. Zdaję sobie sprawę, iż to była ta część, która pozwala docenić talent artystów i możliwości wokalne. Nic jednak nie poradzę na to, że nigdy nie byłem wielbicielem murzyńskich chórków śpiewających dookoła ognia w beczce, i różnej maści boys bandów. Ja uwielbiam mocne brzmienie.


Po chwili przerwy i oklaskach na stojąco przeraziłem, że to może być koniec koncertu. Cale szczęście jednak się myliłem.

Trzecia część była genialna. Szczególnie kawałek Cohena "Hallelujah" należał do tych nagrań, które lokuję w dziale "usłyszeć i umrzeć. Tego nagrania nie da się zapomnieć. Cała Arena świeciła telefonami. Powiem szczerze, było warto jechać na ten koncert choćby tylko z powodu takiego nagrania.

Może tam w górze jest Bóg
Ale wszystko czego kiedykolwiek nauczyłem się od miłości
To jak strzelić do kogoś, kto chciał cię prześcignąć.
To nie lament, który możesz usłyszeć w nocy
To nie ktoś, kto widział światło
To zimne i niepewne
Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja
Mówisz, że wziąłem Jego imię nadaremno
A ja nawet go nie znam
Ale gdybym znał, cóż, właściwie, co ci do tego?
W każdym słowie jest błysk światła
To nieważne, co usłyszysz Najświętsze, czy nieczyste
Alleluja Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja
Zrobiłem, co mogłem, ale to było niewiele
Nie potrafiłem czuć, więc próbowałem dotykać
Powiedziałem prawdę, nie przybyłem, by cię oszukać
I nawet jeśli to wszystko poszło źle Stanę przed Panem Pieśni
Z niczym na mym języku prócz Alleluja
Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,leonard_cohen,hallelujah.html
Przepiękna linia melodyczna, przepiękny tekst.
Niesamowity nastrój tysięcy ludzi wsłuchanych w śpiew.
Szczerze mówiąc wolę ich wykonanie niż oryginalne Cohena.

Potem zespół zagrał jeszcze kilka kawałków, kończąc światecznym.
Bezapelacyjnie Gregorian należy do tych zespołów, które trzeba usłyszeć na żywo. Żadna ich płyta nie oddaje nawet minimum tych wrażeń, które dostarczają na żywo.
Ten koncert był genialny.

Comments