top of page

Hanys na równiku, czyli Indonezja jak zawsze subiektywnie. Pogrzeby Torajów. Preludium czyli walki bawołów.

  • 3 kwi
  • 3 minut(y) czytania

Rano skoro świt zjedliśmy pieczone banany i motorowymi łodziami wróciliśmy do Sengkang, a stamtąd udaliśmy się do Rantepao, gdzie czekała nas druga część wyjazdu, czyli ceremonie pogrzebowe Torajów.


Torajowie mający unikalne zarówno same ceremonie jak i stosunek do zmarłych, są o dziwo chrześcijanami. Część z nich jest protestantami, a część katolikami. To w jakiej części jesteśmy łatwo rozpoznać patrząc na wieże kościołów, na katolickich odnajdziemy tradycyjne krzyże, natomiast na protestanckich koguty.


Obserwując zwyczaje Torajów, widać jak bardzo różni się oddziaływanie kulturowe islamu od chrześcijaństwa. Tam gdzie jest islam, nie ma miejsca na nic innego poza islamem. Nie chodzi mi tutaj o jakieś formy nietolerancji, bo Indonezyjczycy nie przejawiają jakichkolwiek jej form. Nie chodzi mi tutaj również o ubiór, aczkolwiek tam gdzie jest islam kobiety chodzą w chustkach na głowie, ale trzeba dodać, że zachowują się jak Europejki, uśmiechają się, robią sobie zdjęcia i nigdzie nie widać, aby ich prawa było w jakimś stopniu ograniczone w porównaniu z prawami mężczyzn, tak jak to widać w krajach arabskich. W Indonezji z niczym takim się nie zetkniecie. Tam gdzie jest islam, nie można kupić piwa, bo mocniejszych alkoholi w ogóle w Indonezji nie kupicie. Ale przede wszystkim chodzi o to, że islam zlikwidował wszelkie formy animizmu. W rejonach islamskich jest tylko islam, nie ma miejsca na relikty wierzeń pogańskich.

Natomiast chrześcijaństwo wszędzie ma powierzchowne oddziaływanie na miejscowe ludy. W każdym miejscu, łącznie ze schrystianizowaną od tysiąca lat Europą Wschodnią można odnaleźć elementy pogańskie. Zupełnie jakby chrześcijaństwu nie zależało na pełnym nawróceniu a jedynie na zewnętrznych atrybutach wiary. Podobną sytuację zaobserwowałem w przypadku buddyzmu.

Przebywając u Torajów byłem zaskoczony faktem, iż ich religia będąca dziwacznym synkretyzmem chrześcijaństwa z animizmem, jest w większym stopniu pogaństwem, z czego oni sobie doskonale zdają sprawę. W części islamskich czegoś takiego nie ma.


Ceremonie pogrzebowe Torajów trwają kilka dni, czasami powyżej tygodnia. Zmarły często musi kilka lat czekać na pogrzeb, do chwili aż rodzina zbierze odpowiednie pieniądze, aby pokryć jego koszt.


Pierwszym elementem pogrzebu są walki bawołów.

Przyjechaliśmy na miejsce gdzie w kolejnych dniach miał się odbyć pogrzeb. Z daleka zobaczyliśmy ogromne skupisko ludzi otaczających rozdeptane pole. Arena ogrodzona był drewnianym płotem z belek, na których wisiały setki ludzi. Kolejne tysiące tłoczyły się dookoła. Z dwóch stron areny były belki pełniące role bram, przez które wprowadzano bawoły. Na środku palisady umieszczono podwyższenie dla gości honorowych i spikera.


Gdy pojawiłem się z aparatem, z miejsca stałem się sensacją porównywalną z walkami. Tłok był tak duży, że mimowolnie upewniałem się, że plecak mam zamknięty i wszystko na swoim miejscu. W sumie byli zaskoczeni i rozbawieni tym, że biały pojawił się w takim miejscu. Mówili do mnie i żartowali. Nagle przestali, i zaczęli zakłady. Grube pieniądze poszły w ruchu, a widownia skupiła się na bawołach.


Bawoły na walki wprowadzane są z namalowanymi logami sponsorów, przypominają przez to naszych bokserów. Część z nich ma również pomalowane rogi na czerwono lub złoto. Do większości walk nawet nie dochodzi ponieważ, któryś z bawołów poddaje się bez walki i zaczyna uciekać. Robi się wtedy śmiesznie, ponieważ po otwarciu bramy, zawodnik ucieka gdzieś na pola ryżowe i sekundanci muszą go gonić. Kilka walk jednak było zaciętych. Bawoły są wielkimi i silnymi zwierzętami, więc gdy zaczynają walczyć robią duże wrażenie.

Całe szczęście podczas walk nie robią sobie krzywdy, gdyż ostatecznie jeden z nich ucieka, a drugi nawet nie ma zamiaru go gonić.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page