Indie comeback - zapiski z podróży. Khajuraho i świątynie Kamasutry.
- 1 mar
- 3 minut(y) czytania
Rano wystartowaliśmy z Agry i pociągiem dotarliśmy do Khajuraho. O samym pociągu napiszę w oddzielnym felietonie, teraz chciałbym się skupić na samym Khajuraho.
Agrę dzieli od niego dystans ponad 400 km, więc na miejsce dotarliśmy dopiero popołudniu. Samo Khajuraho jest niewielkim miastem, posiadającym jednak niezwykle atrakcyjny punkt, którym są świątynie Kamasutry.
W dniu przyjazdu poszliśmy na spacer po mieście, w którym odbywał się akurat hucznie obchodzony Festiwal Shiwy. Udało nam się też zjeść w całkiem porządnej restauracji, gdzie zamówiłem kurczaka Tandoori.
Rano zaczęliśmy tripa od wyjazdu do parku narodowego. Już sam przejazd był ciekawy, ponieważ po raz pierwszy w życiu jechałem osobówką w osiem osób bez kierowcy. Park miał nam dostarczyć atrakcje w postaci małp, antylop i krokodyli. Na miejscu dopiero się okazało, że nie można oddalać się od aut, a poza kilkoma antylopami, widać było jedynie stadka świętych małp Hanumana, o wiele bardziej przyjemnych do oglądania od dachowych szczurów, czyli makaków. Co do krokodyli, to były, ale daleko w dole, w kanionie rzeki.
Braki zwierząt wynagrodziło jednak piękno kanionu i bazaltowych formacji dookoła.
Wracając, po drodze zatrzymalismy się w wiosce, a po niej na szybkie jedzenie, pieczonych na głębokim oleju odpowiedników pierogów. I tu poznałem mentalność Hindusów w praktyce. Hindus, Hindusowi nie pozwoli zarobić. Naprzeciw przydrożnego baru, stał drugi bar. Gdy jego właściciel zobaczył, że zatrzymaliśmy się u jego kolegi aby zjeść, puścił tak głośno jak się tylko dało jakieś modły przez megafon. Megafony charczały i rzęziły, tak głośno, że sami Hindusi siedząc na krzesłach się śmiali. Chodziło o to, abyśmy się wynieśli, a kolega nie zarobił. W życiu nie widziałem takiego wrednego narodu. Dlatego właśnie jechaliśmy autem w ośmiu, naszego gospodarza szlag by trafił, jeśli dałby zarobić komuś innemu. To samo przerabialismy na drugi dzień jadąc na lotnisko. Gdy byliśmy w sklepie, podszedł do nas gość z fonem w łapie i włączonym translatorem, w którym po polsku pisał, że tu jest oszukiwany towar a prawdziwy jest w jego sklepie. Trochę w życiu pojeździłem po świecie, ale po raz pierwszy zobaczyłem tak wredny w stosunku do siebie naród. Hindusa dosłownie szlag trafia, jeśli widzi, że zarabia inny Hindus.
Po powrocie do miasta udaliśmy się do Świątyni Kamasutry.

W przewodnikach możecie wyczytać:
Świątynie w Khajuraho w Indiach, zbudowane przez dynastię Chandella (ok. 950–1050 n.e.), to zespół ok. 20 (z pierwotnych 85) hinduskich i dżinijskich świątyń słynących z erotycznych rzeźb, często utożsamianych z Kamasutrą. Wpisane na listę UNESCO, rzeźby te przedstawiają miłość, życie codzienne i bóstwa.
Świątynie zostały wzniesione w stosunkowo krótkim czasie, między 950 a 1050 rokiem n.e., podczas złotego wieku dynastii Chandella w Madhya Pradesh.
Erotyczne rzeźby (stanowiące niewielki procent wszystkich płaskorzeźb) przedstawiają mithuna (pary w uścisku), symbolizujące jedność i duchowe wyzwolenie, a także codzienne życie, bogów i muzyków.
Po upadku dynastii Chandella w XIII wiekuświątynie zostały opuszczone i ukryte w dżungli, co uchroniło je przed zniszczeniem przez najeźdźców. Zostały na nowo odkryte przez Brytyjczyków w XIX wieku.
To tyle przewodniki.
Świątynie rzeczywiście są piękne, bryłą przypominają świątynie w dawnej zburzonej przez Birmańczyków, stolicy Tajlandii, Ayuthaji.
Cały kompleks robi niesamowite wrażenie. Diabeł jednak tkwi w szczegółach. Bowiem gdy się zbliżycie i zaczniecie z większą uwagą przyglądać się płaskorzeźbom, określenie:
Erotyczne rzeźby (stanowiące niewielki procent wszystkich płaskorzeźb) przedstawiają mithuna (pary w uścisku), symbolizujące jedność i duchowe wyzwolenie, a także codzienne życie, bogów i muzyków.
Okazuje się zwykłym eufemizmem.
Nie wiem bowiem jaką „jedność i duchowe wyzwolenie” ma symbolizować przedstawianie zboczeń, w postaci jednoczesnego seksu ludzi, świń, psów.
Wbrew zachwyconym Europejczykom akurat ja nie widzę w tym nic postępowego, nowoczesnego lub wyzwalającego. Dla mnie to skrajna dewiacja.

Chodząc po kompleksie i oglądając płaskorzeźby, oczywiście większość nie ma związku z seksem, a przedstawia wojny i podboje, zadawałem sobie cały czas pytanie: Jaki miał wpływ na mentalność ludzi, taki system religijny?
System religijny zawsze jest odzwierciedleniem sposobu myślenia, światopoglądu. Jest odbiciem głównych cech danego ludu. Jakich cech jest odzwierciedleniem kult skrajnej, zezwierzęconej dewiacji seksualnej ?

Indie to dziwny kraj, hinduizm to dziwna religia, całkowicie odmienna od przekazywanych na Zachodzie wyobrażeń na jej temat. Żeby ją choć trochę zrozumieć należy nie słuchać lecz patrzeć. Spojrzeć na hinduistycznych bogów, którzy w wielu rękach trzymają miecze, głowy i szczerzą kły. Trzeba zobaczyć zarzynanie kóz, polewanie ołtarzy krwią i zawieszanie świeżych jelit ofiar na bożkach. Hinduistyczni bogowie, to nie swojscy bogowie olimpijscy, zdradzający mężów i żony, lecz prawdziwi psychopaci i dewianci seksualni.

Chodząc po tym kompleksie świątynnym mimo woli przypomniałem sobie o gwałconych i porywanych dziewczynkach w UK, gdzie wśród imigrantów dominują Hindusi i Pakistańczycy, którzy również są przecież tą samą nację, tylko że muzułmanami. Wiele się mówi o pozycji kobiet w islamie, nigdy jednak nie mówi się o pozycji kobiet w Indiach, zamieszkanych przez póltora miliarda ludzi.
Tysięcy lat uwarunkować kulturowych nie da się zmienić w kilka dziesięcioleci.




Komentarze