top of page

Judaizacja, czyli przyśpieszony demontaż polskiego Kościoła Katolickiego od wewnątrz.

  • 22 mar
  • 8 minut(y) czytania

Powiem szczerze byłem ciekawy co stało za tym, że nagle ujawniono dokumenty dotyczące Karola Wojtyły, wybielające go i wskazujące na jego niezłomną walkę z pedofilią w Kościele. Co prawda lata swoje już mam i jakoś nie mogę sobie przypomnieć jego ostrej i otwartej walki z pedofilami w sutannach, ale niech będzie, że tak było.

Zastanowiło mnie natomiast kilka innych rzeczy.

Po pierwsze, dlaczego te dokumenty wypłynęły dopiero teraz, gdy arcybiskupem krakowskim został rebbe Ryś, a nie za jego poprzedników, przede wszystkim abp Jędraszewskiego. Serio, żadnemu arcybiskupowi krakowskiemu wcześniej, łącznie z Dziwiszem, sekretarzem Jana Pawła II nie zależało na tym? Naprawdę?

Po drugie, jeszcze bardziej zaskoczyło mnie podejście urzędowych opluwaczy Kościoła, z michnikowską Wybiórczą, Polityką i sorosową Rzeczpospolitą. Nagle wszystkie Judenraty zaczęły się rozpływać w obronie i chwaleniu Jana Pawła II.

Ponieważ nie wierzę w przypadki czekałem na dalszy rozwój wydarzeń.

Okazało się, że nie musiałem wcale długo czekać.

Wybuchła bomba związana z Listem Apostolskim Episkopatu Polski.


Co nam zafundowali rabini z Episkopatu?


Najpierw mamy zwyczajowe wprowadzenie, czyli ukrycie prawdziwego sensu który zostanie podany później:


„nasz Pan nie chroni nas magicznie od duchowej śmierci (jaką jest grzech); ile razy jednak ją wybieramy, tyle razy jest gotów nas z niej wyprowadzić. Nie godzi się na nasze trwanie w śmierci! A kto trwa śmierci? Jasnej odpowiedzi udziela nam św. Jan w swoim Pierwszym Liście: „KTO NIE MIŁUJE, TRWA W ŚMIERCI” (1 J 3, 14).”


Tym razem rabini nie kazali ludowi zbyt długo czekać, tylko zaraz walnęli mu prosto w gały o co kaman:


„Zauważmy: Słowo nie mówi tu jedynie o nienawiści. Mówi o „braku miłości”, a więc także o obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy.

Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej „śmierci” wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan – szczególnie w ciągu ostatnich 60 lat – dzięki wydarzeniom, które czujemy się zobowiązani wszystkim nam przypomnieć.”


Zastanawialiście się o co chodziło, z tą szopką z odkryciem nieznanych dokumentów dotyczących Wojtyły? To macie odpowiedź:


„13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy. Tamtego wiosennego wieczoru, po serdecznym wzajemnym uścisku z głównym rabinem Rzymu Elio Toaffa, św. Jan Paweł II wszedł do rzymskiej synagogi w uroczystej procesji przy śpiewie psalmu 150: „Alleluja! Chwalcie Boga w Jego świątyni, chwalcie Go na firmamencie, gdzie jaśnieje moc Jego!”. „Od dawna myślałem o tej wizycie…” – wyznał papież, witając się z żydowską wspólnotą.

Tamto spotkanie czterdzieści lat temu nie byłoby możliwe, gdyby nie inne wydarzenie, którego wagę trudno dziś przecenić. Miało ono miejsce dwadzieścia lat wcześniej.

28 października 1965 r. Sobór Watykański II przyjął deklarację „Nostra aetate” („W naszych czasach”), mówiącą o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Znalazły się w niej słowa, które stały się punktem zwrotnym w stosunkach między Kościołem katolickim a Żydami i judaizmem. Do nich właśnie odniósł się św. Jan Paweł II w swoim przemówieniu w rzymskiej synagodze. Przypomnijmy dziś jego słowa.

„Po pierwsze, Kościół Chrystusowy odkrywa swoją więź z judaizmem, wgłębiając się we własną tajemnicę. Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

Słychać tu echo słów apostoła Pawła z Listu do Rzymian, gdzie mowa jest o „dzikich gałązkach oliwnych”, czyli poganach, „wszczepionych w szlachetną oliwkę”, którą są Żydzi żyjący w przymierzu z Bogiem. Kościół „czerpie pokarm z korzenia tej szlachetnej oliwki”. Do Pawłowej metafory drzewa oliwnego odwoływać się będą wielokrotnie kolejni papieże, podkreślając jej aktualność. „Odkryliśmy na nowo, że naród żydowski jest dla nas wciąż świętym korzeniem, z którego wyrósł Jezus” – przypomniał papież Franciszek[1]. A konieczność odczytywania nauki Jezusa i Jego uczniów „w perspektywie żydowskiej, w kontekście żywej tradycji Izraela” potwierdziła Stolica Apostolska[2].”


Po uwerturze następuje mocne przejście do części głównej:


„Drugim problemem, na który zwrócił uwagę św. Jan Paweł II w czasie swego przemówienia w rzymskiej synagodze, jest obciążanie Żydów zbiorową odpowiedzialnością za śmierć Chrystusa: „Żydom jako narodowi nie można przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa” – przywołał papież słowa soborowej deklaracji. Potępić należy wszelkie akty dyskryminacji i prześladowań Żydów, które przez wieki miały miejsce w związku z tym oskarżeniem.

Warto przypomnieć, że Katechizm Kościoła Katolickiego, powtarzając za Soborem Trydenckim, naucza jednoznacznie: „Kościół nie waha się przypisać chrześcijanom największej odpowiedzialności za mękę Jezusa, którą zbyt często obciążali jedynie Żydów. (…) Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, nie ukrzyżowaliby Pana chwały (1 Kor 2,8), gdyby Go poznali. (…) Ukrzyżowałeś Go i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach” (KKK 598).

W swoim wystąpieniu papież radykalnie sprzeciwił się przedstawianiu Żydów jako „odrzuconych albo przeklętych”. Przez ponad półtora tysiąca lat treści te, obecne w katolickim nauczaniu i błędnej interpretacji Pisma Świętego, kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu. Powinniśmy pamiętać, że Kościół katolicki stwierdza dziś jednoznacznie: Żydzi są nadal umiłowani przez Boga, który wezwał ich nieodwołalnym powołaniem. Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym[3].

W 1997 r., mówiąc o korzeniach antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim, św. Jan Paweł II nazwał trwanie Izraela „faktem nadprzyrodzonym”. „Ten lud trwa na przekór i wbrew wszystkiemu dlatego, że jest ludem Przymierza” – stwierdził papież[4]. Powrót do źródeł i teologiczna refleksja nad tajemnicą trwania Izraela, podjęta w XX wieku – szczególnie wobec straszliwej tragedii Szoah (Zagłady), jaka dokonała się w Europie – zaowocowały nowym, zakorzenionym w apostolskiej tradycji nauczaniem Kościoła o Żydach i judaizmie.”


Teraz przychodzi do Grande Finale skomponowane przez rabinów z Episkopatu Polski.


„Zainspirowana soborową deklaracją refleksja Kościoła ukazuje coraz wyraźniej więzi łączące Żydów i chrześcijan.  Są nimi szczególnie: cześć dla Słowa Bożego, modlitwa i liturgia, a także mesjańska nadzieja przyszłości. Bo „gdy lud Boży Starego i Nowego Przymierza rozważa przyszłość, zmierza on – nawet jeśli wychodzi z dwu różnych punktów widzenia – ku analogicznym celom: przybyciu lub powrotowi Mesjasza”[5]. Nawiązując do wspólnej nadziei eschatologicznej, św. Jan Paweł II powiedział: „Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swe spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać[6].”

Rocznica papieskiej wizyty w rzymskiej synagodze przypadnie nazajutrz po zakończeniu Oktawy Wielkanocy. W tym roku zarówno wyznawcy Judaizmu,  jak i chrześcijanie świętują Paschę w tym samym czasie. To okazja, by przypomnieć sobie o żydowskich korzeniach chrześcijańskiej liturgii.

Św. Jan Paweł II podkreślał, że te „korzenie należy jeszcze głębiej poznać; szczególnie muszą je lepiej poznać i docenić wierni”, ponieważ „wzięcie pod uwagę wiary i życia religijnego narodu żydowskiego, tak jak są one wyznawane i przeżywane współcześnie”, może nam pomóc w lepszym zrozumieniu życia Kościoła[7].”


Cały czas następuje coraz mocniejszy heretycko modernistyczny przekaz:


„W wielu miejscowościach – nieraz tuż obok nas, czasem nieco dalej – znajdują się ocalałe z wojennej zawieruchy synagogi. W większości z nich nie rozbrzmiewa już dziś głos radosnej szabatowej modlitwy. Są jednak i takie, które tętnią religijnym życiem. Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic.”


I na koniec mamy swoistą eksplozję:


„A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi. Pamiętając, że zawsze modlimy się za nich w liturgii wielkopiątkowej, prosząc Boga, aby lud, który On jako pierwszy nabył na własność, „wzrastał w wierności Jego przymierzu” i mógł „osiągnąć pełnię odkupienia”. Bo „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą””


Nie będę w tym miejscu wchodził w modernistyczny przekaz, który papież św. Pius X nazwał „matką wszystkich herezji”, ale już z samego ludzkiego punktu widzenia, jaką trzeba być kanalią, gdy w chwili gdy Żydzi mordują w Gazie dziesiątki tysięcy ludzi, tysiące dzieci, bombardują Iran, zabijają chrześcijan w Libanie, palą ludzi białym fosfofem, pieprzyć o tym, że mamy iść odwiedzać synagogi w duchu miłości, a jak ich nie kochamy, to popełniamy grzech.


Można się zastanawiać co się dzieje, może odpowiedzi udzielił w swojej monumentalnej pracy Antysemityzm, doktor Jan Ciechanowicz?


Zdaniem Jana Ciechanowicza, ksiądz Czesław Bartnik twierdził, że „podstawowym warunkiem, by zostać biskupem w Polsce, stało się żydowskie pochodzenie kandydata.” „Jan Paweł II każdą swoją wizytę w dowolnym kraju rozpoczynał od spotkania z tzw. „Lokalną społecznością żydowską”. Może to jest odpowiedź?


Jung napisał „Bóg między Starym a Nowym Testamentem zmienił się z Boga gniewu w Boga MIłości”.


Jan Paweł II tak uwielbiany ostatnio przez środowiska starozakonnych jest w tym miejscu zwornikiem. Nigdy nie był przypadkową osobą od wadowickich kremówek, to był obraz dla ogółu.

To papieże Paweł VI i Jan Paweł II nazwali Żydów „starszymi braćmi w wierze”.


Ksiądz Michał Poradowski, profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile napisał:

„W ostatnich latach spotykamy się coraz częściej z opinią, że Żydzi są rzekomo naszymi „starszymi braćmi w wierze”. Otóż jest to bałamuctwo, gdyż religia żydowska zawsze w ciągu tysięcy lat podkreśla, że jest wiarą w Boga jednoosobowego, podczas gdy wiara chrześcijańska zawsze podkreśla istnienie Boga w Trójcy Przenajświętszej, a więc czczenie Boga-Ojca, Boga-Syna i Boga-Ducha Świętego.

Istnieje więc zasadnicza różnica między wiarą chrześcijańską a wiarą żydowską.

Stąd też nigdy nie byli, nie są i nie mogą być Żydzi uważani przez chrześcijan za „starszych braci w wierze”, gdyż ich wiara w Boga absolutnie jedynego jest całkowicie inna od naszej wiary chrześcijańskiej w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a objawionego przez Chrystusa Pana, którego Żydzi nie tylko nie uznają, ale którego zawsze i ciągle odrzucają i którego naukę prześladują.”


Karol Wojtyła był jednym z głównych autorów deklaracji o wolności religijnej przyjętej na Soborze Watykańskim II, Dignitatis Humanae. W czasie soboru bronił tego dokumentu, a jednocześnie przeciwstawiał się tym, „którzy chcieli surowego potępienia ateizmu”.


Przysięga antymodernistyczna Piusa X, Sacrorum Antistitum, została zniesiona w 1967 roku przez Pawła VI, a na jej miejsce w 1989 roku, to Jan Paweł II wprowadził nowe normy wyznania wiary, Professio Fidei.


Ks. Dominique Bourmaud napisał, że podczas konklawe po śmierci Pawła VI, jednym z głównych kandydatów był kardynał Stefan Wyszyński, który uosabiał kościół męczenników, jednak zbyt otwarcie krytykował kościół posoborowy. „Kard. Wojtyła natomiast był nowoczesny, co więcej był rasowym modernistą. Jako arcybiskup Krakowa wpierał polskie wydanie Communoi, a po wyborze na papieża miał szybko wynieść jego trzech założycieli: Ratzingera, de Lubac’a i von Balthasara do godności kardynalskiej”


„Jeśli ktoś pomysłowy porównał Pawła VI do nowego Mojżesza, to Jana Pawła II należałoby raczej porównać do drugiego św. Pawła, tyle tylko, że zupełnie nowego rodzaju.”


Wojtyła kładł nacisk na „osobistą wiarę”.

Pisał:

„Wiara nie nakłada ograniczeń na intelekt. Nie podporządkowuje go systemowi gotowych prawd.”


Przez cały swój pontyfikat był wierny modernistom.

W 1981 roku w setną rocznicę urodzin Teilharda de Chardin, w jego imieniu sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej wystosował list oddający hołd temu heretykowi i moderniście, twórcy i głosicielowi koncepcji, zgodnie z którą modelem Kościoła ma być „wznoszenie się człowieka ku Chrystusowi kosmicznemu”.

W 1984 roku osobiście przesłał życzenia umierającemu Rahnerowi, a poźniej von Balthsarowi. Oddał również cześć innemu moderniście kardynałowi de Lubacowi. W 1980 roku uczcił Maritaina, obrońcę wolności religijnej.

Za Jana Pawła II dokonał się w Kościele Katolickim antropocentryczny zwrot.


Ks. Bourmaud stwierdza:

„Jeśli katolik odnosi wrażenie, że doktryna Jana Pawła II jest niezrozumiała lub sprzecznam to dlatego, że papież jest dogłębnie przesiąknięty tezami Rahnera. Okoliczności zmuszają go do złączenia jego własnych poglądów w całość, ale z powodów podyktowanych roztropnością nie głosi ich otwarcie i wprost z katedry św. Piotra. Nawet jeśli głosi pewne prawdy wiary, to nie tylko zostają one zafałszowane wskutek domieszki błędu, ale - co gorsza - służą za fasadę, mającą umożliwić jeszcze szersze rozpowszechnienie fałszu. Niestety system ten przechodzi z fazy teoretycznej do praktycznej: do stworzenia synkretycznego Superkoscioła.”


To Jan Paweł II odegrał w Asyżu szopkę z Hindusami i Indianami, która była oficjalnym uznaniem pogaństwa. Te spotkania były uwidocznieniem głównego „wątku myśli Wojtyły: powszechnego odkupienia”.


W tym co się dzieje nie ma przypadków. Wszystko jest powiązane. Paweł VI, Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek I i Leon XIV, to jedna ciągłość modernistycznego rozkładu Kościoła.


Leon XIV o wiele bardziej inteligentny od Franciszka I, kontynuuje działania poprzedników. Po rozkładzie Kościoła w Hiszpanii, Włoszech, Francji, Irlandii, Polska została ostatnim krajem katolickim w Europie, i teraz Ryś przystąpił do jego przyśpieszonego demontażu, w czym pomoże mu nowy tęczowy arcybiskup łódzki, kardynał Krajewski.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page