top of page

Strefa czytelnika. Herbert Marcuse – Tolerancja represywna.

  • Dariusz Zdebel
  • 3 paź 2021
  • 14 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 24 sie 2024

„Uważamy następujące prawdy za oczywiste: że wszyscy ludzie stworzeni są równymi, że Stwórca obdarzył ich pewnymi nienaruszalnymi prawami, że w skład tych praw wchodzi prawo do życia, wolność i dążenia do szczęścia.

Że celem zabezpieczenia tych praw wyłonione zostały wśród ludzi rządy, których sprawiedliwa władza wywodzi się ze zgody rządzonych.

Że jeżeli kiedykolwiek jakakolwiek forma rządu uniemożliwiałaby osiągnięcie tych celów, to naród ma prawo taki rząd zmienić lub obalić i powołać nowy, którego podwalinami będą takie zasady i taka organizacja władzy, jakie wydadzą się narodowi najbardziej sprzyjające dla ich szczęścia i bezpieczeństwa”

Deklaracja Niepodległości

Po raz pierwszy z Herbertem Marcusem zetknąłem się czytając Historię antykultury Karonia. Muszę przyznać, że w marksistach można odnaleźć bardzo wiele cech średniowiecznych fanatyków religijnych, mają w sobie ten quasi religijny ogień, którym są zdolni podpalić cały świat w imię wyższych, sobie jedynie znanych celów. Bez problemu odnajdują się w roli inkwizytorów torturujących i palących ludzi na stosie w imię ich zbawienia. Jednego czego nie mogę w nich znieść, to tej wiecznej hipokryzji dotyczącej wolności, równości i tolerancji, dopóki są w mniejszości będąc alienowani głośno krzyczą: więcej wolności, więcej równości, więcej tolerancji, wystarczy jednak, że przechwycą władzę to zaraz w uniesieniu fundamentalistów religijnych zamierzają odebrać to o co sami niedawno walczyli. Drugą hipokryzją, której nie mogę znieść jest to, że główni teoretycy każdej formy marksizmu żyją i rozwijają swoje idee w bogatych krajach zachodnich, żyjąc w względnym luksusie i snując wizję lepszego świata. Nigdy nie mogłem zrozumieć dlaczego konsekwentnie nie robią tego w takich bogatych krajach marksistowskich jak Kuba Fidela, Korea Północna, Kambodża Pol Pota, gdzie na pewno ich idee walki z obowiązującym systemem w pełni i szybko by doceniono.

Herbert Marcuse jest jednym z przedstawicieli Szkoły Frankfurckiej, jest to odłam marksistów rozczarowanych biernością klasy robotniczej podczas I wojny światowej a potem rozczarowanych jej obojętnością na rewolucję, która wynikała z coraz lepszych warunków pracy i zarobków.

Jak pisze Leszek Kołakowski „szkoła uważała się rewolucyjny ruch intelektualny, głosiła potrzebę całkowitego wyjścia poza istniejące społeczeństwo, przyznając zarazem, że żadnej pozytywnej utopii nie jest w stanie przedłożyć” Innymi słowy, jej przedstawiciele chcieli i chcą podpalić cały świat bez jakiejkolwiek koncepcji na to co dalej. Trzeba przyznać, że jest to ciekawe spojrzenie na rzeczywistość.

Marcuse idzie w jeszcze innym kierunku, jak pisze Kołakowski „podstawową treść utopii Marcuse’a przekazuje w formie dziecinnej i prymitywnej ideolog amerykańskich hippisów Jerry Rubin, pisząc, że teraz na ludzi będą pracować maszyny, ludzie zaś mają kopulować, kiedy i gdzie im się podoba”. Poglądy Marcuse’a popularne wśród hippisów straciły na popularności w latach 70-80 tych, jednak obecnie dzięki sukcesowi komunistycznego Długiego marszu przez instytucje, i opanowaniu przez neomarksistów uczelni humanistycznych odżyły w postaci filozofii gender. Zdaniem Marcuse’a celem światłych jednostek w społeczeństwie jest rozwalenie w drobny pył obecnych struktur społecznych a na ich miejsce ukształtowanie nowego typu rewolucyjnego człowieka dla którego jedynym dobrem i to dobrem samym w sobie jest nieustanna kopulacja. Ciekawa koncepcja, nie będzie komunizmu będzie kopulizm.

Teraz jednak chciałbym się skupić na bardzo ważnym eseju Marcuse’a pod tytułem Tolerancja represywna. W wielu aspektach muszę mu przyznać rację, szczególnie patrząc przez pryzmat ostatniego roku, w innych jednak budzi mój głęboki niepokój a na koniec stanowczy sprzeciw ponieważ dotyka samej istoty wolności człowieka. Dla Marcuse’a tolerancja jest sprawą kluczową bo to ona wpływa na przekaz i kształtowanie człowieka. Najpierw autor zajmuje się kwestią samej tolerancji sprytnie podkreślając jej znaczenie.

„TOLERANCJA jest celem samym w sobie. Eliminacja przemocy i ograniczenie represji w odpowiednim zakresie wymagane do ochrony ludzi i zwierząt przed okrucieństwem i agresją są warunkami wstępnymi dla stworzenia bardziej ludzkiego charakteru społeczeństwa”.

Jednak zaraz potem wskazuje elementy, które nie powinny jego zdaniem podlegać tolerancji. Jego zdaniem tolerancja jako sposób funkcjonowania społeczeństwa jest czymś złym ponieważ powoduje, że panujące stosunki społeczne stają się bardziej trwałe. Bardzo charakterystyczne i zarazem niepokojące jest sformułowanie „tyrania większości”. Dla Marcuse’a wszystko co utrwala obecne stosunki społeczne jest z definicji czymś złym. „Tolerancja jest rozszerzona na zasady, warunki i sposoby zachowania, których nie należy tolerować, ponieważ utrudniają, jeśli przy tym nie niszcząc, szanse na stworzenie istnienia bez strachu i nieszczęścia. Ten rodzaj tolerancji wzmacnia tyranię większość, przeciwko której protestowali autentyczni liberałowie. Tolerancja jest wyłączona z aktywnego w stan pasywny, od praktyki do braku praktyki. To ludzie którzy tolerują rząd, który z kolei toleruje opozycja w ramach określonych przez ukonstytuowane władze. Pojawia się teraz tolerancja wobec tego, co radykalnie złe ale dobre, bo służy spójności całości na drodze do dostatku lub większego dostatku.

Tak więc w represyjnym społeczeństwie nawet ruchy postępowe grożą przekształceniem się w ich odwrotność zależności od stopnia, w jakim akceptują zasady gry. Weźmy najbardziej kontrowersyjny przypadek: ćwiczenie praw politycznych (takich jak głosowanie, pisanie listów do prasy, senatorów itp., demonstracje z góry zakładające wyrzeczenia się stosowania przemocy) w społeczeństwie podporządkowanym administracji służy jedynie w wzmocnieniu tejże administracji świadcząc o istnieniu swobód demokratycznych które w rzeczywistości zmieniły swoją treść i straciły skuteczność. W takim przypadku wolność (opinii, zgromadzenia, mowy) staje się narzędziem rozgrzeszenie zniewolenia.

Ogólnie rzecz biorąc, funkcja i wartość tolerancji zależy od panującej równości w społeczeństwie, w którym praktykuje się tolerancję. Tolerancja sama podlega nadrzędnym kryteriom: jej zakresowi, a jego granice nie mogą być określone w odpowiednich warunkach społeczeństwa. Innymi słowy, tolerancja jest celem samym w sobie kiedy jest prawdziwie uniwersalna, praktykowana także przez władców jak przez rządzonych, przez panów i przez chłopów, przez szeryfów, a także przez ich ofiary. Dopóki te warunki nie będą obowiązywać, warunki tolerancji są „załadowane”: są określone i zdefiniowana przez zinstytucjonalizowaną nierówność (która z pewnością jest zgodna z równością konstytucyjną), tj. wg struktury klasowej społeczeństwa. W takim społeczeństwie tolerancja jest de facto ograniczona ze względu na podwójną podstawę zalegalizowanej przemocy lub możliwości tłumienia (policja, siły zbrojne) i uprzywilejowanej pozycji klasy dominującej, jej zainteresowania i ich wzajemne „powiązania””.

Jak więc widać dla Marcuse’a to tolerancja jest źródłem zła, ponieważ pozwala ona rozładowywać napięcia społeczne, mało tego dla niego złem jest demokracja sama w sobie ponieważ powoduje, że większość jest zadowolona z tej formy rządów i nie chce zmiany ustroju społeczno-politycznego.

„Tolerancja, która zwiększyła zakres i zawartość wolności zawsze była stronnicza - nietolerancyjna wobec represyjnego status quo. Problemem był tylko stopień i zakres nietolerancji. W mocno liberalnych społeczeństwach Anglii i Stanów Zjednoczonych zapewniono wolność słowa i zgromadzeń nawet radykalnym wrogom społeczeństwa, jeśli to oczywiście nie próbowali przechodzić od słowa do czynu, od mowy do działania”. Następnie przeprowadza ciekawe rozważania. Aby znaleźć drogę do wolności jest potrzebna tolerancja ale tolerancja specyficzna. „ […] tego wymaga wolność myśli i wypowiedzi jako warunków wstępnych znalezienie drogi do wolności - wymaga tolerancji. Jednak ta tolerancja nie może być bezkrytyczna i równa pod względem treści wypowiedzi słów ani czynów; nie może chronić fałszywych słów i złych czynów, które pokazują, że są sprzeczne i przeciwdziałają możliwościom wyzwolenia. Taka bezkrytyczna tolerancja jest uzasadniona w nieszkodliwych debatach, rozmowie, w dyskusji akademickiej; jest niezbędna w przedsięwzięciach naukowych, w religii prywatnej. Ale społeczeństwo nie może być bezkrytycznym tam, gdzie pacyfikacja egzystencji, gdzie stawką jest wolność i szczęście: tutaj pewnych rzeczy nie można powiedzieć, pewnych idei nie można wyrażać, pewnych polityk nie można zaproponować, pewne zachowania nie mogą być tolerowane” Dla Marcuse’a społeczeństwo jako takie nie może być podmiotem, traktuje jako zbiór w pewnym stopniu upośledzonych jednostek nie odpornych na manipulacje. Również sztuka i historia powinny znaleźć się pod kontrolą.

„Autentyczna twórczość nie jest i nie może być rekwizytem ucisku i pseudo-sztuki, nie jest sztuką. Sztuka przeciwstawia się historii, przeciwstawia się historii, która była historią ucisku, dla sztuki podporządkowuje rzeczywistość innym prawom niż ustanowione: do praw Formy, która tworzy inną rzeczywistość —Negacja ugruntowanego, nawet jeśli przedstawia sztuką ustalona rzeczywistość. Ale w walce z historią sztuka podporządkowuje się historii: historia wkracza do definicji sztuki i wchodzi w rozróżnienie między sztuką a pseudo-sztuka. Tak się składa, że to, co kiedyś było sztuką, staje się pseudo-sztuka”.

„W ujęciu historycznym tolerancja jawi się jako herezja: cel prześladowań ze strony władz. Herezja sama w sobie, jednak nie jest znakiem prawdy. Kryterium postępu w wolności według którego Mill ocenia te ruchy, to reformacja. Jednak lekcja jest jasna: nietolerancja opóźniła postęp i przedłużyła rzeź i tortury niewinnych przez setki lat. Czy to kończy sprawę dla masowej, „czystej” tolerancji? Czy istnieją historyczne warunki, w których taka tolerancja utrudnia wyzwolenie i pomnaża ofiary, które są poświęcane do status quo? Czy bezkrytyczna gwarancja praw politycznych i wolności mogą być represyjne? Czy taka tolerancja może służyć jakościowej zmianie społecznej? W systemie autorytarnym wolność ludzi nie jest tolerowana - podlegają ustalonej polityce. W ramach systemu gwarantowanego konstytucyjnie są praktykowane prawa i wolności obywatelskie, opozycja i sprzeciw jest tolerowany, chyba że wywołuje przemoc i / lub nawoływuje i do organizowania brutalnego wywrotu. Wolna i równa dyskusja może spełniać przypisaną mu funkcję to tylko wtedy, gdy jest to racjonalne - wyrażanie i rozwój niezależnego myślenia, wolnego od indoktrynacji, manipulacji i wpływu obcych autorytetów”.

Marcuse dotyka tutaj ważnej kwestii i jest to punkt, w którym muszę się z nim w pełni zgodzić, miałkość dyskusji, sprowadzenie do wspólnego mianownika rzeczy istotnych jak i głupot, rozwadnianie dyskusji na temat naprawdę ważnych kwestii, miałkość poglądów i wiedzy społeczeństwa, jego wysoką podatność na prymitywną manipulację.

„Wszystkie punkty widzenia mogą być słyszalne: komunista i faszysta, lewica i prawica, biali i Murzyni, zwolennicy zbrojeń i rozbrojenia. Co więcej, w niekończącym się przeciąganiu debat w mediach, głupia opinia jest traktowana z takim samym szacunkiem, jak inteligentna, źle poinformowani mogą mówić tak długo, jak ten kto jest poinformowany i propaganda jedzie wraz z edukacją, prawda z fałszem. To czysta tolerancja sensu i nonsensu jest uzasadniona przez demokratyczny argument, że nikt, ani grupa, ani jednostka, nie posiada prawdy i tak naprawdę nie potrafi zdefiniować co jest dobre, a co złe. Argument demokratyczny zakłada jeden konieczny warunek, a mianowicie, że ludzie muszą być zdolni rozważania i wybierania na podstawie wiedzy, że muszą mieć dostęp do autentycznych informacji, oraz że na tej podstawie ich ocena musi być wynikiem myśli autonomicznej. Ale wraz z postępującą koncentracją władzy gospodarczej i politycznej oraz integracją przeciwieństw w społeczeństwie, które używa technologii jako narzędzia dominacji, skuteczny sprzeciw jest zablokowany w miejscu, w którym mógłby swobodnie się wyrazić: w formowaniu opinii, informacji i komunikacji, w przemówieniu i zgromadzeniu. Pod rządami monopolisty media - same w sobie są zwykłymi instrumentami gospodarczymi i władzy politycznej - tworzy się mentalność, dla której dobro i zło, prawda i fałsz są z góry zdefiniowane i wszędzie wpływają na żywotne interesy społeczeństwa. Wynik to neutralizacja przeciwieństw, neutralizacja jednak która odbywa się na twardych podstawach konstrukcji ograniczenia tolerancji i w ramach uprzednio ukształtowanej mentalności. Kiedy magazyn drukuje obok siebie negatywny i pozytywny raport na temat FBI, uczciwie spełnia wymagania obiektywizmu: są jednak szanse, że pozytyw wygrywa, bo taki jest wizerunek instytucji głęboko wyrytej w umysłach ludzi. Lub, jeśli prezenter donosi o torturach i zabójstwach obrońców praw obywatelskich tym samym pozbawionym emocji tonem, którego używa do opisania giełdy czy pogody, albo z tymi samymi wielkimi emocjami z którym wypowiada się w swoich reklamach, to taka obiektywność jest fałszywa - co więcej, obraża ludzkość i prawdę, zachowując spokój tam, gdzie należy być wściekłym, przez powstrzymanie się od oskarżenia, gdy oskarżenie jest oparte o same fakty”.

Marcuse na te słabości ma prostą receptę: „Obejmowałyby wycofanie tolerancji wypowiedzi i zgromadzeń dla grup propagujących agresywną politykę, zbrojenia, szowinizm, dyskryminacja ze względu na rasę i religię lub tych które sprzeciwiają się rozszerzaniu wpływu opinii publicznej, ubezpieczeń społecznych, opieki medycznej itp.”.

I to co zawsze wzbudzało mój szczery sprzeciw i poczucie ogromnego zagrożenia, zaprzęganie edukacji w tryby machiny propagandy dążenie do urabiania młodych pokoleń. „Ponadto, może zajść konieczność przywrócenia wolności myśli, wprowadzenia nowych i sztywnych ograniczeń dotyczące nauki i praktyk w instytucjach edukacyjnych, które z racji swoich metod i koncepcji służą zamknięciu umysłu w ustalonym wszechświecie dyskursu i zachowań - tym samym wykluczając a priori racjonalną ocenę rozwiązań alternatywnych”.

W końcu Marcuse przechodzi do kwestii najważniejszej, kto ma monopol na określanie tego co dobre a co złe, kto ma tą władzę, że będzie określać o czym można dyskutować w przestrzeni publicznej a o czym na nie wolno. „Obecnie omówię kwestię, kto ma to zrobić, kto ma decydować o różnicy między wyzwoleniem a represją, określeniem ludzkich i nieludzkich nauk i praktyki; już zasugerowałem, że to rozróżnienie nie jest kwestią preferencji wartości, ale racjonalnych kryteriów. Wywrotowy pojawia się charakter przywracania wolności najwyraźniej w tym wymiarze społeczeństwa, w którym fałszywa tolerancja a wolna przedsiębiorczość jest chyba najpoważniejsza i powoduje trwałe szkody, mianowicie w biznesie i reklamie. Dyskusja na temat tolerancji w takim społeczeństwie oznacza ponowne zbadanie kwestii przemocy i tradycyjnego rozróżnienia między brutalnym a pokojowym działaniem. Dyskusja nie powinna od początku być przysłonięta przez ideologie które służą utrwalaniu przemocy. W zaawansowanych centrach cywilizacji przemoc przeważa; jest praktykowana przez policję, w więzieniach i instytucje psychiatryczne, w walce z mniejszościami rasowymi; niosą go obrońcy wolności metropolitalnej do krajów zacofanych. Ta przemoc rzeczywiście rodzi przemoc. Ale powstrzymanie się od przemocy w obliczu o wiele większej przemocy to jedno, wyrzeczenie się a priori przemocy wobec przemocy, natury etycznej lub psychologicznej podstawy (ponieważ może zantagonizować sympatyków) jest inne. Zwykle nie głosi się przemocy ale wymuszona od słabych - to raczej konieczność niż cnota i zwykle nie wyrządza poważnej krzywdy sprawie silnych. Rozróżnienie Robespierre'a między terrorem wolności a terrorem despotyzmu i jego moralna gloryfikacja tego pierwszego, należy do jego najbardziej przekonująco potępionych aberracji, nawet jeśli biały terror był bardziej krwawy niż czerwony terror.Pod względem funkcji historycznej istnieje różnica między przemocą rewolucyjną a reakcyjną, między przemocą uciskanych a przemocą ciemiężycieli. Pod względem etycznym obie formy przemocy są nieludzkie i złe - ale od kiedy tworzy się historia zgodnie z normami etycznymi? Na wstępie proponuję że na pytanie nie można odpowiedzieć w kategoriach zgodnie z alternatywą między demokracją a dyktaturą, którą w tym ostatnim przypadku może być jedna osoba lub grupa, bez żadnej skutecznej kontroli od dołu. Historycznie, nawet w większości demokratycznych demokracji, kluczowe i ostateczne decyzje wpływające na społeczeństwo jako całość zostało stworzone zgodnie z konstytucją, jednak w rzeczywistości przez jedną lub kilka grup bez skutecznej kontrola przez samych ludzi. Problem nie dotyczy dyktatury edukacyjnej, ale chodzi o przełamanie tyranii opinii publicznej i jej twórców w zamkniętym społeczeństwie. Historyczny rachunek postępu (który w rzeczywistości jest rachunkiem przyszłego zmniejszenia okrucieństwa, nędzy, ucisku) wydaje się pociągać za sobą skalkulowany wybór między dwoma formami przemocy politycznej: ze strony uprawnionych struktur ustanowionych zgodnie z prawem (przez ich zgodne z prawem działanie, lub przez ich milczącą zgodę lub przez niemożność zapobieżenia przemocy), oraz ze strony potencjalnie wywrotowych ruchów. Ze wszystkimi zastrzeżeniami hipotezy opartej na „Otwartym” zapisie historycznym, wydaje się, że emanacja przemocy pochodząca z buntu klas uciskanych zrywa historyczne kontinuum niesprawiedliwości, okrucieństwa i milczenia na krótką chwilę, krótką, ale wystarczająco wybuchową, by osiągnąć zwiększenie zakresu wolności i sprawiedliwości oraz lepszego i bardziej sprawiedliwego podziału nędzy i ucisku w nowym systemie społecznym - jednym słowem: dokonuje się postęp w cywilizacji. W odniesieniu do historycznej przemocy emanującej spośród klas rządzących wydaje się, że nie można wykazać takiego związku z postępem”.

Zaczyna się robić nieciekawie, Marcuse wyróżnia bowiem dwa rodzaje przemocy, postępową i reakcyjną, i o ile ta reakcyjna jest z gruntu zła to ta postępowa z samej swej definicji jest dobra. I nieistotne jest tutaj jej nasilenie, nieistotne są względy etyczne, liczy się tylko i wyłącznie postęp, i to on określa czy przemoc jest dobra czy zła. Czyli żeby udzielić jasnego przykładu, gdy zostaniecie napadnięci przez grupę mniejszościową, nie wiem seksualną, rasową, obojętnie jaką, i ta grupa będzie mordować Waszą rodzinę, rabować Wasz dobytek, gwałcić Waszą żonę lub córkę, to w przypadku reakcji policji w celu Waszej obrony, zastosowana przez nią przemoc będzie zła, natomiast przemoc bandytów z punktu widzenia postępu dlatego, że są reprezentantem postępowej mniejszości będzie czymś dobrym. Rozumiecie teraz to, co się działo w Stanach w związku z ruchem BLM?

„Wyzwalająca tolerancja oznaczałaby zatem nietolerancję przeciwko ruchom prawicy i tolerancję ruchów z lewicowych. Odległość między propagandą i akcja, między organizacją a jego uwolnieniem dla ludzi stało się zbyt krótkie. Cały okres postfaszystowski jest okresem wrażliwym na obecne zagrożenie. W konsekwencji prawdziwa pacyfikacja wymaga wycofania tolerancji przed czynem, na etapie komunikacji słownej, drukowanej i obrazkowej. Różne opinie i „filozofie” nie mogą już spokojnie konkurować o przynależność i możliwość perswazji na racjonalnych podstawach: „rynek idei ”jest organizowany i ograniczony przez tych, którzy decydują o interesie narodowym i indywidualnym. W tym społeczeństwie, dla którego ideolodzy ogłosili „Koniec ideologii” powstała fałszywa, ogólna świadomość - od rządu w dół, aż do ostatnich obiektów”.

I teraz clue całej sprawy: „Małe i bezsilne mniejszości, które walczą z fałszywą świadomością i jej beneficjentom należy pomóc: ich dalsze istnienie jest ważniejsze niż ochrona nadużywanych praw i wolności, które przyznają tym konstytucyjne uprawnieni, którzy uciskają te mniejszości”.

Za to w drugą stronę stosujemy pełen aparat represji: „Wycofanie się z tolerancji dla ruchów regresywnych zanim staną się aktywne; nietolerancja nawet wobec myśli, opinii i słowa, a wreszcie nietolerancja w przeciwnym kierunku, to znaczy w stronę samozwańczych konserwatystów, na politycznej prawicy - te antydemokratyczne pojęcia odpowiadają faktycznemu rozwojowi demokratycznego społeczeństwa, które zniszczyło podstawy uniwersalności tolerancji. Warunki, w których tolerancja może ponownie stać się wyzwalającą i humanizującą siłą jeszcze są do stworzenia. Kiedy tolerancja służy głównie ochronie i zachowaniu represyjnego społeczeństwa, kiedy służy zneutralizowaniu opozycji i uodpornieniu ludzi przeciw innym i lepszym formom życia, to pojęcie tolerancji zostało wypaczone. A kiedy ta perwersja zaczyna się w umyśle jednostki, w jej świadomości, w jej potrzebach, kiedy zajmują ją wcześniej heteronomiczne interesy, może doświadczyć swojej niewoli, a potem wysiłki w celu przeciwdziałania jego odczłowieczeniu muszą rozpocząć się w tym miejscu, gdzie bierze się fałszywa świadomość formy (a raczej: jest formowana systematycznie) - musi się zacząć z zatrzymaniem słów i obrazów, które to karmią tą świadomość. Gdy fałszywa świadomość stała się powszechna w społeczeństwie i popularne zachowanie tłumaczy się niemal natychmiast w praktyce: bezpiecznym dystans między ideologią a rzeczywistością, dystans pomiędzy represyjną myślą i represyjnym działaniem, pomiędzy słowem zniszczenia i czynem zniszczenia niebezpiecznie się skraca. Nie można utożsamiać z siłami emancypacji każdej klasy społecznej, która ze względu na swój stan materialny, jest wolna od fałszywej świadomości W całym społeczeństwie mentalność przestrzeni do zaprzeczania i refleksji musi najpierw zostać odtworzona. Odrzucony konkretnością administrowanego społeczeństwa, wysiłek emancypacji staje się „abstrakcyjny”; to jest zredukowany do ułatwienia rozpoznania tego, co się dzieje dalej, do wyzwolenia języka spod tyranii orwellowskiej składni i logiki, do rozwijania pojęć, które rozumieją rzeczywistość. Ta prawda jest aktualna bardziej niż kiedykolwiek, prawda, że postęp w wolności wymaga postępu w świadomość wolności”.

I ponownie wraca do edukacji. Nauczanie nie powinno być neutralne, nie powinno się uczyć aby poznać fakty. Nie możemy dopuścić do niezależnego, autonomicznego myślenia, gdyż to właśnie ono prowadzi do utrwalenia świata represji. Uczeń powinien myśleć w tzw. odwrotnym kierunku. Poważnym i nie akceptowalnym zagrożeniem jest również potrzeba samorealizacji.

„Gdzie umysł został przekształcony w podmiot – przedmiot, intelektualnie autonomiczny, królestwo „czystej” myśli stało się kwestią edukacji politycznej (a raczej: kontredukacji). Oznacza to, że wcześniej neutralne, pozbawione wartości, formalne aspekty uczenia się i nauczania stają się teraz włączone na własnych podstawach i na swoich własnych prawach politycznych: uczenie się by poznać fakty, całą prawdę i zrozumieć, jest to radykalna krytyka, intelektualna przewrotność. W świecie, w którym istniejące ludzkie zdolności i potrzeby, zostały zatrzymane lub wypaczone, autonomiczne myślenie prowadzi do „świata wypaczonego”: ustalonego świata represji. I ta sprzeczność nie jest po prostu określona, nie jest po prostu produktem pomieszania myślenia lub fantazji, ale jest to logiczny rozwój danego, istniejącego świata. Do tego stopnia do którego ten rozwój jest faktycznie utrudniony sama waga represyjnego społeczeństwa i konieczność aby zarabiać na życie, powodują, że represje atakują naukowców, i jako pierwszą, nawet przed wszystkimi innymi ograniczeniami wolność akademicką.

Ukierunkowanie umysłu psuje bezstronność i obiektywizm: chyba że uczeń się tego nauczy i myśli w przeciwnym kierunku, w innym razie będzie skłonny umieścić fakty w dominującym układzie wartości.

Pozyskiwanie i komunikacja wiedzy, zabrania oczyszczania i izolacji faktów z kontekstu całej prawdy. Niezbędną częścią tego ostatniego jest uznanie przerażającego zasięgu, do którego historia została stworzona i zapisana przez i dla zwycięzcy, czyli stopień, w jakim historia była rozwojem ucisku. A ten ucisk jest w samych fakty, które ustala; więc one same mają ujemną wartość jako część i aspekt ich faktyczności. Edukacja to kolejny przykład fałszywej, abstrakcyjnej tolerancji w przebraniu konkretności i prawdy: wyraża się w koncepcji samorealizacji. Od pobłażliwość wszelkiego rodzaju licencji na dziecko, do ciągłej psychologicznej troski o to, jakie są osobiste problemy studenta, ruch na dużą skalę jest w trakcie drogi przeciwko złu represji i potrzebie bycie sobą”.

„Pytanie, które jest często odsuwane na bok to: Co należy stłumić, zanim będzie można być sobą ? Indywidualny potencjał jest najpierw ujemny, część potencjału jego społeczeństwa: agresja, poczucie winy, ignorancja, uraza, okrucieństwo, które psuje jego instynkty życiowe. Jeśli tożsamość jaźni ma być czymś więcej niż natychmiastową realizacją tego potencjału (niepożądane dla jednostki jako istoty ludzkiej) wymaga represji i sublimacji, świadomej transformacji. Równość tolerancji staja się abstrakcyjna, fałszywa. Wraz z faktycznym spadkiem siły sprzeciwu w społeczeństwie, opozycja jest izolowana w małych i często antagonistycznych grupach, które nawet jeśli jest to tolerowane w wąskich granicach określonych przez hierarchiczną strukturę społeczeństwa, są bezsilne wskutek tego, że przestrzegają tych ograniczeń”.

Dla Marcuse’a tolerancja jest największym złem, ponieważ powstrzymuje zmiany. Dalej nawołuje mniejszości do oporu pozaprawnego, bo to im się jego zdaniem należy. Dla Marcuse’a złem również jest prawo i porządek, ponieważ również służą do utrwalenia panujących stosunków społecznych.

„Ale jak pokazano tolerancja jest zwodnicza i sprzyja koordynacji. Na mocne podstawy zamkniętego skoordynowanego społeczeństwa, tolerancja sama w sobie służy powstrzymywaniu zmian jakościowych, zamiast je promować. Ale wierzę, że istnieje „Naturalne prawo” do oporu uciskanych i obezwładnionych mniejszości do korzystania ze środków pozaprawnych, jeśli są legalne okazały się niewystarczające. Prawo i porządek są zawsze i wszędzie, prawo i porządek, które chronią ustalone hierarchie; przywoływanie absolutu jest bezsensowne autorytet tego prawa i tego porządku przeciwko tym, którzy cierpią z tego powodu i walczyć z nim - nie w celu osobistych korzyści i zemsty, ale za ich udział w człowieczeństwie”.

Po zapoznaniu się z esejem Marcuse’a, po uzyskaniu wiedzy na temat Długiego marszu przez instytucje” warto zadać sobie pytanie o co tak naprawdę chodzi w propagowaniu filozofii gender, domaganiu się przez nią wpływu na edukację i wychowanie dzieci i młodzieży, w szafowaniu definicją tzw. „mowy nienawiści” oraz w coraz częstszych próbach cenzurowania przekazów nie zgadzających się z wartościami neomarksistowskimi lub jak kto woli, ponieważ nastąpiło przekłamanie znaczeń wartościami liberalnymi.

Na koniec chciałbym znowu zacytować Leszka Kołakowskiego:

„Jedyną realną treścią Nowego Świata jaką możemy z pism Marcuse’a wydobyć, jest pragnienie despotyzmu sprawowanego przez Oświeconych nad resztą społeczeństwa, przy czym głównym tytułem Oświeconych do sprawowania władzy jest fakt, że zrealizowali w swych umysłach jedność Logosu i Erosu, wyzbywając się przykrej zależności od logiki, matematyki oraz nauk empirycznych.

Jedyny pozytywny wniosek płynący z tych wezwań jest taki, że wszystko, co przyczynia się do niszczenia istniejącej kultury jest godne pochwały.

Ideał Marcuse’a jest realny tylko przy założeniu, że na miejsce tyranii logiki, przyjdzie tyrania policji. Jedność Erosu i Logosu może się urzeczywistnić tylko jako społeczeństwo totalitarne, ustanowione przemocą i rządzone przemocą”.


Comments


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page