Konfa i Mentzen, czyli demokracja ok, ale nie u nas
- Dariusz Zdebel
- 31 gru 2025
- 9 minut(y) czytania
22 grudnia, nic z tego, ni z owego, najbardziej rozpoznawalna twarz Konfederecji, czyli Ewa Zajączkowska - Hernik, została usunięta przez Mentzena z funkcji prezesa okręgu podwarszawskiego nieistniejącej już partii Nowa Nadzieja. W sumie nie wiem jak to jest formalnie możliwe aby kogokolwiek usuwać z jakiejkolwiek struktury partii, która oficjalnie nie istnieje, ale ok.
Dla wielu był to jak zauważyłem szok. Nie rozumiem dlaczego. O Mentzenie pisałem już kilkukrotnie.
19 maja w felietonie Polska na rozdrożu. W trakcie kampanii wyborczej, pisałem:
W ten oto sposób dotarliśmy do finałowej trójki. Najpierw Mentzen. Byłoby ok, gdyby nie trzy rzeczy. Po pierwsze, cały cyrk z Braunem. Dlaczego nie przeprowadzono w Konfie prawyborów, wtedy wszystko byłoby jasne, a Braun by nie startował, a w samej Konfie nie doszłoby do rozłamu, bardzo dziwna sytuacja. Po drugie, po aferze z Nawrockim, po co Mentzen się w to mieszał, powinien usiąść w fotelu, otworzyć piwo i patrzeć jak się Nawrocki z Trzaskowskim napierdzielają. I po trzecie, jego kampania wyborcza, brak odpowiedzi na pytania, ucieczki na hulajnodze, brak kontaktu z wyborcami a przede wszystkim na debatach w chwili gdy pojawiały się pytania, miał poważny problem z szybką reakcją i dawał się o wiele bardziej inteligentnemu Zandbergowi zapędzać w kozi róg
25 maja w felietonie Jakie czasy taka Magdalenka napisałem:
Właśnie wybuchła bomba z piwkiem i mam nadzieję, że to będzie definitywny koniec projektu zatytułowanego Mentzen.
Dla mnie Mentzen był zawsze trefny, od dłuższego czasu uważam, że to wytrych służb do kontrolowania Konfederacji, która okazała się wypadkiem przy pracy i przeoczeniem tych, co naprawdę rządzą tym krajem. A ponieważ liczba niezadowolonych z duopolu ciągle rośnie i Konfa wykazała niepokojące odznaki trwałości trzeba było znaleźć wytrych, który pozwoli jakoś ogarnąć problem z nieprzewidywalnymi Braunem, Korwinem i Winnickim.
Cała przeszłość Mentzena co tu dużo mówić, śmierdzi. Dwudziestolatek, który otwiera sklep z bronią tak po prostu? Serio? Serio, ktoś to łyka? Razem z Wiplerem zainwestował w spółkę OZE, Figene Capital, co wcale nie mogło mieć wpływu na jego działalność w sejmie. Cały czas wisi gdzieś tam sprawa związana z jego bratem Tomaszem, który podczas wyborów został zmuszony do ustąpienia miejsca Wiplerowi. Chciałbym przypomnieć jak swojego czasu Mentzen skarżył się na to, że jest szantażowany z powodu swojego brata, przez ludzi, którzy maja dostęp do akt prokuratorskich, w tym przypadku miało chodzić o ziobrystów.
Gdy zastąpił jako Prezes obecnie Nowej Nadzieji, Korwina Mikke, od samego początku mówił, że on traktuje partię jak firmę. Jak myślicie, jaki jest cel działalności firmy? Realizacja programów politycznych czy może raczej zarabianie? Zaraz zaczęły się jego dziwne manewry. Pamiętacie wybory w Konfederacji? Przesuwanie godzin tak aby część nie mogła zagłosować, skreślanie z list itp. Mnie wtedy włączyła się czerwona lampa. Po przejęciu Nowej Nadzieji wykopał po chamsku i bezceremonialnie jej założyciela Janusza Korwina Mikke. Po drodze odpadł Winnicki rzekomo z powodu złego stanu zdrowia. Ciekawe kto i co na niego gdzieś znalazł. Potem mieliśmy wybory parlamentarne i cały desant dziwnych kreatur, poza Wiplerem i jego ekipą, pojawili się sanitarni zamordyści, jakieś cwaniaki pierwszej wody, brat Mentzena i syn Banasia. Ewidentnie było widać, że coś jest nie tak. Gdy Braun wyjął gaśnice, Mentzen i reszta zamiast go poprzeć zaczęli giąć kręgosłupy.
Po tych wyborach mieliśmy wybory do Europarlamentu, Mentzen był jedynym, który od samego początku ostentacyjnie okazywał niechęć w stosunku do Brauna. Szczytem chamstwa było wystawienie na jedynce w Małopolsce nie Brauna lecz Berkowicza, nota bene w Katowicach wystawił jakiegoś Sypniewskiego, w wyniku czego wyeliminował Sośnierza, a sam Sypniewski wsławił się tym, że w Europarlamencie nic nie mówi, i nikt nie ma pojęcia, że tam w ogóle jest. Z Braunem numer nie przeszedł. Ku widocznemu niezadowoleniu Mentzena, Braun wszedł bez problemu i wyeliminował Berkowicza.
Kolejne wybory to właśnie obecne. Nie wiadomo dlaczego Mentzen nie przeprowadził prawyborów, sam siebie, wbrew jakimkolwiek zasadom wyznaczył na kandydata Konfy na prezydenta. Ewidentnie było widać, że dąży do eliminacji Brauna, ostatniego z założycieli Konfederacji. Braun ku jego zaskoczeniu oddał cios i sam wystartował. Skutkiem tego było zaprzepaszczenie szansy Mentzena na drugą turę. Zresztą samą kampanię też prowadził dziwacznie, brak odpowiedzi na pytania, brak czasu dla wyborców, te idiotyczne ucieczki na hulajnodze budziły niesmak nawet wśród jego wyborców. Potem tuż przed samymi wyborami wybuchła afera z trefnym mieszkaniem Nawrockiego. Mentzen zamiast wykorzystać sytuację i po prostu stanąć z boku i obserwować co się dzieje, jednocześnie ubijając na tym własny kapitał, wszedł w ten shit atakując Nawrockiego i wspierając Trzaskowskiego. Coś tu jest nie tak z logiką. Jaki to miało sens? Same debaty również wyszły mu mdłe, ponieważ o wiele bardziej inteligentny Zandberg zaganiał go bez problemu do kąta. Potem odbyły się wybory i zarówno Mentzen jak i Braun zrobili dobre wyniki, przy czym Braun zupełnie niespodziewane. Zamiast dogadywać się z Braunem, Mentzen ponownie zaczął jakieś dziwne gierki z podpisywaniem dokumentów. Nawrocki podpisał wszystko, gdy pojawił się Trzaskowski, Mentzen zaczął z nim rozmawiać bardzo mięciutko, żeby broń boże mu krzywdy nie zrobić. Znowu zaczęło coś śmierdzieć. Ale prawdziwie wielka gówniana bomba wybuchła dzisiaj w nocy, gdy Radek Appelbaum wrzucił filmik gdzie Mentzen pije sobie piwko z Trzaskowskim, Sikorskim i nawet z oskarżonym w aferze GetBeck Osieckim. Co ważne filmik wrzucił do sieci Sikorski. Jak widać rozegrali Memcena jak nierozgarniete dziecko.Trzaskowski na tym nie traci kompletnie nic, natomiast sytuacja Mentzena jest zupełnie odmienna. W odróżnieniu od POPISu elektorat Konfy to nie cofnięte w rozwoju betony, na Konfę ludzie głosują bo mają już dosyć tego wszechobecnego politycznego gówna, i gdy zobaczyli filmik, na którym Sławuś mile spędza czas z cwaniakami z PO wpadli w furię. Mentzen jeszcze próbował coś tam wyjaśniać idiotycznym postem ale jak widać po komentarzach jego wyborcy się dosłownie wściekli. Jak widać Konfa szybko wróciła do ustawień fabrycznych czyli opcji 5%. Nie wiem czy Mentzenowi coś obiecali, moim zdaniem tak, ale dał się wystawić Sikorskiemu jak idiota. Jeśli Konfa chce nadal funkcjonować to musi się pozbyć Mentzena, bo tego piwka wyborcy mu nigdy nie zapomną. Będzie kotwicą, która ciągnie Konfę do dołu. Najbardziej co zresztą widać skorzysta na tym Braun, jedyny który rozszyfrował Mentzena od samego początku. Partię powinna przejąć albo Zajączkowska albo Bosak, jeśli tego szybko nie zrobią to projekt Konfederacji właśnie zaczyna się kończyć.
Na scenie politycznej nie ma miejsca dla PO Bis, przekonał się już o tym Palikot, potem Petru, teraz Hołownia, a mimo to kolejny Mentzen myśli, że nie wiadomo dlaczego akurat jemu się uda. Pytanie czy powodem są targi, i coś mu obiecano, czy raczej służby trzymają go za cojones, czy może od samego początku był prowadzony aby przejąć Konfę, fakt faktem okazał się głupszy od Bolka bo zrobili go na szaro bez większego problemu.
Co jest jednak najbardziej wkurzające, to to, że jego wyborcy byli i są obrażani bandę z PO na każdym kroku, mimo to stali za nim murem na dobre i na złe, odzyskali nadzieję w demokrację, a ten pokazał im wszystkim wielki pobrudzony gównem wyprostowany środkowy palec i poszedł z tą właśnie bandą na piwo do swojego lokalu.
Jeśli Konfa ma się liczyć to czas na zmiany i eliminację z życia politycznego Memcena raz na zawsze.
Po opublikowaniu przez niego komentarza na temat tego nieszczęsnego piwa z Sikorskim i Trzaskowskim napisałem:
Serio gdyby nie to, że przeczytałem to na jego profilu myślałbym, że to fejk. Jak już dzisiaj czytałem u kogoś facet ma ego rozdęte do garnic absurdu. On doszedł do tego miejsca. Rozumiecie? ON, ON SAM.
Gość rzeczywiście jest mało inteligentny, to gdzie doszedł to nie on, a zasługa jego wyborców. A wyborcy mają w dupie z kim on chce chodzić na piwo, za to bardzo ich interesuje z kim chodzi. Wyborcy w odróżnieniu od niego w coś wierzą, mają jakieś przekonania. A Memcen właśnie się przyznał, że żadnych przekonań nie ma, w nic nie wierzy, dla niego liczy się tylko sukces, a aby go osiagnąć pójdzie na współpracę dosłownie z każdym. Mieliśmy różnych polityków w Polsce, ale takiej gnidy jeszcze nie było. Nikt, nigdy się nie odważył czegoś takiego powiedzieć. Gość ma rzeczywiście poważne problemy emocjonalne. Tak jak pisałem, jemu się marzy partia bezprogramowa, zbierająca wszystkich, co się zgadza z tym co mowił dwa lata temu, ale partia to nie firma, wyborcy to nie jego pracownicy. Wynik tych wyborów uderzył mu najwyraźniej do łba.
Powtórzę: Na scenie politycznej nie ma miejsca dla PO Bis, przekonał się już o tym Palikot, potem Petru, teraz Hołownia, a mimo to kolejny Mentzen myśli, że nie wiadomo dlaczego akurat jemu się uda. Nie. To jest niemożliwe, a teraz sam przyznał, że jego jedyny światopogląd to władza. Tylko to się dla niego liczy. Dlatego jeśli się go Konfederacja nie pozbędzie to będzie koniec tego projektu, bo jeśli ktoś ma poglądy zbieżne z Trzaskowskim to zawsze zagłosuje na PO, jeśli ktoś ma poglądy zbieżne z Zandbergiem to zawsze zagłosuje na Partię Razem, nikt z nich nigdy nie zagłosuje na Memcena, natomiast ci co do tej pory głosowali na niego, teraz zagłosują albo na Brauna, albo wcale.
Teraz ruch należy do Bosaka, Zajączkowskiej, albo coś zrobią, albo pójdą z nim z powrotem do progu 5%. Zresztą jak możemy sądzić Bosak już jest na jego celowniku i Memcen szybko go będzie chciał wyeliminować. Dla takiego zadufanego w sobie dupka nie ma miejsce na konkurencję.
5 lipca w felietonie Społeczeństwo obywatelskie czyli największy upiór III RP, pisałem
[…] pojawiła się Konfederacja. Ktoś ją zlekceważył i dzięki temu szybko się ustabilizowała na scenie. Problem się pogłębił wraz z jej skrajnością czyli Braunem. I teraz mamy ciąg poważnych błędów. Przede wszystkim Tusk, z Bodnarem i Giertychem zapomnieli, że PO z PISem jest jak yin-yang, jedno bez drugiego nie może istnieć. Do tej pory panowała niepisana umowa, że „kopiemy się, ale tylko do kostek”, jednak teraz Tusk nie wiadomo dlaczego postanowił wykończyć PIS, a ponieważ PIS również naraził się ludziom najpierw polityką związaną ze srowidem a następnie swym upodleniem w stosunku do Ukrainy, zaczęła się wzmacniać Konfederacja. I tu popełniono drugi błąd. Początkowo poszło sprawnie, Korwin został wykopany przez Mentzena z własnej partii. Nie spotkało się to z wiekszą reakcją, bo trzeba przyznać że Korwin rzeczywiście swoimi idiotycznymi hasłami trzymał UPR, a później Konfę na progu 5%. Korwin po prostu nie mógł pojąć, że czasami lepiej się zamknąć. Ale gdy Mentzen wziął się za Brauna wszystko się zwaliło, i skutkiem jest powstanie nowej partii jeszcze bardziej na prawo od Konfy, czyli Konfederacji Korony Polskiej.
Jak widać pomyliłem się tylko w jednym, pierwsza poszła na odstrzał Zajączkowska. Mentzen jak sam powiedział traktuje partię jak firmę, obce mu są procedury demokratyczne ponieważ zagrażają jego pozycji. On nie znosi demokracji, jest idealnym tworem na dyktatora, całe szczęście nie ma szansy na to, ponieważ nie ma krzty charyzmy aby pociągnąć za sobą ludzi. Patrząc dzisiaj wstecz, uważam, że specjalnie doprowadził do rozwiązania Nowej Nadziei, ponieważ w wyniku tego przy tworzeniu nowych struktur wyeliminuje wszystkich, których traktuje jako obecne i potencjalne zagrożenie. Jest małym człowiekiem, zawistnym i nie nadającym się do działania w demokratycznym systemie politycznym. Jedyna szansa dla Konfederacji, to jego eliminacja i stworzenie struktur z Zajączkowską, Bosakiem, Bryłką jako liderami. Mentzena i jego świtę, czyli tych Połuboczków, Sypniewskich powinno się zostawić samego sobie a wtedy szybko zniknie ze sceny politycznej.
Ktoś może mi zarzucić, że mimo wszystko wnosi nową wartość do polskiej polityki. Kiedyś uważałem tak samo teraz jednak myślę, że jest takim samym liderem jak Kaczyński, Tusk, Czarzasty, tylko mniej inteligentnym i mniej wyrobionym politycznie. Widać to po ludziach, których wprowadza do polityki. To jest największa bolączka polskiej polityki, cholerne partie wodzowskie. Też już o tym pisałem.
14 marca w felietonie Ludzie sami ulepili sobie bałwana. Przemyślenia na temat poziomu intelektualnego naszych polityków, pisałem o walorach polskich polityków napisałem:
Zadaliście sobie kiedyś pytanie co się stało z polską polityką, że na wszystkich szczeblach aż do samorządów jest okupowana przez prawdziwych idiotów? Ich liczba przytłacza. Jest miażdżąco większa niż rozkład w populacji. Przecież gdy rozejrzycie się dookoła siebie nie znajdziecie takiego odsetka imbecyli. Jakie są wobec tego przyczyny?
Po pierwsze, do polityki garną się wszelkiej maści nieudacznicy. To są ludzie, którzy w życiu nie pracowali ani jednego dnia. Na studiach nie byli orłami ale aktywistami i działaczami w różnych organizacjach, od ogólniaków byli działaczami, a w dorosłym życiu stawali się społecznikami, samorządowcami, aktywistami. Ci ludzie w normalnej pracy polegliby w krótkim czasie, gdyby prowadzili własny biznes zamknęliby go w jeszcze krótszym czasie. Polityka jest jedynym miejscem, w którym mogą się odnaleźć w życiu, miejscem gdzie nikt nie wymaga od nich nawet najmniejszych kwalifikacji. Miejscem gdzie ich rażąca, wprost niewiarygodna tępota umysłowa jest akceptowalna.
Drugie pytanie jakie się pojawia, to dlaczego akurat teraz mamy taki wysyp idiotów w polityce. Odpowiedzią są partie wodzowskie. Liderzy tych partii sami nie są zbyt wysokich lotów intelektualnych, więc boją się jak ognia, że kiedyś może im we własnej partii wyrosnąć konkurencja, więc aby tego uniknąć dokonują negatywnego wyboru. Na listy wpisywani są skończeni idioci. W tym momencie nie ma ryzyka, że ktoś wybijający się intelektualnie kaprysem ludu dostanie się do sejmu. Gdy jednak spojrzycie na poziom tych obecnych ameb, spróbujcie sobie wyobrazić co nas czeka, gdy oni zostaną kiedyś liderami. Szczególnie zły wpływ wodza widać to na przykładzie Konfederacji, widać ogromny rozdźwięk pomiędzy posłami i europosłami samodzielnie przedzierającymi się przez politykę a tymi, których wyznaczył Mentzen. Przykładem są europosłowie niemowy Sypniewski i Buczek, którzy jednak w odróżnieniu od ekipy z PO zdając sobie sprawę z niskich walorów, wolą się nie odzywać aby nie ujawniać swoich ewentualnych deficytów.
Cóż mam napisać na koniec..
Póki co w niczym się nie pomyliłem, mam wobec tego nadzieję, że pomylę się odnośnie Grzegorza Brauna…
Ale to już inna opowieść..







Komentarze