top of page

Konsumpcjonizm czyli stary dobry hedonizm i kres wszystkiego.

  • Dariusz Zdebel
  • 20 sty
  • 8 minut(y) czytania

Na pierwszej lekcji historii w każdej klasie podejmuję zawsze ten sam temat: Po co powinniśmy się uczyć historii?


I zawsze mówię im to samo, jako ludzie jesteśmy przeświadczeni o swojej wyjątkowości, o tym, że każdy z nas jest inny. I jest to zgodne z prawdą. Nikt nie jest w stanie całkowicie przewidzieć tego co zrobi pojedyncza osoba. Jako jednostki w gruncie rzeczy jesteśmy nieprzewidywalni. Problem w tym, że nieprzewidywalność znika w sytuacji, gdy jednostki stają się grupą. Im większa grupa tym łatwiej można przewidzieć jak się zachowa. Zajmują się tym socjologia i psychologia tłumu.


Zadacie pytanie a gdzie w tym jest historia?

Historia jest w tym, że zachowania ludzi jako zbiorowości a nawet jednostek są całkowicie powtarzalne. Nasze przekonanie o swojej wyjątkowości w rzeczywistości jest mitem. Każde z zachowań w określonej sytuacji jest całkowicie powtarzalne. Nie ma tu żadnego zaskoczenia, wszystko już kiedyś było, wszystko już się zdarzyło. i to wielokrotnie. Zmieniają się religie, ubiory, domostwa, technologia, ale zachowania ludzkie są niezmienne.

Śledząc te zachowania jesteśmy w stanie przewidzieć co się stanie, jesteśmy w stanie rozpoznać przyczyny jak i dokładnie przewidzieć ich skutki. Ogromna większość ludzi nie przyjmuje tego do wiadomości, aczkolwiek ci co stoją za działaniem systemu, dokładnie o tym wiedzą, dlatego obecnie tak zawzięcie na Zachodzie szatkuje się i kastruje nauczanie historii.


Zauważył to wybitny historyk angielski, Naill Ferguson


„Ludzie teraz żyjący poświęcają zbyt mało uwagi zmarłym. Obserwując dorastanie trójki własnych dzieci, byłem zaniepokojony, że uczą się mniej z historii niż ja w ich wieku - nie dlatego, że mają złych nauczycieli, ale dlatego, że złe są podręczniki historii, a egzaminy jeszcze gorsze. Śledząc rozwój kryzysu finansowego, zdałem sobie sprawę, że nie tylko dzieci mają nikłą wiedzę na temat historii - wydawało się, że wiedza zaledwie garstki pracowników banków i ministerstw skarbu wykracza nieco poza najbardziej ogólne informacje o ostatnim kryzysie. Mniej więcej od trzydziestu lat młodzież zachodnich szkół i uniwersytetów kształciła się, nie ucząc się tego co ważne w nauce historii. Zdobywała wiedzę na temat odizolowanych modułów, niepołączonych żadną narracją, a tym bardziej chronologią. Została przeszkolona w standardowej analizie fragmentów dokumentu, a nie zdobyła istotnej umiejętności szybkiego czytania większych partii tekstu mających swój kontekst. Zachęcano młodzież do empatii dla rzymskich setników lub ofiar Holocaustu, a nie do pisania esejów o tym, dlaczego i w jaki sposób te osoby znalazły się w niedogodnym położeniu. Alan Bennett postawił trylemat, czy historii powinno się nauczać w trybie argumentacji non sequitur, jako połączenia z Prawdą i Pięknem przeszłości, czy po prostu „jednego kurwa po drugim”? Najwyraźniej nie wiedział, że dzisiejszym uczniom nie oferuje się żadnej z powyższych możliwości - w najlepszym razie dostają trochę „jednego kurwa czy drugiego”, niepoukładanego w żadnej kolejności”.


Celem współczesnej edukacji historii jest brak edukacji. Jej nauka nie ma dostarczyć żadnej prawdziwej wiedzy i ma się sprowadzić do nauki komunałów, indoktrynacji i odpowiednio spreparowanej narracji historycznej. Edukacja historii stopniowo staje się antyedukacją, zresztą jak i cała tzw edukacja, na wzór maszynki do mielenia uczniów z kultowego filmu Alana Parkera do muzyki Pink Floyd, z genialnego Another Brick in The Wall. Największe przerażenie obecnego systemu edukacji na Zachodzie budzi bowiem samodzielne myślenie uczniów a nade wszystko samodzielne wyciąganie przez nich wniosków. Uczniowie mają nie mysleć, mają debatować, projektować, ale jak szczury laboratoryjne, jedynie w obrębie intelektualnych labiryntów, które są budowane odgórnie. Jeśli jest debata na temat ekologii, to przecież nie może wygrać pogląd, że klimatyzm to absurd.


Dlaczego jest to takie istotne?

Ponieważ powielamy drogę innych cywilizacji i nieuchronnie zmierzamy ku upadkowi. A system czuwa aby nikt tego nie zauważył.


Istotą wszystkiego jest hedonizm.

Niemal czterysta lat przed Chrystusem, Arystyp z Cyreny odkrył prawidłowość nadającą sens życiu większości ludzi.


Największą wartością w życiu jest przyjemność. Życie powinno być skupione na zaspokajaniu przyjemności i unikaniu rzeczy nieprzyjemnych.


Co prawda Grecy szybko zrozumieli, że ciągła gonitwa za przyjemnościami powoduje, że sam ich brak zaczyna powodować cierpienie, w wyniku czego przestali skupiać się na bieganiu po świecie jak kot z pęcherzem, a Epikur głosił, że najważniejsze w życiu to nie spełnianie przyjemności, lecz brak bólu ciała i spokój ducha, jednak ludzie cyklicznie wpadają w pułapkę bezmyślnych przyjemności odkrytą przez Arystypa.


To właśnie hedonizm jest przyczyną upadku kolejnych cywilizacji.

John Glubb opisując cykl życia imperiów, zanalizował jedenaście największych imperiów w dziejach:

Asyria 859-612 p.n.e.

Persja Cyrusa i jego następców 538-330 p.n.e.

Grecja Aleksandra i jego następców 331-100 p.n.e.

Republika rzymska 260-27 p.n.e.

Imperium rzymskie 27 p.n.e.-A.D. 180

Imperium arabskie AD 634-880

Imperium Mameluków 1250-1517

Imperium osmańskie 1320-1570

Hiszpania 1500-1750

Imperium rosyjskie Romanowów 1682-1916

Wielka Brytania 1700-1950


Okazało się, że wszystkie miały podobny cykl rozwojowy, na który składały się:

Faza Pionierów (lub Zrywu),

Faza Zdobywców (lub Podboju),

Faza Rozwoju Gospodarki,

Faza Obfitości,

Faza Intelektu,

Faza Schyłku (lub Upadku).


Faza Schyłku charakteryzuje się:

a. Pasywnością,

b. Pesymizmem,

c. Materializmem,

d. Rozwiązłością,

e. Napływem cudzoziemców,

f. Opiekuńczością państwa,

g. Osłabieniem religii,

h. Zwiększeniem roli kobiet.


„Widoczną zmianą, która oznacza niezmiennie przejście od Fazy Podbojów do Fazy Obfitości, jest rozprzestrzenienie się postaw defensywnych. Niezmiernie bogaty naród nie jest już zainteresowany w zdobywaniu chwały i w wypełnianiu obowiązków, ale zaczyna obawiać się o utrzymanie bogactwa i luksusu. Jest to okres defensywny. Pieniądze – obficiej dostępne niż odwaga – przeznaczane są na przekupywanie wrogów zamiast na zbrojenia. Aby uzasadnić to odejście od własnej tradycji, umysł ludzki łatwo wynajduje rozmaite uzasadnienia. Militarna gotowość czy agresywność określane są jako prymitywne i niemoralne. Cywilizowani ludzie są zbyt dumni, aby walczyć. Podbój jednego narodu przez inny zostaje uznany za niemoralny. Imperia są postrzegane jako coś nikczemnego. Te intelektualne sztuczki pozwalają stłumić kompleks niższości wobec heroizmu przodków i ze zrozumieniem eksponować obecne stanowisko: „To nie jest tak, że obawiamy się walczyć, my tylko uważamy walkę za niemoralną”. Tego typu wykręty dają również poczucie moralnej wyższości. Słabość pacyfizmu polega jednak na tym, że na świecie wciąż jest zbyt wielu agresywnych ludzi. Narody, które deklarują się jako niechętne walce, stają się podatne na podbój ze strony ludów pozostających na etapie militaryzmu historia wydaje się potwierdzać, że wielkie narody nie rozbrajają się zwykle z powodów sumienia, ale w wyniku osłabnięcia poczucia obowiązku pośród obywateli, narastającego samolubstwa oraz dążenia do bogactwa i wygód.”


Kolejną fazą jest Faza Intelektu.

„Każdy z okresów schyłkowych charakteryzuje się erupcją intelektualnej twórczości. Intelektualizm wiedzie do dyskusji, debat i sporów. Debaty w parlamentach, lokalnych radach, w prasowych artykułach i wywiadach telewizyjnych to niekończące się gadanie. Ludzie są nieskończenie różni i dlatego intelektualne spory rzadko prowadzą do porozumienia. Sprawy publiczne dryfują od złego do gorszego pośród niekończącej się kakofonii sporów. Oddanie się dyskusji niszczy efektywność działania. Chyba najniebezpieczniejszym produktem ubocznym Fazy Intelektu jest narastanie podświadomego przekonania, że ludzki umysł może rozwiązać każdy problem tego świata. W przypadku większego narodu jego przetrwanie opiera się na lojalności i poświęceniu obywateli. Złudzenie, że każda sytuacja może być rozwiązana przez błyskotliwość umysłu, bez altruizmu lub społecznego oddania jednostek, prowadzi do upadku.”


Od Fazy Intelektu każda cywilizacja kroczy już tylko do Fazy Upadku.

W tej Fazie nieodmiennie następują te same zjawiska:


„Napływ obcokrajowców.

Jednym z często powtarzających się zjawisk w dziejach wielkich imperiów jest napływ cudzoziemców do stolicy. Sednem problemu nie jest niższość któregokolwiek narodu, ale różnice cywilizacyjne. W Fazie Zrywu i potem w Fazie Podbojów naród jest etnicznie mniej więcej homogeniczny. Taka sytuacja sprzyja poczuciu solidarności i koleżeństwa. Jednak w Fazach Rozwoju Gospodarki i Obfitości rozmaici cudzoziemcy zalewają wielkie miasto i jego ulice rzekomo wykładane złotem. Ponieważ zwykle tym wielkim miastem jest stolica imperium, kosmopolityczny tłum zyskuje na dworze polityczne wpływy mocno wykraczające poza jego względną liczebność. Drugie i trzecie pokolenie imigrantów może się wydawać z zewnątrz całkowicie zasymilowane, ale często stwarza osłabienie dwojakiego rodzaju.


Po pierwsze, jego cechy cywilizacyjne często różnią się od cech rodowitej populacji imperium.


Po drugie, dopóki oryginalny naród cieszy się dobrobytem, naród napływowy może wydawać się równie lojalny. Jednak w przypadku gwałtownego niebezpieczeństwa imigranci mogą być często mniej chętni do poświęcania swojego życia i swojej własności niż potomkowie autochtonów.


Po trzecie, imigranci mają tendencję do tworzenia własnych wspólnot, chroniących przede wszystkim ich własny interes, a dopiero na drugim miejscu dobro kraju – gospodarza.


Po czwarte, wielu imigrantów może pochodzić z narodów podbitych lub wchłoniętych przez imperium. Dopóki imperium cieszy się szczytem powodzenia, wszyscy oni są dumni i zadowoleni z bycia jego obywatelami. Jednak w okresie schyłkowym niespodziewanie mogą odżywać wspomnienia zamierzchłych wojen, nawet sprzed stuleci. To interesujące zjawisko jest niemal ograniczone do wielkich miast. Nietkniętych przedstawicieli pierwotnego narodu zdobywców można często odnaleźć w okręgach rolniczych i na odległych rubieżach. Wielkie miasta wabią imigrantów bogactwem


Nie twierdzę, że imigranci są w jakikolwiek sposób gorsi w stosunku do autochtonów – są po prostu cywilizacyjnie inni i już choćby tylko z tego powodu wnoszą ze sobą pęknięcia i podziały”.


Drugim zjawiskiem jest Rozwiązłość


„Wraz z podupadaniem władzy i gospodarki wszechobecny nihilizm zaczyna przenikać ludzi, co przyspiesza proces upadku. Najlepszym stymulatorem działania jest poczucie sukcesu. Rozwiązłość często idzie w parze z pesymizmem. Jedzmy, pijmy i radujmy się, bo jutro możemy już nie żyć. Podobieństwo między różnymi upadającymi narodami w tym zakresie jest zdumiewające. Bohaterowie czasów upadku są zawsze podobni – sportowcy, śpiewacy lub aktorzy. Ludzie wielkich narodów z przeszłości wyobrażali sobie zwykle, że ich prymat będzie trwał wiecznie. Następstwem podświadomego założenia, że zawsze będą przywódcami ludzkości, było rozluźnienie własnej energii i coraz dłuższe spędzanie czasu na rozrywkach, zabawach i sporcie”.


Trzecim zjawiskiem jest wykształcenie się Państwa Opiekuńczego


„Prawa obywatelskie są hojnie nadawane każdemu, nawet narodom onegdaj podbitym, proklamowana jest też równość całego rodzaju ludzkiego. Przeświadczenie, że bogactwo jest stanem trwałym, ośmiela imperium w Fazie Schyłkowej do rozrzutnego wydawania na dobroczynność, aż do czasu, gdy gospodarka upada, uniwersytety są zamykane, a szpitale popadają w ruinę”.


Kolejnym zjawiskiem jest upadek religijności


„Jesteśmy prawdopodobnie zbyt ograniczeni i pogardliwie interpretujemy praktyki religijne. W wyniku podążania tym kursem samolubstwo przenika społeczeństwo, spójność narodu słabnie aż do stanu zagrożenia samounicestwieniem. Wtedy, jak już widzieliśmy, nadchodzi okres nihilizmu z towarzyszącym mu duchem rozwiązłości i dogadzania zmysłom, ubocznymi produktami rozpaczy”.


Następuje Odwrócenie płci


„Wzrastające znaczenie kobiet w życiu publicznym wydaje się zbiegać z chęcią niektórych mężczyzn do naśladowania kobiet. W Bagdadzie byli młodzi mężczyźni, którzy nosili kobiece ubrania i korale. Ta tendencja może pokrywać się ze wzrostem homoseksualizmu. Zostało to nazwane odwróceniem płci – mężczyźni chcą być kobietami, kobiety mężczyznami. Oczywiście większość mężczyzn i kobiet nadal bierze śluby, tworzy rodziny i przestrzega uznanych za normalne relacji między płciami. Niemniej jednak odwrócenie płci wydaje się być oznaką dekadencji”


Później jest już tylko upadek.


„Zwyczaje członków społeczności psują się w wyniku cieszenia się zbyt wielką ilością pieniędzy i władzy przez zbyt długi okres czasu. W wyniku tego ludzie stają się samolubni i próżniaczy. A społeczeństwo samolubnych i próżniaczych ludzi chyli się ku upadkowi. Wewnętrzne spory narastają przy podziałach topniejącego bogactwa i pojawia się nihilizm, przez który niektórzy pogrążają się w podnietach zmysłowych i rozwiązłości Dekadencja jest mentalnym i moralnym rozkładem wynikającym z powolnego podupadania wspólnoty, od którego członkowie nie mogą uciec dopóki pozostają w starym otoczeniu. Jednak po przemieszczeniu się w inne miejsce wkrótce porzucają oni dekadencki sposób myślenia i okazują się równi obywatelom przygarniającego ich kraju.


Dekadencja nie ma również charakteru fizycznego Obywatele wielkiego narodu na etapie dekadencji są zwykle fizycznie więksi i silniejsi niż najeżdżający ich barbarzyńcy Dekadencja jest moralną i duchową chorobą wynikającą ze zbyt długiego okresu bogactwa i władzy, wytwarzającą cynizm, rozluźnienie religijne, nihilizm i rozwiązłość. Dekadencja charakteryzuje się tym, że obywatele nie wykazują już chęci obrony czegokolwiek, ponieważ uważają, że nic nie jest tej obrony warte”.


Elementem wspólnym, zwornikiem łączącym wszystkie aspekty Fazy Upadku, jest skrajny hedonizm.

Ludzie uganiają się za spełnianiem swoich przyjemności. Problem w tym, że tych najbardziej prymitywnych. Właściwie ich życie skupia się stricte do przyjemności.

Zanika jakiekolwiek poczucie odpowiedzialności.

Myślicie, że dewiacje seksualne to odkrycie naszych czasów, aczkolwiek obecnie doszliśmy do takiego etapu, że nie ma już czegoś takiego jak dewiacje seksualne, wszystko stało się normalnością, do której obowiązkowo musi się dostosować dominująca większość. W dzisiejszej Europie, uważany za skrajnego dewianta seksualnego Kaligula, byłby przedstawiany jako ofiara hejtu, nietolerancji i mowy nienawiści, dlatego należałaby mu się pełna ochrona prawna. Żurek miałby co robić. Nie, dewiacje seksualne zawsze pojawiały się w fazie upadku cywilizacji.


Sądzicie, że aborcja i antykoncepcja to wynalazek współczesny? Błąd. Aborcja i antykoncepcja, spowodowały katastrofę demograficzną w Rzymie. To była jedna z głównych przyczyn sukcesu chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijanki nie stosowały antykoncepcji ani nigdy nie poddawały się aborcji.

Uważacie, że socjal i pasożytnictwo społeczne to osiągnięcie naszej cywilizacji?

Nic bardziej błędnego, starożytny Rzym to było jedno wielkie miasto społecznych pasożytów, nierobów żyjących na koszt Imperium, dzięki rozdawnictwu żywności i bezpłatnemu dostępowi do term i cyrków.

Myślicie, że ściąganie imigrantów do roboty, bo miejscowym nierobom się nie chce ruszać to nasze odkrycie?

Rozczaruję was. Rzym wpuszczał całe plemiona germańskie w swoje granice, bo nie miał kto służyć w armii i uprawiać roli, bowiem Rzymianie woleli żyć na socjalu, zamiast służyć w legionach i harować w pocie czoła na polu.

A może sądzicie, że upadek religii to jest obecne nowum?

Również was rozczaruję. W Rzymie też to przerobili.


Dochodzimy do kresu naszej historii. Co gorsza idziemy szlakiem, którym przed nami wędrowało kilkanaście innych ludów, wszystkie one uważały, że są wyjątkowe a przez to wieczne. Błąd.

Jedne upadały szybciej inne gwałtowniej, ale mechanizmy zawsze były takie same.

Skupienie tylko i wyłącznie na tym aby życie było przyjemne.

Kosztem wszystkiego.


Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page