top of page

Kremówkowy patriotyzm

  • 7 maj
  • 3 minut(y) czytania

Tak jak Jan Paweł II stworzył kremówkowy katolicyzm, w wyniku czego moim zdaniem dla wiary, a w związku z tym, dla Kościoła w Polsce zrobił więcej złego niż dobrego, z czym oczywiście możecie się nie zgadzać, ale takie jest moje zdanie od wielu lat, tak obecnie system wygenerował kremówkowy patriotyzm.


Tak jak kremówkowy katolicyzm, tak i kremówkowy patriotyzm cechuje powierzchowność, skupianie się na zewnętrznej symbolice, pragnienie grupowości, brak zrozumienia istoty kultu.

Kremówkowy patriotyzm, to w istocie patriotyzm zombie. Posiadający swoje zewnętrzne atrybuty, lecz w istocie od dawna już martwy.


Obserwując zachowania podczas 11 listopada, 3 maja, od dawna czuję niesmak, aczkolwiek 11 Listopada, spontaniczny Marsz Niepodległości jest jedynym wydarzeniem budzącym we mnie pozytywne reakcje. Gdy jednak patrzę na wszystkie oficjalne uroczystości odczuwam mdłości. Jak słucham oficjeli wypowiadających się na temat Konstytucji 3 Maja, to zaraz wiem, że żaden z nich nie ma zielonego pojęcia o czym mówi, tekstu tej Konstytucji na oczy nie widział, a jedyne informacje na jej temat czerpał z Wikipedii.


Uchwalenie tej Konstytucji było całkowicie niezgodne z prawem, a miało cechy zamachu stanu, w porównaniu z amerykańską i francuskimi, była dokumentem archaicznym, ograniczała prawa wyborcze, wcale nie uzdrawiała państwa, na króla wybierała kandydata, który z Polską nie chciał mieć nic wspólnego, a wisienką na torcie, był fakt, iż wszyscy ci, co ją uchwalili, w krótkim czasie bohatersko przystąpili do walczącej z nią Targowicy, a jej finalnym skutkiem był II rozbiór Polski, który zresztą zatwierdzili sami Polacy na sejmie rozbiorowym. Tyle odnośnie Konstytucji.


Czym więc jest polski kremówkowy patriotyzm A.D. 2026?

Przede wszystkim zaczyna się i kończy na zewnętrznych atrybutach, flagach, mszach, zlotach, oficjalnych akademiach, i… grillach.

Oczywiście byłoby to bardzo dobre gdyby za tym postępowała miłość do ojczyzny.

Niestety duży odsetek Polaków ma na to wywalone i dla niego najważniejszy jest grill, czyli tania kiełbacha z biedry, tanie piwo i disco polo na fali.

Dla kolejnej dużej grupy, właściwie niemal połowy, najważniejsza jest miłość do… Unii Europejskiej, suwerenność Polski uwiera ich jak kamień w bucie.

Dla jeszcze jednej, patriotyzm to kibicowanie nieudacznikom sportowym, dla hecy nazywanym reprezentacją polski w piłce nożnej. Przedstawicieli tej grupy należy właściwie podziwiać za swoisty sadomasochizm, bo ileż lat można cierpieć patrząc, jak nasi idole wiecznie dostają od wszyskich łomot.


Polacy zapomnieli czym jest tożsamość narodowa, czym jest suwerenność, co oznacza Rzeczpospolita. Zapomnieli, że są Polakami, a nie jakimś kolejnym wydaniem człowieka sowieckiego w wydaniu brukselskim. Doszło do tego, że Polacy są gotowi poświęcić dobro swoich dzieci dla dobra obcych nam narodów. Nie mają pragnienia poznać własnej historii, co więcej ta historia ich nudzi i im przeszkadza, ponieważ jedyne o czym marzą, to być nowoczesnymi Europejczykami. A ponieważ nie znają własnej historii, można im wmówić każdy shit szkalujący ich przodków. Doszło do tego, że nowoczesnym Polakom przeszkadza pamięć o ich pomordowanych przodkach. W zwalczaniu pamięci o Wołyniu i Galicji, wobec tego są bardziej aktywni od samych Ukraińców. Do Europarlamentu wybrali gościa z krzywym zgryzem i capią bródką, głoszącego wszem i wobec, że nie jest Polakiem. Inni głoszą, że Polsce powinno odebrać się prawo veta. Ministra edukacji narodowej, bełkocze o polskich nazistach budujących obozy zagłady. Polski prezydent mizia się z banderowcem mówiącym, że Akcja Wisła chroniąca Polaków przed wiecznymi mordami w Bieszczadach była zbrodnią przeciw ludzkości, a jego poprzednik upodlił się aż do granic absurdu. Polscy historycy zsuczyli się do stopnia odpowiadającego kolaboracji, a Polakom to w ogóle nie przeszkadza.


Właściwie nie wiedzą w swej masie nic na temat historii swojego narodu. Zawieszeni w próżni, oderwani od swych korzeni, są niezwykle podatni na wynarodowienie.


I gdy tak patrzę na to wszystko, muszę przyznać, że wydziarana Doda, podziwiana za zaśpiewanie hymnu, w otoczeniu polskich flag, jest najlepszym symbolem tego martwego kremówkowego patriotyzmu. Patriotyzmu zombie, który jest martwy a słuzy jedynie lansowaniu.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page