Krytyczne myślenie według Systemu, czyli Jedność nie wymaga myślenia, tylko posłuszeństwa.
- 10 maj
- 5 minut(y) czytania
Cały czas jesteśmy bombardowani postulatami głoszącymi, że uczniowie powinni posiąść zdolność krytycznego myślenia. Łącznie z tym postulatem od kilku lat cały czas jesteśmy bombardowani drugim przekazem, a mianowicie walką z tzw dezinformacją.
Czym wobec tego jest krytyczne myślenie?
Zdaniem ChatGPT krytyczne myślenie to umiejętność analizowania informacji w sposób logiczny i świadomy, zamiast automatycznego wierzenia w to, co się słyszy lub czyta.
Chodzi o zadawanie pytań typu:
„Skąd to wiadomo?”
„Czy są dowody?”
„Czy ta osoba może się mylić?”
„Czy istnieje inne wyjaśnienie?”
„Czy emocje nie przesłaniają faktów?”
Krytyczne myślenie obejmuje m.in.:
ocenę wiarygodności źródeł,
rozpoznawanie manipulacji i błędów logicznych,
oddzielanie faktów od opinii,
wyciąganie wniosków na podstawie dowodów.
To nie znaczy „być negatywnym” albo wszystko podważać. Chodzi raczej o rozsądne sprawdzanie informacji przed uznaniem ich za prawdziwe.
Brzmi dobrze? Ależ oczywiście, powstaje pytanie, skąd uczeń ma mieć wiedzę na ten temat?
Skąd ma wiedzieć czy dane żródło jest wiarygodne? Skąd ma wiedzieć, czy przeprowadzone badania są wiarygodne? Skąd ma wiedzieć, czy nie nastąpił konflikt interesów, zarówno materialnych jak i światopoglądowych? Skąd ma wiedzieć czy dana osoba może się mylić? A jak ma rozpoznać czy manipulacje i błędy logiczne? Skąd ma to wszystko wiedzieć?
I w tym miejscu pojawia się prosta odpowiedź na te wszystkie pytania. O tym wszystkim poinformują go weryfikatorzy faktów i eksperci. Wiem co teraz myślicie, wyobrażacie sobie grono noblistów, które rozważa co jest najbliższe faktom. Błąd. W rzeczywistości są to ludzie niewiele starsi od tego ucznia, zatrudnieni i opłacani przez jakieś NGOsy, w stu procentach o lewicowym światopoglądzie. A kto opłaca te NGOsy? Okazuje się, że miliarderzy lub rządowe instytucje również o lewicowym światopoglądzie, wcale nie mające na celu dobrobytu społeczeństwa, lecz własne zyski. O jakim wobec tego krytycznym myśleniu i weryfikowaniu faktów możemy mówić.
Systemowy postulat krytycznego myślenia i walki z dezinformacją, w rzeczywistości zakłada bezkrytyczne przyjmowanie oficjalnego przekazu i odrzucanie jakiegokolwiek przekazu niezgodnego z serwowaną papką. Gdy rządy i oficjalne czynniki mówią o krytycznym myśleniu w rzeczywistości mają na celu coś wręcz przeciwnego, wypranie uczniów z jakiegokolwiek samodzielnego myślenia. Mają stać się posłusznymi wykonawcami dyrektyw.
Do takiego krytycznego myślenia dążyli zawsze wszelcy totalitaryści.
Wiecie jakie zasady przyświecały nazistowskiej edukacji?
„Dogłębna znajomość kultury, rozległa edukacja na różnych etapach nauczania przytępia zmysły. Zbyt wiele powszechnego nauczania męczy umysł…” – brzmi znajomo?
A to? Jeśli zmienić nazwę ideologii? „Ideologia narodowego socjalizmu to święty, nienaruszalny fundament. Nie wolno jej degradować przez szczegółowe wyjaśnienia lub dyskusje. Musi być przekazywana przez nauczycieli, którzy w pełni pojmują prawdziwe znaczenie uświęconych, nietykalnych doktryn”.
„Zbytnie skupianie się na szczegółach, zbyt wiele grzebania się w drobiazgach sprawia, że umysł staje się zbyt krytyczny i analityczny”.
„Uświadomił studentom, że nadal są państwa, które marnują czas i energię na książki oraz niepotrzebne dyskusje na abstrakcyjne tematy, jak filozofia i metafizyka.”
„Na wykładach o kulturze, historii, filozofii, religii nie bywało wielu słuchaczy. Czasami trzeba było je odwoływać. Natomiast wykłady z nauk politycznych, ideologii partyjnej miewały setki słuchaczy.”
Podobne podejście było w Sowietach.
Anatolij Łunaczarski pisał:
„Nie potrzebujemy człowieka starego świata; musimy wychować budowniczego społeczeństwa socjalistycznego.”
Z kolei Nadieżda Krupska mówiła:
„Szkoła powinna uczyć dzieci samodzielnie myśleć i działać wspólnie.”
Jednocześnie pisała też:
„Wychowanie komunistyczne musi przenikać całe życie szkoły.”
Czyli samodzielność była akceptowana, ale w granicach wychowania komunistycznego. Coś wam to mówi?
Aleksandra Kołłontaj z kolei:
„Dzieci należą nie tylko do rodziców, ale także do społeczeństwa.”
„Nowe społeczeństwo wymaga nowego człowieka.”
Ostatecznie sens lewicowej edukacji najlepiej podsumował Stalin pisząc:
„Edukacja jest bronią, której działanie zależy od tego, kto trzyma ją w rękach.”
I to jest właśnie sedno obecnego bełkotu na temat tzw krytycznego myślenia. Edukacja jest bronią, a jej celem są dzieci w celu ulepienia bezkrytycznego, bezmyślnego nowego człowieka sowieckiego. Mamy do czynienia kolejny raz z tym samym znanym działaniem.
A co powinnismy robić, aby rzeczywiście rozbudzić wśród dzieci i młodzieży odporność na manipulację i zdolność samodzielnej analizy faktów?
Odpowiedzi udzielił Bertrand Russell. Było to dla niego ważne, gdyż samodzielność myślenia wiązał z obroną prawdziwej demokracji i kwestią poskromienia władzy.
Przede wszystkim był przeciwnikiem całkowitego posłuszeństwa w wychowaniu, gdyż jego zdaniem prowadzi ono do ukształtowania dwóch typów ludzi: niewolników albo buntowników.
„Tam, gdzie istnieje autokracja, wpaja się w młode umysły - zanim nabiorą zdolności myślenia - zestaw przekonań w procesie nauki tak nieprzerwanej i wytężonej, iż rodzi się nadzieja, że uczniowie nigdy później nie będą już w stanie wydobyć się spod hipnotycznego wpływu pierwszych lekcji. Przekonania takie wpaja się nie poprzez podawanie powodów do przyjmowania założeń ich prawdziwości, lecz poprzez powtarzanie w papuzim rytmie, poprzez masową histerię i masową sugestię. Każda zahipnotyzowana i działająca automatycznie jednostka czuje, że wszystko, co najświętsze, związane jest ze zwycięstwem jego strony - wszystko zaś, co najokropniejsze, reprezentuje druga strona.”
Rozumiecie teraz skąd takie parcie na obowiązkowe wprowadzenie ideologicznego szkolenia pod mile brzmiącą nazwą Edukacja zdrowotna? Skąd takie parcie na jak najwcześniejszą seksualizację dzieci? Skąd taka histeria związana z tzw dezinformacją?
Państwo chce mieć monopol na ideologizowanie dzieci, nie znosi konkurencji, która może mu zepsuć lepienie nowych ludzi sowieckich, bezkrytycznie wykonujących wszelkie polecenia.
Russell pisze dalej:
„Jeżeli mamy unikać dyktatury, należy zapobiegać tego rodzaju dogmatyzmowi, a środki zapobiegawcze stanowić powinny istotną część wychowania.”
Określenie Pedagog, pochodzi z greckiego pajda gogos, co oznacza prowadzić chłopca. Prowadzić, nie naginać. Przedstawiać mu wszelkie racje, nawet te niewygodne.
I do tej idei wraca Russell.
„Jeśli miałbym kierować wychowaniem, wystawiłbym dzieci na oddziaływanie najbardziej porywających i elokwentnych zwolenników wszystkich możliwych kwestii. Następnie nauczyciel zachęcałby dzieci do podsumowania użytych argumentów, sugerując delikatnie, że elokwencja jest odwrotnie proporcjonalna do zdrowego rozsądku. Osiągnięcie niewrażliwości na krasomówstwo ma bowiem dla obywateli demokracji znaczenie najważniejsze.”
„Wychowanie należy zaplanować tak, by przeciwdziałało naturalnej łatwowierności i naturalnemu niedowiarstwu ludzi niewykształconych, a więc zwyczajowi dawania wiary dwuznacznej wypowiedzi pozbawionej rozsądku oraz braku ufności, gdy odpowiedź nie jest dwuznaczna, nawet jeśli została poparta najepszym rozumowaniem. Działania rozpocząłbym już w przedszkolu. Dzieci musiałyby wybrać jeden z dwóch rodzajów cukierków. Jedne cukierki byłyby bardzo dobre, ale zalecane z pomocą chłodnych i precyzyjnych wypowiedzi opisujących ich składniki, drugie zaś byłyby paskudne, ale zalecane przy wykorzystaniu najlepszych umiejętności specjalistów od reklamy.
W podobnym duchu należy prowadzić nauczanie historii. Stopniowo przeszedłbym do kwestii bieżących. Przeczytałbym co się pisze na temat najbardziej kontrowersyjny najpierw w Daily Mail, a potem w Daily Yorker. Następnie poprosiłbym, by uczniowie wywnioskowali, co tak naprawdę tam się stało. Jedną z najbardziej przydatnych rzeczy dla obywatela żyjącego w demokracji jest umiejętność wykrywania poprzez czytanie gazet, co naprawdę się dzieje. Należałoby w tym celu porównać treść gazet wydawanych w kluczowych momentach wielkiej wojny. A kiedy uderzy twoich uczniów nieprawdopodobna histeria wojenna gazet tego okresu, ostrzeżesz ich, że wszyscy oni mogą z dnia na dzień popaść w podobne szaleństwo przy pierwszym kontakcie z budzeniem żądzy krwi i podżeganiem do terroru przez władze. Chyba, że bardzo starannie będą doskonalić umiejętność wyważonego i ostrożnego osądu.”
Widzicie teraz na czym polega prawdziwe kształcenie krytycznego myślenia? To co proponuje Russell jest diametralnie odmienne od tego, co próbuje się propagować obecnie. Gdy dla Russella krytyczne myślenie polega na zapoznaniu z jak największą ilością poglądów, to obecnie „krytyczne myślenie” ma polegać na ocenzurowaniu różnorodności poglądów i w rzeczywistości wykastrowaniu jakichkolwiek przejawów samodzielnego myślenia.
Czego pragnie „liberalny nauczyciel” zdaniem filozofa?
„Nie chcąc zniszczyć wolności woli, będzie zmierzał do wzmocnienia indywidualnego osądu. Będzie w sposób naukowy wpajał przyzwyczajenie do pogoni za wiedzą. Będzie próbował nauczyć, że przekonania są podatne na dyskusję i reagują na dowody. Nie będzie pozował przed swoimi uczniami na wszechwiedzącego, nie będzie też nawoływał do wielbienia władzy pod pozorem, że poszukuje ona jakiegoś dobra absolutnego. Człowiek, któremu można zaufać w kwestii wychowania, musi troszczyć się o swoich uczniów dla ich własnego dobra, a nie jako o potencjalnych żołnierzy armii propagandystów walczących za sprawę.”
„Podobnie, jak uczymy nasze dzieci rozwagi, by nie zginęły pod kołami samochodów, tak powinnismy je uczyć, jak unikać zniszczenia przez okrutnych fanatyków. A w tym celu powinnismy starać się wytwarzać w nich niezależność umysłu, nieco sceptyczną i całkowicie naukową, przy jednoczesnym zachowaniu możliwie pełnej instynktowej radości życia, tak przecież naturalnej u zdrowych dzieci.”





Komentarze