Obserwuje to co się dzieje w naszej polityce i powiem szczerze, że jak kiedyś Noe tak ja teraz czekam na katarstrofę.
Początkowo śmialiśmy się z Jachiry i Józefaciaka, ale potem przyszedł strajk rolników i ujawnił się Kierwiński, gość z pierwszorzędnymi korzeniami, no i pierwszorzędnymi poglądami. Zaraz sobie przypomnieliśmy jak to było za Jaruzelskiego z pałowaniem i laniem niepoprawnego ludu po ryjach. Do tego oczywiście milicyjni prowokatorzy, ładnie i zgrabnie poukładane kostki brukowe, te mniejsze, tak aby się ładnie w rękach trzymały. W międzyczasie Ukrainiec Bodnar zaczął wprowadzanie soft dyktatury łamiąc konstytucję i łapiąc za ryj władze sądowniczą, dając tym samym wszystkim sygnał, że w Polsce nie ma czegoś takiego jak trójpodział władzy. Mogliśmy również pokląć pod nosem, jak niedouczona Nowacka, dla jaj zapewne mianowana ministrą edukacji kastruje program nauczania. Tak po prostu, bo może. Obok niej działała, no i nadal działa Kotuła, która co prawda chciała robić doktora z neurologii ale jakoś zapomniała, że póki co tylko ogólniak skończyła. W międzyczasie ujawniła się następna ameba z IQ w okolicach 10, niejaka Zielińska, która nijak niczego nie potrafi ogarnąć swoim niezwykle prostym umysłem. W dawnych czasach by się z niej inne dzieci śmiały, że taka rozgarnięta, ale teraz okazało się, że jest na tyle mądra aby zostać ministrą. Gdzieś tam przy okazji kastracji edukacji pojawiała się również dawna ochroniara Tuska, niejaka Mucha, również dając dowody tego, że co niektórzy ludzie mają zamiast mózgu kawałek sznurka pomiędzy uszami. Przy Zielińskiej cały czas postępowała lobbystka wiatraków Hennig Kloska, będąca żywym dowodem na to „że nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera”, w tym przypadku ministrę. Potem przyszła powódź gdzie mieliśmy pierwszą prawdziwą korelację pomiędzy tym, że ministra jest idiotką a katastrofą naturalną. Ale jak widać lud lubi jak traci wszystko, bo jakoś to nie zachwiało poparciem dla PO i Trzeciej Nogi w Dolinie Kłodzkiej. I gdy już myślałem, iż wszystkie dziwadła się ujawniły, Trump wygrał wybory.
Kretynizm od razu wszedł na wyższy pułap.
Po pierwsze nasz premier Tusk i minister spraw zagranicznych Sikorski Appelbaum zaczęli już przed wyborami gratulować Harris i śmiać się z Trumpa, że to ruska onuca. Oczywiście aby nie być gorszym wtórowała im reszta tych półmózgów uśmiechniętej koalicji. Nie mam pojęcia czym się kierowali skoro wszystkie niezależne sondaże wskazywały na miażdżące zwycięstwo Trumpa.
Potem mieliśmy próbkę słynnej szkoły dyplomacji Radka Appelbaum gdy ten jak jakiś smark z gimbazy, wdał się w pyskówkę z Muskiem na X. Zapomniał o starej zasadzie, o której przypomniał mu na drugi dzień Sawicki, „piłeś nie wchodź na internet”. Zaraz potem obywatel Tusk zaczął montować sojusz antyamerykański. W międzyczasie Duda wyskoczył z kolejnym głupawym pomysłem dotyczącym bomb atomowych na terenie Polski, potwierdzając już któryś raz z rzędu empiryczny dowód, że ludzie mogą żyć nawet nie posiadając mózgu.
I gdy już myślałem, że gorzej być nie może Szłapka minister ds Unii, oczywiście jakby inaczej z PO, myślał, ze jest w Polsce i miał polewę z zabijanych dzieci w Gazie, za co dostał taką zjebę od europosła z Belgii, że wyglądał jakby ktoś go sprał po tym tępym pysku.
Oczywiście do tego musimy dołożyć Szczerbę, na którego twarzy widać jak zmęczone oczy szukają rozumu, specjalistę od naleśników Zembaczyńskiego, który jak się okazało jest dyslektykiem z angielskiego, te blondyny, których samo słuchanie powoduje, że zwieracze puszczają ze śmiechu i trzeba biegiem lecieć do kibla. No i jeszcze mamy specjalistę od wdeptywania w ziemię i skarżypytę Cziłała Hołownię.
I gdy już myślę, że zaraz się utopię w tym oceanie wszechogarniającej tępoty, całe szczęście wychodzi Miller, Zajączkowska, Bryłka, Fritz, Braun i Skalnik i jawią się jak jakiś jasny promień światła przecinający mroki tępej, prymitywnej głupoty.
Zadaliście sobie kiedyś pytanie co się stało z polską polityką, że na wszystkich szczeblach aż do samorządów jest okupowana przez prawdziwych idiotów? Dlaczego ich największe nagromadzenie jest akurat w koalicji uśmiechniętych? I dlaczego pomiędzy nimi a dawnymi komuchami i Konfederatami jest tak wielka różnica poziomów intelektualnych? Ich liczba przytłacza. Jest miażdżąco większa niż rozkład w populacji. Przecież gdy rozejrzycie się dookoła siebie nie znajdziecie takiego odsetka imbecyli. Jakie są wobec tego przyczyny?
Po pierwsze, do polityki garną się wszelkiej maści nieudacznicy. To są ludzie, którzy w życiu nie pracowali ani jednego dnia. Na studiach nie byli orłami ale aktywistami i działaczami w różnych orgranizacjach, od ogólniaków byli działaczami, a w dorosłym życiu stawali się społecznikami, samorządowcami, aktywistami. Ci ludzie w normalnej pracy polegliby w krótkim czasie, gdyby prowadzili własny biznes zamknęliby go w jeszcze krótszym czasie. Polityka jest jedynym miejscem, w którym mogą się odnaleźć w życiu, miejscem gdzie nikt nie wymaga od nich nawet najmniejszych kwalifikacji. Miejscem gdzie ich rażąca, wprost niewiarygodna tępota umysłowa jest akceptowalna.
Drugie pytanie jakie się pojawia, to dlaczego akurat teraz mamy taki wysyp idiotów w polityce. Odpowiedzią są partie wodzowskie. Liderzy tych partii sami nie są zbyt wysokich lotów intelektualnych, więc boją się jak ognia, że kiedyś może im we własnej partii wyrosnąć konkurencja, więc aby tego uniknąć dokonują negatywnego wyboru. Na listy wpisywani są skończeni idioci. W tym momencie nie ma ryzyka, że ktoś wybijający się intelektualnie kaprysem ludu dostanie się do sejmu. Gdy jednak spojrzycie na poziom tych obecnych ameb, spróbujcie sobie wyobrazić co nas czeka, gdy oni zostaną kiedyś liderami. Szczególnie zły wpływ wodza widać to na przykładzie Konfederacji, widać ogromny rozdźwięk pomiędzy posłami i europosłami samodzielnie przedzierającymi się przez politykę a tymi, których wyznaczył Mentzen. Przykładem są europosłowie niemowy Sypniewski i Buczek, którzy jednak w odróżnieniu od ekipy z PO zdając sobie sprawę z niskich walorów, wolą się nie odzywać aby nie ujawniać swoich ewentualnych deficytów.
Zostało nam jeszcze jedno pytanie, dlaczego mimo wszystko, aż tak wielkie nagromadzenie inteligentnych inaczej jest w PO, Polsce 2050 i Lewicy? Nie ulega bowiem wątpliwości, że te partie te statystyki istotnie zawyżają. Odpowiedzią na to pytanie są wyborcy. Elektorat tych partii to najgłupsze 34-38% społeczeństwa. To ci, co popieraja wszytko to, co się w danej chwili popiera. To ci, którzy recept na życie szukają na TVN, der Onet i Gazecie Wyborczej. W dużej mierze to również potomkowie tych 3 milionów komunistów z PZPR, 2 milionów komsomolców z ZSMP, to również w dużej mierze potomkowie ubeków mordujących akowców i walczących z Polską. Ale przede wszystkim to ci, dla których jedynym kryterium wyborczym jest yebaćpis. To ludzie, których nie interesuje gospodarka bo jej nie kumają, to ludzie, których nie interesuje suwerenność Polski, bo jej nienawidzą. To również ludzie mający niezwykle wysokie mniemanie o swojej inteligencji, o rozumieniu meandrów geopolityki a jednocześnie nie rozumiejący najprostszych rzeczy w otaczającym ich świecie. To ludzie, do których może przemawiać jedynie proste hasło, nie wymagające żadnych procesów myślowych, a takim właśnie hasłem jest yebaćpis. Dlatego właśnie mamy takie nagromadzenie bezmózgich idiotów w uśmiechniętej koalicji i dlatego również jej poparcie cały czas utrzymuje się na stabilnym poziomie 38%.
Gdy spojrzymy na polityków z jakiegokolwiek kraju świata widać gigantyczną przepaść intelektualną pomiędzy naszymi a takim Xî, Putinem, Erdoganem, Modi, Netanyahu i wieloma innymi. Efektem tego jest to, co ostatnio powiedział Bartosiak, z Polską się nikt nie liczy, bo Polska jest niepoważnym krajem.

Comments