Europa pragnie pokoju… dlatego chce wojny.
Od trzech lat na Ukrainie toczy się wojna pomiędzy kontyngentem rosyjskim a armią ukraińską wspieraną przez wszystkie kraje NATO. Jaka jest prawdziwa istota tej wojny część ludzi wie od samego jej początku, a potwierdził to kilka dni temu Sekretarz Stanu USA Marco Rubio, mówiąc iż jest to proxy wojna pomiędzy Stanami a Rosją. Jakoś te bardzo ważne słowa umknęły wszystkim europejskim politykom i mediom.
Ponieważ dla USA największym zagrożeniem jest nie Rosja a Chiny, Trump zgodnie z zapowiedziami stara się jak najszybciej doprowadzić do jej zakończenia stosując mało subtelne metody wpływu zarówno na Żeleńskiego jak i polityków europejskich. I teraz stało się coś surrealistycznego. Zamiast cieszyć się z tego, że rzeź setek tysięcy ludzi w końcu się zakończy, Europa a szczególnie politycy polscy wpadli w furię. Dla każdego normalnego człowieka z IQ powyżej IQ żaby powinno wzbudzić to zaskoczenie. Okazuje się, że jednak nie. Ludzie łyknęli to jak i wszystko od pięciu lat, bez problemu.
Jeśli chodzi o Polskę to nie powinno to budzić wielkiego zdziwienia. Rusofobia i ukrofilia ocierające się o urojenia i chorobę psychiczną są tak wielkie, w połączeniu z wrodzoną Polakom niewiarygodnie niską inteligencją geopolityczną, że zdziwiłbym się gdyby było inaczej. W sumie cała nasza historia to pokłosie tej skazy genetycznej, konfederacja barska, powstanie kościuszkowskie, powstanie listopadowe, styczniowe, krakowskie, warszawskie, kampania wrześniowa, Plan Burza, to tylko najważniejsze symbole całkowitego braku inteligencji geopolitycznej tego narodu, kończące się zawsze katastrofą i setkami tysięcy pomordowanych przez obce armie. Naród, który politykę traktuje jak ślub w Kościele Rzymskokatolickim i zawsze ślubuje miłość, wierność i uczciwość aż do śmierci, jest ewenementem na skalę światową i powinien być pokazywany w gabinetach osobliwości razem z babą z brodą i innymi indywiduami.
Nie dziwi mnie również to, że Polacy jak zawsze zapomnieli jak obywatele Tusk i Sikorski, teraz skrajnie antyrosyjscy i prowojenni jeszcze całkiem niedawno obściskiwali się i poklepywali po pleckach z zimnym czekistą Putinem i Ławrowem, oraz potępiali i wyśmiewali antyrosyjską politykę Kaczyńskiego i Macierewicza. No coż.. prawda etapu.
Zdziwienie musi budzić nagła antyrosyjskość innych niedawnych kupli czekisty Putina, a mianowicie Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec. Tym bardziej, że to Niemcy od Kohla, poprzez Schroedera, Merkel aż do Scholza najbardziej miziali się z Ruskimi. Na to pytanie odpowiem jednak na końcu.
Przede wszystkim buńczucznie zapowiadany marsz ku wojnie.
Europa w chwili gdy zaczyna się jej sypać cała gospodarka wpadła na pomysł jej ratowania poprzez zamówienia wojskowe opłacane drukowanymi pieniędzmi.
Pierwsza sprawa, to kwestia finansowania. Każdy kto ma minimalne pojęcie o gospodarce wie, że wbrew powszechnej opinii nie ma czegoś takiego jak zwykłe drukowanie pieniędzy. Każdy pieniądz wchodzi do obiegu poprzez mechanizm emisji obligacji skarbowych, skutkiem czego jest obłożony od chwili powstania długiem. Krótko mówiąc cały program zbrojeń będzie finansowany gigantycznym długiem zaciąganym przez już zadłużoną po kurek Europę Zachodnią. Europa wchodzi w wyścig zbrojeń z komornikiem na karku.
Ale to nie wszystko. Europa będzie pompować biliony euro w sprzęt wojskowy jednocześnie zarzynając własną gospodarkę pędem do osiągnięcia do 2050 roku zerowej emisji CO2, która również kosztuje i będzie kosztowa biliony euro. Europa zachowuje się jak mocarstwo, którym już dawno nie jest.
W 2000 roku PKB USA wynosiło 10,3 biliona dolarów, UE 8,6 biliona dolarów a Chin 1,2 biliona dolarów. Unia jak widać była niewiele mniejsza od USA. Jednak w 2024 roku PKB USA wyniosło już 28,6 biliona przy wzroście wynoszącym 2,8%, UE 18,6 biliona przy wzroście rzędu 0,8-1,1%, a Chin 18,3 biliona przy wzroście 4,8%. Jednak uwzględniając Parytet Siły Nabywczej PKB USA wynosi oczywiście 28,6 biliona dolarów, UE 25,5 biliona za co odpowiadają niższe ceny w krajach Europy Wschodniej a Chin 35,3 biliona dolarów. Jasno więc widać, że Europa zaczyna tracić na znaczeniu, tym bardziej że dziwaczny twór zwany Unią Europejską składa się z 27 państw.
O tym, że politycy nie mają zielonego pojęcia o gospodarce mieliśmy pokazane gdy Tusk zaczął pleść idiotyzmy o milionach mieszkańców Europy większych niż liczba mieszkańców USA i Rosji.
O wiele więcej mówi poziom produktywności. W USA od 2000 do 2024 roku wzrósł on o 60%, z 50 do 85 Int$/h, w UE jedynie o 30%, z 40 do 55 Int$/h, jednak w Chinach tez wzrost wyniósł aż 600% z 5 do 30 Ins$/h. Przy czym z powodu drogiej energii, braku konkurencyjności Europa będzie coraz bardziej hamować, natomiast USA i Chiny będą coraz bardziej uciekać do przodu. I w tym momencie zamiast inwestować w rozwój gospodarczy i energetyczny Europa będzie forsować największy program zbrojeniowy w dziejach.
Żeby napędzić produkcję potrzebna będzie energia elektryczna i tu widać jaka katastrofa czeka Europę. Stany produkują 4500 TWh opierając się na gazie 40%, atomie 19%, węglu 16%, hydroelektrowniach 11% i jedynie 6% z fotowoltaiki. UE wytwarza jedynie 2800 MWh, z czego z atomu 23%, węgla 12% i gazu 17%, a 18% z wiatru i 9% z solarów. Należy tu pamiętać, że trzy pierwsze źródła będą szybko i sukcesywnie zamykane. Chiny natomiast produkują 9700 MWh, z czego z węgla aż 57%, hydroelektrowni 15%, 4% z gazu, 9% z wiatru i 6% z solarów, przy czym powoli się wycofują z dotacji zarówno wiatraków jak i paneli. Pojawia się proste pytanie, skąd UE weźmie energię przygotowując się do wojny?
Kolejny problem dotyczy wykwalifikowanych pracowników. Cały system edukacji europejskiej postawiony jest na głowie i produkuje hordy magistrów bez jakichkolwiek użytecznych kwalifikacji, Europa odstaje technologicznie od USA i całej Azji, kto będzie wobec tego pracować w tych fabrykach.
Idąc dalej, produkcja stali w USA to 80 Mt, w UE 130 Mt ale w Chinach to 1010 Mt !!!, jeśli chodzi o aluminium to USA produkują 1 Mt, UE 2,4 Mt a Chiny 43,5 Mt. Wolframu USA produkuje 400 t, UE 2000 t a Chiny 66000 t !!!
Jak widać Trump się zorientował co się dzieje, dlatego tak szybko wprowadza cła zaporowe aby odbudować przemysł w USA, natomiast UE w szaleństwie regulacji i podnoszenia cen energii likwiduje własny przemysł. Gdzie ta broń wobec tego będzie produkowana?
A skąd UE weźmie paliwo, skoro poza Norwegią nie ma własnych złóż ani gazu ani ropy, jedynym paliwem kopalnym jest węgiel ale idioci likwidują kopalnie i elektrownie węglowe. USA ma własne złoża zarówno gazu jak i ropy, Chiny dzięki współpracy z Rosją mają zapewnione dostawy, natomiast Europa nie ma kompletnie nic. Czy ktoś o tym pomyślał?
Niejaki Tusk zapowiedział, że wszyscy Polacy będą przeszkoleni wojskowo. Pojawia się masa pytań. Przede wszystkim za co, skoro same wojsko tnie koszty jak się da, gdzie te miliony ludzi i z czego będą strzelać, gdzie będą zakwaterowani a co tam będą robić? Chlać wódę? A kto pokryje koszty ich nieobecności w pracy?
Ale zakładając, że program zbrojeń jakoś się uda, to skąd Europa weźmie żołnierzy, skoro na siłę robiła wszystko aby z facetów ulepić zniewieściałe, wiecznie beczące pierdoły. Serio ktoś wierzy, że gość który łazi do barbera aby męsko wyglądać a jednocześnie goli nogi i klatkę piersiową, aby być gładziutki jak kobieta, nadaje się do tego aby gnić w okopach? Serio?
A w imię czego mają ginąć? Co ma spowodować aby byli w stanie mieć wysoką motywację walcząc z wychowanymi w biedzie Rosjanami? Europa to nie Ukraina. Na Ukrainie zbudowano skrajny neonazistowski nacjonalizm oparty na kulcie Bandery, Szuchewycza, UPA i SS Galizien. Prawnie zakazana jest krytyka banderyzmu. A co w Europie? Od lat zwalcza się patriotyzm i poczucie tożsamości narodowej próbując ulepić jakieś neosowieckiego golema w postaci homo bruxelsis. Opluwa się bohaterów narodowych. Walczy się rodziną, z męskimi wzorcami kulturowymi, zwalcza tradycję i dumę z własnej historii. Co ma spowodować, że ci ludzie będą teraz walczyć na śmierć i życie? Nowe europejskie wartości? Gender, trans, aborcja, eutanazacja, wściekły feminizm i ateizm? To są ideologie, za które warto oddać życie? Serio?
A to na co zwrócił uwagę generał Komornicki. Kto w UE jest gotowy wyjść ze swojej strefy komfortu? Ile Zetek jest na to gotowych? A ilu Millenielsów?
I tu dochodzimy do punktu wyjścia. Program zbrojeń doprowadzi do miejsca, w którym aby wszystko się nie zawaliło wojna będzie niezbędna. Myślicie, ze to bajka? Nie, w takim miejscu w 1939 roku znalazł się Hitler. Niemcy musiały iść na wojnę bo inaczej by zbankrutowały.
Dla eurokratów wojna staje się powoli jedynym wyjściem.
Gospodarki się rozsypują, systemom emerytalnym grozi kolaps, służba zdrowia się wali, cała Europa jest zadłużona do granic absurdu i ciężar obsługi długu publicznego zaczyna coraz bardziej ją dusić, grożą jej wojny kulturowe spowodowane przez sprowadzenie milionów obcych kulturowo ludzi, za niedługo wojny celne zamkną dla niej rynki zagraniczne a sama Europa z jednej strony uzależniona jest od eksportu a z drugiej od kooperacji z Chinami, zaczynają się nieprzewidziane problemy społeczne gdyż w każdym kraju ludzie mają już dosyć partii systemowych i może nadejść upadek obecnej trockistowskiej wizji UE, odgórne wprowadzanie Zielonego Ładu zaczyna przeganiać przemysł z Europy a komunistyczne regulacje przeganiają kapitał. Dla obecnej UE to jazda na rollercoasterze, w którym na dole ktoś wykręcił szyny. Dlatego wojna powoli staje się jedynym wyjściem.
Co da wojna?
Przede wszystkim wprowadzenie cenzury i likwidacja swobód obywatelskich. Zawieszenie na czas nieokreślony wyborów i likwidacja jakiejkolwiek opozycji, przykłady tego dał Zelenski na Ukrainie. Ograniczenie populacji a jednocześnie odciążenie zarówno systemów emerytalnych jak i opieki zdrowotnej. A przede wszystkim reset długów. Po wojnie można wprowadzić reformę walutową a jednocześnie walutę cyfrową ograniczoną datą ważności. Pozwoli to przejąć wszystkie oszczędności obywateli UE a zarazem zlikwiduje konieczność spłaty długów publicznych przez likwidację starych obligacji.
Europa pragnie jak napisał Migalski „niekończącej się wojny”.
Pamiętacie Rok 1984?

Comentários