Myślenie życzeniowe, czyli dlaczego Polacy nigdy niczego nie rozumieją i zawsze ich wszystko zaskakuje.
- Dariusz Zdebel
- 5 sty
- 6 minut(y) czytania
W okolicach Świąt na moim ulubionym portalu dla inteligentnych inaczej, czyli der Onet, ukazał się artykuł: „Pekin szykuje się na upadek Moskwy. Chińczycy otwarcie mówią o przejęciu ziem.” Artykuł jak większość na tym portalu, czyli bełkot skierowany do imbecyli. Ogólnie nie są w stanie mnie już niczym zaskoczyć, ale czasami lubię wejść w komentarze. I tu również zaskoczenia nie było. Na oddziale stabilnie.
Nie słucham ani nie czytam naszych domorosłych geopolityków, strategów i generałów. Najlepiej istotę ich geniuszu uchwycił ostatnio Michalkiewicz, mówiąc, że on doktora magistra Bartosiaka nie słucha bo nie ma czego. Gość jedyne co mówi to banały, ale ubiera to w taki pseudonaukowy bełkot, że wszyscy są przekonani o jego niesamowitej wiedzy. A to, że generałów powinien przebadać weterynarz mówi ciągle. I zgadzam się z nim w zarówno pierwszej jak i drugiej kwestii.
Polacy są specyficznym narodem. Mamy jakąś skazę genetyczną, w wyniku której nie potrafimy jako naród rzeczowo określać sytuacji. Dochodzi do tego równie dziwaczne traktowanie polityki zagranicznej, jak ślubu w Kościele Rzymskokatolickim, na mocy którego ślubujemy każdemu miłość, uczciwość i wierność aż do śmierci. A gdy do tego dołożymy równie genetyczną niechęć do czytania książek i nauki, ponieważ Polacy trafnie uważają, że czytanie prowadzi do zmian w mózgu, a ponieważ się ich boją, dlatego gremialnie unikają jak ognia grubych i naukowych książek, zastępując niepotrzebną ich zdaniem wiedzę, swoimi przekonaniami.
Powstaje wobec tego dziwaczny miks kompletnej ignorancji, ale betonowych przekonań, przekonań budowanych na odczuciach, odczuciach niezmiennych i nie mających potwierdzenia w rzeczywistości. A ponieważ Polacy nie mają wiedzy i zielonego pojęcia i co najważniejsze niechcą mieć, o przyczynach zjawisk i zależnościach pomiędzy nimi, wydarzenia na świecie ciągle i ciągle ich zaskakują, powodując że jako jedyny naród jesteśmy wiecznie w ciemnej dupie i nikt nas nie traktuje poważnie.
Do czego nas doprowadziło myślenie życzeniowe najlepiej pokazuje II wojna światowa. Najpierw wzięliśmy udział w rozbiorze Czechosłowacji, przez co utwierdziliśmy Niemców, że jesteśmy ich sojusznikami. Potem zrobiliśmy woltę i powiedzieliśmy im NIE. W tym czasie zarówno Anglia jak i Francja nie będąc przygotowanymi do wojny walczyły o czas. Czasu również potrzebował Stalin. Jedyni, którzy czasu nie potrzebowali, byli Polacy. Wiadomo, zawsze Silni, Zwarci i Gotowi. Dlatego gdy Anglicy dali nam gwarancje bezpieczeństwa, nikt w Anglii nawet nie pomyślał, że Polacy mogą być tak głupi aby je potraktować poważnie. Błąd. Byli. Beck potraktował je na serio i zaraz rozpoczął załatwianie spraw z Niemcami z pozycji siły. Skutkiem tego było doprowadzenie niejakiego Adolfa H. do furii i całkowitej zmiany planów, co zaowocowało Paktem Ribbentrop - Mołotow, uzyskaniem czasu przez Stalina, Londyn i Moskwę, a dla nas zakończyło się wojną z Niemcami, upadkiem i sześcioma milionami zabitych.
Podczas wojny cały czas pokutowało myślenie życzeniowe. Najpierw Polacy uważali, zresztą tak jak obecnie, że Francuzi pokonają bez problemu Niemców, gdy skończyło się to kapitulacją Francji, rzuciliśmy się na szyję Churchillowi. I serio uwierzyliśmy w ten bełkot, że jesteśmy najlepsiejszym sojusznikiem. Jakoś Sikorskiemu umknął fakt, że jedynym.
22 czerwca 1941 roku gdy Niemcy zaatakowali Sowietów, poczuliśmy się jak zdradzona kochanka, gdy z dnia na dzień, Churchill rzucił się na szyję Stalinowi, a nas zaczął traktować z buta. Nie mieliśmy pojęcia o Teheranie, w ogóle nie widzieliśmy, że Roosevelt jest zakochany w Stalinie. My byliśmy Imperium Moralnym. Gdy banderowcy zaczęli mordować Polaków, nasz rząd zakazał AK walki z nimi, żeby pokazać Anglosasom jacy jesteśmy szlachetni. Gdy sowiecka i komunistyczna partyzantka doprowadzała do pacyfikacji polskich wsi przez Niemców, AK zamiast wystrzelać komuchów miała zakaz reagowania, żeby nie dać Stalinowi argumentu, że współpracujemy z Niemcami, bo to mogłoby spowodować, że Anglosasi przestaliby nas kochać, tak jakby to cokolwiek zmieniało. Nie mieliśmy pojęcia o ustaleniach z Teheranu, a nawet nie braliśmy poważnie tego, że mogliby nas wykolegować. Zamiast tego w Warszawie, dwóch idiotów i jeden alkoholik, rzuciło nieuzbrojone dzieci na niemieckie bunkry i czołgi. Liczyliśmy przy tym, na wsparcie Anglosasów i na to, że Stalin uzna naszą moralną wyższość i pomoże Warszawie na przekór swoim interesom. Problem w tym, że Stalin w tym czasie uznał, że nie ma co rozmawiać z Polakami bo i tak na nic nie mają wpływu i zaczął ustalać powojenny świat z ekipą ze Związku Patriotów Polskich, pieszczotliwie nazywanego przez Berlinga, Związkiem Patriotów Żydowskich. My nadal nic nie rozumieliśmy. Gdy w Jałcie sprzedali nas Ruskim za paczkę fajek, Polacy nadal wierzyli w poparcie poklepujących ich po pleckach Anglosasów. i gdy ostatecznie Polska straciła suwerenność, do 1956 roku rządzili nią przysłani przez Sowietów, Żydzi a terytorialnie połowa państwa została zajęta przez Sowietów, Polacy do końca nie rozumieli co się stało. Zresztą jak widać, bardzo wielu nadal tego nie rozumie.
Teraz świat się zmienia. Ruscy zaatakowali Ukrainę z wielu powodów, których u nas generałowie, politycy i geopolitycy w ogóle nie ogarniają. W ogóle te wszystkie eksperty, jak widać na każdym kroku, nie rozumieją przyczyn wojen. Dla nich geopolityka ma wymiar z połowy XIX wieku, wprost ze świata kolonializmu, gdy istotne było pokolorowanie mapy w swoich barwach. Dlatego bezsensowne jest prowadzenie z nimi dyskusji i stawianie pytań po kiego wała byłoby Putinowi zajęcie zachodniej, banderowskiej Ukrainy, na której nic nie ma, po co byłoby atakowanie Polski, jeśli nie przyniosłoby mu to żadnych korzyści i groziłoby III wojną światową, po kiego wała miałby atakować nadbałtyckie mocarstwa, w których kompletnie nic nie ma.
Myślenie życzeniowe, powoduje że pojawiają się fantasmagorie, na temat zajęcia Syberii przez Chiny. Ja prdl. A po co miałyby to robić? Liczy się jedynie hajs. Rachunek zysków i strat. Już w starożytności po zajęciu Mezopotamii przez Trajana, Rzymianie sami się stamtąd wycofali, bo ich to zbyt dużo kosztowało. Podobnie było w Germanii. Z tego samego powodu skończył się kolonializm i został zastąpiony przez neokolonializm. Po co utrzymywać wojsko, policję, użerać się z terrorystami, budować szkoły i szpitale, skoro wystarczy zrobić zamach stanu, dać łapówkę i mieć to samo za ułamek kosztów. To jest coś czego Polacy nie rozumieją.
Gdy my myślimy w kategoriach „Co o nas ludzie powiedzą?”, Trump, Xî, Putin, Netanyahu, Modi, Erdogan i wszyscy myślą „Ile na tym zarobić?” I tak jest uprawiana polityka.
Gdy Niemcy budują otwarcie IV Rzeszę i wracają koncepcyjnie do Rzeszy Bismarcka, my uważamy, że Niemcy wstając rano z łóżka, pierwsze pytanie jakie sobie zadają, to „A co tam w Polsce? Jak im zrobić dobrze, żeby im się lepiej żyło?”
Czas się obudzić. Świat się zmienia. Są trzy potęgi Stany, Rosja i Chiny. Chiny nigdy w tym układzie nie staną przeciw Rosji, nawet za Ural, nie staną ponieważ wiedzą, że one byłyby następne. Stara zasada równowagi sił. Indie będą lawirować pomiędzy Chinami a Rosją, ale zawsze były blisko Rosji dla przeciwwagi dla Chin. Azja Południowo Wschodnia traktuje Chiny jako zagrożenie, ale nie chce iść z nimi na wojnę, tylko pragnie stać się dla nich gospodarczą przeciwwagą. Chiny i Rosja nie dopuszczą do rozbicia Iranu prze Usrael, ponieważ raz że nie chcą destabilizacji tak wielkiego państwa, dwa nie zgodzą się na zmianę rządu na marionetkowy proamerykański a trzy Chiny potrzebują irańskiej ropy. W Ameryce nikt nie pójdzie na wojnę z Trumpem, jeśli ten odpuści w Azji. Co więcej gdy zajmie Grenlandię, nie będzie żadnej reakcji. Złożona z emerytów Japonia, dostała sygnał od Ameryki i już wyluzowała prowokacje w stosunku do Chin. Erdogan po otrzymaniu sygnału od Putina i zbombardowaniu statku w Odessie nagle przestał wspierać Ukrainę w atakowaniu rosyjskich tankowców. Zostaje lewacka Europa. Tylko w jednym zgadzałem się z Bergoglio, gdy powiedział, że Europa przypomina starą, bezpłodną kobietę. I taka właśnie jest, tęczowo zielona komunistyczna Europa.
Idzie Czwarta Rewolucja Przemysłowa, Polacy nie są w stanie jej zrozumieć, ale jak może być inaczej skoro w Międzynarodowych Testach Kompetencji, w panelu umiejętności cyfrowych jesteśmy na przedostatnim miejscu na świecie.
Polacy żyją myśleniem życzeniowym. Serio wierzą w naszą wielką rolę w polityce światowej, w nasze wielkie znaczenie, w to że jesteśmy moralnym imperium i że mamy wielką gospodarkę. Polacy wierzyli do niedawna, że Rosja przegrywa wojnę na Ukrainie, a teraz wierzą, że Ukraina odzyska to co straciła. Wierzą w to, że świat pójdzie na wojnę w imieniu ukraińskich skorumpowanych polityków, wierzą w to, że Chiny będą przeciw Rosji, wierzą w to, że Putin już kilka razy zmarł, rosyjska gospodarka kilka razy zbankrutowała, Rosja się rozpadnie a Rosjanie popełnią zbiorowe samobójstwo. Wierzą w potęgę militarną Estonii, wierzą w humanitarne zabijanie Palestyńczyków, wbrew Amerykanom wierzą, że Trump niesie demokrację w Wenezueli, a przedtem Jankesi bombardowali humanitarnie Serbię, Irak i Libię. Wierzą w to, że w Unii wszyscy mają równe prawa. Wierzą w dobroć Niemców i Ukraińców. Wierzą we wszystko co im kto powie, byle przy tym poklepał ich po plecach.
Czas się obudzić.







Komentarze