W Rzeczpospolitej niedawno ukazał się artykuł Migalskiego pod pozornie intrygującym tytułem „Komu opłaca się trwająca wojna na Ukrainie?”
Zaciekawiony wszedłem w link i ku mojemu rozczarowaniu zobaczyłem znany mi od trzech lat niestrawny i non stop podgrzewany bełkot na temat tej wojny. W sumie zamierzałem go potraktować na tyle na ile jest wart, czyli zapomnieć o tych bzdurach w ciągu pięciu sekund. Jednak widząc komentarze, które pojawiają się w sieci w reakcji na możliwość zakończenia tej wojny, postanowiłem go skomentować.
Przede wszystkim Migalski uważa, że „Obecny impas w sprawie konfliktu ukraińsko-rosyjskiego jest, wbrew pozorom, bardzo korzystny dla Polski”. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kolejność krajów, Migalski wskazuje, że to Ukraina rozpoczęła wojnę tą wojnę, wątpię żeby to zrobił świadomie, po prostu podczas pisania artykułu przez chwilę górę nad propagandą wzięła wiedza.
Jego zdaniem pierwszym powodem jest to, że giną Rosjanie.
„Przecież każdego dnia na froncie giną żołnierze Putina. Każdy zabity przez Ukraińców rosyjski sołdat jest tym sołdatem, który już nigdy nie zaatakuje Polski. Jakkolwiek cynicznie to brzmi, każdego dnia armia rosyjska staje się słabsza, co znaczy, że jest mniej gotowa do naruszenia naszych granic. Według ostrożnych szacunków w ciągu trzech lat zginęło na froncie około 200 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Z punktu widzenia interesów Polski to bardzo dobra wiadomość. Po co zatem zamykać proces, który jest dla nas korzystny? Niech żołnierze Putina giną nadal.”
Rosja uwikłana w niekończący się konflikt zbrojny z Ukrainą jest z naszego punktu widzenia lepsza
Co więcej, działania wojenne skutkują nie tylko śmiercią Rosjan, ale także ich okaleczaniem. Już kilkaset tysięcy z nich wróciło do domów jako inwalidzi wojenni. To także bardzo dobra wiadomość dla nas. Ci ludzie są obciążeniem dla Federacji Rosyjskiej, bowiem musi ona na nich wydawać pieniądze, leczyć ich, zapewniać minimalne przynajmniej świadczenia socjalne. W dodatku ci ludzie mogą demoralizować społeczeństwo rosyjskie i wprowadzać w nim ferment oraz wzmacniać nastroje antykremlowskie. Pozwólmy rosnąć liczbowo tej grupie społecznej. Już za chwilę prawie 1 procent dorosłej populacji Federacji Rosyjskiej (czyli około 2 procent wszystkich rosyjskich mężczyzn) będzie albo martwy, albo raniony, co na pewno nie czyni jej silniejszą.”
Po pierwsze autor reprezentuje typowo bydlęcy punkt widzenia, zresztą jak i magiczne 34% skończonych kretynów nie wiadomo dlaczego zupełnym przypadkiem pokrywających się z 34% wyborców Platformy Obywatelskiej. Trzeba być skończonym bydlęciem aby cieszyć się z tego, że jakieś młode chłopaki nie mające wpływu na to z kim ich kraj prowadzi wojnę, stają się kalekami z amputowanymi nogami i rękami. Po drugie, Migalski jak i reszta kretynów jakoś nie zauważają, że zgodnie z danymi amerykańskimi Ukraińców zginęło około miliona. I musi ich ginąć więcej niż Rosjan z powodu nieudolności dowódców i dwóch katastrofalnych ofensyw, oraz z powodu coraz mniejszego wyszkolenia przed wysłaniem na front. Również liczba kalek po stronie ukraińskiej z tych samych powodów musi przewyższać straty Rosjan. Po zakończeniu wojny to Ukraina będzie miała bardziej zdemoralizowane społeczeństwo niż Rosja, co w połączeniu z już wysokim stopniem demoralizacji przedwojennej stworzy prawdziwą bombę społeczną tuż za naszymi granicami. Również sama struktura strat się różni, w przypadku Rosjan straty dotyczą przestępców, najemników, Wagnerowców, Czeczeńców i żołnierzy zawodowych, czyli samo społeczeństwo rosyjskie niewiele ucierpi. Jednak w przypadku Ukrainy straty dotyczą zwykłych ludzi łapanych na ulicy w siatki jak zwierzęta. Straty ukraińskie obejmują przede wszystkim ludzi na początku wieku produkcyjnego, powstanie wyrwa, którą niezwykle ciężko będzie zniwelować.
„Wreszcie, Rosja objęta sankcjami, z zamrożonymi za granicą miliardami dolarów, zaniedbująca rozwój i inwestycje, zmuszona do ciągłego produkowania (ale także zużywania) sprzętu wojskowego i amunicji, jest coraz słabsza. Zawarcie rozejmu pozwoli Putinowi wrócić na salony światowe, może nawet do grupy G8, odblokować gospodarkę, wzmocnić ją, zasilić budżet kolejnymi miliardami petrodolarów. Rosja uwikłana w niekończący się konflikt zbrojny z Ukrainą jest z naszego punktu widzenia lepsza niż Rosja pokojowo rozwijająca się ekonomicznie i obmyślająca plany inwazji na Zachód.”
Jak widać autor, jak i reszta tych magicznych 34% społeczeństwa snuje urojenia. Rosja nie jest coraz słabsza, wręcz przeciwnie, ma nieosiągalny dla Zachodu poziom wzrostu gospodarczego. Przemysł rosyjski hula na pełnych obrotach wykorzystując tanią, własną energię i finansowanie nie długiem wewnętrznym lecz zyskami ze sprzedaży ropy, węgla i gazu. W zamian za zamrożone własne aktywa Rosja zamroziła równe im aktywa i kapitał Zachodni. W chwili gdy Zachód przejmie aktywa rosyjskie, Rosja przejmie aktywa zachodnie. Serio ciężko to zrozumieć? Jeśli chodzi o petrodolary to cały czas płyną do Rosji z Chin, Indii a nawet Europy Zachodniej, która kupuje rosyjski gaz i ropą poprzez pośredników. Ale Migalski napisał istotę tego pojmowania tej wojny, to ma być „niekończący się konflikt zbrojny”. Oczywiście kosztem Ukraińców, którzy mają nadal ginąć aby w Polsce idioci mogli się nakręcać w rusofobii.
„Po drugie, zerwanie rozmów ukraińsko-amerykańskich jest najlepszym, co mogło nas spotkać przede wszystkim dlatego, że pozwala naszemu rządowi mobilizować partnerów europejskich do zwiększenia nakładów na obronność, w tym szczególnie na umocnienie flanki wschodniej NATO. Czyli polskich granic. Za unijne (i nie tylko) środki będziemy mogli w najbliższych miesiącach dofinansować Tarczę Wschód.”
Mamy w tym miejscu do czynienia z charakterystycznym dla Polaków myśleniem życzeniowym. Po pierwsze, my Polacy nie mamy w tej kwestii nic do gadania, jak widać po ostatnich dniach jesteśmy nic nie znaczącym krajem na peryferiach. Po drugie, w chwili gdy cała gospodarka europejska się wali, gdy kraje nie potrafią opanować rosnącego zadłużenia i galopujących deficytów budżetowych, gwałtowane zwiększenie nieproduktywnych, napędzanych kolejnymi długami wydatków zbrojeniowych jedynie powiększy problemy gospodarcze. Środki, które Polska będzie musiała przeznaczyć na obronność zostaną wzięte z obszarów bardziej kluczowych i decydujących o naszym rozwoju, co odczujemy za kilka lat.
„Ponadto, gdyby nie zeszłotygodniowa awantura w Białym Domu, Zełenski podpisałby umowę z Trumpem o eksploatacji złóż naturalnych, w której to umowie Amerykanie byliby uprzywilejowani, a Europejczykom zostałaby wyznaczona rola strażników tego „dealu”. Polska nie mogłaby właściwie liczyć na cokolwiek. Na szczęście dla nas doszło do owej karczemnej kłótni i dziś to Europejczycy (wraz z Kanadyjczykami i Turkami) mogą zaoferować Ukraińcom to, czego nie chciał dać im Trump. I oczekiwać podobnych zysków z tego układu. Jeśli polska dyplomacja dobrze się postara, nasz kraj może być jednym z największych beneficjentów tej umowy. To chyba nie powód do narzekań, prawda?”
Wbrew temu co pisze Migalski do tej umowy i tak dojdzie, czy to się w Polsce komuś podoba czy nie, a Polska na nic nie może liczyć. Żaden kraj nie będzie myślał o odpaleniu doli Polakom. Europejczycy i Turcy nawet gdyby chcieli, nie potrafią zaoferować Ukrainie tego co Trump. Widać to w ciągu ostatnich dni. Amerykanie odcięli Ukrainę od danych satelitarnych w wyniku czego wszystkie pociski dalekiego zasięgu, w tym brytyjskie Storm Shadow stały się bezużyteczne. Europa jest naga i Ukraińcy szybko to zauważą. Ukraińcom zabrakło również rakiet przeciwlotniczych w wyniku czego podczas ostatniego nalotu Rosjanie robili w przestrzeni powietrznej co chcieli, a Ukraińcy mogli się temu jedynie przyglądać.
„Jeśli Europa wykorzysta obecną sytuację oraz dostarczy Ukraińcom potrzebnej broni, sprzętu, amunicji i kredytów przynajmniej na pół roku, to prezydent Stanów Zjednoczonych będzie musiał pokornie usiąść ponownie do stołu rokowań lub po prostu nie załapie się na dobry interes. Do tego jednak trzeba, by wojna potrwała jeszcze kilka, kilkanaście miesięcy.”
Trzeba być niespełna rozumu aby takie brednie pisać. Jedyne czego może dostarczyć Ukrainie Europa, to kredytów pochodzących z wydrukowanych miliardów euro. Nie dostarczy ani broni, ani sprzętu, ani amunicji, bo ich po prostu nie produkuje w potrzebnej ilości. To jest właśnie efekt zidiociałej polityki deindustrializacji, którą odgórnie od lat forsuje się w Unii. Wojna nie potrwa kilka miesięcy, nie bez wsparcia Amerykanów. Bez ich pomocy Ukraina upadnie a armia rosyjska dojdzie do linii Dniepru.
„Jest i trzeci powód, dla którego wcale nieoczywisty dla naszego interesu jest rychły pokój. Jest to powód już czysto wewnętrzny i polityczno-partyjny. Jeśli rzeczywiście wojna by się skończyła, do naszego kraju przyjedzie kilkaset tysięcy ukraińskich mężczyzn, których dzisiaj w kraju trzyma zakaz jego opuszczania. Jeśli nastanie pokój, nie będzie żadnego powodu, by władze w Kijowie miały go przedłużać. Taka nowa fala imigracji nie musi być dla nas korzystna. Ukraińcy są normalnym narodem, takim jak my, więc nie ma powodów, by myśleć, że nie ma wśród nich przestępców, oszustów, morderców. Obecnie w Polsce przebywają głównie ukraińskie kobiety i dzieci, a już nastroje nacjonalistyczne wzrastają. Można sobie wyobrazić, co będzie się działo w głowach dużej części naszych rodaków, gdy dołączą do nich młodzi mężczyźni, którzy według wszelkich badań są najbardziej agresywną grupą we wszystkich znanych antropologom społeczeństwach. Taka masowa męska imigracja może zmienić nastroje i zwiększyć społeczne problemy. Oraz – co stanowić będzie wyzwanie dla obecnego rządu – dać wiatr w żagle PiS oraz – zwłaszcza – Konfederacji.”
Migalski porusza tutaj trzy ważne kwestie. Po pierwsze, napływ kryminalistów do Polski po zakończeniu wojny. W tym miejscu ma rację, aczkolwiek nie wyjaśnia istoty problemu. Jak ktoś ma X to wie o co chodzi. W armii ukraińskiej jest bardzo wielu psychopatów, rozstrzeliwania jeńców, okaleczanie jeńców, pastwienie się nad próbującymi się poddać, zrzucanie granatów i fosforu na kończyny rannych w celu ich spalenia i okaleczenia, a przede wszystkim towarzyszący temu wielki aplauz. Ukraińcy non stop wrzucają filmiki będąc dumnymi z tego zbydlęcenia. Gdy wojna się zakończy, ci wszyscy psychopaci mogą przyjechać do Polski. Druga kwestia dotyczy ukraińskich nastrojów nacjonalistycznych, gdy przed tym ostrzegaliśmy właśnie Migalski i te magiczne 34% oskarżało nas, że jesteśmy ruskimi onucami. Współczesna Ukraina to państwo budowane na ideologii banderowskiej i neonazistowskiej, to państwo archaiczne, będące korzeniami w Trzeciej Rzeszy dlatego nacjonalizm ukraiński musi i będzie dla nas ogromnym problemem. Ale ten problem wynika z tego, że do Polski wpuszczono tak po prostu miliony Ukrainców. Trzecia kwestia jest kuriozalna. Wojna musi trwać bo inaczej na skutek napływu bandytyzmu ukraińskiego wzmocni się Konfederacja. Czy można być większym idiotą aby coś takiego napisać?
Najbardziej przerażający nie jest ten artykuł zawierający te wszystkie brednie, lecz to, że 34% obywateli tego państwa właśnie ma taki tok rozumowania i marzy o niekończącej się wojnie na Ukrainie, ciągle podkreślając swój humanizm i liberalizm a jednocześnie ciesząc się z kolejnych tysięcy zabitych i kalek.

Comments