top of page

Polska - państwo zombie.

  • 4 maj
  • 3 minut(y) czytania

Kojarzycie te owady zachowujące się jak zombie?

Mrówki, chrząszcze, czasami pająki. Można znaleźć bez problemu filmiki na internecie. Widać na nich owady często bez wnętrza, poruszające się drętwym krokiem w bliżej niewiadomym celu. W rzeczywistości mimo, iż te owady się poruszają, tak naprawdę od dawna już nie żyją ponieważ ich układ nerwowy opanował drapieżny grzyb pasożyt, z rodziny Ophiocordycipitaceae.


Dlaczego to piszę? Ponieważ żyjąc w obecnej Polsce coraz częściej mam wrażenie, że jej układ nerwowy, czyli decyzyjny, opanował jakiś gigantyczny pasożyt wysysający z niej soki życiowe.

Polska coraz bardziej staje się krajem zombie. Niby zachowuje wszystkie cechy żywego organizmu państwowego, niby wszystko jest na swoim miejscu, jednak patrząc bliżej nie sposób zauważyć postępującego rozkładu.


Służba zdrowia. Trzeba mieć lobotomię aby stwierdzić, że wszystko jest ok i się poprawia. Mimo gigantycznych nakładów finansowych system opieki zdrowotnej jest coraz bardziej niewydolny, szpitale są zadłużone, oddziały likwidowane, badania lekarskie sprowadzane do pakietów zupełnie bezsensownych i generujących jedynie koszty. Wizyty u specjalistów ciągle się wydłużają. Programy profilaktyczne sprowadzają się do jednej darmowej wizyty, a następnie do koniecznych wizyt płatnych.


Idąc dalej, Polska jest ewenementem na skalę światową, jeśli chodzi o zrzutki na leczenie. Pasożytowi udało się wmówić Polakom, że to powód do dumy. Większego idiotyzmu nie słyszałem. Jaki powód do dumy? To jest dowód tego, że opieka medyczna w tym kraju jest w pewnych kwestiach niewydolna. To jest powód do cholernego wstydu a nie do dumy, jak w nowoczesnym państwie może dojść do sytuacji, że aby leczyć chore dziecko na raka, trzeba było organizować zrzutki. To tak, jakby rodzice żebrali na ulicy aby kupić apap i syrop. Przecież to jest żałosne. Ponownie, trzeba przejść jakąś lobotomię, aby uważać zastępowanie niewydolnego, chorego państwa, za jakiś powód do dumy.


Energetyka. Mając jeden jedyny surowiec energetyczny, Polska robi wszystko aby całkowicie uzależnić się od zewnętrznych źródeł energii. Trzeba mieć solidny defekt mózgu, aby uważać, że w naszej strefie klimatycznej wiatraki i panele będą pewnym źrodłem energii.


I w tym miejscu przechodzimy do inwestycji. W Polsce dosłownie wszystko jest najdroższe i najdłużej budowane. W Egipcie, ponad 5000 lat temu, Egipcjanie stosując prymitywne, miedziane narzędzia szybciej stawiali piramidy, niż my cokolwiek budujemy. Elektrownię atomową budujemy już pięćdziesiąt lat, przy czym jedną niemal na ukończeniu zamknęliśmy przed otwarciem, bo taki dostaliśmy rozkaz od pasożyta. Gdy wszystkie kraje budują huby lotnicze, pasożyt uznał, że nam to niepotrzebne i postawiliśmy sobie lotniska w Modlinie i Radomiu, potrzebne jak pięść do nosa. Ponownie, trzeba mieć poważany defekt mózgu, aby tego nie widzieć.


Autostrady. Tak jesteśmy dumni. A z czego? Nasze autostrady najpierw zostały wybudowane na potrzeby gospodarki niemieckiej i łączyły Niemcy z Rosją przez Białoruś, i Ukrainą. Dopiero później z dziesięcioletnim opóźnieniem udało nam się połączyć południe Polski z północą. Robimy wielkie fety z powodu otwarcia odcinków o długości dwóch kilometrów. Co więcej dwa płatne odcinki autostrad, co dziwne prywatne, ale jako części autostrad państwowych, co już jest kolejną aberracją umysłową, kosztują za przejazd tyle samo co tygodniowe winiety we wszystkich krajach dookoła.


W ogóle miliardy przepalamy na bezsensowne inwestycje, do niczego niepotrzebne a narzucane nam przez pasożyta. A już niemal obsesją są bezsensowne drogi dla rowerów przez zakorkowane miasta, drogi niemające większego sensu a złożone z kawałków czasami w ogóle nie połączonych.


Koleje. Coś co działa w każdym państwie. U nas nie dosyć, że droższe od jazdy autem, są jakimś kuriozum. Wiecznie opóźnione, wiecznie za mało wagonów, zlikwidowane pociągi nocne, a jednocześnie mrzonki o prędkościach 250 km/h, i to w sytuacji kiedy pociąg do Rijeki, jedzie 20 godzin !! I ponownie trzeba być po lobotomii aby uznać, że wszystko jest ok.


Edukacja. Kolejny upadek. Jak to stwierdziła moja znajoma, nieustanne mnożenie duporoboczogodzin dla uczniów. Dokładanie kolejnych bezsensownych przedmiotów, a jednocześnie obcinanie wymagań edukacyjnych. Uczeń ma nie myśleć, ma przyswajać niestrawną propagandową sieczkę nazywaną krytycznym myśleniem, nie opartym na wiedzy lecz bezrefleksyjnej wierze w przekaz, i siedzieć na dupie w szkole od świtu do nocy. Wszyscy reformatorzy oświaty nie są w stanie zrozumieć, że bez nakładów finansowych nie ma nowoczesnej edukacji. A zdobywanie wiedzy nie polega na równaniu wymagań w dół, do najsłabszego.


Gdy tak popatrzymy bliżej, okazuje się że Polska stała się państwem zombi, niby wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę wszystko zaczyna się sypać. I to sypać systemowo, w sposób kontrolowany. Kontrolowany przez cholernego pasożyta, któremu udało się tak przejąć kontrolę nad organizmem w postaci społeczeństwa, iż ten organizm, to co jest samo w sobie katastrofą, uważa za sukces. Kolejny raz powtórzę, ten naród przeszedł jakąś lobotomię, że to wszystko łyka.

To co powinno oburzać, w zombielandzie jest przyjmowane jako norma.


Ostatni przykład. Remonty dróg. Zawsze, ale to zawsze, są przeprowadzane gdy jest największe nasilenie ruchu, w wyniku czego powstają gigantyczne korki. W normalnym państwie taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, w zombilandzie nie dosyć, że ma, to jeszcze jest przyjmowana przez zombie jako coś normalnego.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page