top of page

Polska wymiera, idzie bieda, to już nie straszonko ale fakt. Ekonomia głupcy.

  • Dariusz Zdebel
  • 1 sty
  • 4 minut(y) czytania

Mamy dane o dzietności za 2024 roku. Okazuje się, że żaden, powtarzam żaden powiat nie osiągnął zastępowalności pokoleń. Po liczbie narodzin dzieci wiemy również, że rok 2025 będzie jeszcze gorszy.

Polska pod względem demografii, w wyniku tego znalazła się zaraz przed Koreą Południową.


Dwie dekady robienia gówna z mózgu Polkom i Polakom, walki z rodziną, propagowania modelu życia na krechę  z psieckiem zamiast dzieckiem, wspierania konkubinatów kosztem rodzin, na zasadzie matek samotnie wychowujących dzieci, ale w istocie mieszkających z konkubentem i korzystających ze wsparcia państwa niedostępnego dla normalnych rodzin, dowalania podatków i opłat chcącym żyć w tradycyjny sposób, wbicia do głów cyklu rozrodczego na bazie owadów, gdzie fazę człowieka poprzedza coś na wzór poczwarki, czyli płodu, który nie jest jeszcze człowiekiem, i nachalne propagowanie aborcji, w końcu przyniosło efekty, wymieramy w najszybszym tempie w Europie. A na świecie wyprzedza nas jedynie Korea Południowa.


Oczywiście polskojęzyczne rządy nie widzą w tym najmniejszych problemów, a polskojęzyczne lewackie media kierowane dla Polaków, wtłaczają jeszcze większy shit do głów tubylczemu ludowi pomiędzy Odrą a Bugiem.


Katastrofę jednak już całkiem niedługo zobaczymy, a najbardziej uderzy właśnie w nowoczesne konkubinaty z psieckiem. Przede wszystkim już w tej chwili 21% populacji to ludzie powyżej 65 lat, a 27 % powyżej 60 roku życia. Natomiast poniżej 18 lat, czyli potencjalnych pracowników jest jedynie 18% populacji.

Chyba wiecie co to oznacza?

Dla niekumatych tłumaczę, obecnie na emeryturę jednego emeryta muszą pracować dwie osoby, ale już całkiem niedługo proporcja będzie wynosić jeden do jednego. Żeby utrzymać system, którego nikt nie chce reformować, ponieważ trzeba byłoby zlikwidować wszelkie przywileje emerytalne, czyli KRUS, emerytury mundurówek, sędziów, górnicze itd., a na to nikt się nie chce zgodzić, ponieważ w Polsce każdy chce reformy, pod warunkiem, że będzie zreformowane wszystko tylko nie to, co dotyczy jego, będą musiały być podjęte trzy działania.

Przede wszystkim podwyższenie wieku emerytalnego, oczywiście nie dla wszystkich, tylko dla ogółu, ci co obecnie mają przywileje emerytalne, to je utrzymają. Zresztą wyobrażacie sobie strażaka w wieku 70 lat? Więc przygotujcie się na wiek emerytalny 70 lat, i to bez względu na to, kto przyjdzie do władzy.

Krok drugi, to podwyższenie składek ZUS i to do około 50%. Inaczej ZUS zbankrutuje i nie będzie żadnych emerytur. Bez względu na to, kto przyjmie władzę będzie musiał podjąć te działania.

I krok trzeci, zmniejszenie emerytur. Zresztą o tym zarówno ZUS jak i politycy mówią oficjalnie, tylko nie wiem dlaczego nikt tego, co mówią nie traktuje poważnie. Ostatecznie może dojść do tego, co w Grecji, czyli ścięcia emerytur do pewnego poziomu.

To są działania, które będą musiałyby być podjęte, czy to się komuś podoba czy nie.


Drugim problemem będzie niewydolność systemu opieki zdrowotnej. Bankrutujące państwo polskie nie da rady zapewnić sprawnie działajacego systemu, dla społeczeństwa, w którym co drugi obywatel będzie emerytem, chorym na choroby przewlekle, cukrzycę, nadciśnienie, otyłość, choroby kardiologiczne i nowotwory. System się zawali, bo zawalić się musi.


Kolejnym problemem będą uwarunkowanie kulturowe wynikające z mentalności i światopoglądu. Społeczeństwo emerytów będzie betonować system i powstrzymywać konieczne zmiany. Silą rzeczy przewagę będą miały partie systemowe.

Innym problemem będzie zapóźnienie technologiczne. To młodzi ludzie a nie dziadkowie przez cały okres historii ludzkości byli motorem postępu, to oni odpowiadali za wynalazki i postęp technologiczny. Starsi ludzie w ogromnej większości boją się technologii, nie rozumieją jej. W chwili gdy świat wkracza w Czwartą Rewolucję Przemysłową, która zmieni wszystko, my zostaniemy mentalnie w erze późnego Gierka, bez możliwości zmian.


Schodząc w dół. Panel wiekowy aktywnych pracowników. Zwiększone obciążenia zarówno podatkowe jak i emerytalne będą dławić konsumpcję, ponieważ już obecnie w Polsce pracuje się na obciążenia przez połowę roku, całkiem niedługo będzie to wynosić jak w Zachodniej Europie osiem-dziewięć miesięcy. Zmniejszona konsumpcja połączona z drastycznie wzrastającymi kosztami produkcji, w wyniku wzrostów kosztów energii i regulacji, będzie dławic rozwój gospodarczy.


Coraz mniej dzieci oznacza zamykanie etapowo żłobków, przedszkoli, szkół a następnie kierunków na studiach, i sytuacji nie uratuje tu bynajmniej obecnie wprowadzany program „Magister dla każdego”. Mało tego z powodu systemu, w którym de facto każdy uczeń ma problemy edukacyjne i wymaganego w wyniku tego przez system ciągłego obniżania wymagań edukacyjnych, dojdzie do sytuacji, kiedy Polska będzie klonować seryjnie ludzi bez żadnych kwalifikacji, a jednocześnie przekonanych o swojej wyjątkowości, co z powoduje wzrost poparcia partii lewackich, co jedynie pogłębi problemy.


Społeczeństwo emerytów będzie potrzebować przede wszystkim pracowników dla ich obsługi, czyli ciężkiej pracy w domach opieki przy obłożnie chorych lub chorych na choroby neurologiczne. Serio ktoś uważa, że obecne szklane pokolenie wychowywane bezstresowo i bez jakichkolwiek obowiązków, będzie chciało wykonywać tą pracę?

Serio?


Teraz wiem co powiedzą wioskowi filozofowie, ściągniemy imigrantów.

Serio?

A widzicie co się dzieje w Europie Zachodniej?

Serio wierzycie, że imigranci będą zapieprzać za grosze w pocie czoła, zmieniać pieluchy starym Polakom tylko dlatego, że mogli się w ten kraju osiedlić?

Serio?

A wy, gdybyście pojechali do Nigerii, robilibyście to?

Co niby będzie wiązało imigrantów z Sahelu z polskimi emerytami, lub roszczeniowymi nierobami żyjącymi na zasiłkach?


Czas to w końcu zrozumieć, to już nie jest pytanie czy przyjdzie katastrofa, to nie jest też pytanie kiedy ona przyjdzie. Dokładnie znamy odpowiedź, bomba już tyka i nic tego nie zmieni. Są tylko dwa wyjścia, bieda, której nic nie zmieni, aczkolwiek gdyby dokonać porządnych zmian kulturowych mogłaby być jedynie czasowa, czyli gdyby nagle gwałtownie wzrosła dzietność sytuacja stopniowo, po jakichś dwudziestu latach by mogła zacząć się poprawiać, albo czeka nas napływ imigrantów, a Polska straci swoją tożsamość kulturową. Nadal będzie Polską ale już nie Polaków.

I tym razem polskie stawianie na jakoś, nic nie da. Tym razem jakoś to nie będzie.

Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page