Polsko - brytyjski układ o współpracy wojskowej, czyli jak się przygotowuje cielaka do zarżnięcia.
- 1 cze
- 8 minut(y) czytania
Podczas wizyty Starmera w Warszawie, został podpisany traktat współpracy obronnej i bezpieczeństwa pomiędzy Starmerem a Tuskiem.
Oczywiście traktat z marszu został okrzyknięty jako niewiarygodny sukces i gwarancje bezpieczeństwa dla naszego, małego Imperium.
Można w tym miejscu czepiać się szczegółów i powiedzieć, że podpisało go dwóch znienawidzonych premierów we własnych krajach, z tym że Starmer góruje w tym rankingu nad Tuskiem, co ukazała w pełni katastrofa Partii Pracy w wyborach lokalnych. Aczkolwiek trzeba przyznać, że Tusk mocno pracuje nad tym aby nie odstawać w tyle, co z kolei ukazała klęska niejakiego Miszalskiego w referendum w lewackim bastionie, czyli Krakowie.
Można też zadać sobie jaki jest sens podpisania takiego układu skoro obydwa państwa są członkami NATO, a artykuł 5 zobowiązuje członków do automatycznej wspólnej obrony.
Ale mnie, w odróżnieniu od tych wszystkich historycznych analfabetów, przypomniał się rok 1939.
We wrześniu 1938 roku Anglia miała jedynie dwie dywizje gotowe do walk, żadnych planów, RAF nie był zdolny do działań wojennych, na 27 dywizjonów myśliwskich, jedynie 5 było uzbrojonych w nowe myśliwce Hurricane.
24 października Ribbentrop złożył propozycję polskiemu ambasadorowi Józefowi Lipskiemu.
„Jeśli Warszawa zgodzi się na powrót Gdańska do Rzeszy i na budowę niemieckiej eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej przez korytarz, Berlin pozostawi Warszawie kontrolę nad koleją i portem w Gdańsku oraz zagwarantuje granice Polski. Będzie wtedy możliwa wspólna polityka w stosunku do Rosji na podstawie paktu antykominternowskiego.”
Ribbentrop proponował Polsce sojusz przeciw Rosji.
Hitler spodziewał się pozytywnej reakcji Polski przede wszystkim dlatego, że Polska wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji i zajęła Śląsk Cieszyński. Gdańsk był w 95% niemiecki i Gdańszczanie chcieli powrotu do Rzeszy. Polska po wybudowaniu portu w Gdyni właściwie go nie potrzebowała a i tak mogłaby korzystać z portu w Gdańsku. Hitler chciał powrotu Gdańska ale nie chciał wojny, był natomiast zainteresowany sojuszem.
Hitler był przekonany, że antybolszewicka i katolicka Polska jest jego naturalnym sprzymierzeńcem w walce z komunizmem. Uważający Polskę za wielkie mocarstwo Beck jednak ku zaskoczeniu Hitlera odmówił.
A.J.P. Taylor napisał:
„Zapomnieli, że w 1918 roku odzyskali niepodległość tylko dlatego, że klęskę poniosły zarówno Rosja jak i Niemcy. Teraz musieli wybierać między Rosją a Niemcami. Nie wybrali żadnego z nich. Na drodze współpracy Polski z Niemcami stał jedynie Gdańsk. Dlatego Hitler chciał usunąć go z drogi. I dokładnie z tego samego powodu Beck tego nie chciał. Nie przyszło mu do głowy, że może to spowodować tragiczne w skutkach zerwanie.”
Również Anglia uważała, że Gdańsk powinien wrócić do Niemiec. W styczniu 1939 roku Hitler w Berchtesgaden próbował wyjaśnić Beckowi, że Polska utrzyma nad Gdańskiem kontrolę ekonomiczną, mało tego Ribbentrop zasugerował Beckowi rekompensatę kosztem Słowacji.
Zdaniem historyka Basila Liddell Harda „Było to zdumiewająco umiarkowane żądanie ze strony Hitlera”. Beck jednak odmówił.
W marcu 1939 roku zgodnie z przewidywaniami Hitlera, nastąpił rozpad Czechosłowacji. Słowacja i wylęgarnia ukraińskiego nacjonalizmu Ukraina Karpacka powołały swoje parlamenty. 14 marca Słowacja ogłosiła niepodległość, to samo zrobiła Ukraina Karpacka. Tego samego dnia po otrzymaniu zgody od Hitlera Węgry zajęły Ruś Zakarpacką i ustanowiły granicę z Polską.
Hitler zaspokoił żądania czterech państw. Węgry po arbitrażu wiedeńskim otrzymały południową Słowację i Ruś Zakarpacką, Słowacja otrzymała niepodległość, Polska otrzymała Zaolzie. Nawet Stalin odniósł korzyści ponieważ na Rusi Zakarpackiej kwitnął ukraiński nacjonalizm a Horthy go spacyfikował. By to pierwszy krok Hitlera ku porozumieniu ze Stalinem.
Hitler po wezwaniu prezydenta Hachy do Berlina, zastraszył go bombardowaniami Pragi. Hacha zemdlał. Po ocuceniu podpisał oficjalny komunikat składający losy narodu i państwa czeskiego w ręce Führera Rzeszy Niemieckiej.
15 marca Hitler wkroczył do Pragi. Porozumienie z Monachium legło w gruzach.
Pod koniec marca Chamberlain wraz z Daladierem próbowali stworzyć wspólny front z Rosją i Polską przeciw Niemcom. Nie zgodziła się na te propozycje Polska.
26 marca zostały zerwane rozmowy niemiecko-polskie na temat Gdańska. Dzień wcześniej Hitler napisał dyrektywę dla dowództwa armii, że „nie życzy sobie załatwiać sprawy Gdańska siłą. Nie chciałby popchnąć Polski w objęcia Anglii”. Hitler nie chciał wojny z Polską, zależało mu na sojuszu.
Halifax i Chamberlain bali się, że Beck może dojść do porozumienia z Hitlerem.
31 marca 1939 roku Chamberlain w Izbie Gmin dał Polsce bezwarunkowe gwarancje.
„W wypadku jakiejkolwiek akcji, która by jawnie zagrażała niepodległości Polski i której rząd polski uważałby za konieczne stawić zbrojny opór, rząd Jego Królewskiej Mości będzie się czuł zobowiązany natychmiast okazać rządowi polskiemu wszelką pomoc, jaka leży w jego mocy.”
Anglicy byli w szoku.
„Oddawał on decyzję o wojnie bądź pokoju w Europie w ręce nieostrożnej, nieprzejednanej, buńczucznej dyktatury wojskowej.”
Anglia w tym czasie, po 18 dniu mobilizacji nie była w stanie w Europie wystawić ani jednej dywizji, a jedynie trzy w Egipcie. Francja mogła początkowo wystawić 54 dywizje przeciw 96 niemieckim, a później 76 przeciwko 106.
Zdaniem historyków „za gwarancjami stał Halifax, który obawiał się, że Polska może zrzec się Gdańska i stać się państwem neutralnym. Halifax wolał zatem, żeby Polska zamiast zwrócić Gdańsk Rzeszy, stoczyła z Niemcami walkę na śmierć i życie wojnie, której wygrać nie mogła, bo Anglia jej pomóc nie była w stanie. Przekładał jednak samobójstwo Polski nad jeszcze jedno bezkrwawe zwycięstwo Hitlera. Wydaje się, że bez skrupułów posłał Polskę na śmierć w trybach wojennej machiny Hitlera - aby pokazać swoją gotowość od obrony wielkie moralności.
Taka właśnie jest moralność wielkich mocarstw.”
Ironią losu było to, że celem Chamberlaina nie było przyrzeczenie obrony integralności terytorialnej Polski lecz wręcz przeciwnie, miało dać Anglii możliwość wywierania wpływu na Polskę aby zaspokoić żądania Hitlera. Anglia zobowiązała się do obrony niepodległości Polski a nie jej granic. Problem w tym, że dla Hitlera jak i dla reszty świata zabrzmiało to jak ultimatum.
Buchanan pisze: „Polacy również odczytali deklarację Chamberlaina jako solenne zobowiązanie, że Wielka Brytania popiera ich postanowienie, aby nigdy Gdańska nie oddawać. Od tego dnia Polacy w ogóle nie chcieli rozmawiać z Niemcami o Gdańsku.”
Gwarancje brytyjskie Hitler potraktować jako wyzwanie, trzy dni po ich ogłoszeniu zarządził przygotowanie Fall Weiss, planu ataku na Polskę. Polacy jednocześnie usztywnili swoje stanowisko i odmawiali jakichkolwiek rozmów na temat Gdańska.
Tansill napisał:
„Kiedy Chamberlain był zajęty rozdawaniem obietnic, których nie był w stanie dotrzymać, Hitler przygotowywał się do wojny.”
24 kwietnia Hitler wypowiedział układ morski z Anglią oraz układ o nieagresji z Polską.
3 kwietnia Chamberlain i Halifax chcieli skłonić Becka do przyłączenia się Polski do udzielenia gwarancji Rumunii. Ku ich zaskoczeniu Beck odmówił. Odpowiedział, że taka gwarancja przyspieszy sojusz pomiędzy Niemcami a Węgrami, który zagrozi Polsce, a Polacy nie mają zamiaru umierać za Siedmiogród czy pola naftowe w Ploesti.
6 kwietnia Anglia i Polska uzgodniły wzajemny układ bezpieczeństwa w razie ataku Niemiec.
Chamberlain udzielił Polsce gwarancji, o których wiedział, że są całkowicie bezwartościowe.
A.J.P. Taylor to podsumował:
„W 1938 roku Czechosłowacja została zdradzona. W 1939 roku ocalona została Polska. W czasie wojny zginęło niespełna sto tysięcy Czechów. Sześć i pól miliona Polaków zginęło. Co zatem było lepsze - być zdradzonym Czechem czy ocalonym Polakiem?
Po sześciu latach wojny Warszawa była jednym wielkim rumowiskiem, Praga była nieomal nietknięta, niemal jedyna europejska stolica, która uniknęła poważniejszych zniszczeń z nalotów bombowych”
„Udzielona Polsce brytyjska gwarancja bezpieczeństwa utwierdzająca Polaków w samobójczym uporze, by walczyć z nazistowskimi Niemcami w oczekiwaniu na wojskową pomoc Anglii, która nigdy nie miała nadejść - o czym Chamberlain doskonale wiedział - była najbardziej cynicznym aktem w brytyjskiej historii
Gwarancja bezpieczeństwa stała się gwarancją wojny.”
25 sierpnia Hitler wstrzymał atak na Polskę przewidziany na 26 sierpnia.
Chamberlain i Halifax szukali sposobu aby skłonić Polskę do oddania Niemcom Gdańska. Hitler i Goering szukali możliwości uniknięcia wojny z Anglia. 30 sierpnia Polska obawiająca się, że podzieli los wielonarodowościowej Czechosłowacji i się rozpadnie, odrzuciła niemiecką propozycję.
W ostatnich dniach sierpnia, rząd brytyjski pogodził się z nadchodzącą wojną, nastąpił fatalizm ale jednocześnie nie odbyła się ani jedna narada omawiająca przygotowania do wypełnienia zobowiązań odnośnie Polski.
Chamberlain powiedział do amerykańskiego ambasadora Joe Kennedy’ego, że „sprawa Polski jest stracona i że wojna to akt samobójczej zemsty, w którym polegną miliony”.
Hitler był zaskoczony wiadomością, że Anglia wejdzie do wojny. Zapytał Ribbentropa „Co teraz?”.
2 września Polacy oficjalnie wezwali Wielką Brytanię do wypełnienia zobowiązań i zaatakowania Niemiec od Zachodu. Chamberlain miał nadzieję, że dojdzie do konferencji, która zapobiegnie ogólnoeuropejskiej wojnie. Jednak sprzeciwiła się temu Izba Gmin, ostrzeżono Chamberlaina, że jeśli nie wypełni zobowiązań jego rząd upadnie. 3 września Wielka Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom.
Sowieci przechytrzyli Anglików i Francuzów.
„Niemieckie uderzenie, które mogło być skierowane przeciwko Związkowi Sowieckiemu, uległo odchyleniu i zostało zwrócone przeciw Zachodowi.”
Wielka Brytania miała cztery dywizje. Niemcy i Francja po 100. Gdy Polska została napadnięta, Anglia nie miała ani możliwości ani nawet nie planowała przyjść jej z pomocą. Anglicy obiecali Polsce pomoc RAFu i bombardowania Niemiec, zamiast tego zrzucali ulotki. Francuzi zawarli z polskim sztabem układ militarny zgodnie z którym 40 dywizji francuskich miało zaatakować Niemcy. Po wybuchu wojny dywizje francuskie weszły do kilku miast niemieckich po czym szybko się wycofały za Linię Maginota.
Mamy rok 2026.
Armia brytyjska na papierze wygląda imponująco.
Oficjalne dane brytyjskiego MON z początku 2025 r. pokazują:
99 162 żołnierzy i marynarzy było sklasyfikowanych jako „Medically Fully Deployable” (MFD), czyli w pełni zdolnych do rozmieszczenia bez ograniczeń.
14 361 miało status „Limited Deployable” — mogą być użyci, ale z ograniczeniami.
13 503 było „Not Deployable” — niezdolnych do wysłania na operacje.
Trzeba jednak dodać ważne zastrzeżenie: „w pełni zdolny medycznie” nie oznacza automatycznie „gotowy do natychmiastowej walki na froncie”. W tej liczbie są również: logistycy, technicy, obsługa baz, sztaby, personel wsparcia.
Realna liczba wojsk lądowych, które UK może wystawić jako ciężkie siły bojowe w Europie, to
1 pełna dywizja wojsk lądowych (3rd UK Division), czyli około 20–30 tys. żołnierzy wraz ze wsparciem, przy czym utrzymanie takiego zgrupowania przez dłuższy czas byłoby dużym obciążeniem dla obecnej armii brytyjskiej.
Dla samolotów daje to około 82% dostępności floty aktywnej, a dla śmigłowców około 70%.
Które liczy obecnie około 129 Eurofighter Typhoon, około 35–40 F-35B Lightning II w służbie RAF i Fleet Air Arm
Na wyposażeniu armii brytyjskiej jest około 288 czołgów Challenger 2. Ale część z nich jest magazynowana, część służy do szkolenia, część przechodzi przebudowę do standardu Challenger 3, część stanowi rezerwę części zamiennych.
Rzeczywistość wygląda jednak o wiele gorzej. Nieoficjalne źródła są bardzo rozbieżne, bo opierają się na przeciekach, wypowiedziach wojskowych, think tankach i analizach gotowości technicznej, a nie na pełnych danych MON.
Spośród 288 czołgów Challenger 2 realnie sprawnych i utrzymywanych w gotowości ma być około 120–180 sztuk. Najbardziej pesymistyczne analizy mówiły nawet o 20–25 czołgach dostępnych operacyjnie w danym momencie z powodu remontów, braków części i modernizacji do Challenger 3.
Ta liczba 20–25 jest często cytowana w mediach wojskowych.
W przypadku artylerii jest jeszcze gorzej. Według ekspertów po przekazaniu AS90 Ukrainie Wielka Brytania ma obecnie tylko około 14 Archerów. To za mało nawet dla jednej pełnej dywizji NATO.
Siły lądowe zdolne do wojny wysokiej intensywności to około 20–25 tys. żołnierzy w jednej dywizji bojowej, część ekspertów mówi o maksymalnie 30 tys. przy pełnym rozwinięciu.
W przypadku lotnictwa nieoficjalne szacunki zwykle zakładają: około 100–120 Typhoonów gotowych do użycia, oraz około 25–35 F-35B zdolnych do operacji.
W ostatnich latach część wojskowych i think tanków brytyjskich ostrzegała, że armia lądowa jest zbyt mała do długiej wojny, brakuje zapasów amunicji, a sprzęt pancerny jest częściowo utrzymywany przez „kanibalizację” innych pojazdów,
Jak więc widać armia brytyjska jest potęgą jedynie na papierze, w rzeczywistości jej siła bojowa jest niemal taka sama jak w 1939 roku i jest niezdolna do prowadzenia jakiegokolwiek konfliktu, dlatego potrzebuje strefy zgniotu, aby w razie czego otrzymać czas. Tą strefą zgniotu zupełnie jak w 1939 roku staje się Polska. Polska rządzona przez równie ainteligentnych polityków jak w 1939 roku i opanowana w równym stopniu przez ksenofobiczną histerię. Jedyną różnicą jest to, że obecnie obiektem tej histerii nie są Niemcy, a Rosja.
Gdy ktoś zastanawia się jaki jest sens podpisywania traktatu wojskowego w chwili gdy chroni nas artykuł 5 NATO, to odpowiedz jest tylko jedna, artykuł ten nie wchodzi w życie, jeśli to kraj będący członkiem NATO sprowokuje lub zaatakuje kraj spoza NATO.
W tym miejscu pojawia się kolejne pytanie: Czy wobec tego nasi rządzący planują wprowadzić Polskę do wojny z Rosją poza NATO?





Komentarze