top of page

Powrót Króla. Odyseja jak zwykle subiektywnie.

  • 19 lip
  • 4 minut(y) czytania

Dwa dni temu na ekrany weszła Odyseja Nolana. Ponieważ takie premiery muszę zobaczyć na idealnym obrazie, więc wybrałem Laser Barco. Wydaje mi się, że daje wyższą ostrość niż IMAX, ale wiadomo, to rzecz gustu.


Po ostatnich katastrofach kinowych, przede wszystkim z udziałem Ridleya Scotta jak i różnokolorowej obsady, co jak wiadomo w przypadku starożytnej Grecji jest absurdem, gdyż nie było czarnej Heleny, Klitajmestry ani murzyńskich Greków, wybrałem się na ten film bez jakichkolwiek nastawień. Nawet moja córka zdziwiona się zapytała, czy ja serio wiem na co idę?


Usiedliśmy wygodnie w fotelach i zaczęliśmy oglądać.

Jakie mam odczucia?

Ten film jest GENIALNY.

Król powrócił. I to nie tylko Odyseusz, ale przede wszystkim Christopher Nolan.

Nolan wziął opowieść z zarania dziejów naszej cywilizacji i stworzył coś genialnego. To nie tylko sama Odyseja ale rownież i Iliada.

Nie boję się tutaj spojlerowania, bo jak ktoś nie zna Homera, to powinien ze wstydu się pod ziemię zapaść. Więc wszyscy doskonale znają fabułę.

Można oczywiście się przyczepić do nieistotnych szczegółów związanych poza wielorasowością bohaterów, ich ubiorem, który bardziej przypominał XVI wiek niż Archaiczną Grecję, również zbroje żołnierzy nie całkiem były takie jak hoplitów, ale swoją drogą pod Troją hoplitów jeszcze nie było, więc nie ma się co czepiać. Ogólnie to są jak się w trakcie filmu okazało, nieistotne niuanse.


W obsadzie można znaleźć śmietankę aktorów: Matt Damon jako Odyseusz, Anne Hathaway jako Penelopę, Zendayę jako Atenę, Tomą Hollanda jako Telemacha, Charlize Theron jako Kalipso, Roberta Pattinsona jako Antinousa.

Nolanowi przede wszystkim udało się uciec od komputerów. Efekty specjalne są tam i tylko tam gdzie powinny być. W odróżnieniu od obecnie kręconych filmów, nikt z nikim się wiecznie nie goni, nie ma durnych i absurdalnych nawalanek, nie ma bab z jajami, kobiety są kobietami, faceci facetami, a aktorzy musieli się uczyć długich dialogów. Jak widać można nakręcić dawne, dobre kino.


Przede wszystkim Nolanowi udało się dodać coś od siebie, coś czego w dziełach Homera nie ma.

Już na początku, gdy w Itace Penelopa jest naciskana aby znalazła sobie męża pojawiają się Ludy Morza. Póki co niemal mityczni barbarzyńcy niszczący całą cywilizację. Ich temat pojawia się w dalszej części filmu, gdy Menelaos rozmawia z Telemachem, w scenerii nota bene przypominającej Henryka VIII z Tudorów i ostrzega go, że Itaka potrzebuje króla bo nie będzie się w stanie obronić przed Ludami Morza, niszczącymi wszystko i łamiącymi Prawo Zeusa, które jest prawem gościnności. W tym momencie analogia wydaje się jasna, Ludy Morza to dzisiejsi imigranci. Swoją drogą, Nolan Ludów Morza nie wymyślił, gdyż byli faktem historycznym i to one zniszczyły rzeczywiście cywilizacje Achajów, Hetytów oraz poważnie osłabili Egipt.

Wątek Ludów Morza wyjaśnia się na koniec filmu.


Również sama wędrówka Odyseusza dostarcza nam odpowiedzi na najważniejsze pytania ludzkości.

Gdy zagubiony Odyseusz dociera na koniec świata, do krainy gdzie świat żywych łączy się z Hadesem, czyli światem zmarłych, Tejrezjasz wskazuje mu drogę, jednocześnie informując, że wszyscy jego żołnierze zginą a jedynym, który powróci będzie on. Odys nie chce się z tym zgodzić, mówi, że przeciwstawi się bogom. Jednak podczas powrotu bez względu na to, czy mówi czy nie mówi o wszystkim swoim ludziom, nie ma to najmniejszego znaczenia. To, co zostało już przez bogów ustalone, musi się stać, i nikt tego nie zmieni. Nawet ludzie Odysa, mimo iż wiedzą jaka będzie kara, łamią swoje przyrzeczenie. On sam wraca gdy całkowicie za radą Kalipso oddaje swój los w ręce bogów. Fatalizm Nolana jest niesamowity, naszym życiem kieruje przeznaczenie, a my sami nie jesteśmy w stanie go zmienić, ba, nie są w stanie go zmienić nawet bogowie.


Ukoronowaniem całego filmu jest rozmowa Odyseusza przebranego za żebraka z Penelopą.

Odyseusz mówi, że przestał być sobą, przestał być człowiekiem gdy zdobyto Troję. Gdy furia dziesięcioletniego oblężenia została zamieniona w ogień i krew niszczące miasto. To wtedy zginęła cywilizacja. Ale nie przez wojnę, lecz przez kłamstwo. Troi został ofiarowany dar pokoju, dar kończący wojnę, a Trojanie w to uwierzyli i wprowadzili ten dar, czyli konia do miasta. To wtedy skończyła się cywilizacja, a teraz czekają nas setki lat barbarzyństwa i wojen. Penelopa wtedy zaczyna rozumieć. Nie ma Ludów Morza, Ludy Morza to mit, którego źrodłem są sami Grecy palący Troję. Barbarzyństwo i zło nie mają zewnętrznego źródła, to sami Grecy są złem, a stali się z nim popełniając wiarołomność.

Ten dialog jest genialny…


Niesamowita jest również postać Agammemnona. Wielki król, który poświęcił własne dziecko aby przebłagać bogów jest postacią nie z tego świata . Do końca nie widać jego twarzy. Czarna postać górująca nad wszystkimi, w zbroi i charakterystycznym hełmem, do którego pióropusza przymocowany jest kawałek kości kręgosłupa. Postać budząca szacunek i przerażenie, mimo że nie mówi ani słowa, mimo, że nic nie robi poza tym, że po prostu idzie podczas bitwy nie zwracając uwagi na to co się dookoła dzieje. Nawet po śmierci wzbudza szacunek i poważanie. Wielki król, który ostatecznie ponosi karę za poświecenie dziecka i zostaje zabity przez żonę i jej kochanka.


Ten film jest niesamowity. Trzy godziny seansu wbijają w fotel

Jego wielkość pogłębia równie genialna muzyka Ludwiga Goranssona, tego samego od Oppenheimera, nawiasem mówiąc jest już na Apple Music. Muzyka, która nie przytłacza obrazu, a jest jego dopełnieniem.


Powtórzę ten film jest GENIALNY.

Muszę go mieć na blurayu.

Nolan jest wielki.

Król powrócił.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page