top of page

Rządzą nami szaleńcy czy raczej idioci?

Trzy lata temu, gdy zaczęła się wojna na Ukrainie (tak do jasnej cholery „NA UKRAINIE”, a nie „W UKRAINIE”, skończeni idioci), więc trzy lata temu rozmawiałem z moim bardzo dobrym kolegą, Mariuszem. Mariusz, kapitan i pilot śmigłowców Mi 8 i Mi 17, uczestnik czterech misji bojowych w Afganistanie i czterech czy pięciu w Iraku, od samego początku mówił coś innego niż wszyscy dookoła.

„Darek, ta wojna się szybko nie skończy, ona się będzie pierdolić latami. A przez otwartą na oścież granicę z Ukrainą, Ruscy, ale nie tylko oni, zainstalowali w Polsce tylu szpionów, że tego nikt nie jest sobie w stanie wyobrazić”.


Muszę przyznać, że rozmowy z Mariuszem dały mi dużo do myślenia. W chwili gdy polska generalicja, wysocy oficerowie Gromu, Bartosiaki, Defence24, ISW i wszyscy inni prorokowali klęskę Rosji, która miała nadejść na dniach, Mariusz był jedynym, który mówił dokładnie coś odwrotnego. Teraz z perspektywy czasu, gdy minęły trzy lata wojny okazuje się, że to właśnie on, a nie tzw. eksperci miał rację.


Co do pozostałych, początkowo myślałem, że są po prostu agentami wpływu, dobrze opłacanymi przez Ukraińców i wszelkie możliwe służby. Jednak wraz z upływem czasu zauważyłem, że oni serio wierzą w te idiotyzmy, które wygadują i opisują, a wyrocznią dla nich są oficjalne biuletyny propagandowe publikowane przez ukraińskie KGB, czyli SBU. Gdy to do mnie dotarło powiem szczerze, poważnie zacząłem się zastanawiać nad bezpieczeństwem mojej rodziny, mojej ojczyzny, mając świadomość, że odpowiadają za nią kompletni ignoranci.


Po trzech latach śmieszą mnie stwierdzenia, że Putin nie zrealizował swoich celów i przegrał tą wojnę. Póki co zajął 20% terytorium Ukrainy, ale na tych 20% znajduje się aż 70% zasobów i przemysłu ukraińskiego. Ukraina poniosła ogromne straty gospodarcze i nie będzie w stanie odbudować swojego potencjału, tym bardziej, że na pozostałych zasobach łapę położyli Jankesi. Rozwala mnie ignorancja naszych ekspertów wojennych. Ci ludzie tkwią mentalnie w XIX wieku, i oglądają świat przez pryzmat kolorów na mapie. Po co komu zachodnia Ukraina. Po pierwsze nic tam nie ma, a po drugie to jest banderaland, kraj mentalnie tkwiący w wściekłym nacjonalizmie o zabarwieniu nazistowskim, archaiczny twór w XXI wiecznym świecie. Gdy ta wojna się zakończy będzie to kraina biedy i karteli handlujących bronią, ludźmi, dziećmi i organami. Putin maksymalnie może chcieć dotrzeć do linii Dniepru, wracając do dawnej granicy pomiędzy Rzeczpospolitą i Rosją, pozwoli mu to oprzeć granicę na dużej przeszkodzie naturalnej i na ludności w większości rosyjskojęzycznej.


Trzy lata wojny przyniosły Ukrainie przede wszystkim depopulację, w kraju który po rozpadzie Związku Sowieckiego liczył 50 milionów mieszkańców, obecnie żyje od 23 do 30 milionów. Ja osobiście raczej wskazywałbym na dolną cyfrę. Kilka milionów wyjechało przede wszystkim do Rosji i na Zachód. Jednak największymi ofiarami są ci, którzy zostali. Według amerykańskich szacunków, zginęło około miliona Ukraińców, patriotów w wieku produkcyjnym. Ludzi, którzy mogli uczynić Ukrainę nowoczesnym, bogatym państwem. Ich śmierć spowodowała procentowy wzrost skrajnych nacjonalistów pochodzących z zachodu Ukrainy, co spowoduje, ze Ukraina na długie lata stanie się państwem ewenementem. No chyba, że Jankesi zrobią tam porządek, bo CIA szybko zacznie eliminować miejscowych oligarchów przeszkadzających w amerykańskich interesach. Ktoś powie, ze przecież ruskich też tylu zginęło. Liczbowo niby tak, ale jakościowo jednak nie. Podczas gdy Ukraińcy stracili normalnych obywateli, łapanych jak zwierzęta na ulicy, bo wypuszczeni przez Żeleńskiego bandyci momentalnie uciekli do Polski i dalej na zachód Europy, to Putin wyczyścił sobie więzienia wysyłając kryminalistów na front, zrobił porządek z Wagnerowcami, a na front wysyłał nie rekrutów lecz najemników i żołnierzy zawodowych. Gdy Ukraina straciła najbardziej wartościowych obywateli, to Rosja pozbyła się ludzkich odpadków. Gdy wojna się skończy w Rosji nikt nie zauważy różnicy, natomiast do ukraińskich miast wrócą wszelkiej maści psychopaci.


Najgorsze jest to, że ta wojna mogła się kończyć już trzy lata temu, gdy w Stambule doszło do wstępnego porozumienia, jednak pod wpływem Anglików i Jankesów, Zelenski je zerwał i przeciągnął wojnę o niemal trzy lata doprowadzając do ruiny państwa i rzezi samych Ukraińców.


Teraz gdy nadeszła era Trumpa i nastąpiły bezpośrednie rozmowy pomiędzy nim a Putinem na naszej scenie politycznej zaczęło się wycie. Wszyscy ci specjaliści tak bardzo chcą pokoju, że chcieliby rozpętać trzecią wojnę światową.


A teraz kilka pytań ? Kto niby miałby walczyć ? Ci wiecznie zwalniani przez mamy z wuefu? Ci wszyscy, którzy mają depresję bo im się różowy sweterek pobrudził? A może ci co się popłakali o dziewczynę? Albo może ci co do końca nie wiedzą, czy są babą czy chłopem? Serio gdyby doszło do wojny to ktoś uważa, że chłopaki, dla których niesamowicie ważna jest stylówa, bezlaktozowe cappuccino i bezglutenowe pierożki wege będą w stanie walczyć z wychowanymi w biedzie Sybirakami lub Czeczenami? Serio? A ile minut? A gdy oni będą ginąć to w tym czasie politycy będą wpuszczać do Europy hordy Murzynów, Pakistańczyków, Afgańczyków i Syryjczyków? Serio?


A czym będą walczyć skoro europejski przemysł dogorywa? Kto będzie i gdzie produkował te czołgi, naboje i pociski? Kto pójdzie do fabryki? Zetki? Serio? Ci wszyscy absolwenci wyższych szkół gotowania na gazie? A sama produkcja. Jakie będą koszty? Skąd te fabryki wezmą energię do tych elektrycznych czołgów? A skąd stal, beton, hardware? Kto to wszystko wyprodukuje? A kto za to zapłaci?


Jak tak czytam wypowiedzi europejskich polityków to mogę ich podzielić na dwie główne kategorie.

Idiotów, do których bym zaliczył polityków z Francji, Niemiec, Anglii, Szwecji, Austrii, Finlandii i nadbałtyckich karłów, no i oczywiście eurokratów z van der Leyen na czele, i kompletnych idiotów, do których bym zaliczył polityków polskich.


Ci z pierwszej kategorii nie zauważyli, że świat się zmienił. Umknęło im to, że Europa jedyne co wzbudza, to śmieszność i przypomina starą brzydką kurtyzanę napchaną botoksem, z kiczowatym makijażem mizdrzącą się do młodych facetów. Europa to wrak. Pusta skorupa bez tożsamości, wartości i ideałów, przeżarta konsumpcjonizmem i obsesją na punkcie seksu. Europa to peryferia, z dogorywającym przemysłem, pozbawiona surowców, uzależniona od eksportu, ze starzejącą się populacją siedząca na etnicznej i kulturowej bombie zegarowej. Wbrew temu co myślą, od Europy już nic nie znaczy, co potwierdził gen. Kellog odmawiając dopuszczenia Europy do negocjacji z Rosją.


Jeśli chodzi o tych drugich, to nigdy w historii nie mieliśmy takich intelektualnych zer u władzy. Nasz minister spraw zagranicznych zachowuje się jak żuł spod budki z piwem, zresztą aparycję z wiecznie spuchnięta twarzą ma podobną, nie mając zielonego pojęcia o dyplomacji, przy nim Nikodem Dyzma jest wielkim człowiekiem, nasz premier, nasz prezydent nie rozumieją otaczającego ich świata, żyją w jakiejś surrealistycznej bańce co pogłębiają ich rażące deficyty intelektualne. Nasz sejm to jakaś intelektualna klasa wyrównawcza, podejmująca jako jedyna w świecie idiotyczne uchwały albo coś potępiające albo gloryfikujące. Polska spadła rzeczywiście do roli Bantustanu, z którym nikt się nie liczy bo i po co. Maleńka Słowacja i małe Węgry mają obecnie większe znaczenie niż my.

Nasza polityka zagraniczna opiera się na jakichś urojonych snach narkotycznych opartach na neojagiellońskich fantazjach, giedroyciowych psychodelicznych wizjach i tym cholernym mesjanizmie.

Prawda jest taka, że jesteśmy krajem bez znaczenia, słabym gospodarczo, ze szczątkowym przemysłem, zadłużonym po uszy. Nigdy nie będziemy potęgą bo jesteśmy za biedni. Przed II wojną również cały budżet przeznaczaliśmy na armię, zamiast jak inni rozwijać przemysł, my snuliśmy sny o potędze, i mimo że armia przytłaczała budżet to w chwili wybuchu wojny i tak była za słaba i przestarzała. Z kolei Ameryka miała do II wojny światowej zawsze armię szczątkową, ale w chwili potrzeby, w krótkim czasie miała największą. Dlaczego? Dlatego, że miała potencjał gospodarczy, a to gospodarka decyduje o potędze a nie liczba kupionych czołgów.


Obecnie, czego nie są w stanie pojąć europejscy półinteligenci dla niepoznaki nazywani politykami lub ekspertami, świat określają trzy supermocarstwa, USA, Chiny i Rosja. Za niedługo dołączą do nich Indie. Rosja nie jest żadnym zagrożeniem dla Ameryki, i nigdy już nie będzie. Ma za słabą gospodarkę i katastrofalną demografię, oczywiście bez problemu by sobie poradziła prowadząc wojnę z całą geriatryczno - dewiacyjną Europą, ale Ameryce nie jest w stanie zagrozić. Dla Ameryki prawdziwym i niebezpiecznym wrogiem są tylko i wyłącznie Chiny i to na nich skupia się Trump. Żeby jednak móc z nimi rywalizować w nowoczesnej wojnie, wojnie hybrydowej, która już trwa musi odbudować potencjał gospodarczy i to właśnie robi. Dla Ameryki konkurentem jest również Europa. Gdy w grę wchodzą pieniądze nie ma przyjaciół. To jest fakt, którego jak widzę w Polsce nikt z polityków nie rozumie. Tu właśnie wychodzą braki intelektualne, gdyby poczytali Sun Tzi, Machiavellego lub Mearsheimera i Spaldinga, może być coś w końcu zrozumieli. Ale żeby te książki zrozumieć to niestety trzeba mieć iq powyżej pantofelka.


Jesli rzeczywiście mamy się przygotować do wojny z kimkolwiek, musimy mieć czas. Powinnismy zmienić wychowanie dzieci i młodzieży, stawiać na budowę tożsamości narodowej, patriotyzmu, dumy. Powinniśmy zacząć wychowywać patriotów a nie jakieś homo sovieticus bruxelsis. Powinnismy szkolić obywateli i dać im szeroki dostęp do broni. Służby powinny non stop inwigiować NGOsy, te piąte kolumny sorosowe. Powinismy zamknąć granicę dla obcych kulturowo nacji a jednocześnie szybko deportwoać wszystkich popełniajacych przestępstwa. Powinniśmy uzyskać dostęp do taniej energii, wystapić z porozumienia paryskiego i jak Azja otwierać kopalnie i elektrownie węglowe. Powinniśmy rozbudować własny przemysł zbrojeniowy. I wtedy dopiero walnąć ręką w stół. Ale póki co, robimy wszystko odwrotnie.


A tym co się oburzają na „zdradę” Trumpa, i pieprzą o tym, że niby wojna na Ukrainie jest naszą wojną chciałbym przypomnieć słowa lorda Palmertona


„Wielka Brytania nie ma wiecznych sojuszników ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Wielkiej Brytanii i obowiązek ich ochrony”.



 
 
 

Comments


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page