Siedem po trzydziestu latach, jak zwykle subiektywnie.
- Dariusz Zdebel
- 3 mar
- 3 minut(y) czytania
Zauważyliście, że popadliśmy w jakąś intelektualną impotencję? Nie potrafimy wybudować jakiegoś dzieła architektonicznego a zamiast tego stawiamy jakieś baraki i szklane klocki, zachwycamy się budowlami mającymi co najmniej kilkadziesiąt lat, słuchamy siedemdziesięcioletnich dziadków ponieważ od epoki boysbandów przemysł fonograficzny dostarcza nam sieczkę z debilnymi tekstami i równie debilną ścieżką dźwiękową przeznaczoną dla odmóżdżonych idiotów, gdy idziemy do kina, dostajemy taki shit, że mamy ochotę uciec i schować się w kiblu. To co jest nam serwowane można porównać jedynie do… łajna. Kultura zachodu stała się wszechogarniającym rzadkim łajnem mającym na celu produkcję hord odmóżdżonych ameb niezdolnych do jakichkolwiek samodzielnych procesów myślowych.
Dlatego z zaskoczeniem i nieskrywaną radością kupiłem bilety z okazji 30 lecia filmu Siedem.
Siedem widziałem już kilka razy i zawsze, ale to zawsze wbija mnie w fotel. Równy mu geniuszem dla mnie jest jedynie Harry Angel z Mickey’em Rourke i 8 mm z Nicolasem Cagem. Wszystkie te filmy dotykają sedna zła, w Harry Angel mamy pakt z Diabłem, w 8 mm bestie wewnątrz nas, w Siedem mamy poczucie posłannictwa Boga.
Reżyserem jest utytułowany David Fincher, scenariusz napisał równie znany Andrew Walker, w rolach głównych występują Morgan Freeman, Brad Pitt, Kevin Spacey. Detektyw William Somerset ( Morgan Freeman) ma ostatni tydzień pracy przed odejściem na emeryturę. Ma dosyć miasta, ludzi, tego całego bagna, tej obojętności. Jest wypalony. Na komisariacie pojawia się jego następca, młody, pyszałkowaty David Mills (Brad Pitt). Pomiędzy detektywami początkowo relacje się nie układają. Niestety czeka ich jeszcze wspólne śledztwo, najgorsze w całej ich karierze. Pierwszy martwy, początkowo wydaje się przypadkowy, jednak podczas przeszukania domu Somerset znajduje napis Obżarstwo, w tym samym czasie Mills znajduje zamordowanego adwokata i napis wykonany krwią Chciwość. Pierwszy fakty wiąże ze sobą Somerset, jego zdaniem morderca głosi kazanie, a jego istotą jest siedem grzechów głównych.
Kolejny właściwie jeszcze nie martwy ale w stanie agonalnym, to dealer narkotykowy, torturowany przez rok, któremu przypisano grzech Lenistwa. Potem jest prostytutka zabita w makabryczny sposób połączona z grzechem Nieczystości, po niej kolejna kobieta z obciętym nosem jako Pycha.
Po tym morderstwie zabójca John Dom zgłasza się na policję, obiecując że wskaże ostatnie dwa ciała.
Siedem to film rozgrywający się na wielu płaszczyznach, świetnie przedstawiony wątek kryminalny to jedna z nich, kolejna jest związana z pomysłem powiązania siedmiu grzechów głównych z morderstwami, ale sednem tego filmu są moim zdaniem dialogi, a w szczególności podróż do ostatnich morderstw i rozmowa pomiędzy Somersetem, Miilsem i Doe.
Podczas rozmowy gdy Doe uważa, że został posłany przez Boga, Mills mu odpowiada:
Nie jesteś mesjaszem. Może sensacją tygodnia. Najwyżej napisem na podkoszulku.
To jest podsumowanie naszej rzeczywistości, wszystko stało się sensacją tygodnia, sensacją dnia. Zabici ludzie, rozjechane przez bandytę dzieci, zbombardowana dzielnica mieszkaniowa, setki trupów, to wszystko jedynie sensacja tygodnia, po której przychodzi kolejna, równie makabryczna.
John Doe mówi coś równie ważnego
By ludzie słuchali już nie wystarczy klepnąć ich po ramieniu. Trzeba ich walnąć młotem kowalskim. Wtedy wysłuchają cię bardzo uważnie.
To jest kolejna cecha naszych czasów, ludzie tak bardzo zobojętnieli, tak bardzo zamienili się w człapiące skupione na konsumpcjonizmie zombie, że aby zmusić ich do minimum myślenia trzeba ich walić młotem kowalskim w te czerepy rubaszne.
Ważna jest jeszcze jedna kwestia:
William Somerset: Nie potrafię żyć tu, gdzie akceptuje się apatię i traktuje się ją, jakby była cnotą.
David Mills: Nie jesteś inny. Nie jesteś lepszy.
William Somerset: Nie mówię, że jestem inny czy lepszy. Nie jestem. Przecież ja się z tym zgadzam. Zgadzam się z tym całkowicie. Apatia to dobre wyjście. Łatwiej uciec w narkotyki, niż radzić sobie z życiem. Łatwiej coś ukraść niż na to zarobić. Łatwiej bić dziecko, niż wychowywać. Miłość kosztuje. Wymaga wysiłku i pracy.
Co zrobiliśmy z naszym życiem, z naszym światem. Staliśmy się leniwi, nic nam się nie chce, nie potrafimy podjąć wyzwania. Gdy świat wokół nas się wali, gdy cały nam znany wszechświat rozsypuje się w pył, my wybieramy apatię. Dragi, antydepresanty, alkohol, sex, lenistwo. To jest nasze podejście do wyzwań.
Znacząca jest również scena gdy jadąc mijają leżącego psa na drodze. Doe nie mający oporów przed mordowaniem ludzi szybko się tłumaczy. Ludzi może zabić ale boi się posądzenia o zabójstwo psa.
(William Somerset patrzy na przedmiot na drodze.)
David Mills: Co widzisz?
William Somerset: Martwego psa.
John Doe: Ja go nie zabiłem.
Siedem ma trzydzieści lat, ale ten film jest genialny. Zero kretyńskich kiczowatych komputerowych efektów specjalnych, genialna gra aktorska Freemana, Spacey i młodego Pitta, świetne ujęcia, mroczna atmosfera, tak gęsta, że niemal można ją krajać nożem. Film, który można oglądać raz za razem a i tak was wgniecie w fotel. Film, po seansie którego siedzicie cicho, bo nie wiecie za bardzo co można w tej sytuacji powiedzieć, gdyż czujecie się w jakichś pokręcony sposób współwinnym tego co właśnie widzieliście.
Szczerze polecam.

Comments