"Dlaczego oni nas wszystkich nienawidzą?"
Francis Fukuyama w 1989 roku, po upadku komunizmu wygłosił esej pod tytułem „Koniec historii”. Postawił w nim tezę, że teraz gdy komunizm upadł i zwycięskim ustrojem okazała się nowa wizja świeckiego raju na ziemii, czyli liberalna demokracja, znikły wszelkie główne konflikty więc czeka nas koniec historii jaką znamy. Czeka nas era powszechnej szczęśliwości, w której znikną wszelkie większe konflikty ponieważ kraje demokratyczne ze swej definicji nie dążą do wojen.
Jak wszyscy prorocy w dziejach, tak i liberalny prorok Fukuyama nie uwzględnił w swym proroctwie głównych przyczyn konfliktów. Komunizm już od dziesięciu lat był żywym trupem, w którego wiarę stracili nawet wszyscy jego niegdysiejsi wyznawcy. Przyczyną konfliktów przede wszystkim są religia, różnice kulturowe i walka o zasoby. Wypunktował to Huntington w swoim „Zderzeniu cywilizacji”. Wraz z upływem czasu okazało się, że to właśnie on miał rację a wizja Fukuyamy okazała się zwykłą bzdurą.
Przede wszystkim wraz z ostatecznym rozwiązaniem kwestii palestyńskiej i mordowaniem dzieci palestyńskich przez armię izraelską i brakiem reakcji Zachodu, liberalne demokracje straciły jakikolwiek mandat moralny do pouczania innych. Okazało się, że niczym się nie różnią od osi zła. Po nalotach na Gazę, Zachód przypomina ekshibicjonistę złapanego bez spodni na środku miasta.
Skoro nowy świecki raj nie sprawdził się na całym świecie, może przynajmniej sprawdził się tam gdzie liberalne demokracje działają?

Niestety koncepcja liberalnych demokracji doprowadziła do całkowitego upadku zaufania społeczeństw do wszystkiego. Zgodnie z danymi Instytutu Gallupa, wyniki badania opinii publicznej w Stanach są miażdżące. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że to Stany, jednak moim zdaniem w Europie Zachodniej jest jeszcze gorzej.
Do policji nie ma zaufania 16% społeczeństwa a 51% ma, do uczelni wyższych brak zaufania to 32% a ma 36%. Do systemu opieki medycznej zaufania nie ma 31% a ma 36%. Do Kościoła i innych organizacji religijnych nie ma zaufania 33% a ma 32%. Do Sądu Najwyższego zaufania nie ma 39% a ma jedynie 30%. Do publicznego szkolnictwa zaufania nie ma 34% a ufa mu jedynie 29%. Wielkim korporacjom technologicznym nie ufa 32% a ufa jedynie 27%. Bankom nie ufa 26% a ma zaufanie 27%. Do prezydenta nie ma zaufania aż 51%, a ma jedynie 26%. Gazetom nie wierzy 48% a wierzy jedynie 18%. Do wielkich firm nie ma zaufania 42% a ma zaufanie jedynie 16%. Do telewizji straciło zaufanie 56% społeczeństwa a ufa jedynie 12%. Do Kongresu straciło zaufanie aż 60% społeczeństwa a ma jedynie 9%.

Społeczeństwa Zachodnie straciły i tracą zaufanie dosłownie do wszystkich instytucji demokracji liberalnych. Ludzie zauważyli, że nikt nie ma na względzie ich dobra. Partie polityczne i przywódcy się zmieniają, jednak po przejęciu władzy nic się nie zmienia. Dosłownie w każdym aspekcie czuć zgniliznę i upadek. Świat Zachodni dosłownie gnije z powodu oligarchicznej gangreny. Produktywność w Europie od 20 lat się nie zwiększa i to pomimo tego, ze ludzie coraz więcej i ciężej pracują. Realne płace na całym Zachodzie nie wzrastają od czterdziestu lat, a wręcz przeciwnie, powoli maleją.
Mimo coraz większych kosztów, obywatele otrzymują coraz podlejszą opiekę medyczną, edukację, studia. Środki są dosłownie marnotrawione i wydawane bez sensu i efektów.
Co gorsza rządy ewidentnie nie liczą się z opinią publiczną i działają wprost na niekorzyść społeczeństw, które rzekomo reprezentują. Zielony Ład, opłacanie wojny na Ukrainie, sprowadzanie milionów nieużytecznych imigrantów obcych kulturowo, odgórnie sterowana deprawacja dzieci i młodzieży, walka z rodziną, to wszystko dzieje się wbrew interesom własnej ludności i jest siłą wprowadzane przy wykorzystaniu wąskich grup znajdujących się poza marginesem społeczeństwa.
Co gorsza ludzie nie mogą liczyć na wsparcie instytucji, na których mogli się przez dziesiątki lat opierać walcząc z wyzyskiem władz. Kościół nagle przestał się interesować deprawacją dzieci, nie interesuje go systemowe niszczenie rodziny, podcinanie więzi społecznych, reaguje jedynie wtedy gdy grozi mu obcięcie funduszy. Mało tego, jego głównym wrogiem stali się właśni wierni a sam stał się forpocztą neomarksistowskiej rewolucji.
Media przestały spełniać swoją rolę. Miast patrzyć władzy i korporacjom na ręce, stały się ich instrumentami. Jak kiedyś w krajach komunistycznych, tak teraz media stały się mechanizmem prymitywnej indokrynacji. Sprzedajne media i dziennikarze stanęli się dobrze opłacanymi gwardzistami rządów i korporacji.
Sądy mające być strażnikami porządku stały się kolejnym elementem wspierającym niszczenie i wyzysk własnych narodów.
Celem szkolnictwa przestała być edukacja, a stało się klonowanie bezmyślnych i bezrefleksyjnych konsumpcyjnych ustodupni.
Prezydent Biden ustępując, w swoim ostatnim przemówieniu ostrzegł świat przed rządami oligarchii. Ironią losu jest to, że to właśnie on coś takiego powiedział, gdy całe jego rządy to był pochód oligarchów po władzę.
W Europie wszyscy wspólnie domagają się wprowadzenia komunistycznej cenzury, i o ile polityków można zrozumieć, to wtórują im media, dziennikarze i Kościół. Sądy również i w tym przypadku stoją po stronie systemu. Szykanuje się partie i polityków spoza systemu, w Rumunii bezpodstawnie unieważniono wybory, we Francji, UK, Mołdawii manipuluje się ordynacjami wyborczymi, na Słowacji próbuje się przeprowadzić majdan, w Niemczech pojawiają się głosy o delegalizacji AfD. Zachodnie liberalne demokracje zaczynają się zmieniać w zamknięte systemy oligarchiczno-feudalne.
To wszystko powoduje narastanie frustracji społecznych. Europa znalazła się w tym samym miejscu co sto lat temu. Kwestią czasu i to bliskiego będzie pragnienie aby przyszedł ktoś, kto w końcu z tym całym burdelem zrobi porządek. W starożytnej Grecji, w sytuacji gdy rządy przejmowały oligarchie, zawsze pojawiali się tyrani, którzy w oparciu o biedne warstwy przejmowali władzę. W Europie lat dwudziestych, skutkiem był upadek rządów demokratycznych i wprowadzenie rządów autorytarnych. Zachód powoli zmierza w tym kierunku, kwestią czasu będzie to, że społeczeństwa będą tak zniechęcone rządami liberalnych oligarchii, że albo poprą dyktatorów albo jak w Rosji gdy Lenin przejmował władzę zachowają obojętność. Ponieważ, liberalne a w rzeczywistości neomarksistowskie rządy w sojuszu z oligarchią powoli zamykają wszelkie możliwości ujścia frustracji społecznych a dodatkowo same niszczą iluzję demokracji i wpływu ludzi na władzę i losy państwa, czekają nas mroczne czasy.
Nadchodzi era nowczesnego feudalizmu lub Dyktatorów.
Comments