Stare dobre rodziny z korzeniami czyli prosowieckość, antyrosyjskość, ukrofilia i brukselofilia.
- 6 sie
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 7 sie
Przez długi okres czasu nie mogłem zrozumieć nagłej skrajnej, niemal chorobliwej rusofobii, naszych tzw elit.
Przede wszystkim zacznijmy od tego, że Polska prawdziwe elity dopiero tworzy. W odróżnieniu od wszystkich cywilizowanych państw Polska elit nie posiada, jej elity zostały dosłownie wyrżnięte podczas II wojny światowej, najpierw przez akcje Niemców i Sowietów, a następnie przez zbiorowe samobójstwa w postaci Planu Burza, Powstania Warszawskiego a ostatecznie dorżnięte przez przybyłą na sowieckich czołgach żydokomunę z UB.
To, co teraz się uważa za elitę, to mieszanina trzeciego i drugiego pokolenia utrwalaczy władzy ludowej plus ekipy z awansu społecznego robotniczo - chłopskiego, która o czym dzisiaj się nie mówi, dostawała się na studia dzięki punktom za pochodzenie społeczne. Taka komunistyczna akcja afirmatywna.
Dlatego biorąc pod uwagę, że właśnie nasze tzw obecne elity, to drugie, lub trzecie pokolenie, komuny lub żydokomuny, które ślubowało dozgonnym więzom przyjaźni polsko-radzieckiej, które to więzy były nawet zapisane w ówczesnej konstytucji, nijak nie mogłem pojąć tej ostentacyjnej nienawiści w stosunku do Rosji i zakrawającej na chorobę psychiczną fanatycznej miłości do banderowskiej Ukrainy.
Nie mogłem również zrozumieć tego, jak te dzieci i wnuki byłych komunistycznych funków, nagle stały się fanatycznymi zwolennikami Unii Europejskiej.
Dopiero ostatnimi czasy zaczęło mi się to wszystko układać. Muszę przyznać, że na trop wyjaśnienia tej zagadki naprowadziła mnie ponowna lektura książki Aleksandra Sołżenicyna „Dwieście lat razem”.
Moim zdaniem obecny beton Koalicji Obywatelskiej, te latorośle utrwalaczy władzy sowieckiej , w dużej mierze żydowskiego pochodzenia, w ogóle nie zmienił swoich poglądów. Ci ludzie, potomkowie dawnych ubeków, funków KPZU, PPR i PZPR nadal mają te same komunistyczne poglądy. Nic się w tej kwestii nie zmieniło. Dlatego nienawidzą suwerennej Polski, polskiego patriotyzmu, które w swej istocie zawsze były skrajnie antykomunistyczne. To również tłumaczy ich bezbrzeżną miłość do coraz bardziej trockistowskiej Unii Europejskiej. Dzisiejsza Unia, którą przejęli dawni osieroceni działacze komunistyczni, którzy po upadku Związku Sowieckiego przechrzcili się na rzekomych „liberałów”, jest przez nich postrzegana jako kontynuatorka idei, mentalności, sowieckiego kolektywizmu, niszczącego jakiekolwiek przejawy indywidualności i wolności osobistej oraz wolnych przekonań. Jedyne co się zmieniło, to na skutek zniknięcia marksistowskiego proletariatu, podmienienie go przez dzieci byłych działaczy komunistycznych na proletariat zastępczy, którym są mniejszości seksualne z silnym naciskiem na dewiacje seksualne oraz imigranci wszelkiej maści.
Obecni polscy neomarksiści, określający się mianem liberałów, są nieodrodnymi dziećmi swoich komunistycznych rodziców, więc obecna lewacka Unia Europejska jest dla nich oczywistą kontynuacją Sowieckiego Sojuza.
No to mamy wyjaśnienie brukselofilii.
Ale skąd wobec tego mająca znamiona choroby psychicznej rusofobia?
Odpowiedź wynika z powyższych. Putinowska Rosja bowiem ma niewiele wspólnego z Związkiem Sowieckim. Mimo, twierdzeń Putina, iż największą katastrofą geopolityczną końca XX wieku by rozpad Związku Sowieckiego, jego Rosja nawiązuje wprost do Imperium Carów. Rosja carska była znienawidzona przez wszelkiej maści socjalistów, komunistów, żydokomunistów. To ich wspólne wysiłki, plus skrajna nieudolność Mikołaja II doprowadziły do rozpadu Rosji i wymordowania niemal całych rosyjskich elit. Więc gdy teraz Putin wprost nawiązuje do tradycji carskiej Rosji siłą rzeczy automatycznie jest znienawidzony przez potomków zarówno bezpośrednich jak i ideowych bolszewików, którzy doprowadzili do jej zniszczenia.
To, że ci ludzie cierpią na chorobę psychiczną związaną z rusofobią wynika z kultywowanego w rodzinie światopoglądu marksistowskiego. Gwarantuję, że gdyby w Rosji doszło do zamachu stanu, a na miejsce Putina wprowadzony zostałby jakiś neobolszewicki twór beton KO odniósł by się do niego z sympatią graniczącą z uwielbieniem.
No to został już ostatni element układanki.
Skąd wobec tego ta granicząca z zaburzeniami poznawczymi ukrofilia?
I tu zbiega się kilka wątków.
Najprostszy to ten, że Ukraina prowadzi wojnę z Rosją, a wiadomo jak ostatnio coraz częściej twierdzi nasza polsko-sowiecka elita, że każdy kto walczy z Rosją z definicji już jest bohaterem pozytywnym. Następstwem tego twierdzenia jest zaczynająca się apoteoza formacji narodowych Waffen SS.
Przecież wiadomo, że Estończycy, Łotysze, Ukraińcy chętnie się zaciągali do SS. Łotysze to nawet zrobili ideologiczne salto, najpierw topiąc we krwi Rosjan będąc wraz z Żydami bazą kadrową Czeka, a po 20 latach zmieniając poglądy na nazistowskie. Choć w sumie to też nie jest jakąś wielką aberracją umysłową, ponieważ ideologicznie komunizm i narodowy socjalizm były bliskimi kuzynami.
Problem polega jednak na tym, że w przypadku SS, to właśnie SS mordowało Polaków a nie rekrutowało. Może to stanowić jakiś problem poznawczy, ale muszę przyznać, że betonowi KO to zbytnio nie przeszkadza.
Jednak mimo wszystko powstaje inny problem. Banderowcy przed wymordowaniem kilkuset tysięcy Polaków, co nie sprawia żadnych problemów polskojęzycznej wynarodowionej hołocie, rok wcześniej dokonali eksterminacji Żydów, co jest dla nich o wiele większą zbrodnią.
I tu trzeba przyznać, że rozwiązanie przyszło od samych Żydów. Już podczas Majdanu w 2014 roku matka Wołodymyra Grojsmana premiera Ukrainy użyła sformułowania żydobanderowcy, co pozwoliło z neobanderówców zmyć grzech pierworodny w postaci eksterminacji Żydów podczas II wojny światowej. Obecni banderowcy walcząc z Rosją awansowali automatycznie do sił dobra.
Ostatnim powodem, najprostszym zreszta, jest fakt, iż neobanderowska Ukraina jest w pełni popierana przez neomarksistowską Unię Europejską.
I w ten oto sposób łączą nam się wszystkie wątki pozwalając zrozumieć pozorne absurdy postsowieckiego elektoratu Tuska.
PS.
Muszę wam powiedzieć, że uwielbiam ChataGPT, ponieważ gdy ja dawałem wskazówki cały czas się o coś pluł, więc dałem mu wolną rękę w tworzeniu grafiki: „stwórz obraz wyjaśniający rusofobię, ukrainofilię, uwielbienie dla UE elektoratu KO” i muszę przyznać, iż sam bym tego lepiej nie wykombinował. Kurde skubaniec jest ewidentnie prawicowy :)





Komentarze