top of page

Strefa czytelnika. Żydowscy kolaboranci Hitlera - Ireneusz Lisiak.

„Czy możecie zabrać sześć milionów Żydów do Palestyny? Odpowiedziałem Nie… Starzy muszą odejść, czy godzą się ze swym przeznaczeniem, czy nie. Stanowią oni pył, ekonomiczny i moralny kurz w okrutnym świecie… Muszą się z tym pogodzić…” - Chaim Weizman Londyn 1937 rok


„Ta kolaboracja części Żydów z Niemcami była tym bardziej szokująca i wstydliwa ze względu na społeczny charakter jej uczestników. W przeciwieństwie bowiem do Polaków, wśród których z Niemcami godzili się na ogół kolaborować głównie ludzie z marginesu społecznego, męty, wśród Żydów na kolaborację poszła duża część elit” - Hannah Arendt


„Powiedzcie nam… kto wysłał was na zagładę, religijni Żydzi czy wasi przyjaciele z obozu lewicy laickiej?” - rabin Józef Kanel z Będzina


„Między Bogiem a prawdą, istniało ogromne podobieństwo pomiędzy naszymi postawami w SS i punktem widzenia spraw idealistycznych przywódców syjonistów…Wydaje mi się, że Kastner był gotów poświęcić tysiące, setki tysięcy swoich własnych pobratymców dla osiągnięcia swych politycznych celów…” - Adolf Eichamnn


„Chcemy, by asymilacja zastąpiona została przez nowe prawo: deklarację przynależności do narodu i rasy żydowskiej. Państwo zbudowane na zasadzie czystości rasowej i rasy jako jedyne może być honorowane przez Żyda deklarującego otwarcie przynależność do swej rasy. Państwo z drugiej strony, nie może chcieć Żydów innych niż ci, którzy zadeklarują przynależność do swego narodu. Państwo musi wymagać od nas wierności i lojalności wobec własnych interesów. Bo tylko ten, co honoruje swoją rasę i swoją krew może mieć honorowy stosunek do aspiracji narodowych innych nacji.” - syjonista rabin Joachim Prinz


„Nie jestem Amerykaninem o wierze żydowskiej, ale Żydem. Jestem Amerykaninem. Byłem Amerykaninem przez 63/64 mojego życia, ale Żydem byłem przez 4000 lat. Hitler miał rację w jednej sprawie. Naród żydowski nazywa rasą i jesteśmy rasą.” - rabin Stephen S. Wise prezydent Światowego Kongresu Żydów 1938 rok.


„Nie pozwolimy na takie rzeczy jak mieszane małżeństwa, ponieważ zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy. Z krwi człowieka wypływa źródło uczucia narodowego.” - Włodzimierz Żabotyński



Holocaust jest tak wstrząsającym i koszmarnym wydarzeniem, że do dzisiaj a może właśnie teraz wiele kwestii historycy pomijają i starają się o nich nie pisać. Moim zdaniem najważniejszą z nich jest kwestia współpracy Żydów z Niemcami w eksterminacji własnych rodaków. Temat ten jest niewygodny dla wszystkich, Izrael po wojnie starał się dopaść byłych kapo i kolaborantów, jednak od lat siedemdziesiątych próbuje się tą kwestię wyciszyć, gdyż zaburza idealny czarno-biały obraz. Również polscy historycy boją się go podejmować nie chcąc być oskarżonymi o antysemityzm. Nasi historycy są tak przewrażliwieni na ten temat, iż do dzisiaj !!! nie przeprowadzono oficjalnych badań naukowych, które by w końcu odpowiedziały na wiele pytań. Jest to o tyle oburzające w sytuacji, kiedy środowiska żydowskie starają się Polaków oskarżać o kolaborację z hitlerowcami, co ostatnio powiedziała Minister Edukacji Narodowej, Nowacka. Dlatego tak ważna jest książka Lisiaka, który stara się szczegółowo opisać kolaborację części Żydów z Hitlerem.


Książkę wydało w 2013 roku niepoprawne politycznie wydawnictwo Capital. W kolejnych rozdziałach autor omawia kolejne płaszczyzny współpracy środowisk żydowskich z hitlerowcami.

Swoje rozważania Lisiak zaczyna od opisania relacji pomiędzy syjonizmem a narodowym socjalizmem. To co uderza we wspomnieniach samych Żydów, to brak jakiejkolwiek współpracy przeciw Niemców, a wręcz chęć ograbienia biedniejszych przez elity współpracujące z Niemcami.


Niezwykle istotne było powstanie pod koniec XIX wieku syjonizmu. Dla syjonistów głównymi wrogami stali się Żydzi, którzy zasymilowali się z miejscowymi społecznościami. Drugim ruchem w kierunku, którego skierowali się Żydzi był socjalizm, który przyciągał ich swoim internacjonalizmem. Wzrastający w wyniku rozwoju nacjonalizmów europejskich nowoczesny antysemityzm, zauważył Teodor Herzl.


„Uważam, że rozumiem antysemityzm, który jest zjawiskiem złożonym. Podchodzę do niego jako Żyd, bez nienawiści i strachu. Jest to kwestia narodowa. Aby ją rozwiązać, musimy przede wszystkim uczynić ją międzynarodowym problemem politycznym, ostatecznym rozwiązaniem kwestii żydowskiej.”


Od samego początku tj. od 1897 roku Herzl napotkał opór rabinów, sprzeciwiających się powstaniu syjonistycznego państwa i deklarujących wierność państwom, w których mieszkali. Pierwsze projekty przewidywały budowę państwa żydowskiego w Ugandzie i Argentynie, jednocześnie Izrael Zangwill przedstawił tezę, że należało budować „Jerozolimę w każdym poszczególnym kraju”, czyli tworzenia autonomicznych diaspor. To właśnie z tego powodu wielu Żydów przyjęło z zadowoleniem utworzenie gett przez Niemców. Takie miniaturowe państwo z własną walutą stworzył w getcie łódzkim, Chaim Rumkowski.

„Ruch syjonistyczny był odpowiedzią na próby asymilacji Żydów ze społecznościami, w których żyli.”


Lisiak opisuje niechęć Żydów niemieckich do tzw. Ostjuden, czyli Żydów ze Wschodu. Oskarżano ich o „średniowieczne talmudyczne barbarzyństwo”. 20 marca 1935 r. przywódca Narodowych Żydów Niemieckich dr Max Naumann napisał list do Hitlera prosząc go o usunięcie Ostjuden z Niemiec, ponieważ te „hordy Żydów pół-Azjatów to dla Niemiec niebezpieczni ludzie i należy ich bez litości wyrzucić”.


Wprowadzenie Ustaw Norymberskich syjoniści wbrew pozorom przyjęli z zadowoleniem , ponieważ likwidowały one możliwość asymilacji i wzmacniały ruch syjonistyczny. Ustawy antysemickie powodowały, że najbardziej wykształcone i najlepiej usytuowane grupy Żydów były najbardziej poszkodowane, co przynosiło syjonistom wymierne korzyści. Na biedocie, w większości bardzo religijnej i będącej pod wpływem rabinów syjonistom nie zależało. Mieszkańcy sztetli w większości nawet nie znali języków państw, w których mieszkali, nie podlegali również asymilacji.


Należy tutaj podkreślić, iż syjonizm jest rasistowski i przeciwny mieszaniu ras. Socjaliści syjonistyczni z Centrum Hechalutz podczas rekrutacji Żydów niemieckich do wyjazdu do Palestyny korzystali z pomocy niemieckich instytucji. Przedstawiony przez nich plan relokacji Żydów z Niemiec do Palestyny, został przyjęty przez nazistów z zadowoleniem. W latach 1933-1939, z Niemiec do Palestyny wyjechało 60 tysięcy Żydów, co stanowiło 10% ich ogólnej liczby. Światowa Organizacja Żydów otrzymała pozwolenie na utworzenie na terenie NIemiec około czterdziestu ośrodków szkoleniowych, w których przyszli osadnicy mieli się uczyć rolnictwa i innych zawodów. W tym celu Niemcy udostępnili ośrodkom gospodarstwa rolne. Bezrobotnym Żydom Niemcy wypłacali również zasiłki dla bezrobotnych. Władze nazistowskie wypłacały te zasiłki nawet tym, którzy byli już w Palestynie.


Od maja 1939 roku, Anglicy zakazali Żydom nabywać ziemi w Palestynie. Akurat w tym czasie Agencja Żydowska negocjowała z Eichmannem szczegóły emigracji 10 tysięcy niemieckich Żydów przez Hamburg. Po wybuchu wojny szef Agencji, Ben Gurion musiał zrezygnować z oficjalnej emigracji i dostosować się do brytyjskich przepisów. Jednak w Berlinie syjoniści rewizjoniści Pinchas Ginsburg i Max Zimels współpracowali z SD w celu obejścia brytyjskich zakazów. Ustalono, że tygodniowo z Niemiec będzie emigrować 400 osób. Nadzór nad operację Himmler zlecił Heydrichowi.


Jeszcze przed wybuchem wojny z powodu uchylania się przybyłych Żydów od pracy w rolnictwie, Agencja Żydowska zapowiedziała, że cofnie świadectwa emigracyjne tym, którzy zajmują się handlem i podobną działalnością zamiast pracy w kibucach.


Hannah Arendt pisała o współpracy pomiędzy Agencją a Niemcami i to już wtedy gdy pracowały krematoria.

„Przybywali z własnej inicjatywy w celu uzyskania pomocy dla nielegalnej imigracji Żydów na teren rządzonej przez Brytyjczyków Palestyny. Musimy bowiem pamiętać, że Brytyjczycy ograniczali imigrację Żydów na teren Palestyny i wielu emigrantów żydowskich wjeżdżało na te tereny nielegalnie. Gestapo zaś i SS pomocy w tej emigracji Żydów udzielały. Prowadzili zatem syjoniści rokowania z Eichmannem w Wiedniu. W jednym wypadku wypędził (Eichmann) grupę zakonnic z pewnego klasztoru, aby młodzi Żydzi mieli gdzie uczyć się rolnictwa, w innym załatwił pociąg specjalny, aby grupa emigrantów żydowskich udająca się rzekomo do syjonistycznych farm szkoleniowych w Jugosławii, mogła bezpiecznie przekroczyć granicę.”


W marcu 1942 rok w Neundorf nadal był czynny obóz szkoleniowy dla emigrantów. Również w Polsce były w tym czasie farmy szkoleniowe w Grochowie i Czerniakowie, a kierująca nimi centrala syjonistyczna ulokowana był na ul. Dzielnej. Farma w Grochowie została zlikwidowana jesienią 1941 roku, natomiast na Czerniakowie istniała jeszcze wiosną 1942 roku.


Pojawia się w tym miejscu bardzo ważna kwestia, Hannah Arendt pisze, że syjonistów i nazistów łączył „język porozumienia”. Syjonistom zależało na „odpowiednim materiale”. Do Palestyny wybierali odpowiednich ludzi. Podczas gdy jedni Żydzi uczyli się uprawy ziemi na Czerniakowie, polscy Żydzi byli wywożeni z gett do komór gazowych, aczkolwiek też nie wszyscy.


Syjonista Chaim Bialik pisał „Hitleryzm być może uratował żydostwo niemieckie, które zaczęło się asymilować od całkowitego zatracenia.” Z ich punktu widzenia dojście Hitlera do władzy było korzystne. Bialik napisał „Ja również, jak Hitler, wierzę w moc idei krwi”.


Norman Bentwich z kolei pisał „Widziany oczyma opatrzności, Hitler był jak Cyrus, boski instrument, by sprowadzić zachodnich Żydów z powrotem do ich ziemi.” Lisiak zwraca uwagę, że Bentwich pisze tylko o zachodnich Żydach, o Ostjuden nie wspomina.


Nazistów łączyło z syjonistami zapatrywanie na kwestię czystości rasy.

„Państwo zbudowane na zasadach czystości rasy może mieć tylko szacunek dla tych Żydów, którzy widzą siebie w ten sam sposób.”

„Członkowie organizacji syjonistycznych nie mogą być, biorąc pod uwagę ich działania skierowane na emigrację do Palestyny, traktowani z takim samym rygorem, który niezbędny jest w stosunku do organizacji żydowsko-niemieckich.”


Syjonista rabin Joachim Prinz pisał:

„Chcemy, by asymilacja zastąpiona została przez nowe prawo: deklarację przynależności do narodu i rasy żydowskiej. Państwo zbudowane na zasadzie czystości rasowej i rasy jako jedyne może być honorowane przez Żyda deklarującego otwarcie przynależność do swej rasy. Państwo z drugiej strony, nie może chcieć Żydów innych niż ci, którzy zadeklarują przynależność do swego narodu. Państwo musi wymagać od nas wierności i lojalności wobec własnych interesów. Bo tylko ten, co honoruje swoją rasę i swoją krew może mieć honorowy stosunek do aspiracji narodowych innych nacji.”


Pierwotnie na mocy porozumienia z 7 sierpnia 1933 roku, Żydzi którzy otrzymali świadectwo imigracyjne od Agencji Żydowskiej mogli wywieźć 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz zabrać ze sobą towary za kwotę 20 tysięcy marek. Agencja chciała wykorzystać antysemityzm hitlerowców do zwiększenia emigracji. Agencja jednocześnie ograniczyła wiek imigrantów do 35 lat.

W 1935 roku pojawił się rozłam i powstał ruch syjonistów rewizjonistów pod przywództwem Włodzimierza Żabotyńskiego, krytykującego Agencję za zbytnią ugodowość w stosunku do Anglików w Palestynie. Żabotyński w 1921 roku mimo pogromów Żydów, podpisał porozumienie z Petlurą o utworzeniu żandarmerii żydowskiej przy wojskach ukraińskich. W Polsce uzyskał pożyczkę od polskiego rządu na cele wojskowe. W jej ramach w wojskowych ośrodkach w Warszawie, Rembertowie i Andrychowie szkolili się członkowie Betaru. Należał również do przywódców usprawiedliwiających antysemityzm jako odpowiedź na „anomalię żydowską”.


W 1931 roku Żabotynski został wybrany na „najwyższego wodza Betaru” (Rosh Betar) i stał się Fuhrerprinzip. Bojownicy Betaru jak SA zaczęli nosić brunatne koszule. Z powodu tego, że „od 1932 roku kierownictwo ruchu żąda od swych członków, by okazywali nazistom uprzejmość i nigdy nie wypowiadali się w sposób, który mógłby zostać uznany za obelgę wobec narodu niemieckiego, jego instytucji lub panującej ideologii”, rok później Betar został wykluczony ze Światowej Organizacji Syjonistycznej, Betar niemiecki zmienił nazwę na Jugend Herzlia.


W czerwcu 1939 roku statki St. Louis, Orduna i Flandra dobiły do brzegów USA. Jednak z powodu braku zgody na zejście pasażerów Żydów na ląd musiły zawrócić do Niemiec. Na pokładzie St Louis było 937 osób wśród nich 400 dzieci i kobiet. Roosevelt wysłał telegram do organizacji żydowskich B’nai Birth, Kongresu Żydów Amerykańskich, JOINT, Głównej Rady Żydowskiej, oraz agencji AFP. Żadna z nich nie odpowiedziała. W tym miejscu autor zadaje pytanie, dlaczego wobec tego te statki nie zostały skierowane do Palestyny? 288 pasażerów wysiadło w Wielkiej Brytanii, reszta zginęła w Auschwitz. Odpowiedzią na to pytanie może być fakt, że pasażerami byli ortodoksyjni Żydzi niepożądani w Palestynie przez syjonistów.

Przez cały okres wojny amerykańskie organizacje żydowskie milczały na temat eksterminacji europejskich Żydów. Stephen Wiesen, działacz syjonistyczny i doradca Roosevelta w grudniu 1942 roku powiedział:

„Od kilku miesięcy otrzymuję kablogramy z poufnymi informacjami o tych rzeczach. Udało mi się, razem z szefami innych organizacji żydowskich sprawić, aby nie dostały się do prasy.”

14 lutego 1943 roku Izaak Grunsbaum, działacz Agencji Żydowskiej na posiedzeniu Syjonistycznej Rady Wykonawczej powiedział:

„Jedna krowa w Palestynie jest warta więcej niż wszyscy Żydzi w Europie. Jeśli spytalibyście mnie „Czy nie można by użyć naszych środków, by pomóc Żydom w Europie?”, ja już raz powiedziałem NIE ! I powtarzam NIE !”

W 1940 roku gdy Niemcy zakładali w Polsce getta, syjonista Avraham Stern, założyciel terrorystycznej organizacji LEHI i jeden z przywódców Irgunu zaproponował Niemcom współpracę w postaci zamachów terrorystycznych na obiekty brytyjskie w Palestynie, w zamian za pomoc w obaleniu rządów Brytyjczyków w Palestynie oraz pomoc w ewakuacji Żydów z Europy do Palestyny. Hitler nie był jednak zainteresowany taką współpracą.


Ważne jest to, że zaraz po dojściu Hitlera do władzy Związek Syjonistów w Niemczech (Zionistische Vereinigung fur Deutschland) wyraziły pełne poparcie dla NSDAP.

Bliskie kontakty utrzymywał Georg Kareski, jeden z przywódców Herzlia Betar i założyciel Judisches Volkspartei z największym nazistowskim antysemitą Georgiem Strasserem. 23 grudnia 1935 roku, Kareski poparł Ustawy Norymberskie mówiąc, że „całkowita segregacja dwóch narodów, niemieckiego i żydowskiego jest warunkiem wstępnym bezkonfliktowej koegzystencji”.

Zakaz mieszanych małżeństw poparł również Związek Syjonistów w Niemczech.


Pierwotnie naziści planowali „rozwiązanie kwestii żydowskiej”, które miało polegać na osiedleniu Żydów poza Rzeszą Niemiecką. Sytuacja się zmieniła po zajęciu Polski, gdy pod zarządem niemieckim znalazło się 3 miliony Żydów polskich, wtedy Niemcy zrozumieli, że wysiedlenie jest nierealne. Mimo wszystko „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” pojawiło się dopiero 31 lipca 1941 roku, kiedy Goering, opierając się na rozkazie Hitlera, zlecił Heydrichowi przygotowania do „ewakuacji Żydów na Wschód”.


Lisiak zwraca uwagę na fascynację syjonistów narodowym socjalizmem. Tom Segev napisał:

„Po dojściu Hitlera do władzy członkowie Betaru przez kilka następnych miesięcy paradują w mundurach po ulicach Berlina. W grudniu 1934 roku, kiedy ruchy młodzieży żydowskiej otrzymują zakaz noszenia mundurów, Herzlia Betar, jako jedyne stowarzyszenie ma ten zakaz na kilka miesięcy uchylony. Pewnego dnia grupa SS zaatakowała letni obóz Betaru. Wtedy szef ruchu złożył skargę na Gestapo i w kilka dni później tajna policja oświadczyła, że esesmani zostali ukarani. Zapytano na Gestapo, jaki rodzaj zadośćuczynienia byłby dla Betaru najbardziej odpowiedni. Wtedy ruch poprosił, by uchylono wprowadzony ostatnio zakaz noszenia brunatnych koszul i… prośba została spełniona. Rozporządzenie to zostanie uchylone dopiero w 1939 roku”, gdy Herzlia Betar został rozwiązany.


M. Steinglass napisał:

„Hitler za parę lat będzie zapomniany, lecz będzie miał przepiękny pomnik w Palestynie. Widzicie, pojawienie się nazistów było wydarzeniem dość mile przez nas widzianym. Było wielu naszych Żydów niemieckich rozdartych między oszukańczym ruchem asymilacjonizmu a tym prawdziwym żydowskim. Tysiące wśród nich, którzy wydawali się całkowicie straceni dla żydostwa, wrócili do gniazd dzięki Hitlerowi i za to jestem mu osobiście wdzięczny.”


W przypadku Żydów zamieszkujących ziemie polskie byli oni od samego początku przeciwnikami odzyskania przez Polskę niepodległości.

„Uznajemy zasadę samodzielności narodów, wszelako niepodległość Polski byłaby jaskrawym naruszeniem tej idei.”

Gdy Niemcy i Austro-Węgry powołali Radę Regencyjną, Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich wystąpił z propozycją utworzenia Judeopolonii, której królem miał zostać Hohenzollern a administracja miała być sprawowana przez Żydów.


W 1938 roku Niemcy przeprowadzili Polenaktion. W tym roku Polska wprowadziła przepisy zgodnie, z którymi każdy kto wyjechał z Polski i przez 5 lat i dłużej musiał przedłużyć ważność polskich paszportów, w przeciwnym razie groziła mu utrata polskiego obywatelstwa. Po wprowadzeniu w 1935 roku Ustaw Norymberskich wszyscy Ostjuden stali się bezpaństwowcami. Rząd polski wyznaczył datę 29 października 1938 roku, jako graniczną po której wszystkie nieprzedłużone paszporty stracą ważność. W odpowiedzi na to Himmler nakazał 26 października przeprowadzenie Polenaktion, którą rozpoczęto na drugi dzień. Lisiak wskazuje tutaj na stosunek niemieckich Żydów do Ostjuden. Max Naumann już 20 marca 1935 roku napisał do Hitlera, że te „hordy Żydów pół-Azjatów” to „niebezpieczni ludzie” w Niemczech i należy ich „bez litości wyrzucić”.


Ostjuden różnili się od niemieckich Żydów, ponieważ tak jak w Polsce mieszkali tylko we swoim środowisku, a ich talmudyczna tradycja, pejsy, ubrania przerażały niemieckich Żydów. Ich samoizolację wykorzystali Niemcy, którzy przepędzili ich przez granicę pozwalając zabrać jedynie 10 marek, a cały majątek konfiskując. W Polsce zostali umieszczeni w Zbąszyniu.


Podczas wojny powstał pomysł utworzenia rezerwatu żydowskiego na lubelszczyźnie. Był on rozpatrywany przez Niemców od 1939 roku do połowy 1941 roku. O tym pomyśle zeznawał w Norymberdze feldmarszałek Manstein. Hitler miał chcieć utworzyć państwo, dla Żydów z powodu odległości Palestyny. Z powodu jednak ciągle wzrastającej po kolejnych kampaniach liczby Żydów musiano z niego zrezygnować. 31 lipca 1941 roku Goering zlecił Heydrichowi rozpoczęcie przygotowań do „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”.


Po zajęciu Warszawy do początków 1940 roku Niemcy zezwalali działaczom syjonistycznym na wyjazd do Palestyny. Na podstawie oryginalnych i sfałszowanych dokumentów wyjechało z Polski do kilku tysięcy Żydów.

Po ucieczce z Warszawy przewodniczącego gminy żydowskiej Maurycego Mayzela, 23 września 1939 roku, prezydent Warszawy Stefan Starzyński na prezesa gminy nominował Adama Czerniakowa, senatora RP i wielbiciela Józefa Piłsudskiego. 4 października jego nominację potwierdzili Niemcy i polecili mu utworzenie 24 osobowej Rady Żydowskiej (Judenratu). Warszawska terytorialna autonomia żydowska , czyli getto powstała rok później 2 października 1940 roku po negocjacjach Czerniakowa w władzami niemieckiemi. 19 maja 1941 roku został wyznaczony na burmistrza żydowskiej autonomii i przewodniczącego Judenratu. Mury getta zostały sfinansowane z pieniędzy żydowskich „aby chronić Żydów nie przed Niemcami, lecz przed Polakami”.

Od samego początku w getcie nastąpiło duże rozwarstwienie, 10 tysięcy żyło w luksusie, „Getto tańczy” pisał Ringelblum. Jednocześnie 416 tysięcy przymierało głodem. W getcie łódzkim sama administracja liczyła około 10 tysięcy osób, czyli 6% całej ludności getta. Ringelblum pisał: „system zarządzania gettem łódzkim kształtował się na podobieństwo Niemiec hitlerowskich”.


W odróżnieniu od Polaków, Żydzi szli na współpracę z Niemcami ponieważ w świetle religii i tradycji było to usprawiedliwione. Zgodnie z wykładnią talmudu „Żyd ma nieograniczone prawo i obowiązek ratowania własnego życia w sytuacji zagrożenia, nawet za cenę życia innych ludzi” (Kiddush Ha-Chaim).


W marcu 1940 roku w Warszawie zaczęło dochodzić do pogromów Żydów przeprowadzonych przez motłoch, którego nikt nie znał, a który przeklinał i prowokował po niemiecku. Całość zajść była dziwnym trafem filmowana przez niemieckie ekipy filmowe.


Niemcy wszędzie działali zgodnie z tym samym schematem, najpierw powoływali Rady Starszych, następnie zarządali od nich przeprowadzania spisów ludności wraz ze spisami majątkowymi, następnie żądali od Judenratów organizowania ludzi do transportów do obozów pracy, a następnie do obozów zagłady. Problemem jest to, że Judenraty nie dosyć, że nie stawiały w tych wywózkach oporu to dodatkowo bardzo chętnie realizowały żądania Niemców. Nastąpiła „potworna kompromitacja żydowskich elit”. Bez względu na miejsce Niemcy mogli być pewni, że:

„funkcjonariusze żydowscy sporządzą wykazy imienne wraz z informacjami o majątku, zagwarantują uzyskanie od deportowanych pieniędzy na pokrycie kosztów ich deportacji i eksterminacji, będą aktualizować rejestry opuszczonych mieszkań, dopilnują, aby ci którzy pozostali, przeprowadzali się do opuszczonych mieszkań tylko po to, by zmienić granice getta, a przede wszystkim zapewnia daleko idącą pomoc w chwytaniu i ładowaniu Żydów do wagonów. A w ostatnim geście dobrej woli oddadzą Niemcom aktywa gminy żydowskiej, często nawet z bonusem w postaci tych środków, które pozyskali z łapówek lub po prostu ukradli nieszczęśnikom, wysłanym do gazu na podstawie sporządzonych przez nich list”.


Niemcy przeprowadzając eksterminację spotkali się z niewielkim oporem i pomocą ze strony Judenratów i Policji Żydowskiej. Niemcy żądali jedynie konkretnej liczby osób, o tym to kto zostanie wysłany na roboty, czy na zagładę decydowały w oparciu o łapówki same Judenraty i Policja Żydowska.


Lisiak zwraca uwagę na to, iż Żydzi nie byli jedynie ofiarami antysemityzmu niemieckiego. Żydzi w gettach byli również ofiarami swoich starszych, którymi zaufali myśląc, że ci będą o nich dbali.


Judenraty zaczęto tworzyć w oparciu o rozkaz Heydricha z 21 września 1939 roku i miały się składać z rabinów i osób wypływowych w miejscowych środowiskach. 18 listopada 1939 roku Hans Frank ogłosił zarządzenie określające zasady fukcjonowania Judenratów. Zaczęto wtedy tworzyć getta. Judenraty doszły do tego samego wniosku, nie należy denerwować Niemców, wykonywać wszystkie ich polecenia i starać się być jak najbardziej przydatnym dla nich. Najpierw Judenraty organizowały robotników przymusowych, jednak po konferencji w Wansee przygotowywały transporty do obozów zagłady.


Jako aparat przymusu Judenraty powołały Ordnungsdienst, czyli Policję żydowską. To ona zajmowała się łapankami. Emanuel Ringelblum pisał:

„Policja żydowska parała się tą ohydną robotą. Wyróżniała się również straszliwą korupcją i demoralizacją, Dno podłości osiągnęła ona jednak dopiero w czasie wysiedlenia. Nie padło ani jedno słowo protestu przeciwko odrażającej funkcji, polegającej na prowadzeniu swych braci na rzeź. Obecnie mózg sili się nad rozwiązaniem zagadki: jak to się stało, że Żydzi - przeważnie inteligenci, byli adwokaci - sami przykładali rękę do zagłady swych braci. Jak doszło do tego, że Żydzi wlekli na wozach dzieci i kobiety, starców i chorych, wiedząc, że wszyscy idą na rzeź. Okrucieństwo policji żydowskiej było bardzo często większe niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy. Ofiary, które znikły z oczu Niemca, wyłapywał policjant żydowski. Skąd taka wściekłość u naszych Żydów? Kiedy wyhodowaliśmy tyle setek zabójców, którzy na ulicach łapią dzieci, ciskają je na wozy i ciągną na Umschlag?”


Baruch Goldstein pisał:

„Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów, spadała na getto jak banda dzikich zwierząt. Każdego dnia by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał siedem osób, by je poświęcić na ołtarzu eksterminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł złapać - przyjaciół, krewnych, nawet członków swych własnych rodzin. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą.”


W Warszawie było 2500 żydowskich policjantów, w getcie łódzkim 1200, lwowskim 500.


Szczególnym poziomem kolaboracji charakteryzował się przywódca getta łódzkiego Chaim Rumkowski. 11 listopada 1939 roku Niemcy aresztowali w Łodzi członków Rady Żydowskiej poza Rumkowskim i dwoma innymi osobami. Wszyscy później zginęli. Przypuszcza się, że to Rumkowski pozbył się konkurentów. Stworzył on w getcie wielkie przedsiębiorstwo zbrojeniowe. Niemcy cenili pracę Żydów bardziej niż Polaków ponieważ nie starali się oni w żaden sposób sabotować produkcji. Rumkowski wprowadził w getcie własny pieniądz „chaimki”, po czym nakazał mieszkańcom wymianę na niego wszelkiej posiadanej waluty. Nie wahał się przy tym przed fałszowaniem własnej waluty. W dalszej kolejności uruchomił Bank Skupu Wartościowych Przedmiotów, gdzie za grosze wykupywał dobra od innych Żydów.

Rumkowski pozbywał się z getta chorych, starych i swoich przeciwników wysyłając ich kolejnymi transportami do gazu. 4 września 1942 roku zażądał aby Żydzi oddali swoje dzieci, ci bez oporu mu je dali, a te zostały wysłane niezwłocznie do komór gazowych.


Niemcy obsadzali Judenraty działaczami syjonistycznymi dając im całkowitą władzę w gettach, „los praktycznie każdego Żyda w getcie zależał od decyzji Rad Starszych”. Niemcy określali jedynie liczbę osób przeznaczonych do transportu, to kto będzie tam skierowany zależał od Judenratów.

Judenraty składające się z przedstawicieli laickich środowisk lewicowych z wyjątkowa niechęcią odnosiły się się ortodoksyjnych Żydów.

Przykładem takiego lewicowego działacza był Moldetsky przyjaciel Jakuba Bermana. Został on po wojnie zabity w Izraelu przez ocalałych Żydów z Będzina. Przewodniczącym Judenratu w Zagłębiu Dąbrowskim został Mojżesz Meryn. Działał w ten sam sposób jak Rumkowski, ale dodatkowo fabrykował rzekomą korespondencję z wysiedlonymi do Auschwitz Birkenau, zgodnie z którą wysiedleni Żydzi byli zadowoleni z pobytu w obozie. Meryn regularnie organizował wywózki 4-6 tysięcy Żydów.


Getto warszawskie było nasycone agentami gestapo, z ich powodu korupcja w getcie stała się plagą. Żydzi, agenci gestapo krążyli po aryjskiej części Warszawy wyłapując Żydów, którym się udało uciec z getta.


Lisiak dokładnie opisuje struktury Żydowskiej Policji Porządkowej.

Żydowska Służba Porządkowa (Judischer Ordnungsdienst) stanowiła osobny wydział Judenracie. Pierwszym jej nadkomisarzem został Józef Szaryński (Szenkman), podinspektor policji polskiej a następnie zastępca komendanta wojewódzkiego w Lublinie. Podobno to on wpadł na pomysł aby pod pozorem rozdawania marmolady, zwabiać biedotę na Umschlagplatz, gdzie ją następnie ładowano do pociągów. Funkcjonariuszami policji „byli zwykle ludzie młodzi, w dużej liczbie byli to studenci lub absolwenci wyższych szkół.”


Władysław Szpilman wspomina:

„W jej skład wchodziła młodzież z warstwy zamożnej. Z chwilą włożenia mundurów, nadziania na głowę policyjnych czapek i dostania pałek do ręki podleli. Ich największą ambicją stawało się nawiązywanie stosunków z gestapowcami, wysługiwanie się im, paradowanie z nimi wzdłuż ulic i licytowanie się w srogości i metod stosowanych wobec żydowskiej ludności.”


Po utworzeniu getta w Warszawie gestapo zainstalowało w nim swoją agenturę złożoną z Żydów, której celem było rozpracowywanie i likwidacja w zarodku wszelkich prób oporu.


„W samym getcie warszawskim, aż kilka tysięcy Żydów kolaborowało z Niemcami, Judenrat, żydowska policja, żydowskie gestapo - tzw. 13, organizacja Żagiew.”


Żydowscy agenci gestapo mieli swoją siedzibę przy ulicy Leszno 13, gdzie była siedziba policji przemysłowej, oraz Leszno 14 gdzie przykrywką było przedsiębiorstwo przemysłowe. Trzynastką kierował Abraham Gancwajch, który został agentem gestapo jeszcze przed wojną. Trzynastka liczyła 300-400 agentów. Miała nawet własne więzienie przy ul. Zamenhofa 19, w tym samym kompleksie budynków więzienie miała również policja żydowska. Jej agenci mieli prawo przebywać po aryjskiej stronie, gdzie pełnili fikcję łapaczy. AK likwidowała wszystkich jej agentów, których udało się wykryć.


Trzynastka został zlikwidowana w sierpniu 1941 roku, a jej agenci wcieleni do policji żydowskiej.

Agentów konkurencyjnej Czternastki wystrzelało samo Gestapo w 1943 roku, ponieważ Niemcy obawiali się ujawnienia interesów, które robili z Żydami.


Pod koniec 1940 roku na bazie agentów Trzynastki, powstała Żydowska Gwardia Wolności Żagiew. Jej agenci operowali po aryjskiej stronie i mieli na celu rozpracowanie polskich organizacji wspierających Żydów, w szczególności Żegoty. Niektórzy agenci mogli się poruszać po całej Generalnej Guberni. Wielu agentów posiadało broń służbową wydaną przez Gestapo.

Żagiew została rozpracowaną przez Żydowski Związek Wojskowy i na części agentów przeprowadzono wyroki śmierci. Żagiew tropiła również i wydawała Niemcom, Żydów znajdujących się poza gettem. Podczas likwidacji getta warszawskiego agenci Żagwi wskazywali esesmanom bunkry,  w których bronili się Żydzi.


Po upadku powstania w getcie, 300 agentów zostało skoszarowanych w budynkach Gestapo przy al. Szucha. Pracowali jako łapacze. Żagiew działała również w Krakowie, gdzie rozpracowywała środowiska lewicowe.


Specjalną akcją była prowokacja w Hotelu Polskim. W lipcu 1941 roku Niemcy przeprowadzili spis  Żydów będących obywatelami krajów neutralnych. Spis wykazał, że jest ich 715. Niemcy chcieli ich wymienić na Niemców internowanych przez aliantów. Po spisie Żydzi w getcie prosili organizacje żydowskie o załatwienie dokumentów państw neutralnych lub promes z przyznaniem obywatelstwa. Na przełomie 1941 i 1942 roku zaczęto dostarczać paszporty krajów południowoamerykańskich. Paszporty załatwiał szwajcarski Żyd Elias Sternbuch. Oryginalne dokumenty przychodziły już po likwidacji getta, postawili je wykorzystać żydowscy agenci gestapo Leon Skosowski i Adam Żurawin. Łącznie zdobyli 4000 paszportów. Następnie wabili do Hotelu Polskiego bogatych Żydów wraz z rodzinami i majątkiem gdzie mieli czekać na wyjazd do Argentyny. W rzeczywistości jedynie pierwszy transport udał się do obozu w Vittel, kolejne transporty szły już do obozów zagłady. Na trop całej szajki wpadł kontrwywiad AK i po dokładnym rozpracowaniu otrzymano zgodę na likwidację agentów gestapo. 1 listopada 1943 roku w restauracji przy Marszałkowskiej zastrzelono szefa agentów Gestapo Lolka Skosowskiego. W następnych dniach zastrzelono kolejnych 14 agentów. Po przejęciu dokumentów na ulicy Solec 70, ustalono że Skosowski pochodził z Łodzi, gdzie go jako Żyda aresztowało Gestapo. Poza współpracą z Gestapo współpracował z wywiadem Gwardii Ludowej i Polskiej Partii Robotniczej, dla których wystawiał fałszywe dokumenty. Członkom jego grupy jako polskim Żydom udało się spenetrować jednostki AK w Warszawie, w wyniku czego Niemcy aresztowali oficerów Oddziału Drugiego pod Warszawą.


Zarówno w Krakowie jak i Warszawie konfidenci Gestapo zarówno Żydzi jak i Polacy byli powiązani z komunistyczną konspiracją i po wojnie wchodzili w struktury bezpieki.


Ironią losu jest to, że znaczna część uratowanych Żydów to byli policjanci żydowscy i agenci Gestapo, którzy po wojnie zarzucali AK, antysemityzm i współpracę z Niemcami, jako dowody podając wykonywanie przez AK wyroków śmierci na konfidentach Gestapo.


Po likwidacji getta, agenci Gestapo zostali skoszarowani przy al. Szucha i wyspecjalizowali się a akcjach przeciwko polskim organizacjom konspiracyjnym udając uciekających i szukających schronienia Żydów. Niepełne akta zawierają spis 1500 agentów żydowskich a jest to lista niepełna.


Problem polegał na tym, że ukrywającym się Żydom „ufano, zakładając, że człowiek w tak dramatycznym położeniu nie może być zdrajcą czy konfidentem niemieckiej tajnej policji. Do tego dochodzi także nielojalność samych Żydów wobec osób ukrywających ich lub im pomagających w inny sposób, którzy w przypadku wpadki bez skrupułów podawali miejsca ukrywania się lub nazwiska osób im pomagających.”


Szczególnie niebezpieczni byli „łapacze” greiferzy, których w Warszawie było około 300, w Berlinie około 30. Najskuteczniejsza była Stella Goldschlag - Kubler. Historycy oceniają liczbę osób, które wydała na śmierć od kilkuset do kilku tysięcy. Łapała ludzi do samego upadku Berlina, mimo że jej mąż i rodzina zginęli w Auschwitz. Gdy została złapana przez Rosjan, ci skazali ją na 10 lat lagrów. W 1994 roku popełniła samobójstwo.


Żydzi donosili również w obozach koncentracyjnych. W Sobiborze kapo sprzedał swoich pobratymców kopiących tunel, w wyniku czego Niemcy i Ukraińcy rozstrzelali 80 więźniów. We wrześniu 1943 roku na skutek jego donosu, Ukraińcy zastrzelili wszystkich Żydów z łagru trzeciego.


Na Węgrzech w marcu 1944 roku znajdowało się od 500 do 800 tysięcy Żydów. Eichmann nawiązał kontakt z działaczem syjonistycznym Rudolfem Kastnerem. Za pomoc w bezproblemowej deportacji węgierskich Żydów do Auschwitz, Kastner miał wskazać 1684 Żydów, którzy za opłatą będą mogli wyjechać do Palestyny. Wybrańcy rzeczywiście wyjechali do Palestyny, reszta Żydów zaufała Kastnerowi i dała się załadować do wagonów przekonana, że jedzie do pracy w lepszym miejscu.

Hannah Arednt napisała:


„Owych kilka tysięcy Żydów uratowanych dzięki temu porozumieniu - znaleźli się wśród nich ludzie wybitni i członkowie syjonistycznego ruchu młodzieżowego - stanowiła, wedle Eichmanna „najlepszy materiał biologiczny”. No cóż dogadało się dwóch wyznawców „czystości krwi i rasy’ i byli zgodni co do doskonałości materiału biologicznego”


Kastner został postrzelony 3 marca 1957 roku  przez Zeleva Ecksteina, Dana Shernera i Józefa Menkesa. W wyniku ran zmarł kilka dni później.


W 1944 roku Eichmann nawiązał również kontakt z syjonistą szwajcarskim Joelem Brandem, któremu przedstawił propozycję, że za 10 tysięcy ciężarówek i kilka ton wyrobów kolonialnych, Niemcy mogą wstrzymać deportację Żydów węgierskich i umożliwić im wyjazd. Brand udał się do Stambułu, tam jednak pracownicy Agencji Żydowskiej utrudniali mu zdobycie wizy i legalizację pobytu. W końcu Brand dotarł do liderów syjonistycznych i przedstawił im propozycję Niemców. Propozycje spowodował konsternację wśród syjonistów. Wysłannik Weismana, Bader zaprosił Branda do Palestyny. Agencja Żydowska poleciła jednak Baderowi, a ten Ehudowi Avrielowi zadenuncjowanie Branda, w wyniku czego Brand został aresztowany przez Brytyjczyków.


Kolaboracja części Żydów z nazistami jest tematem od lat przemilczanym i dlatego znanym niewielkiemu gronu ludzi. Dla wielu ludzi wydaje się czymś absurdalnym wzajemne zauroczenie narodowych socjalistów i syjonistów, jednak zwracał na nie uwagę już Klemperer w Notatniku filologa. Przerażające jednak jest to, że te idee są nadal bliskie prominentnym syjonistom, wystarczy poczytać głównego ideologa Światowego Forum Ekonomicznego, Yuvala Harari, który pisząc o tzw. humanizmie ewolucyjnym twierdzi:


„Ze względu na swoje mocne zakorzenienie w darwinowskiej teorii ewolucji  twierdzi, że z konfliktu należy się raczej cieszyć niż nad nim rozpaczać. Konflikt stanowi surowiec doboru naturalnego, który popycha naprzód ewolucję. Niektórzy ludzie są po prostu lepsi od innych. Ta sama logika, która każe ludzkości tępić żyjące na wolności wilki i bezwzględnie wykorzystywać udomowione owce, uzasadnia również uciskanie gorszych ludzi przez tych, którzy są od nich lepsi. Jeśli będziemy postępowali zgodnie z tą ewolucyjną logiką, ludzkość będzie się stawała stopniowo coraz silniejsza i lepiej przystosowana, a w końcu powstaną z niej superludzie. Jeśli jakiś konkretny naród stale przoduje w postępie ludzkości, słusznie powinniśmy uważać go za wyższy od innych narodów, których wkład w ewolucję ludzkości jest niewielki lub zgoła żaden”.


Myślicie, że to koniec sensacji? To przeczytajcie to:


„Należy pamiętać, że Hitler i naziści stanowią tylko jedną skrajną, odmianę humanizmu ewolucyjnego, tak też okropności nazizmu nie powinny nam przesłaniać wszystkich pożytecznych spostrzeżeń, jakich może nam dostarczyć humanizm ewolucyjny”.




Comments


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page