top of page

Traktaty handlowe z Mercosur i Indiami, gwóźdź do trumny Eurokomuny.

  • Dariusz Zdebel
  • 29 sty
  • 5 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 7 dni temu

Reischsfuhrerin właśnie wróciła z Indii, gdzie podpisała umowę o wolnym handlu, pomiędzy Indiami a Eurokomuną (FTA). Podpisanie traktatu odtrąbiono, jakżeby inaczej jako wielki sukces UE.


Umowa ta nazywana jest „matką wszystkich umów” ponieważ tworzy strefę wolnego handlu dla ok. 2 miliardów ludzi (ok. ¼ ludności świata i ok. ¼–⅓ globalnego PKB).

Jej główne postanowienia to

Zniesienie lub redukcja ceł na 96,6% wartości eksportu UE do Indii. W wyniku tego oczekuje się, że nastąpi podwojenie eksportu towarów z UE do Indii do 2032 r.

Roczne oszczędności na cłach dla europejskich firm mają wynieść ok. 4 mld euro.

Zniesienie lub redukcja ceł na ponad 99% wartości eksportu indyjskiego.


Jeśli spojrzymy na szczegółowe ustalenia to

To w przypadku samochodów i części samochodowych, cła w Indiach mają zostać zredukowane z 70–110% stopniowo do 10% (z limitem kwotowym ok. 250 tys. pojazdów rocznie).

Na maszyny cła w Indiach wynoszące obecnie do 44% mają w większości zostać zniesione.

Na chemikalia cła w Indiach wynoszące do 22% mają w większości zostać zniesione.

Na farmaceutyki cła w Indiach wynoszące 11% mają w większości zostać zniesione (w ciągu 5–10 lat).

Przetwory rolne na które cła w Indiach wynoszą 45–50% mają w większości zostać zniesione, w ciągu 5 lat.


Indie zachowały ochronę m.in. dla: nabiału, mięsa, ryżu, cukru, tytoniu, niektórych zbóż i produktów rolnych.

UE chroni niektóre wrażliwe sektory rolnicze (ograniczony dostęp dla indyjskich produktów wrażliwych).

Inne ważne elementy umowy


Dodatkowo wpleciono bełkot o zrównoważony rozwój z zapisami o przestrzeganiu norm środowiskowych i pracowniczych. Jeśli ktoś był w Indiach doskonale wie, że tylko idiota może sądzić, że w Indiach te zapisy mają jakiekolwiek znaczenie.


Ja więc widać, korzyści mają dotyczyć przede wszystkim przemysłu motoryzacyjnego, maszynowego i chemicznego, dziwnym trafem skupionego w Niemczech. To właśnie Niemcy mają być głównym beneficjentem tego traktatu. Po nich jeszcze skorzystają Francuzi i częściowo Włosi. Tak jest przynajmniej w teorii. Nam Polakom traktat ten, podobnie zresztą jak z Mercosur nie przyniesie większych korzyści.


A teraz pytanie drugie, co dostaną Indie?


W umowie o wolnym handlu UE–Indie, Unia Europejska obniża lub znosi cła na indyjskie towary w bardzo szerokim zakresie – dotyczy to 99,5% wartości indyjskiego eksportu do UE.


Tekstylia i odzież z obecnych 8–12% (do 26% na niektóre) zostaną obniżone do 0% i to natychmiast dla większości.

Skóra i wyroby skórzane z 4–20% do 0% (natychmiast)

Chemikalia i produkty gumowe/plastikowe z 4–6,5% do 0% (większość natychmiast)

Wyroby z metalu bazowego z 2–7% do 0% (Stal, aluminium itp.)


Jak widać traktat rzeczywiście wydaje się wielki sukcesem.

Ale wejdźmy głębiej


Indie zachowały ochronę wrażliwych sektorów w UE, np na niektóre produkty rolne wrażliwe (np. ograniczenia na drób, wołowinę – ale to nie dotyczy Indii jako eksportera). Czyli Indie będą mogły zalewać Unię produktami rolnymi same jednocześnie chroniąc przed nimi własny rynek rolny.


Dzięki temu indyjski eksport do UE (obecnie ~71 mld € rocznie) powinien znacząco wzrosnąć – zwłaszcza w sektorach pracochłonnych (tekstylia, skóra, jubilerstwo), co tworzy setki tysięcy miejsc pracy w Indiach.


Ale spójrzmy na koniec na kluczowy aspekt, czyli motoryzację.


Jak podają entuzjaści sektor motoryzacyjny jest jednym z największych „wygranych” po stronie UE – Indie otworzyły rynek (ok. 4 mln sprzedanych samochodów osobowych rocznie) dla europejskich marek, ale z bardzo istotnymi ograniczeniami (kwoty, stopniowość, ochrona rynku masowego i EV).


Samochody osobowe (całkowite pojazdy) cła zostaną obniżone z 70–110% (zależnie od silnika/pojemności) do 10% (w ciągu 5–10 lat)

– Natychmiast: 30–40% (często 35%)

– Docelowo: 10% ale tylko w ramach rocznej kwoty (TRQ): 250 000 pojazdów, więc jak się to ma do podawanej chłonności indyjskiego rynku na poziomie 4 mln sztuk.


Ulgi dotyczą aut o cenie powyżej ~€15 000 co ma chronić segment masowy poniżej tej ceny

Wchodząc w szczegóły


Eksport do Indii może maksymalnie wynieść 160 000 spalinowych (ICE), ale tylko 90 000 elektrycznych (EV) dodatkowo z wolniejszym spadkiem ceł do 10 lat, w celu ochrony rozwijającego się rynku EV w Indiach (np. Tata, Mahindra)

Cła na części samochodowe i komponenty wynoszące do 15–30% mają stopniowo spaść do 0% w ciągu 5–10 lat

Największym realnym zyskiem są ułatwienia montaż w Indiach i eksport komponentów z UE, co tak naprawdę przeniesie się na relokację europejskich fabryk samochodów do Indii.

W przypadku samochody o cenie poniżej €15 000, cła wynoszące obecnie 70–110%, nie zostaną zmienione,


Jak widać ulgi będą dotyczyć samochodów luksusowych, których cena w Indiach spadnie o około 30%.

Jednocześnie kwota 250 tys. to tylko ~6% indyjskiego rynku osobowego i całkowicie chroni lokalnych producentów (Tata, Mahindra, Maruti, Suzuki).


To co zyska UE to silny dostęp do rosnącego rynku premium (luksus + średnia wyższa), zwłaszcza dla marek niemieckich i premium.

Indie uzyskają dostęp do tańsze części i technologie z UE co pozwoli na modernizację lokalnej motoryzacji, czyli Indie pójdą drogą, która umożliwiła Chinom budowę nowoczesnej motoryzacji.


W umowie UE–Indie sektor motoryzacyjny w kierunku z Indii do UE wygląda zupełnie inaczej niż w drugą stronę – jest znacznie korzystniejszy dla indyjskich eksporterów, bo Unia Europejska praktycznie całkowicie otwiera swój rynek na indyjskie części i komponenty, a w przypadku gotowych samochodów osobowych ograniczenia są minimalne lub nieistotne (Indie eksportują bardzo mało gotowych aut do Europy).


Kluczowe postanowienia dla eksportu motoryzacyjnego z Indii do UE przedstawiają się następująco:


Obecnie na gotowe samochody osobowe obowiązuje stawka 10% która ma zostać całkowicie zniesiona

Do tej pory co prawda Indie eksportują do UE bardzo mało gotowych aut, kilkaset sztuk rocznie, głównie Tata, Mahindra, ale to się szybko zmieni ponieważ rynek zostanie otwarty w 100%.

Na części i komponenty samochodowe (najważniejszy element) obecne cła wynoszące 2–4,5%n do 10% zostaną zniesione całkowicie.

Indie to jeden z największych eksporterów części (~USD 23 mld globalnie,  z czego 29% do Europy).

Kto najwięcej zyska?

Głównym beneficjentem będzie indyjski przemysł części i komponentów. Indie już teraz są dużym dostawcą do Europy (np. przewody, elementy zawieszenia, silniki, skrzynie biegów). Po FTA koszty spadną o kilka procent, w wyniku czego indyjskie firmy stają się jeszcze bardziej konkurencyjne vs. Chiny/Turcja/Meksyk.

Dodatkowe plusy dla Indii to łatwiejszy transfer technologii (europejskie firmy chętniej lokują produkcję w Indiach, bo części wracają bez cła).


Podsumowując:


Z Indii do UE nastąpi prawie pełne otwarcie (0% na części, 0% na auta – choć mało istotne), bez kwot.

Natomiast z UE do Indii: ograniczone otwarcie (tylko 250 tys. aut rocznie, do 10% cła, ochrona rynku masowego i EV).


I już na koniec słów kilka o indyjskiej motoryzacji, bo o jej potędze w Polsce nikt sobie nie zdaje sprawy.


W Indiach w 2025 roku wyprodukowano około 33,2 miliona pojazdów wszystkich typów.

Indie to 3 największy producent samochodów na świecie (po Chinach i USA) , produkujący około 4 mln samochodów osobowych. Jeśli zsumuje się dwie kategorie samochodów czyli Passenger Cars + SUV-y, to liczba wyprodukowanych aut wynosi w 2025 roku wyniosła 5 milionów czyli mniej więcej tyle, ile produkują Niemcy + Korea Południowa razem wzięte.

O ile cała UE produkuje 2,5–3 raza więcej samochodów osobowych, to Indie rosną szybciej, a UE boryka się z wysokimi kosztami energii, regulacjami CO₂ i konkurencją z Chin.


Podpisanie umowy z Indiami jest aktem desperacji ze strony Niemiec. Niemcy z walącą się gospodarką łapią się dosłownie wszystkiego aby zdobyć rynki zbytu dla swojego upadającego przemysłu, na dłuższą metę. Niestety tak jak w przepadku Mercosur, to pakt z diabłem, w rzeczywistości umowa jest bardziej korzystna dla Indii, a uwierzcie mi, ich auta to nie te Taty, które widzicie gdzieś tam na drodze. Po chińskich, w kilka lat indyjskie auta i towary zaleją nasz rynek. Weźcie jeszcze pod uwagę ceny produkcji w Indiach, które opierają się na taniej energii z elektrowni węglowych i taniej sile roboczej, i minimalnych regulacjach i spróbujcie sobie odpowiedzieć na pytanie, Jak Europa z gigantycznymi cenami energii, milionami regulacji i coraz gorszą i droższą siłą roboczą chce konkurować z tą rozpędzającą się gospodarką.


Jest jeszcze jeden aspekt tej umowy dziwnie pomijany w mediach, Europa otwiera się na wolny przepływ pracowników, a pamiętacie że Indie są obecnie już najbardziej zaludnionym krajem na świecie z populacją dobijająca do półtora miliarda?


Niemcy w swoim ślepym pędzie do budowy Czwartej Rzeszy, coraz szybciej doprowadzają do upadku całą Europę.


Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page