Trump i prawo międzynarodowe, koniec farsy.
- Dariusz Zdebel
- 3 dni temu
- 4 minut(y) czytania
Coraz bardziej intryguje mnie to co robi Trump. Z każdym dniem mam coraz większą, może nie pewność ale bardziej przekonanie, że Typ w tym wszystkim co robi ma zupełnie inny cel niż się wydaje.
Jego druga kadencja ma niewiele wspólnego z pierwszą. Czasami wydaje się, że pod nazwiskiem Donald Trump kryją się dwie zupełnie różne osoby.
Na pozór jego administracja to jeden wielki chaos. Zamiast rozwiązywać problemy chce świat jak najszybciej doprowadzić do entropii.
Na Ukrainie zapowiadał pokój, jednak zamiast chwycić za pysk Żeleńskiego i resztę skorumpowanych złodziei, wzywa go co jakiś czas do siebie, a tam w zupełnie nieprzewidywalny sposób raz leje go po pysku, a raz głaszcze od pyska aż po ogon. W tym czasie z Putinem też prowadzi dziwną grę, raz mówiąc o pokoju, a raz strasząc sankcjami i dopuszczając do ataku na prywatną siedzibę Putina. Oczywiście na pewno wcześniej poinformował Putina o planowanym ataku, tak jak i Putin poinformował go o wystrzeleniu Oresznika, ani jeden, ani drugi, to nie Tusk i Sikorski i nie zaryzykuje wojny atomowej. Ale fakt, faktem wojna trwa nadal.
W tym czasie prowadzi wojnę celną z całym światem, która jest jeszcze bardziej chaotyczna. Raz wprowadza cła zaporowe aby je na drugi dzień znieść, po czym po miesiącu szopka zaczyna się od nowa.
W całej jego polityce jedno zdaje się być elementem stałym, nienawiść do Eurokomuny. W ogóle zdają się jej nienawidzieć wszyscy, Eurokomuna w obecnym świecie traktowana jest niemal jak trędowaty, na jej widok widzimy u wszystkich wstręt pomieszany z obrzydzeniem. Nienawidzą jej Amerykanie, nienawidzi jej Putin, nienawidzi jej XI, ale pogardzają nią również Netanyahu z Erdoganem.
Żeby było jeszcze bardziej zagmatwane, Trump porywa prezydenta niepodległego państwa, nie obchodzi mnie tutaj czy to był bandyta czy nie, ale chodzi o sam fakt porwania głowy państwa. Po czym okazuje się, że wbrew oczekiwaniom w Wenezueli nie chcą namaszczonej syjonistki, armia pozostaje wierna, tak samo jak wiceprezydent a amerykańskie koncerny naftowe nie mają ochoty inwestować miliardów w niepewny kraj. Ostatecznie nikt nie wie za bardzo co dalej zrobić.
Ale Trump już idzie dalej i grozi interwencją w Kolumbii, Meksyku i na Kubie.
W tym samym czasie raczej jest już zdecydowany przyłączyć Grenlandię i kto mu co zrobi?
Po Grenlandii prawdopodobnie pojawi się temat Kanady i odłączenia Alberty.
Na Bliskim Wschodzie planowany jest atak na Iran. W tym miejscu raczej Trumpa trzyma za cojones Netanyahu. Żeby zmiękczyć Iran próbowano im zmajstrować kolorową rewolucję ale raz, że rządzący szybko wyłapali agentów izraelskich i amerykańskich, w czym pomogła Iranowi Turcja, która czuwa aby wspierani przez Amerykanów Kurdowie nie zaczęli tworzyć własnego państwa. A dwa, większość Irańczyków nie ma ochoty na znany im z Libii, Iraku i Syrii rozpiździel i popiera ajatollahów. Atak też nie będzie taki prosty, bo Iran na pewno może liczyć na wsparcie Chin i Rosji, tak że finalnie może to się zakończyć wyparowaniem najbardziej gejowskiego państwa na Bliskim Wschodzie.
Po drodze Trump zdążył rozpieprzyć Syrię i zainstalować tam przy pomocy Turcji i Izraela, dżihadystę, do niedawna z wyznaczonymi kilkoma bańskami baksów za łeb.
Jednocześnie cały czas eskaluje konflikt z Chinami o Tajwan, do którego próbowała się włączyć Japonia, ale zaraz dostała od Ameryki po łapach. Co znowu wskazuje, że ani jemu ani Xi nie zależy na wojnie atomowej.
Dodatkowo, Trump zachowuje się jakby chciał zdemontować NATO. Bo co do ONZ swoich zamiarów nie ukrywa.
Dlatego patrząc na to wszystko mam wrażenie, że w szaleństwie jest metoda i typ ma zamiar rozpieprzyć w drobny mak znany nam porządek na świecie. Zastanawiając się głębiej trzeba przyznać, że w wielu aspektach można by się z nim zgodzić.
Obecny system trzeszczy coraz bardziej. Globalizm będący nowym stadium imperializmu właśnie bankrutuje. Za niedługo eksplodują system finansowy, emerytalny i opieki zdrowotnej. Edukacja stała się fikcją. Nasz świat przypomina tykającą bombę.
A Trump robi wszystko aby pieprznęła jak najszybciej.
Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy.
Do tej pory Zachód łupił cały świat, sprzedając bzdurne bajki o prawach człowieka, demokracji, humanistycznych wartościach i innym bullshicie. Bombardując w ich imieniu i zabijając setki tysięcy ludzi, a setki milionów trzymając w skrajnej biedzie, aby komunizujące pasożyty na Zachodzie czuły się komfortowo walcząc o lepsze jutro.
Teraz jednak się wszystko zmieniło. O ile Ukrainę wszyscy łyknęli bez popitki, bo 90% ludu nie miała pojęcia o tym, że Majdan był zamachem stanu sponsorowanym przez Zachód, w Odessie i Mariupolu spalono ludzi żywcem a neonaziole strzelali do rosyjskojęzycznych cywilów w Ługańsku i Doniecku, to trudno jest niezauważyć mordowania dzieci przez najbardziej humanitarną armię świata w Gazie. Nawet najbardziej ograniczony intelektualnie wyznawca liberalizmu, no poza politykami oczywiście, widzi, że coś tu jest nie tak, skoro jedna wojna jest be a druga, tylko dlatego, że żydowska jest ok. Poza tym jest internet i ludzie już nie łapią bezrefleksyjnie tego bullshitu o kolorowych rewolucjach. Większość już dobrze wie, że są one sterowane z zewnątrz w celu nie wolności ale anarchizacji państw.
Jeszcze większe fikołki systemowcy zaczęli robić przy okazji Wenezueli, gdy zaczęto od razu dorabiać filozofię, zgodnie z którą Jankesi przynieśli Wenezuelczykom wolność. Sprawę rozwiązał momentalnie sam Trump i Rubio, mówiąc, że przyczyną była tylko i wyłącznie ropa.
Teraz mamy przykład Grenlandii. Nie widzę, żadnego moralnego usprawiedliwienia dla faktu, że Dania ma kolonię na drugim końcu świata. Równie dobrze Grenlandia mogłaby być syryjska, chińska czy japońska. Ale nagle Niemcy, Francuzi i angielski Żyd Starmer się zaczęli burzyć i straszyć interwencją. Czyli co ? Pójdą na wojnę z Jankesami ? Serio?
Brytole, Niemcy i Francuzi? Nie rozśmieszajcie mnie.
To co się dzieje najlepiej skwitował sam Trump, mówiąc, że ma w dupie prawo międzynarodowe, i że ma własną moralność.
Czy skłamał?
Nie.
Tzw prawo międzynarodowe, co widać po Libii, Syrii, Iraku, Kosowie, Jugosławii a teraz po Gazie, Wenezueli, to jeden wielki bullshit służący najbogatszym krajom do upodlenia najbiedniejszych. Prawo międzynarodowe to bzdura. Problem w tym, że Trump po raz pierwszy to mówi oficjalnie. Wprost.
I to jest najgorsze, bo bez tego oszustwa Zachód nie ma moralnego umocowania do trzymania w biedzie i ucisku całego Trzeciego Świata.
Prawo międzynarodowe to farsa, co widać na naszym poletku po TSUE i bardzo dobrze, że Trump to w końcu rozpieprzył.
Problem jednak tkwi w tym, że świat zostanie podzielony na strefy wpływów, którymi niczym swoimi posiadłościami będą zarządzać USA, Chiny i Rosja. Pozory zniknęły. Trump nie zamierza udawać, i tworzyć pozory traktowania jak równych sobie różnorakich kacyków plemiennych. Świat powoli zmierza w kierunku neofeudalizmu i to na każdym poziomie, od polityki, poprzez gospodarkę, po struktury społeczne.







Komentarze