Umiejętności cyfrowe polskiej młodzieży a nadchodząca Czwarta Rewolucja Przemysłowa.
- 12 mar
- 4 minut(y) czytania
Moje i starsze pokolenie w większości traktuje umiejętności cyfrowe z niemal nabożną czcią ocierającą się niemal o sakralizm. Wielu dorosłych Polaków nie posiada najmniejszych umiejętności cyfrowych, ma problem z obsługą bankomatów, kupnem biletów przez internet, poruszaniem się przy pomocy automap po mieście, dlatego trudno od nich wymagać zrozumienia istoty AI. A ponieważ sami mają bardzo niewielkie umiejętności, gdy widzą swoje wnuki i dzieci, grasujące po tik toku i instagramie, są przekonani o ich niewiarygodnych zdolnościach cyfrowych.
Jak jest naprawdę?
Międzynarodowe Badanie Umiejętności Dorosłych PIAAC to badanie, w którym mierzy się poziom umiejętności osób dorosłych (w wieku 16-65 lat). Badanie obejmuje pomiar trzech podstawowych umiejętności niezbędnych do funkcjonowania we współczesnym świecie i stanowiących podstawę do nabywania nowych kompetencji i wiedzy, tj.: rozumienia tekstu, rozumowania matematycznego oraz rozwiązywania problemów.
W panelu rozwiązywania problemów w środowiskach technologicznych przy średniej OECD wynoszącej 29%, aż 48% dorosłych w Polsce nie ma praktycznie żadnych umiejętności cyfrowych, tylko 1% Polaków osiąga poziom 4, czyli rozumienie i adaptację. Co dziwne Polska jest nielicznym krajem, w którym niskie umiejętności wykazują młodzi dorośli, czyli osoby w wieku od 16 do 24 lat. Twierdzenie o niebywałych zdolnościach młodych Polaków w obsłudze nowoczesnych technologii, ich niebywałej multitaskowości głoszone przez wiele osób ze średniego pokolenia okazuje się wyssaną z palca bzdurą, ich umiejętności ograniczają się w rzeczywistości do obsługi tik toka. Aż 11,4 miliona Polaków nie jest w stanie zaadoptować się do cyfrowej gospodarki.
Jeśli chodzi o umiejetność wykorzystywania sztucznej inteligencji, Polska jest poniżej średniej europejskiej, za nami znajdują się jedynie Włochy, Serbia, Kosowo i Rumunia.

Jest to poważny problem, ponieważ umiejętności cyfrowe wkrótce będą kluczowe dla rozwoju gospodarki. Nie da się uciec od AI. Jego znaczenie może bagatelizować jedynie ktoś, kto z nim nigdy nie pracuje. Przede wszystkim AI znacząco przyśpiesza pracę i to w każdej dziedzinie. To co kiedyś zajmowało mi tygodnie, teraz zajmuje mi kilka minut, a jesteśmy dopiero na początku drogi.
Biorąc pod uwagę fakt, iż młodzi Polacy są technologicznymi analfabetami, a jedynie 1% ogółu dorosłych Polaków rozumie i jest w stanie zaadaptować się do środowiska technologicznego, wydawałoby się, że kolejne rządy powinny przeprowadzić zmiany w systemie edukacji, aby jak najszybciej zniwelować dzielący nas od Zachodu przedział umiejętności.
Przy okazji pamietajmy o fakcie, iż nasza młodzież uczy się informatyki od przedszkola, co jasno wskazuje, że poziom nauczania tego przedmiotu jest żenująco niski, skoro połowa dorosłych Polaków, mimo kilkunastu lat nauki nie ma dosłownie żadnych umiejętności w kwestii umiejętności cyfrowych. Należałoby przemyśleć wobec tego sens ponoszenia kosztów w tym zakresie skoro nie przynoszą żadnych albo prawie żadnych miarodajnych wyników. Może lepiej by było, gdyby zamiast siedzieć w szkole, poscrollowali sobie w domu, mniejsze koszty a efekt finalny ten sam.
Wracając do tematu, zdawałoby się, że kolejni ministrowie i ministry (ministry… właściwie, sam sobie w tym miejscu odpowiedziałem na pytanie, dlaczego nasza edukacja stacza się na samo dno) powinni jak najszybciej zająć się zapóźnieniem technologicznym kolejnych roczników. Okazuje się jednak, że dla naszych czynników rządzących problemem nie jest brak umiejętności a kontrola nad tym, co młodzież ogląda w Internecie. Co więcej, problemem nie jest pornografia, która ma się nad wyraz dobrze, bo jest obecnie, tak jak alkohol, sport, czynnikiem niezbędnym do pacyfikowania społeczeństwa, lecz tzw. dezinformacja, czyli niekoncesjonowany dostęp do informacji na temat tego co się dzieje w kraju, na świecie, historii, ekonomii, medycyny, żywienia, właściwie wszystkiego.
Nasze kolejne rządy zamiast skupiać się na rozwijaniu umiejętności cyfrowych, skupiają się na tym, jak najszybciej ocenzurować internet.
Krótko mówiąc, nasze kolejne władze robią wszystko jakby chciały ludzi oduczyć czytać. Działanie z definicji jest nierealne, nie da się cofnąć rozwoju technologicznego. Wręcz przeciwnie, każda proba i forma cenzury powoduje jedynie wzrost przesyłu niewygodnych informacji. Skutek tych działań będzie jednak katastrofalny dla gospodarki.
Wchodzimy w Czwartą Rewolucję Przemysłową, erę humanoidów, sztucznej inteligencji i nauczania maszynowego, świat za kilka lata będzie zupełnie inny, a nasze kolejne władze zachowują się jak luddyści z I połowy XIX wieku, myślący, że jak zniszczą maszyny, to zatrzymają rewolucję przemysłową. Jesteśmy w kluczowym momencie historii, co gorsza jesteśmy już zapóźnieni, a polityka oświatowa, kolejnych równie beznadziejnych ministrów prowadzi do katastrofy.
W Azji powszechnym już teraz jest płacenie przy pomocy kodów QR, wszystko już się załatwia cyfrowo, w wielu przypadkach pewnych rzeczy już się nie da załatwić bez pomocy internetu. Za kilka lat wejdą do powszechnego użycia humanoidy, które wyeliminują ludzi z większości zawodów, przy pomocy AI wejdzie w życie nauczania maszynowe, w którym w ciągu kilku godzin będzie można wgrać pełne oprogramowanie i przy pomocy humanoidów dosłownie stworzyć tysiące lekarzy, adwokatów z dnia na dzień. Te zmiany będą wymagać od ludzi zupełnie innych kwalifikacji, których bazą będą umiejętności cyfrowe. Umiejętności, których w ogóle nie posiada połowa Polaków a jedynie 1% w stopniu pożądanym. Gdy świat pędzi do przodu w tym czasie nasze władze zamiast szybko zmieniać system edukacji i kłaść nacisk na nadrabianie zaległości skupiają się na tym, aby młodzieży wbić do głów, że wszystko co nie jest serwowanym przez rząd bullshitem jest dezinformacją.
Należałoby w końcu zrozumieć, że do umiejętności cyfrowych nie należy umiejętność oglądania i nagrywania głupawych filmików na TikToku. Swoją drogą wiecie, że w Chinach nie ma tego TikToka, który ma zachodnia młodzież?
Polski system szkolnictwa powinien być całkowicie scyfryzowany, polegać na autonomicznej pracy ucznia, powtarzam, pracy, nic nie robienie i sprowadzanie wymagać do zera nie jest pracą. Szkoła nie jest pokojem pluszowych, różowych misiów, celem szkoły jest przygotowanie dzieci i młodzieży do dorosłego życia, życia które nie jest ani łatwe, ani bezstresowe, wręcz przeciwnie ich życie będzie o wiele trudniejsze i o wiele bardziej stresujące. Jeśli szkoła ich tego nie nauczy, stworzy z nich emocjonalne kaleki nie posiadające kluczowych umiejętności, a w wyniku tego niezdolne do samodzielnego, dorosłego życia. Jedyne co im wtedy zostanie to albo psychotropy, albo alkohol, albo narkotyki, albo pornografia.
Czwarta Rewolucja Przemysłowa nadejdzie, czy to się komu podoba, czy nie. A jej podstawą będą umiejętności cyfrowe.





Komentarze