top of page

W szponach gerontokracji.

  • 15 kwi
  • 2 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 24 kwi

Gerontokracja to rządy starców.

Dwadzieścia lat temu średnia wieku przywódców światowych wynosiła 55 lat. Obecnie to 75 lat. To niemal całe pokolenie różnicy.

Średnia wieku obywateli również się podwyższa.

W Unii Europejskiej średnia wieku wyborców wynosi 55-60 lat. W Stanach to 50-55 lat.

Za 10 lat średnia wieku wyborców w Unii będzie wynosić 60-63 lat, w Stanach 55-58 lat, a w Polsce 62-65 lat.


Kiedyś gerontokracja, czyli rządy starców miała sens. W starożytnej Grecji, bo tam ona powstała, starcy gwarantowali największe doświadczenie, bagaż wiedzy i doświadczeń, a przede wszystkim studzili gorące głowy młodych, nie dopuszczając do katastrofalnych decyzji. To właśnie gerontokracja umożliwiła Sparcie funkcjonowanie przez kilkaset lat.


Minęło dwa i pół tysiąca lat. Wszystko się zmieniło. Zmiany w świecie postępują już nie geometrycznie a wykładniczo, i to w tym świecie ponownie nastały rządy starców.


Władzę przejęli ludzie w swej masie nie rozumiejący świata, nie potrafiący się w nim odnaleźć, nie odpowiadający za swoje decyzje, a jednocześnie uparci, często zdziwaczali, sekciarscy i skrajnie egoistyczni.

Ludzie, którzy nie dokładają się do rozwoju państwa, do jego budowy, którzy z powodu chorego systemu emerytalnego, który już dawno przepuścił ich pieniądze na emerytury, są obecnie obciążeniem dla pracujących, jednocześnie torpedują próby jakichkolwiek zmian.

Ludzie, którzy przeżyli swoje życie, którzy osobiście nie muszą odpowiadać za konsekwencje swoich wyborów, chętnie szafują życiem, bezpieczeństwem i majątkiem tych, którzy na nich pracują.


Powstał chory system, w którym ci co nie potrafią odnaleźć się w cyfrowym świecie, nie potrafią obsłużyć smartfona, laptopa, mają problem z wypłatą pieniędzy z bankomatów, często nie potrafią wykonać jakichkolwiek przelewów, kupić biletów, decydują o życiu tych, którzy muszą na to wszystko zarobić.


Pracujący znaleźli się w potrzasku. Powoli stają się niewolnikami gerontokratycznego systemu. Żeby utrzymać system emerytalny, system opieki zdrowotnej, z których korzystają w niewielkim stopniu, obciążeni są kolejnymi daninami. Podatkiem dochodowym, vatem, rosnącą składką zdrowotną, akcyzami. To na nich spadają wszelkie obciążenia. Co gorsze z powodu konieczności utrzymania obecnych emerytów, oni sami płacąc horendalne składki na ubezpieczenie społeczne, w zamian otrzymają głodowe emerytury i będą mieli wydłużony czas pracy. Dodatkowo zostają łatwo obciążani koniecznością spłaty gigantycznych kredytów publicznych, zaciąganych przez rząd dzięki poparciu zmanipulowanych gerontów.

Jednocześnie niczego nie mogą zmienić, ponieważ podczas wyborów są w mniejszości, a starcy idący na wybory utrwalają obecny system, bo raz innego nie znają, a dwa boją się jak ognia nagłych zmian.


Co gorsza, starzejące się społeczeństwa prowadzą jeszcze starsi politycy. Trump, Putin, Pelosi, Biden, van der Leyen, Netanyahu, a u nas Tusk, Kaczyński.To wszystko są starcy, starcy ze wszystkimi wadami tego wieku, uparci, sfanatyzowani, zafiksowani na sobie, doktrynerscy, odporni na argumenty, nie rozumiejący i nie chcący zrozumieć zmieniającego się świata, co gorsza chętnie szafujący życiem młodych. W sumie można to zrozumieć, oni już swoje życie przeżyli, a poza tym nic im nie grozi.


Nie powinno być tak, że ci, którzy ponoszą największe obciążenia, nie mają większego wpływu na swoje życie. Nie powinno być tak, że pracujące pokolenie staje się de facto służącymi tych, którzy korzystają z ich pracy. Nie powinno być tak, że życie tych, którzy na to pracują, jest demolowane w wyniku decyzji tych, którzy są beneficjentami systemu.

Obecny system, w którym faktycznie władza z powodu liczebności, należy do ludzi powyżej 60 roku życia, a młodsi praktycznie nie są w stanie nic zmienić z powodu swojej mniejszej liczebności jest wysoce niemoralny.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page