top of page

Wojna USRAELA z Iranem, subiektywne przemyślenia.

  • 3 mar
  • 3 minut(y) czytania

Mija czwarty dzień wojny.


Powoli wyjaśnia się jaki był jej planowany przebieg.

Lotnictwo i amerykańskie Tomahawki miały zdezaktywować irańską obronę przeciwlotniczą, zlikwidować przywództwo irańskie, co miało spowodować wybuch społecznego buntu a następnie obalenie rządu i przyjęcie niesionego na amerykańsko-izraelskich skrzydłach, nowego syjonistycznego szacha Pahlawiego.


Tymczasem jak widać wszystko poszło nie tak. Przede wszystkim jak widać Irańczycy nie chcą słyszeć o żadnym Pahlawim, może i nie wszyscy kochają ayatollahów, ale nie oznacza to, że chcą aby nim rządziła amerykańsko-izraelska kukiełka. Chamenei wystawił się jakby specjalnie na strzał, doprowadzając do zjednoczenia Persów. Wściekłość i furię wzbudzili sami Amerykanie i Żydzi bombardując szkoły i zabijając ponad 160 dzieci. Nigdy nie miałem polityków za inteligentnych ludzi, ale teraz okazało się, że Trump i Netanyahu nie mają pojęcia o istocie systemu. Republika Islamska to nie Persja za Dariusza III, kiedy wystarczyło zabić szacha i całe wielonarodowe państwa się rozsypało. Dzisiejszy Iran to teokracja połączona z demokracją, zabicie jednego Chamenei nic nie zmieni ponieważ na jego miejsce został już wybrany kolejny.

I z tego co słychać jest on o wiele bardziej nastawiony konfrontacyjnie w stosunku do Usraela.


Bombardowanie Iranu również nie przyniosło większych efektów. W odróżnieniu od zeszłego roku, tym razem kontrwywiad wyłapał już wcześniej dzięki starlinkowi większość agentów Mossadu i trzyma ich pod kluczem. Usrael popełnił poważny błąd wywołując zamieszki przed atakiem, w wyniku czego zdekonspirował wszystkie komórki agenturalne. Teraz gdy doszło do wojny, w Iranie praktycznie nie ma antyrządowych demonstracji, natomiast po zabiciu Chamenei i dzieci, setki tysięcy Irańczyków demonstrują popierając rząd.


Udało się co prawda zniszczyć archaiczne lotnictwo Iranu, lecz to był jedyny sukces.

Ktoś zapomniał, że 80% powierzchni Iranu pokrywa kilka tysięcy gór, pod którymi od lat drążono tunele na głębokości nawet stu metrów.

Na odpowiedź Iranu nie trzeba było długo czekać. Tym razem nie była to już zabawa wolnymi dronami jak podczas poprzedniej wojny. Teraz Iran zaczął bombardować sukcesywnie Izrael i wszystkie kraje arabskie. Nic na tym nie traci, bo Jordania, ZEA, Bahrajn, Katar, Kuwejt i Arabia Saudyjska od lat uprawiają podwójną grę, z jednej strony rzekomo zachowując neutralność, a z drugiej całkowicie wspierając wszelkie poczynania Usraela. Tym razem pozory się skończyły. Celem zdaje się być wyczyszczenie całkowicie z zasobów rakiet przeciwlotniczych całego Bliskiego Wschodu.


Po trzech dniach zdaje się, ze Iran ten cel zrealizował. W Izraelu patrząc na filmiki w ogóle nie widać żeby Żelazna Mycka działała, na jedną rakietę irańską na jednym z filmików, Israel musiał użyć aż 11 Patriotów, ktore i tak jej nie zestrzeliły. W ogóle nie widać działania najnowszego THAAD. Iran bombarduje Izrael napotykając na coraz mniejszy opór. Również kraje arabskie zaczynają coraz bardziej odczuwać brak rakiet przeciwlotniczych. Problemem w tym momencie nie są pieniądze a możliwości produkcyjne, które obecnie wnoszą 1200 rakiet Patriot rocznie !!

Za dwa, trzy dni na Bliskim Wschodzie nie będzie rakiet przeciwlotniczych.

W tej chwili pojawiają się doniesienia, że Amerykanie ściagają Patrioty z Ukrainy. Cztery lata wojny na Ukrainie do zera wyczyściło magazyny w Europie, a przemysł europejski jest zbyt wątły aby je dostarczyć.


Kolejnym problemem jest jak już wcześniej pisałem fatalne wyszkolenie słomianych potęg arabskich. Wczoraj Kuwejt zestrzelił trzy amerykańskie F15E Strike Eagle. Wpływ może mieć na to zniszczenie przez Iran amerykańskiego super radaru w Katarze.


Coś dziwnego stało się również z grupą bojową lotniskowca Abraham Lincoln. Iran podobno wystrzelił w jego kierunku cztery rakiety. Nikt nie wie czy balistyczne, czy przeciwokrętowe. Amerykanie zaprzeczyli trafieniu ale jednocześnie całą grupę wycofali poza Zatokę Perską. W sieci pojawiły się zdjęcia wskazujące, że być może Lincoln jednak został trafiony.


Kolejne wydarzenia pojawiło się dzisiaj, gdy Katar i Arabia Saudyjska złapały agentów Mossadu, którzy mieli dokonywać podkładania bomb w celu wywolania zamieszek antyirańskich. Jednocześnie Iran zaprzeczył, że atak na zakłady Aramco był jego zasługą. Wychodzi na to, że Izrael chce siłą wciągnąć kraje arabskie do wojny.


Turcja zachowuje neutralność, Zachód jest podzielony, zresztą i tak się nie liczy, ponieważ to już nie są czasy Pustynnej Burzy i Zachód jako taki jest bezbronny.


Wydaje się, że wojnę wygra ten, kto będzie miał więcej rakiet, a póki co Iran nadal nie atakuje swoimi najnowszymi rakietami hipersonicznymi, podczas gdy Izrael, USA i kraje arabskie zaczynają już mieć puste magazyny. Amerykanie przestali atakować Tomahawkami, prawdopodobnie zaczyna ich brakować. Zaczyna się gadanie o interwencji lądowej. Nie wiem czy Amerykanie są aż tak głupi i nie widzą mapy Iranu. Iran to nie płaski jak stół Irak, w którym i tak Amerykanie przegrali, Iran to Afganistan na sterydach. Amerykanie fizycznie nie mają tylu żołnierzy aby tego dokonać.


Dlatego pojawiły się doniesienia, że Trump jest gotowy do rozmów, Iran jednak te propozycje odrzuca. Moim zdaniem ma rację. Trump jest niezrównowazony psychicznie i jakiekolwiek rozmowy do niczego nie będą prowadzić, ponieważ Typ nie ma zamiaru czegokolwiek dotrzymywać. W tej sytuacji będzie rosło znaczenie jedynego prawdzwego sojusznika Iranu, czyli Chin z jednej strony, a neutralnej Turcji z drugiej.

Korzyścią wiązaną tej wojny może być upadek izraelskiego lobby politycznego w Ameryce.



Komentarze


Kontakt

Thanks for submitting!

© 2023 by Train of Thoughts. Proudly created with Wix.com

bottom of page