Światowy dług, czyli u kogo do cholery jesteśmy zadłużeni, u Jowisza?
- Dariusz Zdebel
- 22 sty
- 4 minut(y) czytania
Światowy dług właśnie przebił 111 trylionów dolarów.
Ile to jest trylion?
To 1 000 000 000 000 000, czyli miliard milionów, albo milion miliardów jak kto woli.
Jakie są koszty tego długu?
Nikt tego nie wie, ale szacuje się, że wynoszą 2,5 biliona dolarów rocznie. Czyli
2 500 000 000 000. Czyli dwa i pół tysiąca miliardów, lub dwa i pół miliona milionów.
Musicie przyznać, że te cyfry są niemal niemożliwe do wyobrażenia.
W tym miejscu pytanie, u kogo do cholery jesteśmy zadłużeni, u Jowisza?, przestaje być absurdalne.
Skąd wobec tego wziął się ten dług.
Jego źródeł należy szukać w I wojnie światowej. Do pierwszej wojny światowej wszystkie waluty były oparte o złoto. Niosło to za sobą kilka skutków. Przede wszystkim waluta oparta o złoto nie wykazuje inflacji. Dlaczego? Bo fizycznie nie da się zrobić więcej pieniędzy niż macie złota, nawet jeśli będziecie je drukować na papierze. Kolejnym skutkiem jest to, że taka waluta nie podlega dewaluacji. Co więcej, nie możecie okradać własnych obywateli generując inflację.
Gdy wybuchła wojna i walczące państwa opierałyby się na parytecie złota, I wojna światowa trwałaby miesiąc, a dziesiątki milionów ludzi nie zginęłoby i nie zostało kalekami. Aby pokryć koszty wojny, wszystkie walczące państwa odeszły od parytetu złota i zaczęły pokrywać wydatki generowaniem pieniędzy z powietrza, czyli drukowaniem.
Po wojnie wydarzyło się bardzo wiele, USA stały się największą potęgą gospodarczą na świecie, wobec czego dolar stał się główną swiatową walutą. Powstał FED, czyli Bank Rezerw Federalnych, który jest bankiem prywatnym złożonym z kilku banków. I od razu zaczęło się dmuchanie bańki spekulacyjnej, FED zaczął pompować w Amerykę łatwy pieniądz, opierali się przy tym na strategii opracowanej przez Keynes’a. Keynes zauważył, że podczas wojny place robotników z powodu rynku pracownika bardzo wzrosły, jednak gdy wojna się zakończyła nie można ich było nadal utrzymywać na takim poziomie. Co zrobić? Gdyby płace zostały zmniejszone, w Anglii mogło dojść do buntu i rewolucji. Wyjście okazało się bardzo proste, dewaluacja funta spowodowana rozmyciem waluty na skutek druku pieniądza, co jednocześnie stymulowało konsumpcję. Majstersztyk. Robotnicy nominalnie zarabiali tyle samo, ale realnie ich płace znacznie spadły, gospodarka angielska z powrotem stała się konkurencyjna kosztem płac robotników.
W 1929 roku bańka pękła. Dzięki ograniczeniu ilości pieniądza w obiegu przez FED, wszystko szlag trafił. Dzięki ingerencji rządu, kryzys zamiast szybko się zakończyć po pozbyciu się toksycznych aktywów, ciągnął się latami. W 1933 roku wybory wygrał Roosevelt i zaczął wprowadzać swój socjalistyczny New Deal.
Zaraz po dojściu do władzy nakazał Amerykanom oddanie całego złota, które posiadali. Posiadanie złota stało się przestępstwem federalnym. Jego cena wtedy wynosiła 20,67 $ za uncję. Gdy całe złoto znalazło się w łapach państwa, na mocy Gold Reserve Act, Roosevelt przeprowadził dewaluację dolara o 69%. Cena złota wzrosła do 35 $ za uncję. Obywatele zostali okradzeni, a rząd pozyskał środki do swojego socjalistycznego programu gospodarczego.
Jednak dolar mimo wszystko nadal był powiązany ze złotem.
Początek obecnej katastrofy można datować na 1971 rok, kiedy Nixon odszedł od Systemu z Bretton Woods, i dolar przestał być w jakikolwiek sposób powiązany ze złotem. Zaczęła się jazda bez trzymanki.
Od 1971 roku rządy pokrywają swoje rozdęte programy socjalne, militarne i inne, pieniędzmi generowanymi z powietrza, nie mającymi żadnego pokrycia w czymkolwiek. To jest wyjaśnienie faktu skąd się bierze inflacja.
Jednak nadal to nie wyjaśnia, skąd się do cholery wzięło i bierze się to zadłużenie.
Ogromna większość tego zadłużenia nie ma nic wspólnego z kredytami zaciąganymi w bankach przez rządy. Jego istota jest jądrem obecnego systemu finansowego.
Problem tkwi w tym, że obecne rządy nie mogą emitować pieniędzy. Emisja pieniędzy należy do banków centralnych. Miało to zabezpieczać przed zbytnim rozwadnianiem walut.
Jaki jest wobec tego mechanizm tego systemu.
Rząd potrzebując pieniędzy, np do pokrycia deficytu budżetowego, emituje obligacje, te obligacje bank centralny poprzez banki komercyjne sprzedaje różnym podmiotom. W zamian za obligacje, bank centralny daje rządowi pieniądze, które służą do pokrycia np deficytu.
Jak widać pojawiają nam się trzy problemy: inflacja wynikająca z nadpodaży pieniądza, wzrastające zadłużenie wynikające z konieczności emisji obligacji oraz koszty obsługi tego zadłużenia.
Ten dług w swej istocie jest nie do spłacenia, ponieważ każdy pieniądz obciążony jest długiem, wskutek czego dług może jedynie wzrastać. Druga sprawa, to fakt, iż rządy nigdy go nie spłacają, jedynie go rolują, czyli stary dług spłacają nowym, większym. Dług publiczny staje się swoistym perpertum mobile, coraz szybciej i bardziej rosnąc.
Wracamy do pierwszego pytania, wobec tego, u kogo do cholery jesteśmy zadłużeni?
Jeśli popatrzycie na strukturę zadłużenia Polski, okazuje się, że kredyty zaciągane w bankach stanowią jedynie 5% zadłużenia. 80% długu to dług wewnętrzny, w złotówkach.
Krótko mówiąc Państwo jest zadłużone u swoich własnych obywateli, dlatego tak bardzo wciskają wam te gówniane obligacje.
I teraz przechodzimy do Prestige, Finału, Ujawnienia, kulminacji wielkiego szwindlu, czyli okradzenia społeczeństwa.
Co zrobić, żeby okraść ludzi tak by ci nie zauważyli, że zostali okradzeni, mało tego byli przeświadczeni, że właśnie zarobili pieniądze?
To jest banalnie proste.
W tym momencie rząd rozwadnia walutę, wpuszcza w obieg ogromne ilości pieniądza bez pokrycia. Pojawiają się dwa skutki, obydwa korzystne.
Po pierwsze, następuje inflacja. Wszystkie ceny idą w górę, a dzięki temu wszystkie wpływy podatkowe rosną, jednocześnie obciążenia typu pensje budżetówki, emerytury realnie maleją, choć nominalnie mogą rosnąć.
Koszt obligacje staje się zerowy. Zakładając, że oprocentowanie obligacji w stosunku rocznym wynosi 3%, a realna, nie bazowa, inflacja 6%, to rząd nie dosyć, że nie poniósł żadnych kosztów z powodu zadłużenia, to dodatkowo zarobił jeszcze 3%.
Po drugie, w wyniku rozwodnienia waluty, następuje jej dewaluacja, skutkiem czego traci jeszcze bardziej na wartości, a koszty zadłużenia i jego wysokość gwałtownie spadają.
Rozumiecie teraz dlaczego zadłużenie państw wzrasta już wykładniczo, a wy harujecie od świtu do nocy, żeby utrzymać rodzinę?
Istotą obecnego systemu finansowego jest dług, dług nie do spłacenia, dług i kradzież. Kradzież społeczeństw w wyniku dewaluacji i inflacji.
Zwieracze mi puszczają ze śmiechu, gdy słyszę, że rządom zależy na likwidacji inflacji. Nie zależy. Jedyne na czym im zależy, to to, żeby lud nie załapał o co chodzi, bo wtedy ucieka od waluty i robią się problemy.
Rozumiecie teraz dlaczego dolar obecnie ulega dewaluacji?
To nie żaden problem amerykańskiej gospodarki a świadoma robota, mająca na celu zmniejszenie obciążeń związanych z obsługą długu publicznego USA, który już przekroczył 38 bilionów baksów, dodatkowo okradanie wszystkich państw mających jankeskie obligacje i korzystających z dolara jako waluty służącej do handlu międzynarodowego.







Komentarze