Czy Trump podpala właśnie Zachód?
- 4 dni temu
- 7 minut(y) czytania
Dwa miesiące temu napisałem:
Coraz bardziej intryguje mnie to co robi Trump. Z każdym dniem mam coraz większą, może nie pewność ale bardziej przekonanie, że Typ w tym wszystkim co robi ma zupełnie inny cel niż się wydaje.
Jego druga kadencja ma niewiele wspólnego z pierwszą. Czasami wydaje się, że pod nazwiskiem Donald Trump kryją się dwie zupełnie różne osoby.
Na pozór jego administracja to jeden wielki chaos. Zamiast rozwiązywać problemy chce świat jak najszybciej doprowadzić do entropii.
Na Ukrainie zapowiadał pokój, jednak zamiast chwycić za pysk Żeleńskiego i resztę skorumpowanych złodziei, wzywa go co jakiś czas do siebie, a tam w zupełnie nieprzewidywalny sposób raz leje go po pysku, a raz głaszcze od pyska aż po ogon. W tym czasie z Putinem też prowadzi dziwną grę, raz mówiąc o pokoju, a raz strasząc sankcjami i dopuszczając do ataku na prywatną siedzibę Putina. Oczywiście na pewno wcześniej poinformował Putina o planowanym ataku, tak jak i Putin poinformował go o wystrzeleniu Oresznika, ani jeden, ani drugi, to nie Tusk i Sikorski i nie zaryzykuje wojny atomowej. Ale fakt, faktem wojna trwa nadal.
Dlatego patrząc na to wszystko mam wrażenie, że w szaleństwie jest metoda i typ ma zamiar rozpieprzyć w drobny mak znany nam porządek na świecie. Zastanawiając się głębiej trzeba przyznać, że w wielu aspektach można by się z nim zgodzić.
Obecny system trzeszczy coraz bardziej. Globalizm będący nowym stadium imperializmu właśnie bankrutuje. Za niedługo eksplodują system finansowy, emerytalny i opieki zdrowotnej. Edukacja stała się fikcją. Nasz świat przypomina tykającą bombę.
A Trump robi wszystko aby pieprznęła jak najszybciej.
Jest jednak jeszcze jeden aspekt sprawy.
Do tej pory Zachód łupił cały świat, sprzedając bzdurne bajki o prawach człowieka, demokracji, humanistycznych wartościach i innym bullshicie. Bombardując w ich imieniu i zabijając setki tysięcy ludzi, a setki milionów trzymając w skrajnej biedzie, aby komunizujące pasożyty na Zachodzie czuły się komfortowo walcząc o lepsze jutro.
To co się dzieje najlepiej skwitował sam Trump, mówiąc, że ma w dupie prawo międzynarodowe, i że ma własną moralność.
Czy skłamał?
Nie.
Tzw prawo międzynarodowe, co widać po Libii, Syrii, Iraku, Kosowie, Jugosławii a teraz po Gazie, Wenezueli, to jeden wielki bullshit służący najbogatszym krajom do upodlenia najbiedniejszych. Prawo międzynarodowe to bzdura. Problem w tym, że Trump po raz pierwszy to mówi oficjalnie. Wprost.
I to jest najgorsze, bo bez tego oszustwa Zachód nie ma moralnego umocowania do trzymania w biedzie i ucisku całego Trzeciego Świata.
Prawo międzynarodowe to farsa, co widać na naszym poletku po TSUE i bardzo dobrze, że Trump to w końcu rozpieprzył.
Problem jednak tkwi w tym, że świat zostanie podzielony na strefy wpływów, którymi niczym swoimi posiadłościami będą zarządzać USA, Chiny i Rosja. Pozory zniknęły. Trump nie zamierza udawać, i tworzyć pozory traktowania jak równych sobie różnorakich kacyków plemiennych. Świat powoli zmierza w kierunku neofeudalizmu i to na każdym poziomie, od polityki, poprzez gospodarkę, po struktury społeczne.
No cóż pisałem to przed bezpodstawnym atakiem na Iran
Teraz od dwóch tygodni mamy wojnę, wojnę która wyłamuje się z jakichkolwiek ogólnych kanonów.
Zacznijmy od jej przyczyn.
Są tylko dwie sensowne przyczyny tej wojny.
Pierwszą i tą główna, są dążenie Izraela do podpalenia całego Bliskiego Wschodu. Trafnie ujął to redaktor Michalkiewicz, mówiąc że Izrael jest jak ropiejąca krosta powodująca ciągły stan zapalny na Bliskim Wschodzie. Izrael do tej pory rękami Amerykanów doprowadził do rozpadu Libii, Iraku, Libanu i Syrii. Tam gdzie kiedyś był pokój i w miarę stabilna sytuacja prowadząca do stopniowego wzrostu dobrobytu ludności, tam teraz mamy nieustanną wojnę, nędzę i ruinę. Teraz na celowniku znalazł się Iran. Powód jest taki sam jak ataku na Irak, rzekoma broń jądrowa. Powód bardzo istotny, bo wiadomo, że bombę atomową może mieć jedynie Izrael, nikt więcej. Oczywiście nawet gdyby Iran przegrał, to nie będzie koniec, bo na celowniku jest już Turcja, a po niej Arabia Saudyjska.
Drugą przyczyną tej wojny, może być - co zresztą wygadali się sami Amerykanie - próba położenia łapy na irańskiej ropie, czyli powrót do świetlanych czasów skorumpowanego szacha Rezy Pahlawiego, kiedy 80% zysków z irańskiej ropy wędrowało do Jankesów.
Trzecią przyczyną, mógł być nacisk Izraela, aczkolwiek wcale niekonieczny, ponieważ to równie dobrze mogła być próba zamaskowania afery pedofilskiej Epsteina, której nie można ukręcić tak po prostu łba, bo jak się okazało cholernymi pedofilami są dosłownie wszyscy członkowie elity polityczno-finansowej USA.
W każdym bądź razie doszło do wojny.
Gdy się zaczęła, po trzech dniach napisałem:
Lotnictwo i amerykańskie Tomahawki miały zdezaktywować irańską obronę przeciwlotniczą, zlikwidować przywództwo irańskie, co miało spowodować wybuch społecznego buntu a następnie obalenie rządu i przyjęcie niesionego na amerykańsko-izraelskich skrzydłach, nowego syjonistycznego szacha Pahlawiego.
Tymczasem jak widać wszystko poszło nie tak. Przede wszystkim jak widać Irańczycy nie chcą słyszeć o żadnym Pahlawim, może i nie wszyscy kochają ayatollahów, ale nie oznacza to, że chcą aby nim rządziła amerykańsko-izraelska kukiełka. Chamenei wystawił się jakby specjalnie na strzał, doprowadzając do zjednoczenia Persów. Wściekłość i furię wzbudzili sami Amerykanie i Żydzi bombardując szkoły i zabijając ponad 160 dzieci. Nigdy nie miałem polityków za inteligentnych ludzi, ale teraz okazało się, że Trump i Netanyahu nie mają pojęcia o istocie systemu. Republika Islamska to nie Persja za Dariusza III, kiedy wystarczyło zabić szacha i całe wielonarodowe państwa się rozsypało. Dzisiejszy Iran to teokracja połączona z demokracją, zabicie jednego Chamenei nic nie zmieni ponieważ na jego miejsce został już wybrany kolejny.
Wydaje się, że wojnę wygra ten, kto będzie miał więcej rakiet, a póki co Iran nadal nie atakuje swoimi najnowszymi rakietami hipersonicznymi, podczas gdy Izrael, USA i kraje arabskie zaczynają już mieć puste magazyny. Amerykanie przestali atakować Tomahawkami, prawdopodobnie zaczyna ich brakować. Zaczyna się gadanie o interwencji lądowej. Nie wiem czy Amerykanie są aż tak głupi i nie widzą mapy Iranu. Iran to nie płaski jak stół Irak, w którym i tak Amerykanie przegrali, Iran to Afganistan na sterydach. Amerykanie fizycznie nie mają tylu żołnierzy aby tego dokonać.
Dlatego pojawiły się doniesienia, że Trump jest gotowy do rozmów, Iran jednak te propozycje odrzuca. Moim zdaniem ma rację. Trump jest niezrównowazony psychicznie i jakiekolwiek rozmowy do niczego nie będą prowadzić, ponieważ Typ nie ma zamiaru czegokolwiek dotrzymywać. W tej sytuacji będzie rosło znaczenie jedynego prawdzwego sojusznika Iranu, czyli Chin z jednej strony, a neutralnej Turcji z drugiej.
Korzyścią wiązaną tej wojny może być upadek izraelskiego lobby politycznego w Ameryce.
Teraz okazuje się, że problemy z Trumpem ale i całą obecną klasą polityczną są o wiele większe. Zarówno Trump jak i Hegseth oficjalnie mówią o tym, że będą mordować każdego, mało tego powiedzieli, że będzie im to sprawiać przyjemność.
Rozumiecie?
Mordowanie ludzi będzie tym psychopatom sprawiać przyjemność. Czegoś takiego to nawet naziści i Stalin nie mówili. A jednocześnie ci sami ludzie sobie mordy Jezusem wycierają.
Wojna idzie wyjątkowo nie po myśli Trumpa, okazało się, że CIA i Mossad całkowicie dały ciała, podczas gdy Usraelowi zaczyna brakować rakiet przeciwlotniczych, Iran wprowadza do walki kolejne generacje rakiet hipersonicznych i dronów. Mało tego, Iran po raz pierwszy w historii złamał niepisane tabu, że Jankesów się nie atakuje, tylko czeka na ich atak. Wszystkie bazy amerykańskie na obszarze całej Zatoki Perskiej zostały zbombardowane, Iran zniszczył stacje radarowe za kilka miliardów, dwie grupy lotniskowców zostały zmuszone do wycofania, chodzi o Forda i Lincolna, oczywiście tylko dlatego, że Amerykanie mają taki kaprys, innych powodów nie ma, a jednocześnie w rejon została skierowana grupa Trumana, którego załoga z powodu Wenezueli nie została zluzowana w odpowiednim czasie. Dodatkowo Iran błyskawicznie wyłączył z akcji zaraz po przylocie latające cysterny, Stratotankery. Sukcesywnie również zaczęli ginąć syjonistyczni politycy, łącznie jak podają doniesienia z Netanyahu - Milejkowskim.
W tym momencie zarówno Trump jak i Izrael zaczynają w akcie desperacji bombardować instalacje naftowe Iranu, a ten w odpowiedzi bombarduje izraelskie, i arabskich wasali Ameryki. Żaden z tych krajów nie produkuje ropy na swój użytek, a przede wszystkich w celach eksportowych. Niszczenie instalacji naftowych i paraliż wydobycia ropy i gazu nie uderzą w kraje Zatoki lecz przede wszystkim w Zachód.
Na świecie nie ma zbyt wielu producentów ropy i gazu. Ameryka produkuje przede wszystkim na własne potrzeby, Meksyk również, Nigeria nie jest aż takim potentatem, w Wenezueli nie ma nowoczesnej infrastruktury, po wyłączeniu jednej trzeciej produkcji w Zatoce Perskiej, głównym eksporterem pozostaje już tylko Rosja.
To co robi obecnie Trump może doprowadzić do upadku już tak napiętego zachodniego systemu finansowego.
Chiny będą kupować ropę i gaz rosyjski, Indie, które uwierzyły w sojusz z Izraelem, już dostają od Putina ropę po dwukrotnie wyższej cenie, co jest okreslane jako największa porażki polityki zagranicznej Indii w historii, amerykańskie lobby naftowe się cieszy, ponieważ wygenerowało dodatkowo niemal 70 mld zysków na wzroście cen ropy, należy pamiętać, że wydobycie ropy w Stanach jest najdroższe, ponieważ jest to ropa łupkowa. Amerykanie nie mają się jednak z czego cieszyć, bo ten wzrost cen uderzy przede wszystkim w nich, bo to oni są odbiorcami. Wzrastające koszty energii przełożą się na wzrost kosztów produkcji, a już teraz Ameryka nie ma wzrostu gospodarczego i wzrastające bezrobocie. Trump w przebłysku zdrowego rozsądku próbuje ratować sytuację ściągając sankcje z ropy rosyjskiej, niewiele mu to jednak da, ponieważ i jej cena szybuje do góry, a jej odbiorcami są obecnie przede wszystkim kraje azjatyckie. W najgorszej sytuacji znajduje się Europa, nie mająca możliwości samodzielnego zaspokojenia swoich potrzeb. Unia dodatkowo żeby szybciej się pogrążyć nie zamierza znieść sankcji na rosyjską ropę a koszt amerykańskiej dobije jej i tak umierające gospodarki.
Trump zdaje się nie zwracać uwagi na to, co się dzieje, umiera Pax Americana, a on zdaje się robić wszystko aby ta śmierć zamiast powolnej stała się gwałtowna i dewastująca cały świat. Jeśli ta wojna potrwa dłużej Zachód znajdzie się w kryzysie większym niż w 2008 roku, jednak tym razem będzie gorzej, bo rachityczne gospodarki Zachodu nastawione są na eksport, a z powodu wzrostu cen ropy i gazu stracą resztki jakiejkolwiek konkurencyjności w stosunku do Azji. Dodatkowo w tle tli się kolejny pożar, tym razem związany z astronomicznym zadłużeniem i ogromną nadpodażą pustego pieniądza.
Problem w tym, że nikt nie chce znaleźć wyjścia z sytuacji. Trump najlepiej by zawarł pokój z Iranem, jednak takiego pokoju nie ma zamiaru zawrzeć Iran. Trumpowi nikt już nie wierzy. Jedyne wyjście, to nacisk na Iran ze strony Chin. Izrael jeszcze nie dojrzał do zawarcia pokoju, jest to pierwsza wojna, którą wyraźnie przegrywa, i jak widać nie dociera to ani do jego rządu, ani dowództwa, ani do społeczeństwa.
Najgorsza sytuacja jednak jest w Unii, w której receptą na katastrofę jest więcej wojny z Rosją i związanych z nią kosztów, więcej sankcji na rosyjską ropę i gaz, co winduje ich ceny do góry, więcej zbrojeń, które nie przynoszą żadnych zysków ani nie mają wpływu na konsumpcję, i jeszcze więcej OZE co jeszcze bardziej dorżnie upadający przemysł europejski i spowoduje utratę przez niego resztek konkurencyjności.
Trump rozpętał gospodarcze tornado, pytanie, czy zdawał i zdaje sobie sprawę z tego co robi.





Komentarze